czwartek, 10 listopada 2011

Henryśka

Martine Murray - "Henryśka - drugiej tak wspaniałej nie znajdziecie", "Henryśka wielka odkrywczyni", "Henryśka dostaje list", Zielona Sowa


Tym razem postanowiłam opisać całą serię w jednym poście. Od czego zacząć? Chyba najpierw przedstawię wam Henryśkę, czyli sympatyczną dziewczynkę, z którą na pewno można by się zaprzyjaźnić... gdyby istniała naprawdę :). No więc tak. Henryśka ma małego braciszka Alberta, dwie białe myszki, psa koloru czekolady, wełnianego mamuta, dwie długie zielone skarpetki z palcami, jedną piklożerną przyjaciółkę Oliwkę Idzikowską i wannę do żeglowania. I jeszcze całkiem sporo innych rzeczy i osób.

W pierwszej części poznajemy Henryśkę i odkrywamy z nią coraz to nowe... hm... "cosie" :). Henryśka daje nam też przepis na to, jak stać się zwierzakiem (nie zdziwcie się więc, gdy dzieci po lekturze tej książeczki zaczną pohukiwać, latać po domu z listkiem przyczepionym do majtek i robić inne różne dziwne rzeczy, które wymieniła Henryśka) i opowiada, kim chciałaby być. "Nie królem, ponieważ królom nie wolno puszczać bąków" - mówi (hahaha!).
Aha, zapamiętajcie jedno słowo z tej książeczki, uwaga, brzmi ono tak:
SZEEZAAAMAGEEZA. Słowotwórstwo, zabawy słowami i cytaty Henryśki są po prostu genialne :).

W drugiej części Henryśka znów coś odkrywa. Na przykład musi znaleźć dom dla Ryśki. Ryśka jest zagubiona i znikają jej kropki. No więc przyszła królowa Szeroko Obszernego Długiego Odjazdowego Wybrzeża Zagubionych Skarpetek rozpoczyna swoją akcję i szuka domu Ryśki razem ze swoją przyjaciółką Oliwią. Ponadto pojawia się potwór, który jest owłosiony, spocony, cuchnący, ma smarki, kłaki i grzybicę (fuuuuuj!), a Henryśka mówi na jego widok... SZEEZAAAMAGEEZA. :)

W trzeciej części natomiast Henryśka dostaje list (hm, mówi to już sam tytuł :)). Na dodatek coś czai się pod jej łóżkiem! Henryśka jest pewna, że to nie żaden krokodyl, nosorożec czy potwór, a potem okazuje się, że to Malwinka Majowa Rosa - mała wróżka - spała w jej skarpetce. I ta część chyba najbardziej mi się podobała. Nie wiem, dlaczego, może mam jakieś upodobanie do magii...? :)

Książki czytałam kilka lat temu młodszej siostrze, ale chyba niedługo znów po nie sięgnę. Dlaczego? Bo uważam, że seria o Henryśce jest uniwersalna, może ją czytać każdy. I, jak również pisze wydawnictwo, "to wspaniała lektura nie tylko dla najmłodszych, ale dla każdego, kto ma bujną wyobraźnię".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)