sobota, 19 listopada 2011

Madagascar

J.E.Bright - "Dream Works Treasury. Madagascar", BUCHMANN

W chwilach, gdy za oknem zimno i plucha, często sięgam po jakąś niezobowiązującą, rozweselającą literaturę, taką, która sprawi, że nie będę się niczym przejmować i po prostu się rozerwę, czytając ją. Tak więc pomyślałam, że oparty na filmie animowanym pod tym samym tytułem "Madagascar" taką lekturą właśnie będzie. Zwłaszcza, że jest to książka raczej dla o wiele młodszych dzieci.
No i można powiedzieć, że się nie zawiodłam. Bo "Madagascar" jest idealny dla właśnie najmłodszych czytelników... no może nie tak całkiem małych... raczej takich, które umieją już czytać i nie przestraszy ich rysunek ludzkiego szkieletu dokładnie na stronie 47 :).

Zwierzęta spojrzały do góry i ku swemu przerażeniu ujrzały tylko ludzki szkielet, wiszący na spadochronie.
-A macie może jakichś żywych? - zapytał cichym głosem lew.
-Nie - odpowiedział szybko król Julian. - Tylko nieżywych.

Historia opowiada o tym, jak to czwórka przyjaciół: lew Aleks, zebra Marty (nie Marta!), hipopotamica Gloria i żyrafa Melman uciekają z nowojorskiego zoo. Zostają jednak złapani, wsadzeni do skrzyni i umieszczeni na statku. Są przekonani, że ludzie przenoszą je do innego zoo. Udaje im się jednak uciec na wyspę Madagaskar. Tam spotykają lemury i ich przywódcę - króla Juliana (on i zebra Marty to moje ulubione postaci! :)). Aleks przepędza foosy, które zagrażają lemurom i w ten sposób przybysze stają się miło widzianymi gośćmi... do czasu. Aleks jest bowiem mięsożercą, a na wyspie niewiele jest tego mięsa... oprócz lemurów i jego przyjaciół właśnie. Toteż gdy zgłodniały lew wgryza się w tyłek Marty'ego (co dla mnie było raczej śmieszne, niż przerażające) przyjaciele opuszczają go i uciekają do dżungli.

Okładka książki jest nawet, nawet. Mamy na niej głównego bohatera - czyli lwa Aleksa - na tle palm, plaży i oceanu, ogólnie mówiąc na tle wybrzeża Madagaskaru. Postać, tytuł, logo wydawnictwa i napis "Uwaga! Zawiera kultowe teksty" są wytłaczane. To nie jedyna książka z takiej serii. Mniej więcej w ubiegłym roku czytałam "Shreka". Jeszcze jedna zaleta: szybko się ją czyta. "Madagascar" przeczytałam w niecałe pół godziny, może to zasługa tego, że trzy czwarte książki stanowią wielkie ilustracje (dodam jeszcze, że są to kadry filmowe).

No, i jeszcze o postaciach. Jak już wspominałam, najbardziej lubię króla Juliana i zebrę Marty'ego. Obaj są niezwykli :) Pamiętacie pewnie chwytliwe "Wyginam śmiało ciało"? Chyba wszyscy to nucili, a młodsza siostra opowiadała, jak grali to na dyskotece w jej szkole... A Marty - za co jego polubiłam? Za oryginalność, odwagę, radosne usposobienie... i umiejętność obrócenia w żart nawet najbardziej stresującej sytuacji, jak  na przykład ta:

 Tymczasem na Madagaskarze Melman, który wpadł w ogromną depresję, wykopał sobie w piasku grób, postanowił bowiem umrzeć w dziczy.
 Aleks nie przestawał oskarżać Marty'ego.
-Wpędziłeś Melmana do grobu! - krzyczał.
-To jeszcze nie koniec świata - odparł przyjacielowi Marty. - Przecież to może być najlepsza rzecz, jaka nas w życiu spotkała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)