Przepraszam za nieobecność na blogu. Spowodowana została moim "zmęczeniem materiału" związanym z dużą ilością książek do recenzji. Straciłam wówczas ochotę na czytanie, zresztą wiele recenzji napisałam nie przeczytawszy książki w całości, nawet przed tą sytuacją. Zaległe egzemplarze recenzenckie zrecenzuję w swoim czasie - wracam do czytania :). Książek, których nie doczytałam nie będę jednak recenzować ponownie.
Dziękuję za zrozumienie i odwiedzanie mojego bloga :).

niedziela, 25 grudnia 2011

Niesamowicie rozkoszne koty

Stuart i Linda Macfarlane - "Niesamowicie rozkoszne koty", Media Rodzina

 Szansa, że kot zrobi coś, czego żąda od niego człowiek, równa się zeru.

Święta, święta i po świętach :-/... Bilans prezentowy...? Nie wypada się chwalić, ale... zrobię to :-) Pod choinką czekało na mnie kilka kosmetyków, film DVD "Śluby panieńskie", bransoletka do charmsów, kalendarz, czasopismo i pieniądze :) Nie znalazłam ani jednej książki (skandal!), ale za to ja takowe sprezentowałam Mamie i Siostrze. Jedną z nich były właśnie "Niesamowicie rozkoszne koty" - podarunek ode mnie dla Mamy. Znalazłam recenzję tej książeczki na blogu Prowincjonalnej Nauczycielki i zapragnęłam dać w prezencie właśnie Mamie, którą śmiało mogę nazwać również "Kocią Mamą", bo uwielbia te zwierzęta (zresztą tak jak ja i cała moja rodzina - wszyscy mamy koty: ciocie, wujkowie, dziadkowie... no i my :-)), więc lektura wydała mi się idealna.

Książeczka jest wydana przepięknie. Już sama okładka przykuwa wzrok, bo niesamowicie rozkoszny kociak (jak nawet nazwa publikacji wskazuje ;)) sprawia, że chwytamy książkę i bez zastanowienia biegniemy do kasy... Ja, gdy tylko poszłam na "książkowe zakupy" i odnalazłam tę książeczkę na półce na regale, od razu ją wzięłam, a potem pobiegłam szukać prezentów dla Siostry. Ale, ale, to ma być recenzja, a nie jakieś sprawozdanie :D

W środku mamy niewiele tekstu, za to ogrom świetnych fotografii - kogóż by innego - kotów. Tekstami są cytaty, złote myśli i aforyzmy o rzeczonych kotach, tak jak na przykład ten podany tuż pod tytułem. Ja, gdy miałam przyjemność przeczytania tej książeczki tuż po Mamie, co chwila wybuchałam śmiechem na teksty kociej filozofii.

Lektura tej niezwykłej książeczki sprawi, że pokochacie koty - jeśli jeszcze nie kochacie, zechcecie je mieć w swoim domu - jeśli jeszcze nie macie i zaczniecie kolekcjonować wszelkiego rodzaju książeczki, gadżety i przedmioty z nimi związane - jeśli jeszcze tego nie robicie... :)

Polecam wszystkim miłośnikom kotów, a oprócz tego tym, którzy za nimi JESZCZE nie przepadają. Gwarantuję, że po przeczytaniu "Niesamowicie rozkosznych kotów" to się zmieni ;-)

PS Chcecie wiedzieć, jakie jeszcze książki dostały moje Siostra i Mama? No więc ta pierwsza - "Monster High 2. Upiór z sąsiedztwa" i "Mira i potwory. Więzy krwi", zaś Mama oprócz "Niesamowicie rozkosznych kotów" - "Czy mężczyźni naprawdę wolą blondynki?".

4 komentarze:

  1. Szkoda, że nie ma takiej książki o psach (a może jest?) - wtedy moja mama byłaby zachwycona!:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, jest taka książka o psach. Ma tytuł "Niesamowicie urocze psy" :)
    Pozdrawiam i wesołych świąt! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kociak na okładce jest przesłodki :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak, racja :) A w środku jeszcze więcej słodkich kotów :D

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)