Przepraszam za nieobecność na blogu. Spowodowana została moim "zmęczeniem materiału" związanym z dużą ilością książek do recenzji. Straciłam wówczas ochotę na czytanie, zresztą wiele recenzji napisałam nie przeczytawszy książki w całości, nawet przed tą sytuacją. Zaległe egzemplarze recenzenckie zrecenzuję w swoim czasie - wracam do czytania :). Książek, których nie doczytałam nie będę jednak recenzować ponownie.
Dziękuję za zrozumienie i odwiedzanie mojego bloga :).

czwartek, 15 grudnia 2011

Szeptem

Becca Fitzpatrick - "Szeptem", Wydawnictwo Otwarte



Książka byłej pracownicy służby zdrowia podbija listy bestsellerów. Sięgnęłam po nią w przekonaniu, że jest równie dobra, jak opinie głoszą. Mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam. No, może trochę. Najlepiej zacznę od początku, czyli przedstawię ogólną problematykę i tematykę powieści.

Na pewno wyróżnia się ona spośród innych książek fantasy - tym, że bohaterami nie są tak popularne ostatnio wampiry (które mi się już po prostu przejadły). Mamy tu natomiast do czynienia z aniołami, tymi upadłymi i tymi Stróżami. Są też oczywiście ludzie, główna bohaterka to szesnastoletnia Nora, nieufna felietonistka szkolnego e-zinu, słuchająca muzyki barokowej i grająca na wiolonczeli. Powiedzielibyśmy o niej: dziwaczka.
A chłopak? Jest też i chłopak, i tu chyba nie ma niespodzianki: oczywiście on jest tym z innego świata. Tylko że na początku świetnie się z tym kryje. Każe mówić na siebie Patch (ang. łatka). Podczas rozmowy z Norą okazuje się, że wie o niej wszystko - dziewczyna jest w szoku i nie ma pojęcia, co o tym myśleć.
Dalsze wydarzenia już z pewnością poznacie sami, jeśli sięgniecie po tę książkę. Ja chciałabym tylko zwrócić uwagę na jedno: dlaczego w samej końcówce tak mało jest wyjaśnień? Wszędzie cud-miód-malina, miłość i romans, akcja, tyle wydarzeń, że trudno nadążyć a potem chyba za mało wyjaśnień. Autorka umie potęgować napięcie, to fakt, wplotła również wiele zaskakujących wydarzeń, dlaczego więc nie wykorzystała swojego potencjału, żeby książka zyskała na wartości ... i objętości? Trudno wytłumaczyć niektóre sprawy i sytuacje, choć wiadomo - fikcja literacka rządzi się swoimi prawami i wszystko jest dozwolone ;-)

Kto wie, może w kolejnych tomach coś się rozwinie? Znów słyszałam dobre opinie, chwilami jeszcze lepsze. Na razie jednak mam chrapkę na inne książki, choć jeśli zdarzy się okazja, to i po kontynuację "Szeptem" sięgnę z przyjemnością.

4 komentarze:

  1. "Szeptem", pomimo swojej szablonowości, ma w sobie jakiś taki urok, który każe czytać dalej i poddawać się klimatowi. Przyjemna książka ;).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm..słyszałam na temat tej książki lepsze i gorsze opinie.A mimo to strasznie mnie ciągnie do jej przeczytania ^^ Pozdrawiam

    PS: ja swoją choinkę ubieram wcześniej bo lubię się nią nacieszyć po świętach to już nie to samo ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach, bo jakimś dziwnym trafem jeszcze tej książki nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Luna - faktycznie, ta książka ma swój urok :)
    Ola123 - przeczytaj, jestem ciekawa Twojej opinii. A co do choinki to rzeczywiście fajnie jest ubrać ją wcześniej i mieć ten świąteczny klimat już przed samym Bożym Narodzeniem :)
    Mery - sięgnij po tę książkę, jeśli lubisz coś w stylu "Zmierzchu", to na pewno Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)