Przepraszam za nieobecność na blogu. Spowodowana została moim "zmęczeniem materiału" związanym z dużą ilością książek do recenzji. Straciłam wówczas ochotę na czytanie, zresztą wiele recenzji napisałam nie przeczytawszy książki w całości, nawet przed tą sytuacją. Zaległe egzemplarze recenzenckie zrecenzuję w swoim czasie - wracam do czytania :). Książek, których nie doczytałam nie będę jednak recenzować ponownie.
Dziękuję za zrozumienie i odwiedzanie mojego bloga :).

sobota, 14 stycznia 2012

Najpiękniejszy dar

Lurlene McDaniel - "Najpiękniejszy dar", Lucky

Myślałam, że ta niewielkich rozmiarów - zarówno w liczbie stron, jak i ogólnym wydaniu - książeczka będzie lekką, odstresowującą lekturą, po którą można sięgnąć, przeczytać i zacząć narzekać, że była błaha i w niczym nie różniąca się od innych książek młodzieżowych. Myliłam się w swoich przypuszczeniach.

Susanna Scanland zwana Sissy to główna bohaterka książki. Jej starsza siostra Briana zwana Bree pewnego dnia ucieka z domu, by wraz ze swoim chłopakiem rozpocząć życie w Hollywood. Sielanka nie trwa zbyt długo: po jakimś czasie dziewczyna powraca do Duncanville i okazuje się, że... jest w ciąży. Matka chce, by dziecko zostało oddane do adopcji, ale sprawy się komplikują - Bree trafia do szpitala... Dalej nie zdradzę, bo nie chcę psuć Wam przyjemności czytania.

Książka niby krótka, a wzbudziła we mnie tyle emocji... Od złości na matkę Bree i Sissy za to, że chciała oddać dziecko do adopcji przez niedowierzanie dalszymi wydarzeniami aż po wzruszenie w przedostatnim rozdziale... Opowieść porusza ważne tematy: nastoletnie ciąże oraz problem adopcji. Ja mimo wszystko nie zdecydowałabym się na oddanie dziecka do wychowania komuś innemu - a Wy?

O treści mogę się wypowiadać w samych superlatywach, o okładce również, bo jest bardzo ładna, ale jeśli chodzi o wydanie, to, niestety, nie jest tak słodko. O pomstę do nieba wołają błędy interpunkcyjne i literówki prawie na każdej stronie! Początkowo dało się to znieść, bo w każdej prawie książce znajdziemy parę literówek. Ale żeby zdarzało się to notorycznie?! Okropnie mnie to drażniło, więc ostrzegam - przygotujcie się na masę takich właśnie błędów.

I owszem, polecam, ale tylko jeśli chodzi o treść...

4 komentarze:

  1. Nie cierpię niechlujnego redagowania - mogłabym na palcach jednej ręki policzyć książki bez jednego błędu (zauważonego przeze mnie, a oko mam póki co niezłe) xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo. Naprawdę niewiele książek zostało wydanych wprost idealnie, myślę sobie, że chyba nie trafiłam do tej pory na żadną taką... pomijając może książki dla dzieci ;-)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Chyba dzisiaj mam dzień typu "nie jestem zdecydowana". Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami mam takie dni...
      Pozdrawiam również!

      Usuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)