środa, 1 lutego 2012

Podsumowanie - styczeń 2012

No i styczeń już za nami. Można powiedzieć, że zaniedbałam ten miesiąc książkowo, a dlaczego - o tym za chwilę. Od poniedziałku mam już ferie, wyznaczyłam sobie za cel przeczytanie dziesięciu książek, ale nie wiem, czy podołam, bo śpię do 11. (to wersja minimum), a w ciągu dnia albo siedzę i czytam blogi, albo wyglądam przez okno, albo obmyślam plan kreatywnego wykorzystania reszty wolnych od szkoły dni. Niemniej jednak postaram się w końcu sięgnąć po to, co odkładałam - Dziennik Bridget Jones i Nieposkromioną.

Liczba książek przeczytanych: 15
Liczba książek zrecenzowanych: 14 (seria o smerfach w jednym poście :))
Liczba przeczytanych stron: 2146
Średnia stron dziennie: 69
Liczba wyświetleń stron (styczeń): 1319
Najlepsza książka miesiąca: Naomi Novik - Smok jego królewskiej mości
Najgorsza książka miesiąca: wobec faktu, że w styczniu dane mi było przeczytać niezbyt wymagające książki, to wybranie tej najgorszej nie wchodzi w grę - za mała konkurencja ;)
Wygrane książki: "Zew pustyni" w candy u Jaśminy, choć jeszcze nie przyszło.

A teraz parę innych spraw.
Po lewej stronie na moim blogu zamieściłam ankietę. Pytam w niej, którą książkę lepiej kupić, bo mam dylemat, a nie chcę uszczuplać zasobów pieniężnych na słabą lekturę. Dlatego zdaję się na Wasz gust i opinie - zagłosujcie na książkę, która Waszym zdaniem wydaje się najciekawsza. Będę wdzięczna :)

Kolejna rzecz - widzicie zapewne stronę "Sprzedaż / Wymiana książek". Długo nie aktualizowałam pozycji do sprzedaży czy też wymiany, ale dziś już to zrobiłam. Tak więc zapraszam TU :)

To by było na tyle. Dziękuję za uwagę :) i pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Piękne statystyki :)) kolejne miesiące będą na pewno jeszcze bardziej owocne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wynik ;) Ja przez sesję czytam teraz ciut mniej. W statystyce wzięłam udział - od siebie polecam "Zapomniane" czytałam i miło wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy tak spojrzałam na Twoją średnią dzienną przeczytanych stron (sama nigdy bym nie policzyła, bo nie widzę w tymm sensu :P), przypomniało mi się coś, co usłyszałam kilka lat temu na pierwszych zajęciach z historii starożytnej powszechnej. Pani doktor bowiem NIE MOGŁA ZROZUMIEĆ, jak może być tak, że ktoś NIE CZYTA co najmniej dwustu stron dziennie. Była pierwsza rzecz, która mną wstrząsnęła na studiach :D
    Nijak to się ma do Twojego postu, ale tak mi przyszło na myśl, więc postanowiłam się tym podzielić. Ja rozumiem czytać ogólnie nawet 300 stron dziennie, ale książki historyczne bywają niezjadliwe... :pp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 200 stron dziennie? To musiałabym chyba mieć dobre 2-3 godziny spokoju i ciszy, żebym mogła się skupić, co jest niemożliwe, bo albo rodzice oglądają telewizor, albo gra muzyka, albo kot hałasuje ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Podobają mi się takie statystyki.
    Dziennik Bridget Jones to świetna, lekka lektura na nudne wieczory. Polecam z czystym sumieniem. Druga część (W pogoni za rozumem)nie dorównuje pierwszej.
    Miłego czytania! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. 15? Dużo... Też bym tyle chciała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładny wynik, też bym chciała czytać więcej, ale jestem w trakcie sesji i niestety książki poszły na bok, już się nie mogę doczekać końca egzaminów :) Pozdrawiam i życzę udanego lutego pod względem czytelniczym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i oczywiście nawzajem :)

      Usuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)