Przepraszam za nieobecność na blogu. Spowodowana została moim "zmęczeniem materiału" związanym z dużą ilością książek do recenzji. Straciłam wówczas ochotę na czytanie, zresztą wiele recenzji napisałam nie przeczytawszy książki w całości, nawet przed tą sytuacją. Zaległe egzemplarze recenzenckie zrecenzuję w swoim czasie - wracam do czytania :). Książek, których nie doczytałam nie będę jednak recenzować ponownie.
Dziękuję za zrozumienie i odwiedzanie mojego bloga :).

środa, 1 lutego 2012

Smok jego królewskiej mości

Naomi Novik - Smok jego królewskiej mości, Dom Wydawniczy REBIS

Książka, której moją opinię czytacie, to niezwykle udane połączenie fantasy i powieści historycznej. Naomi Novik (jej matka jest Polką!) zgrabnie wplotła to, co fikcyjne w wydarzenia, które naprawdę miały miejsce: takie jak bitwy między Anglią a Francją w czasach napoleońskich.

Załoga okrętu o nazwie Reliant przechwytuje fregatę francuską, na którym odnajduje jajo smoka. Kapitan Will Laurence proponuje odbyć losowanie, wskutek którego ma zostać wyłoniony ten, kto założy smoku uprząż. Jednak dziwnym splotem zdarzeń tuż po wykluciu to właśnie Laurence opasa smoka uprzężą i nadaje mu imię; zaś według zasad, ten kto to zrobił, zostawał awiatorem czyli opiekunem. Laurence musi zatem porzucić służbę morską na rzecz wstąpienia do Korpusu Powietrznego. Jest to jednostka skupiająca smoki służące w obronie Anglii. Rozpoczyna się intensywne szkolenie Temeraire'a i Laurence'a, aby w razie natarcia Napoleona Bonaparte byli oni gotowi odeprzeć atak...


Dużymi atutami książki są wartka akcja i świetnie wykreowane postaci głównych bohaterów: smoka Temeraire'a i jego opiekuna Laurence. Zwierzę już od początku wzbudziło moją sympatię. Mądry, pojętny, kochający książki (!), darzący wielką miłością swojego pana Temeraire wcale nie sprawiał wrażenia przerażającej kreatury, z jaką może się niektórym skojarzyć już na samo słowo "smok". Jestem pewna, że polubicie Temeraire'a już od pierwszego spotkania! A i sam Laurence, początkowo uprzedzony, potem nie wyobrażał sobie życia bez Temeraire'a, z wielką sympatią odnosił się do niego, wieczorami czytał książki i robił wszystko, by mu dogodzić i umilić życie. Nie zabraknie także humoru, miłości, przyjaźni oraz okrutnej zdrady...

Jedyne, co mnie drażniło, to zbyt duża ilość słów z danej dziedziny (słownictwo typowe dla marynarzy oraz komendy podczas bitew i szkoleń smoków) i ogrom bohaterów. Czasem wręcz nie mogłam się połapać, kto jest smokiem, a kto człowiekiem ;) Są to jednak wady, które nie mają większego wpływu na moje pozytywne odczucia co do tej książki. Z wielką przyjemnością daję tej pozycji najwyższą ocenę!

6 komentarzy:

  1. fantastyka to nie dla mnie, ale mam już co najmniej kilka osób na myśli, którym mogłabym polecić tę książkę:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantasy lubię, ale powieść historyczna niekoniecznie. Jestem jednak pewna, że książka znajdzie swoich odbiorców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie więcej tam fantastyki, niż historii, choć i tej drugiej nie zabrakło :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Kupowałam ją z zamiarem pośmiania się, a tu taki zawód. Dzięki Bogu kupiłam ją na wyprzedaży za 5zł, więc nie mam do siebie wielkiego żalu za stracone pieniądze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś dla mnie, po prostu strzał w dziesiątkę ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)