środa, 29 lutego 2012

Upiorna rodzinka. Spokojnie, to tylko rycerz bez głowy!

Klara Maciejewska
Upiorna rodzinka. Spokojnie, to tylko rycerz bez głowy!
Wydawnictwo Publicat

Seria Klary Maciejewskiej słynie z humoru. Ja do tej pory przeczytałam dwie książeczki spośród kilku, włącznie z niniejszą. Poprzednia ogromnie mi się podobała, właśnie ze względu na to, że mogłam się przy niej pośmiać, a możecie się o tym przekonać, zaglądając tutaj (tak, wiem, że moje linkowanie zaczyna się robić wkurzające, ale w ten sposób chętni mogą przeczytać wcześniejsze recenzje, nie szukając ich nerwowo :)) - to jedna z moich pierwszych opinii, nie miałam jeszcze wtedy żadnego doświadczenia w pisaniu takowych.

Ale do rzeczy. Spokojnie, to tylko rycerz bez głowy! to pozycja skierowana głównie do dzieci, lecz polecana również starszym. Główni bohaterowie to rodzeństwo Witek i Grzędziuszka, rodzice i wprost uzależniona od nowinek technologicznych babcia. Cała rodzinka prowadzi bardzo nietypowy interes: kierują Potwornym Pensjonatem, w którym, jak sama nazwa wskazuje, straszy. Oczywiście czytelnikom wiadomo, kto tak naprawdę za tym straszeniem stoi, to przybywający tam goście nie mają o tym zielonego pojęcia (ani żadnego innego). Choć zdarzają się wyjątki, które zamawiają sobie straszenie. Witek i Grzędziuszka starają się żyć normalnie, jak ich rówieśnicy, ale czy można żyć normalnie, mając u boku rycerza bez głowy, Białą Damę, przerażających zombiaków i inne niesamowite kreatury...?

Przy tamtej części bawiłam się świetnie, to przy tej nie było tak różowo. Przede wszystkim chodziło tu o humor: było go niezmiernie mało, i choć zauważyłam kilka rzeczy, które śmieszyć mogły, to jednak na mnie wrażenia nie zrobiły - może dorosłam, i nie bawi mnie to, co młodszych?

Coś drgnęło przy trzeciej historii zawartej w książce. Rozdział nosi tytuł Spotkanie z ciekawym człowiekiem i jest naprawdę zabawny - klasę odwiedza niezwykły gość, nie przedstawiając się i nie mówiąc, kim jest - to rzecz, którą mają odgadnąć dzieci. Staje się to przyczyną rzeki pytań, nieporozumienia i ogólnego rozgardiaszu, przy czym my, czytelnicy, mamy niezły ubaw.

Książkę nazwałabym "lekturką przeciwstresową" - rozerwiecie się przy niej, uśmiechniecie pod nosem, a czas spędzony przy niej nie będzie stracony, mimo że zbytnio wzbogacająca nie jest. Ot, zwykły czasoumilacz ;)

6 komentarzy:

  1. Lekturka przeciwstresowa? Na pewno kiedyś mi się taka przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkiem sympatyczna propozycja, będę ją mieć na uwadze:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takim tytule spodziewałam się samego humoru - trochę szkoda, że nie ma go tak wiele :) Lektura w sam raz na nudne popołudnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hehe po raz pierwszy spotkalam sie z okresleniem "lekturka przeciwstresowa" i powiem wiecej, bardzo mnie to zacheca do przeczytania tej ksiazki :D odstresowanie sie to wlasnie to czego potrzebuje :))) jakies jeszcze propozycje ksiazek ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią poczytam, na odprężenie ;)
    Pozdrawiam,
    Pati

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale taka lekka i pełna humoru pozycja zawsze się przydaje;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)