poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Wspomnienia z dzieciństwa #1

Dziś chciałabym pokazać Wam coś, z czym wiążę swoje dziecięce wspomnienia, wcale nie tak dalekie zresztą. Parę lat temu (może pięć? może sześć? A może jeszcze wcześniej? Naprawdę nie mam pamięci do dat...) dostałam od Mamy pod choinkę grę o, teraz muszę to przyznać, dość dziwnej nazwie, a mianowicie Moda i modelki. To tak jakby powiedzieć masło i maślanka albo książka i księgarnia, ale nie będę się dłużej czepiać. Nazwa nie ma tu nic do rzeczy, jeśli chodzi o tak kreatywną zabawę, w jakiej miałam okazję uczestniczyć przez te wszystkie lata.

W grze tej zasady są proste: układasz kartoniki z wizerunkami modelek ubranych w przeróżne kreacje, projektujesz i wyrabiasz własny styl. Oczywiście, są też różne modyfikacje tej gry, a szczegóły podane są w instrukcji, ale muszę przyznać, że nigdy do niej nie zaglądałam... Po prostu dawałam się ponieść "fali" i własnoręcznie wymyślałam zupełnie pokręcone lub też całkiem przyzwoite i zwyczajne projekty. Nad moją, cóż, nieokiełznaną fantazją zapanować mógł tylko fakt, że zasób kartoników był (i jest!) ograniczony, nad czym wprawdzie można ubolewać, co teraz czynię. Przydałoby się więcej kreacji, a nawet i pustych kartoników na których można zaprojektować coś własnoręcznie, a potem zmieszać z pozostałymi i kombinować dalej.

Niedawno ku mojej wielkiej radości znalazłam tę grę w pudle wypełnionym zabawkami i gadżetami z dzieciństwa. I od razu zabrałam się do "projektowania". Wróciła moja nieokiełznana fantazja, a gra pochłonęła kompletnie moją uwagę, przysłaniając wszystko dookoła (w związku z czym zaniedbałam nieco bloga), choć przecież nie mam już ośmiu czy dziesięciu lat. Jak widać, wiek nie gra tu istotnej roli, jeśli ma się w sobie zadatki na przyszłą projektantkę ;) Oczywiście żartuję z tą projektantką - talentu malarskiego za grosz nie posiadam (a moje bazgroły z lat dziecięcych na książkach "podziwiać" możecie tutaj), do świata mody jakoś zbytnio mnie nie ciągnie, a w takie układanie kartoników pobawić się może każdy. Nawet faceci - w końcu taki Armani też musiał od czegoś zacząć :)))

Dobra, koniec moich wywodów, pokażę Wam za to na zdjęciach, jak się ostatnio bawiłam w projektowanie i co z tego wyszło. Na początek - kreacje normalne, takie, które można ułożyć, dopasowując do siebie znaczki na kartonikach, np. czerwony kwadrat itp.  




A oto kompletnie zwariowane kreacje, tej z lewej nadałam miano "Słonecznego Patrolu", drugiej niestety nie potrafię nazwać - może przesadziłam? ;) A może macie jakiś pomysł na nazwę?
  

  

Aha, i jeszcze jedna próbka mojej twórczości...

8 komentarzy:

  1. Pamiętam tę grę! W prawdzie sama jej nie posiadałam, będąc małą dziewczynką, ale często bawiłam się tymi kartonikami z moją przyjaciółką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jakie masz cudne foto w nagłówku! Jestem fanką Twojego kota! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja córka ma tę grę! I choć to już dwunastoletnia panienka, lubi czasami do niej zajrzeć:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Też miałam tę grę! Świetna była, szkoda tylko, że nie mogę jej znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
  5. jej ja też ją pamietam :D chyba każda dzieczynka ją uwielbiała i grała :D Przebieranki to jets to :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że ja nie miałam takiej gry jak byłam mała :( Mam wrażenie, że spędziłabym przy niej długie godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam podobną, bo na kartonikach były ludzie z różnych krajów i kontynentów. Jednak mimo tej różnicy efekt był ten sam - siedziałam nad nią z bratem i sąsiadką długie godziny:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też miałam te grę! Była świetna :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)