poniedziałek, 11 czerwca 2012

Beata Wróblewska - Motyl w podróży


Autor: Beata Wróblewska
Tytuł: Motyl w podróży
Wydawnictwo: Stentor 2010

Marta ma dziesięć lat i wydawałoby się, że jest szczęśliwą dziewczynką. No właśnie - wydawałoby się. Rodzice Marty są rozwiedzeni - matka jest znaną dziennikarką i rzadko bywa w domu, tata natomiast odwiedza córkę w dni wyznaczone przez sąd i choć jest obowiązkowy, to dość trudno się z nim dogadać - jest wielkim fanem nauk ścisłych, a córka nie podziela jego pasji. Babcia i dziadek dziewczynki starają się zastąpić jej  rodziców. Troszczą się o nią i kochają, jak mogą. Jednak Marta i tak czuje się nieszczęśliwa. Nic dziwnego - rodziców nie da się zastąpić...

Któregoś dnia osamotniona Marta postanawia po prostu... uciec. I do tego nieszczęsnego wydarzenia dochodzi.

Marta chce, żeby mama się bała i żeby było jej przykro. Szybko jednak spycha te uczucia gdzieś na samo dno serca i sama przed sobą udaje, że mama nic a nic nie przejmie się jej zniknięciem. "Przecież wcale jej na mnie nie zależy!" - podsyca w sobie uczucie rozżalenia. (str.77)

Czy wszystko skończy się dobrze, i czy rodzice Marty przekonają się, że jednak nie postępowali dobrze wobec córki? O tym musicie już przekonać się sami, sięgając po tę książkę.

Historia ta porusza ważny temat, jakim jest brak czasu rodziców dla dziecka i pokazuje, co może się stać, jeśli pociecha będzie zaniedbywana. Zarówno mama, jak i tata Marty uważali, że robią to, co do nich należy w odpowiedni sposób. Ale okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Wiele dzieci dotyczy podobny problem. Ich rodzice są zajęci swoimi sprawami i nie zwracają uwagi na to, co robią ich pociechy. A to może prowadzić do nieszczęścia... Książkę Motyl w podróży czytałam z łezką w oku - rezolutna Marta podbiła moje serce i naprawdę było mi jej szkoda. Jednocześnie miałam ochotę powiedzieć jej rodzicom do słuchu. Myślę, że tę opowieść powinny przeczytać nie tylko dzieci, czy nastolatki, ale przede wszystkim ich rodzice...

- Babciu... - pyta wreszcie Marta - czy mama mnie kocha? - Ależ oczywiście, Martusiu, jak możesz nawet pytać! (str.63)

Książka jest pełna mądrych przemyśleń. Została świetnie napisana - prostym, łatwym w odbiorze językiem. Byłam (miło) zaskoczona, gdy już na pierwszej stronie zobaczyłam wzmiankę o grze Moda i modelki - o której pisałam na blogu, o, tutaj :). Ale to nie o tym jest ta książka i potraktujcie to tylko i wyłącznie jako wzmiankę. Myślę, że historia Marty spodoba się każdemu i wzbudzi w nim dużo emocji...

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Stentor!

19 komentarzy:

  1. Tym razem się wstrzymam. Jakoś nie jestem do tej książki przekonana. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa książeczka, zwłaszcza, jeśli pomaga uporać się z emocjami dzieciom z podobnym jak bohaterka problemem:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że niektórym rodzicom bardzo przydałaby się taka książka. Na pewno godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje się być dość ciekawą książką. Może w przyszłości znajdę dla niej chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś po nią sięgnę. ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja raczej spasuję . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba jednak nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tą książką. Rozejrzę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  9. Raczej nie dla mnie. :) Ale może kiedyś sprezentuję jakiemuś brzdącowi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na ten czas to książka nie dla mnie. Ale w przyszłości może do niej zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Okładka jest moim zdaniem urocza, a tematyka bardzo współczesna - niestety.

    OdpowiedzUsuń
  12. Temat aktualny, ale jednak nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jestem na bieżąco, jeśli chodzi o książki dla dzieci;) Tej raczej też nie przeczytam, ale mogę wziąć ją pod uwagę przy wybieraniu prezentu dla kogoś z rodziny. Skoro polecasz;)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)