sobota, 9 czerwca 2012

Z życia bloggerki #1: Dałam się wciągnąć...

...w Euro-Euforię :) Chociaż początkowo byłam do mistrzostw nastawiona całkowicie sceptycznie, to po wczorajszym meczu rzec mogę, że teraz nie przegapię żadnego meczu Naszych!

Ale to nie jest tak, że byłam / jestem kompletnym anty-fanem piłki nożnej. Bo ja futbol lubię, ale w ograniczonych ilościach. Pamiętam jak podczas mundialu 2010 gorąco kibicowałam Brazylii, a potem, gdy przegrali z Holandią, siadłam na podłodze i gapiłam się na telewizor bez słowa, nie mogąc uwierzyć w to, co się stało. A potem w finale z całego serducha trzymałam kciuki za Hiszpanów, żeby utarli nosa Pomarańczowym. No i utarli.

Największą sympatią ze wszystkich sportów darzę siatkówkę - i to się akurat nigdy nie zmieni. Piłka nożna jest na drugim miejscu, na trzecim pływanie. Ale skoro już mowa o futbolu itp., pewnie chcecie wiedzieć, komu kibicuję ;) Są takie dwa kluby, a mianowicie: Real Madryt oraz Hetman Zamość.

Dobra, dobra, ale miało być o Euro. Z wczorajszym meczem otwarcia to było tak: ponieważ pół godziny wcześniej zaczął się mecz siatkarzy, przegapiłam początek spotkania Polski z Grecją (a w tym hymn itd.). Zorientowałam się dopiero, gdy Tata zabrał mi pilota. No, nie samą siatkówką człowiek żyje. Trochę futbolu nie zaszkodzi. Ale jako że akurat nic się nie działo, Tata przełączył z powrotem na mecz siatkarzy. I potem zaczął migać z jednej stacji na drugą. W ten sposób przegapiliśmy gola Polaków, ale na szczęście była powtórka, więc z grubsza mogliśmy zobaczyć piękny strzał "Lewego". Tata oświadczył, że teraz na siatkówkę nie przełączy, bo "coś może się dziać". No więc oglądałam razem z nim mecz. Mama oraz moja Siostra przybiegły dopiero wtedy, gdy sędzia pokazał naszemu bramkarzowi czerwoną kartkę i podyktował rzut karny dla Greków. Na boisko wszedł Przemek Tytoń - i obronił strzał. Tym większa moja duma z niego, bo urodził się w mieście, z którego i ja pochodzę i mieszkam :))

Tak więc czasem i piłkę nożną warto obejrzeć :)

A tak wyglądają nasze Euro-zapasy na kolejne mecze:

33 komentarze:

  1. Futbolowa gorączka jak widać ogarnia też moli książkowych ;)
    U mnie sprawa wygląda podobnie, z tym, że ja niejako jestem zmuszona zerkać w tv, mąż ogląda prawie każdy mecz,a ja siłą rzeczy nie mam gdzie się wtedy podziać, dźwięk roznosi się po całym domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, widzę, że mam coraz więcej cech wspólnych. Ja wymyśliłam sobie, że obejrzę i to i to. Więc online puściłam sobie siatkarzy na laptopie, w telewizji lecieli nasi. Jednak coraz częściej spoglądałam na TV, bo Kanada grała przeciętnie, nasi tak jak zawsze, więc był pogrom i troszkę wiało nudą. A z drugiej strony Lewy strzela gola, nasi zaczęli atakować, pięknie było!
    Jak wszedł Przemek pamiętając jego mecze w lidze holenderskiej byłam wprost pewna, że obroni i ... obronił.:D Ech, uwielbiam to:D

    W RPA też kibicowałam moim Kanarkom. W ogóle jestem ich straszną fanką (i Brazylii jako kraju), dlatego więc przed mundialem szły zakłady z moim wujkiem kto wygra. Ja wiadomo za kim, Michał za Hiszpanią, dlatego, gdy Brazylia odpadła przeklinałam najpierw Holendrów (że nas wyeliminowali), potem Niemców (że nie mogli wywalić Hiszpanów) i na koniec znów Pomarańczowych (Iniesta im strzelił bramkę - wstyd).
    Klubowo też mogłabym powiedzieć, że jestem za Realem, jednak nie fanatycznie. Tak na luzie (w finale LM oczywiście trzymałam z Chelsea. ba, przed półfinałami pokłóciłam się z kolegą mojego brata, że The Blues wyeliminują Barcę i wygrają finał;p)

    Ech, futbol. Siatkówka to to nie jest (dziś 3:1 z Finlandią!), jednak narzekać nie można, bo za serce chwyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, mecz siatkarzy rzeczywiście nieco wiał nudą. I tak byłam pewna, że wygrają, więc bez jakichś zbędnych protestów zareagowałam na to, że Tata postanowił oglądać nożną ;)

      A dzisiaj to będą prawdziwe siatkarskie emocje - Polska gra z Brazylią! I jakoś nigdy się nie zdarzyło, żebym w meczach siatkarskich kibicowała Canarinhos, chociaż w piłce nożnej gorąco trzymałam za nich kciuki :) Dziś kibicuję Naszym ♥

      Usuń
  3. I ja też dałam się wciągnąć odrobinę w futbolową gorączkę i oglądałam wczoraj z przejęciem mecz Polska -Grecja. Oj działo się działo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też obowiązkowo się wciągnełam

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie niestety szał euro zupełnie nie porusza ;] nigdy nie lubiłam tego sportu i nawet tak ważne wydarzenie, jak euro i nas nie jest w stanie przykuć mnie do tv ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Także lubię piłkę nożną w ograniczonych ilościach ;) a teraz to chyba nawet jeszcze bardziej niż wcześniej- niesamowite emocje nam dostarcza nasza drużyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak - mam nadzieję, że tych emocji nie zabraknie :)

      Usuń
  7. Pewnie, że można. Ja za piłką nożną też nie przepadam, ale mecz wczoraj obejrzałam. No nie powiem, ładny był.

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę miłego kibicowania ... u mnie nie kibicujemy ... ale sprawdzam jak tam nasi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sprawie siatkówki dogadałabyś się z moją siostrą ona ją uwielbia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. futbol omijam łukiem, wszyscy oglądają mecze a ja wolę poczytać, nie kręci mnie to

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie oglądałam meczu, bo najpier musiałam iść na zajęcia a potem jeszcze na rower z koleżanką, więc jedyne co zrobiłam to spytałam jakiegos człowieka na ulicy ile jest do ilu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, a mi moja Mama powiedziała, że jak trwał mecz, wyjrzała przez okno i żywej duszy nie zobaczyła ;) Wszyscy w domach albo w barach pewnie siedzieli i oglądali zmagania Naszych :))

      Usuń
  12. a ja po wczorajszym meczu się wypaliłam i jak na razie nie mam ochoty na oglądanie kolejnych nieudanych starań polskiej reprezentacji

    OdpowiedzUsuń
  13. Polska biało - czerwoni... :) Kiedy nasi trafili bramkę tata i ja darliśmy się jak szaleni. Zresztą za oknem też słyszałam niezłe wrzaski. :) Zaskakujące jest to, że grali świetny mecz (patrz: 1 połowę). Szkoda, że tylko remis... mogliśmy wygrać. Lewy jak zawsze świetny. ^^ Jak sędzia dał czerwoną kartkę Wojtkowi (którego uwielbiam) myślałam, że już po nas. Nierozgrzany Tytoń (śmiesznie to brzmi ;p) i karny... już po nas. I co on zrobił... obronił!! Skakałam ze szczęścia. Zresztą wszyscy u mnie skakali, włącznie z kotami, które trzymałam w rękach.

    Siatkarzy akurat nie oglądałam, ale także im kibicuję. Pomimo, że wolę piłkę nożną to siatkarze są świetni, a każdy ich sukces to dla mnie duża sprawa. :) A jeśli chodzi o piłkę nożną to już się nie mogę doczekać wtorku. Będzie pogrom (mam nadzieję, że nie Polski tylko na odwrót :) ).

    Zapraszam do mnie: [http://zagubionawslowach.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jak Przemek obronił karnego, to w taką euforię wpadliśmy, że myśleliśmy, że sąsiedzi zza ściany ogłuchną :) Ale myślę, że wtedy każdy Polak tak zareagował - oczywiście ten, który oglądał mecz. Wydaje mi się, że mi nawet serce na sekundę stanęło ;D

      Mój kot tak się przestraszył, że wlazł do szafy i do końca meczu z niej nie wychodził...

      I ja również się nie mogę doczekać wtorku :)

      Usuń
  14. Ha! Też dałam się wciągnąć! Ja, która nigdy nie ogląda nożnej! No, ale cóż. Przy euro emocje się udzielają :D.

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja się wyłamię i powiem tak: od początku byłam nastawiona sceptycznie. Mój sceptycyzm szybko przerodził się w złość, a teraz? Teraz na samo słowo euro, czy na sam widok kibica wpadam w furię. :( Mam po prostu serdecznie dosyć tej tematyki, szumu wokół tej imprezy, jakby nie wiem co to było i kompletnie nie rozumiem tego ogólnonarodowego podniecenia i jakiejś takiej... Dziwnej dumy... Nie rozumiem i już chyba nie zrozumiem... :( Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  16. No cóż ja jestem odporna, nie kręci mnie piłka nożna, a moje motto ostatnich dni brzmi "euro sreuro" ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piłkę i pływanie lubię, siatkówki już nie, ale za to mój mężczyzna kibicuje za nas dwoje :).
    Specjalnie nie szaleję, Euro nie pobudza mnie szalenie, jednak mecze wytrwale oglądam i mszczę ile wlezie :).

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, tak samo i ja mam... Na początku byłam "Stop Euro!", ale po piątkowym meczu coś mi przeszło... I ten gol Lewandowskiego... To było coś! :)
    Też kibicuję polskim siatkarzom, ale jak na razie wolę oglądać Euro :) Naszym piłkarzom też się należy ^^
    Fajne zdjęcie - i Twoje, i zapasów :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Zapasy godne mistrzostw :) Hm, ja w tę całą manię dałam się wciągnąć tylko do pewnego stopnia. Mecz oglądałam, ale nie wiem, czy kolejnym też poświęcę swój czas :)

    OdpowiedzUsuń
  20. To są zapasy na kolejne mecze? U mnie nic nie wytrwa (zwłaszcza, jesli jest kolą lub czipsami:D) dłużej niż 3 minuty przed meczem :DDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwoli ścisłości - to zapasy na kolejne mecze grupowe Naszych :) Dzisiaj jeszcze dokupiłam colę i chipsy, a potem to się zobaczy ;D

      Usuń
  21. Nie cierpię piłki nożnej, ale ostatni mecz naszych oglądałam niemal przyczepiona do ekranu telewizora. Atmosfera zdecydowanie się udziela, jednak jak jeszcze raz o 3 w nocy pod oknem usłyszę "Polska, gola!" to wyjdę z siebie i stanę obok.;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja uwielbiam piłkę nożną, ale tylko gdy gra nasza reprezentacja. Nie lubię rozgrywek ligowych ;) Szkoda, że nie mogę tam być osobiście i polskich piłkarzy dopingować... :c ale wierzę w nich baaaardzo! ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Czasem odnoszę wrażenie, że jestem jedyna, która jest anty-piłka i totalnie anty-euro ;P Już naprawdę nie mogę się doczekać końca tych rozgrywek :D A fakt, że na moim balkonie wisi flaga Polski męczy mnie i dręczy. Kompletnie na mnie nie zadziałał piłko szał, a jeśli już to bardzo negatywnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, ale uprzedzałam, że tego typu komentarze będą usuwane :)

      Usuń
  25. Na początku miałam podobny stosunek do Euro co Ty, ale później zerknęłam na mecz naszych i wciągnęłam się :)) Wczoraj trzymałam kciuki za Hiszpanów, ale trochę mnie rozczarowali...

    OdpowiedzUsuń
  26. Cóż, ja na pewno jednak zostanę przy siatkówce- Liga Światowa i World Grand Prix ciekawią mnie o wiele bardziej niż Euro. Choć pewnie obejrzę jakiś tam mecz, o ile nie będzie kolidował z siatkówką ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)