czwartek, 20 września 2012

Evan Mandery - Q. Ponadczasowa historia miłosna

Autor: Evan Mandery
Tytuł: Q. Ponadczasowa historia miłosna
Wydawnictwo: Sine Qua Non 2012
Ilość stron: 364
Cena detaliczna: 34,90 zł

Historii miłosnych powstało już tak wiele, że trudno je zliczyć. Byli już Romeo i Julia, Tristan i Izolda, Orfeusz i Eurydyka... Ale, zaraz, zaraz, czemu zaczęłam wymieniać tylko pary, których los okazał się nieszczęśliwy, a wręcz tragiczny? Przecież pełno jest także opowieści z happy-endem. No tak. Tyle że bohaterowie książki pisanej piórem Evana Mandery'ego zostali wplątani w historię, która po pewnym czasie wcale nie wskazywała na miano takiej, która mogła skończyć się dla ich obojga szczęśliwie...

Dlaczego? Spieszę z wyjaśnieniami. Otóż główny bohater, pisarz, którego książki wcale nie rozchodzą się w księgarniach jak świeże bułeczki, poznaje tajemniczą i piękną Q. I zakochuje się w niej. Quentina Elizabeth Deveril, bo tak brzmi pełne imię i nazwisko młodej kobiety, odwzajemnia jego uczucia i już wkrótce para zakochanych planuje ślub. Gdy niemal wszystko już jest gotowe, któregoś dnia zjawia się starsze wcielenie głównego bohatera, które przybywa z przyszłości, by go ostrzec. Przed czym? Przed ślubem z Q. Ten bowiem będzie początkiem lawiny nieszczęść. Co zrobi bohater w obliczu takiej informacji? Co jeśli niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie, każda będzie wiązać się z pewnym bólem, poczuciem pustki i straty?

Tradycyjne love story zazwyczaj wyciska łzy z naszych oczu i sprawia, że długo mamy w pamięci całą opowieść wraz z własnymi oczekiwaniami co do zakończenia, które zwykle nie zostały spełnione. W tym przypadku łez nie było, no chyba że ze śmiechu - książka jest bowiem pełna doskonałego dobrego humoru, co chwila natykamy się na sytuację, postać czy dialog, który aż kipi od dowcipu. Powieść zostawia jednak po sobie coś, co sprawia, że faktycznie myśli się o niej nawet po przeczytaniu.

Bo wcale nie jest tak rzeczywista, jak można by to sobie wyobrażać. Tu historia toczy się rytmem Nowego Jorku, miasta, które kipi od energii, szyku i... miłości. A ta przedstawiona w Ponadczasowej... nie opiera się jedynie na rzucaniu często pustych deklaracji o 'dozgonnej i wiecznej miłości' czy na namiętności i pożądaniu. Nie, to bowiem chodzi o coś więcej. O co - tę kwestię zostawiam już Wam. Nie będę psuć Wam przyjemności z jej czytania :)

Wydaje mi się, że autor książki wykreował głównego bohatera nieco na swój własny wzór (świadczy już o tym sam fakt, że ten trudni się tą samą profesją, co jego twórca). Ale rzucił mu też sporo kłód pod nogi. Bo pisanie nie przynosi mu (czytaj: bohaterowi, nie autorowi) zarobków, studenci wychodzą z jego wykładów znudzeni i z kompletną pustką w głowie, zaś największym utrapieniem stanowią wizyty kolejnych wcieleń bohatera z przyszłości. Tak, tak! Na jednym się nie skończyło. Z pobłażliwym uśmiechem czytałam, jak mężczyzna potulnie jak baranek wykonywał kolejne polecenia swoich starszych wersji samego siebie, które wprawdzie mogły zmienić jego życie, ale czy na lepsze? W którymś momencie zdumiało mnie to, jak ulegle zachowuje się pisarz. Był to jednak wątek na tyle humorystyczne, że przymknęłam oko na tę wadę bohatera. Zakończenie natomiast nawet dla mnie było zaskoczeniem, choć domyślałam się, co może się wydarzyć.

Język autora jest niesamowity. Lekki, wręcz gawędziarski, pełen finezji, humoru i swoistego uroku. Cała historia jakby rzuca na nas pajęczynę, co sprawia, że nie możemy się z niej wyplątać. Wrażenie powieści idealnej psuje jedynie liczba literówek. Zwracam na to uwagę i choć nie jest ich może na tyle dużo, by pytać, czy książka była poddana korekcie, to jednak są.

Gdybym miała opisać tę powieść jednym zdaniem, zapewne brzmiałoby ono tak: Oto kolejna pozycja, która powinna zagościć na półce na Waszym regale!

Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.


18 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie zapoznam się z tą pozycją, a szczególnie po tak pozytywnej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam już kilka recenzji tej książki, ale jakoś do mnie nie przemawia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł na książkę wydaje się interesujący. Może kiedyś przeczytam;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się niezwykle ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja - przekonałaś mnie do przeczytania tej książki. Chętnie pośmieję się w trakcie czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakiś czas temu pisałam o tej książce u siebie na blogu. Również oceniam ją bardzo pozytywnie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Zwróciłam uwagę na tę książkę, ale nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Teraz mam jakieś tam pojęcie, które pozytywnie nastraja mnie do lektury:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ksiażka już za mną. ;) Mam podobne wrażenia. W weekend pojawi się recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam z niecierpliwością :)

      Usuń
  9. Hmmm...jeśli czas pozwoli chętnie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie w niej brakowało tej tytułowej miłości do Q, choć trzeba przyznać, że zakończenie mnie wzruszyło. Niemniej jednak w ogólnym rozrachunku tytuł zawiódł moje oczekiwania, niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  12. ten element o przybywaniu z przyszłości skojarzył mi się z tekstami na samosia.pl, coś typu "jestem z przyszłości, możecie zadawać mi pytania" :D widzę tu ciekawy wątek ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zwróciłam już jakiś czas temu uwagę na tę książkę, ale jednak zdecydowałam, że sobie odpuszczę. Widziałam skrajnie różne opinie i oceny. Od zachwytów po jęki zawodu, więc stwierdziłam, że wolę nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa recenzja. :D Muszę się zastanowić nad tą pozycją. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Recenzja bardzo ciekawa, ale książka jak dla mnie niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyjemna książka. Również i mi się podobała:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawa historia i do tego wątek jaki lubię...myślę ze znajdzie się u mnie na półce :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)