środa, 26 września 2012

Sofokles - Antygona

 
Autor: Sofokles
Tytuł: Antygona
Wydawnictwo: G&P Oficyna Wydawnicza 2000
Ilość stron: 80
Cena detaliczna: -

Mimo iż kocham czytać (co każdy z Was już dawno zauważył :)), przyznam szczerze, że nienawidzę lektur. Naprawdę. Już samo wyrażenie lektura szkolna wzbudza we mnie coś w rodzaju... wstrętu. Nigdy nie zastanawiałam się, skąd moja wzmożona awersja do książek wymienionych w szkolnym kanonie, ale prawdą jest, że za każdym razem, gdy na języku polskim nauczycielka oświadczała: "Proszę przeczytać to i to, bo za dwa tygodnie omawiamy", ja krzywiłam się jak po zjedzeniu plasterka cytryny. Być może to dlatego, że nie lubię być zmuszana do robienia czegoś - w tym przypadku do czytania. Czytam dla przyjemności i sięgam tylko po te tytuły, na które mam ochotę.

Z Antygoną było jednak nieco inaczej. Ponieważ uwielbiam starożytną Grecję, Rzym oraz Egipt, zawsze chciałam jeszcze bardziej pogłębiać swoją wiedzę na ten temat czy poznawać dzieła z tamtego okresu. W pierwszej klasie gimnazjum wypożyczyłam w szkolnej bibliotece Antygonę, choć nie była to lektura obowiązkowa. Pełna zapału zabrałam się do czytania, lecz entuzjazm stopniowo opadał. Powodem ku temu był dość podniosły i charakterystyczny język, przez który nie dałam rady przebrnąć. Książka wróciła więc na biblioteczną półkę, a ja postanowiłam, że utwór Sofoklesa odłożę na inny termin. I niedawno moja polonistka oświadczyła, że niedługo przerabiamy Antygonę. Była to więc doskonała okazja na to, by spróbować ją przeczytać jeszcze raz. Tym razem się udało :-)

Fabułę tragedii streszczę w kilku zdaniach, ale myślę, że większość z Was orientuje się mniej więcej, o co w niej chodzi. Otóż Antygona - córka tebańskiego króla Edypa - wbrew zakazowi obecnego władcy zdecydowała się pogrzebać ciało zmarłego brata, Polinika. Jej siostra Ismena próbowała wybić ten pomysł z głowy Antygony, jednak dziewczyna trwała przy swoim stanowisku. Więcej nie zdradzę, bo streszczenia nie piszę :)

Trudno jest oceniać szkolną lekturę. Wiadomo, Antygona to dzieło, które ocenie z reguły podlegać nie powinno. Mi się w każdym razie spodobało. Język wydawał mi się wciąż podniosły, lecz był do 'przełknięcia' i szybko przywykłam do patetycznych wyrażeń. Zaskoczeniem było dla mnie zakończenie, bo gdy już myślałam, że stanie się to w określony sposób, nagle... wyszło zupełnie inaczej. No ale... przecież to tragedia.

Każdemu, kto ma tę książkę przed sobą, polecam zapoznać się z nią już w najbliższym czasie. Ja, choć wszelkie szkolne lektury trawię z trudem, bardzo miło wspominam czas z nią spędzony, choć był on stosunkowo krótki (spójrzcie, ile ten utwór ma stron). A już tym bardziej polecam tym, którzy, podobnie jak ja, interesują się starożytnością i tym okresem w Grecji, Rzymie czy Egipcie. Bo będzie to świetne uzupełnienie Waszego hobby!

15 komentarzy:

  1. Ja również NIENAWIDZĘ lektur i jak mam jakieś czytać to aż mi się coś w środku robi..... Jednak w miarę udaje mi się je czytać. Antygonę omawiałam w gimnazjum i jak tylko zobaczyłam jakim językiem jest napisana to postanowiłam, że nie będę jej czytać i tak też zrobiłam. O treści dowiedziałam się podczas omawiania i nic ani nikt mnie nie przekona do sięgnięcia po nią;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam parę razy w liceum tą lekturę. Póki co nie mam ochoty do niej wracać, ale kto jej jeszcze nie czytał musi nadrobić zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie sądziłam, że przeczytam recenzję lektury, a nie jej streszczenie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka prawda, że jak masz czytać coś na siłę, to automatycznie odczuwasz do tego wstręt. Mam podobnie, choć znalazłam już kilka przypadków, przy których wstręt ten nie był uzasadniony. Na przykład "Antygonę" wspominam równie miło jak Ty. Tak samo "Króla Edypa" - ale to pewnie dlatego, że bardzo lubię starożytność i fascynuje się mitologią. Szczerze uwielbiam też "Zbrodnie i karę". ;)

    PS. Dobrze, że piszesz o lekturach. Nie spotkałam się z wieloma recenzjami takich książek na blogach.;)

    OdpowiedzUsuń
  5. czytałam całe wieki temu ;] niestety do jakichś ulubionych historii tej akurat zaliczyć nie mogę ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w planach "Antygonę", bo jak napisałaś, zaliczam się do tych którzy uwielbiają starożytną Grecję, Rzym, Egipt!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jak ja nie cierpię tej książki! taka moja szkolna zmora :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zanim przeczytałam tragedię,poznałam mit - jeden z najistotniejszych i najbardziej przygnębiających,ale jak pięknie potraktowany przez Sofoklesa!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zanim przeczytałam tragedię,poznałam mit - jeden z najistotniejszych i najbardziej przygnębiających,ale jak pięknie potraktowany przez Sofoklesa!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama próbuje przez z nią przebrnąć, ale mnie od strasza tak jak Ciebie. Pomimo tego ostatnio zaczełam interesować się Starożytną Grecją i Rzymem, więc przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zawsze mi się ciężko czyta dramaty, ale to jeden z lepszych, które czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uprzedzenie to najgorsza krzywda, jaką można wyrządzić książce. Mit o Antygonie znałam zanim sięgnęłam po lekturę, więc wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak język Sofoklesa - nieco pompatyczny, ale też pełen dramatyzmu - przedstawił jej tragedię w bardziej ludzkim wymiarze. Jeśli mam być szczera, była to jedna z moich ulubionych lektur szkolnych:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Też nie przepadam za lekturami, ale akurat "Antygonę" miło wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam - i mimo wszystko mam miłe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. "Antygona" to według mnie jedna z przyjemniejszych lektur szkolnych. Tak samo jak Larysa, dobrze ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)