sobota, 28 kwietnia 2012

M.P. Kozlowsky - Juniper Berry i tajemnicze drzewo

Autor: M. P. Kozlowsky
Tytuł: Juniper Berry i tajemnicze drzewo
Wydawnictwo: Esprit 2011

Uważaj o czym marzysz, bo marzenia bywają niebezpieczne...
Każdy z nas o czymś marzy. Jedne nasze pragnienia są jak najbardziej realne (może nowy samochód, mieszkanie, kolejne książki...), drugie już trudniejsze do spełnienia (latanie, niewidzialność, nieśmiertelność...). Niektórzy marzą również o sławie. Tak jak rodzice Juniper Berry, tytułowej bohaterki powieści.

A teraz wyobraźcie sobie, że istnieje miejsce, w którym Wasze marzenia mogą się ziścić. Nawet te najbardziej szalone, nietypowe, irracjonalne. Wystarczy tylko, że odnajdziecie magiczne drzewo, a między jego korzeniami ujrzycie przejście do tajemniczego podziemnego świata. Potem musicie zejść po schodach, przy czym będzie Wam towarzyszył czarny niczym smoła kruk, następnie korytarzem udać się do jednej z komnat i tam 'dobić targu' z niezwykłym osobnikiem - Skeksylem - ni to człowiekiem, ni potworem. Otrzymacie balonik z powietrzem, które będziecie musieli wessać, zaś w zamian sami nadmuchacie czerwony balon. Proste? Chyba nawet zbyt proste. Tak, coś tu jest podejrzane. Ale kogo by to obchodziło, skoro największe marzenie wreszcie się spełni...?

Rodzice Juniper to znane osobistości, aktorzy zdobywający wszelkie możliwe nagrody filmowe. Po wizycie w podziemnym świecie ich apetyt na sławę nie osłabł, ba, wręcz się zwiększył, a jak przecież dobrze wiemy, sława może przewrócić w głowie. I przewraca. Ich zachowanie diametralnie ulega zmianie: córkę traktują jak powietrze, myślą tylko o swoich rolach, i o tym, by wyglądać młodo... Lecz to nie tylko sława sprawia, że  stają się innymi ludźmi. To właśnie cena za spełnienie ich marzeń. Tylko Juniper może uratować swoich rodziców. Sprzymierzeńcami w tej misji staną się jej spryt, dociekliwość oraz nowo poznany chłopiec...

Juniper Berry i tajemnicze drzewo to książka niesamowita. Genialna. Chyba jeszcze nigdy w moje ręce nie trafiła powieść tak świetna, że rozpływałabym się w zachwytach nad nią. Uderza swoją prostotą, a jednocześnie jest przesycona magią. Czytając ją, znalazłam się w tajemniczym świecie, gdzie cena, jaką trzeba zapłacić za spełnienie marzeń jest bardzo wysoka. Ten świat, owiany nutką grozy, przypominał mi nieco rzeczywistość z powieści Koralina. Wprawdzie tematyka jest odmienna, lecz można wskazać kilka podobieństw: mroczny, ukryty świat, tajemnice, brak czasu rodziców dla dziecka... Gdy chcemy spełniać swoje marzenia za wszelką cenę, gdy dążymy do czegoś, zapominając o naszych najbliższych, to właśnie oni cierpią najbardziej.

Pełno we współczesnym życiu pokus i pułapek, które na nas czyhają. Trudno się przed nimi ustrzec. I, tak jak mówi drwal Dimitri, bohater powieści:

Pokusy będą towarzyszyć nam zawsze, gdziekolwiek się w życiu udamy i cokolwiek będziemy robić. Zawsze będzie jakieś łatwiejsze wyjście z sytuacji. Ale co z tego? Musimy przezwyciężać takie impulsy; musimy być od nich silniejsi. (str. 266)

A ja już wiem, że tej książki nie oddam nikomu.


Za możliwość wkroczenia do tego niezwykłego świata bardzo dziękuję Wydawnictwu Esprit!

piątek, 27 kwietnia 2012

Natalie Jane Prior - Mila Grom i skarb bagiennego zamku

Autor: Natalie Jane Prior
Tytuł: Mila Grom i skarb bagiennego zamku
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia


Ostatnią z rodu pogromców smoków jest Mila Grom, o której poprzednich przygodach możecie przeczytać TUTAJ (Mila Grom i smok z Jesionburga) oraz TUTAJ (Mila Grom w Czarnych Górach).

Tym razem na dzielną dziewczynkę czeka tajemnicze Kamienne Oko - przenosi ono w inny, dowolny czas i miejsce. Podróże w czasie są jednak bardzo niebezpieczne - można przecież zmienić bieg historii. I Mila dobrze o tym wie. Co jednak jeśli zostanie porwana i zmuszona do cofnięcia się w czasie o dwieście lat?

Mila Grom trafia wówczas do Bagiennego Zamku rządzonego przez Gordona - syna Czarnego Księcia. Młody władca również znalazł się tutaj, przechodząc przez Kamienne Oko. Krążą informacje, że gdzieś w zamku znajduje się skarb - jednak nikt nie wie, gdzie dokładnie, i czy w ogóle jest to prawdą.

Dwa wieki to sporo czasu i wiele rzeczy uległo zmianie. Królowa smoków nie poznaje swojej przyjaciółki z przyszłości, ta zaś zaprzyjaźnia się ze swoją praprapraprapra-babką Matyldą Smokobójczynią. Czy Mili uda się powrócić do przyszłości? Gdzie znajduje się tajemniczy skarb i do kogo należy? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, sięgnijcie do tej książki i zaprzyjaźnijcie się z Milą Grom!

Zdecydowanie ta część wyróżnia się spośród pozostałych, choć i poprzedni tom był niczego sobie. To książka idealna dla dzieci, które lubią przygodę i akcję, a przede wszystkim smoki. Dzień Dziecka już niedługo - może więc przy wyborze prezentów (książkowych, oczywiście!) postawicie na serię książek o Mili Grom?

niedziela, 22 kwietnia 2012

Ellen Schreiber - Pocałunki wampira. Początek


Autor: Ellen Schreiber
Tytuł: Pocałunki wampira. Początek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2011
Seria: Pocałunki wampira, tom I


Wampiry. Gdy słyszę to słowo, kojarzy mi się ono, niestety, z Edwardem Cullenem. Zmierzchomania zrobiła swoje. Lecz to od niej zaczęła się moja fascynacja tymi stworzeniami. Przedtem nie interesowałam się tematem krwiopijców. Tymczasem główna bohaterka niniejszej powieści, Raven Madison, już od wczesnego dzieciństwa była zafascynowana wampirami. Jej ulubionym filmem od zawsze był Dracula, na pytanie kim chcesz być w przyszłości? odpowiadała: "wampirem", a gdy kolega ugryzł ją w rękę, cieszyła się, że niebawem zmieni się w wampira.

Jak się jednak można domyślać, nic takiego się nie stało.

Któregoś dnia okazuje się, że ktoś wprowadził się do niezamieszkałego od lat dworu na szczycie wzgórza. Plotki głoszą, że nowi mieszkańcy są wampirami. Raven jest wniebowzięta. Wreszcie pojawił się ktoś, dzięki komu nie będzie się czuła osamotniona. Tylko czy naprawdę nowo przybyli są istotami żądnymi krwi?

Co tu dużo mówić, książka naprawdę mnie zainteresowała. Główna bohaterka jest oryginalna i zupełnie niepodobna do Belli ze Zmierzchu, Eleny z Pamiętników wampirów czy Zoey z Domu Nocy. Nie jest fajtłapą ani plastikową lalunią. Lubię postacie, które mają w sobie "to coś", które nie dają sobie w kaszę dmuchać i nie irytują mnie. Sympatia do bohaterki przełożyła się również na to, że spodobała mi się książka. Fascynacja wampirami Raven, ciekawe potyczki słowne między nią a jej znajomym ze szkoły, ciekawe opisy i całkowicie niespodziewane zakończenie - wszystko to sprawiło, że zapałałam sympatią do tej powieści. Nie spodziewałam się tego, ponieważ ostatnio z dystansem podchodzę do książek o wampirach - jako że ten temat jest już zbyt oklepany - dlatego niniejsza pozycja miło mnie zaskoczyła. Nie obyło się oczywiście bez wątku miłosnego, jednak, o dziwo!, tutaj miłość, która ożywa po zmierzchu, okazała się znośna. I dobrze. Bo powoli zaczynam mieć dość ckliwych romansideł.

Krótko mówiąc - książkę polecam. Między innymi na oderwanie się choć na chwilę od rzeczywistości...

czwartek, 19 kwietnia 2012

John Ortberg - Ja, którym chcę być

Autor: John Ortberg
Tytuł: Ja, którym chcę być. W poszukiwaniu Bożej wersji siebie
Wydawnictwo: Esprit 2011


Jacy powinniśmy być? Na pewno większość z Was choć raz zadała sobie to pytanie. Przy czym zastanawialiście się nad nim, wymieniając cechy, które należy wyeliminować, słabości, które trzeba przezwyciężyć. Każdy z nas składa się z wielu wersji samego siebie: ja, którym udaję, że jestem; ja, którym chcą mnie widzieć inni; ja, którym nie udaje mi się być... Lecz wśród tych wszystkich wersji nas samych jest jeszcze jedna, najważniejsza - ja, którym chce mnie widzieć Pan Bóg.

Jak pisze autor, ludzie obawiają się tego, że będą musieli bezwzględnie przestrzegać zasad zawartych w Biblii i to ich powstrzymuje w staniu się Bożą wersją ich samych. Tymczasem jest to błędne rozumowanie. Bóg chce każdego z nas kształtować w inny sposób; taki, który będzie do niego najbardziej dopasowany. Nie ma zamiaru nas zmieniać, lecz udoskonalać. Bóg chce, by każdy człowiek rozwijał się, więc pomaga mu w tym. Wystarczy, że Mu zaufasz, a nawet Twoje słabości po jakimś czasie mogą stać się pomocne w odnajdywaniu w sobie talentów, zalet i darów od Boga.

Tę książkę trzeba zrozumieć. Zastanowić się, przeanalizować niektóre kwestie. Weźmy na przykład siłę woli - któż jej nie zna? Na co dzień z pewnością podejmujesz wiele decyzji i odpierasz różnego rodzaju pokusy. Pomyślmy: jesteś na diecie, a w lodówce czeka na ciebie ciasto czekoladowe. Poddasz się ochocie na małe co nieco, czy walczysz z pragnieniem, używając swej siły woli? Jeśli jest ci trudno, poddaj się Bogu, a On ci pomoże, zrozumie, uleczy, doradzi, poprowadzi i da ci moc, jakiej nie mógłbyś uzyskać w inny sposób. Innymi słowy - uniżając się, uniesiesz się w górę.

Autor przytacza mnóstwo sytuacji z życia własnego oraz swych przyjaciół i znajomych, dzięki czemu publikacja zyskuje na wiarygodności i ciekawie się ją czyta. Dodatkowym plusem są różnego rodzaju ramki, cytaty i naprawdę ładna oprawa graficzna.

Nie jest to książka, która podaje prosty przepis na to, by stać się Bożą wersją samego siebie: tu nie ma nakazów: zrób to, nie rób tamtego. Nie. Jest to książka, dzięki której sam zapragniesz zmienić swoje życie.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Esprit!

środa, 18 kwietnia 2012

Julie Ortolon - Prawie idealnie

Autor: Julie Ortolon
Tytuł: Prawie idealnie
Wydawnictwo: G+J
Seria: Trylogia Idealna


Gdy spojrzałam na tylną stronę okładki, na której tkwiła informacja - przytaczam - Julie Ortolon to perła w gronie autorów ("Romantic Times"), domyślałam się, że książka, którą trzymam w rękach jest wybitna, wciągająca i z pewnością mi się spodoba. Tymczasem okazało się, że jest wręcz przeciwnie.

Trzy przyjaciółki - Maddy, Christine i Amy - dowiadują się, że ich znajoma z college'u napisała poradnik pt. Jak wieść idealne życie. Okazuje się, że podała je (oczywiście nie z imienia i nazwiska) za przykład kobiet, którym strach przeszkodził z spełnianiu marzeń. Wzburzone przyjaciółki zawierają umowę: w ciągu roku muszą stawić czoła swoim lękom i dowieść, że potrafią walczyć o swoje. Główna bohaterka, Maddy Howard ma talent malarski, jednak zrezygnowała z kariery artystycznej na rzecz opieki nad śmiertelnie chorym mężem. W ramach umowy zatrudnia się jako koordynator warsztatów plastycznych na letnim obozie. Jego dyrektorem jest Joe Fraser - dawna miłość Maddy, któremu jako nastolatka złamała serce. Czy odżyje dawne uczucie, czy też nienawiść przeważy i lato okaże się koszmarem dla ich obojga?

Koszmar. Tragedia. Mamma mia, ta książka jest okropna. Zwykle nie mieszam recenzowanych pozycji z błotem, ale tym razem nie mogę się powstrzymać. Julie Ortolon perłą wśród autorów? Chyba zaszło w tej kwestii jakieś nieporozumienie. Już od początku książkę czyta się z wielkim trudem, a pod koniec jest jeszcze gorzej. Dialogi są drewniane, opisy infantylne i nużące. Zaś główna bohaterka jest najgorsza z tego wszystkiego. Zachowuje się tak, jakby wciąż miała te siedemnaście lat i brakowało jej głowy na karku. No fajtłapa totalna.

Jeszcze gdyby okładka była udana, to można by było dyskutować o ocenie. Ale i ta jest okropna: na pierwszym planie jakaś nienaturalnie wydłużona dziewczyna, a z tyłu cień mężczyzny. Bez przesady.

Z tego wszystkiego po prostu odłożyłam tę powieść, niedoczytawszy jej do końca. Jeśli zastanawiacie się, czy spędzić wieczór (czy kilka wieczorów) z tą książką, czy też obejrzeć jakiś program w telewizji - to lepiej już włączcie odbiornik. Powieść Prawie idealnie w moim przekonaniu nie zasługuje na uwagę. W przypadku tytułu prawie robi wielką różnicę...

wtorek, 17 kwietnia 2012

Barbara Jakimowicz-Klein - Dieta witalna

Autor: Barbara Jakimowicz-Klein
Tytuł: Dieta witalna
Wydawnictwo: Astrum 2004


Każdy z nas chce być pełen energii i cieszyć się zdrowiem. Zastanawiamy się, w czym tkwi sekret witalności: czy jest przekazywany wraz z genami, czy też może decyduje o tym nasz styl życia i sposób odżywiania?

Autorka niniejszej książki udowadnia, że oprócz genów, spore zasługi ma w tym dieta. Powinna być pełna witamin, minerałów i składników odżywczych, ważne jest również zachowanie różnorodności posiłków. W poradniku tym znajdziemy kilka zasad właściwego odżywiania i zalecenia dietetyczne, listę afrodyzjaków oraz oczywiście mnóstwo przepisów.

Co zaś właśnie do tych ostatnich - większość z nich ma bardzo oryginalne nazwy, na przykład:
  • Marzenie Roxany - łopatka jagnięca z soczewicą
  • Obietnica Ledy - przekąska ze szparagami
  • Zaproszenie do raju
  • Zupa dodająca skrzydeł  ← spróbujcie i sprawdźcie, czy ich Wam doda ;).


Pod każdym przepisem znajdziemy również poradę dotyczącą m.in. zastosowanych składników. Czy wiedzieliście, na przykład, że bakłażan jest zwany inaczej gruszką miłosną?

Wiedza zawarta w tej książce z pewnością umożliwi Wam zmianę swojej diety na lepsze, a co za tym idzie również poprawienie witalności i stanu zdrowia. Polecam!

piątek, 13 kwietnia 2012

Natalie Jane Prior - Mila Grom w Czarnych Górach

Autor: Natalie Jane Prior
Tytuł: Mila Grom w Czarnych Górach
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2006


O pierwszych przygodach Mili Grom mogliście przeczytać tu. Jak pamiętamy, dziewczynka zaprzyjaźniła się z początkowo braną za groźną Królową Smoków i razem chciały przywrócić tron jesionburski jego prawowitemu dziedzicowi. Skupmy się jednak na fabule drugiej części serii.

Czarny Książę planuje inwazję na Jesionburg. Pomocne w jej powstrzymaniu mogą się okazać gromowe krople, które służą również do zabijania smoków. Mila odkrywa jednak, że została jej ostatnia porcja magicznego specyfiku. Dziewczynka postanawia przyrządzić dodatkowy jego zapas, potrzebne jej będą do tego płatki błękitnych lilii. Rzadko spotykane kwiaty rosną w tylko jednym miejscu: w Czarnych Górach. Miejsce owiane jest tajemnicą i nutką grozy, a Królowa Smoków odczuwa ogromny lęk na samą myśl o znalezieniu się tam. Czy smoczyca przezwycięży lęk i razem z Milą wyruszy na poszukiwania błękitnych lilii? Jakie niebezpieczeństwo kryje się w Dolinie Smoczej Śmierci?

Dużo się dzieje w tej książce (i każde wydarzenie jest ze sobą w ten czy inny sposób powiązane), choć nie ma ona nawet dwustu stron. Niemniej jednak jest to plusem. Zbyt rozbudowana akcja znużyłaby pewnie dzieci w wieku od ośmiu do dwunastu lat, bo to głównie dla nich jest przeznaczona ta książka. Jako że czasem mam ochotę przeczytać coś lżejszego, sięgnęłam po tę właśnie powieść i był to dobry wybór - jako przerywnik pomiędzy bardziej ambitnymi lekturami sprawdziła się dobrze!

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Jodi Picoult - Deszczowa noc

Autor: Jodi Picoult
Tytuł: Deszczowa noc
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka 2011


Muszę się w tym miejscu do czegoś przyznać. Nie przeczytałam tej książki do końca. Szczerze? Jakoś nie zainteresowała mnie jej fabuła. I stwierdziłam, że nie ma sensu marnować czasu na coś, czego nie ma się ochoty przeczytać. Mimo tego postanowiłam przedstawić ją na blogu - kto wie, może Wam przypadnie do gustu.

James MacDonald pewnego całkiem zwyczajnego dnia przybywa do Wheelock i oznajmia, iż zabił swoją żonę. Komendant miejscowej policji, Cameron MacDonald, jego krewny, na początku uważa, że facet ten to zwykły świr i że cała ta sytuacja jest jakąś komedią - może małżeństwo robi sobie żarty? Jednak pierwotne niedowierzanie po jakimś czasie zmienia się w odczucie, że to prawda. James dopuścił się zabójstwa. Ale z jakiego powodu? Dlaczego zabił swą żonę, skoro tak bardzo ją kochał? Gdy powód wychodzi na jaw, widzimy również, jak duża może być potęga miłości...

- Ale przecież ją zabiłeś! 
Jamie pokręcił głową. 
- Ja ją kochałem - powiedział cicho. - Kochałem tak bardzo, że pozwoliłem jej odejść. 

Jodi Picoult jest dość powszechnie znaną autorką powieści, w której porusza trudne tematy. Pierwszą styczność z jej twórczością miałam bodajże rok temu, gdy zaczęłam czytać książkę Bez mojej zgody. Jednak i tamtej nie udało mi się dokończyć - książka była tak wzruszająca, że nie dałam rady czytać dalej i ją odłożyłam. Tym razem powód niedoczytania jest zupełnie inny: Deszczowa noc nie podpasowała mi, przewracając kolejne strony zastanawiałam się, jaki w ogóle był cel napisania tej powieści. Według mnie jest zbyt rozbudowana - podobną historię spokojnie można zawrzeć na mniejszej ilości stron. Poza tym jako hipochondryczka wprost histerycznie reagowałam na wszelkie wzmianki o śmiertelnej chorobie żony Jamesa. Odłożyłam więc książkę i jak na razie nie planuję do niej powrócić. Kto wie, może kiedyś.

Zatem jeśli lubicie powieści Jodi Picoult / zainteresowała Was fabuła / chcecie wyrobić sobie własną opinię o niniejszej książce - zajrzyjcie, by się przekonać, czy Wam przypadnie do gustu. Odpuśćcie sobie, jeżeli nie lubicie obyczajówek albo nie przepadacie za twórczością tej autorki. Możecie się mocno rozczarować.

niedziela, 8 kwietnia 2012

Natalie Jane Prior - Mila Grom i smok z Jesionburga

Autor: Natalie Jane Prior
Tytuł: Mila Grom i smok z Jesionburga
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2006 

Królestwem Jesionburga rządzą namiestnicy Czarnego Księcia: Kapitan Zduś i panna Mołdawia. Nie są oni dobrymi ani litościwymi władcami. Zdusiowi brakuje "oleju w głowie" i cierpliwości, a panna Mołdawia zwana Molą, jest bezwzględna i w głowie jej tylko władza.

W Jesionburgu pewnego dnia pojawia się smok. Niebezpieczne stworzenie sieje postrach wśród mieszkańców, zaś jedyną osobą, która może je powstrzymać, jest ktoś z rodziny Gromów - dotychczasowych pogromców smoków. Ostatnią z tego rodu jest Mila, czy jednak dziewczynka zdoła pokonać siejącego ogniem potwora?

Wyposażona w specjalistyczny ekwipunek Mila wyrusza na swoją wyprawę. Okazuje się jednak, że smok wcale nie jest niebezpieczny, na jakiego wygląda. W dodatku nie gustuje w ludziach: żywi się metalem. Uspokojona Mila zaprzyjaźnia się ze smokiem, a właściwie... smoczycą, Sinaldą Ognistooką zwaną Królową Smoków. Wspólnie postanawiają przywrócić władzę prawowitemu jej dziedzicowi, księciu Olinowi.

Książka jest dość ciekawie napisana - postacie są dobrze wykreowane, podobnie jak królestwo Jesionburg słynące z wytwarzania nakrętek w fabryce. Mila Grom, główna bohaterka, nie jest próżna, nie zadziera nosa i nie pozuje na odważną: sama też początkowo odczuwa lęk przed smokiem i panną Mołdawią.

Polecam - jeśli chcecie znaleźć się w świecie, w którym smoki z upodobaniem wcinają metal, władza dostaje się w niepowołane ręce, a mała dziewczynka musi zmagać się ze strachem i bezsilnością. A jeśli sami nie macie chęci - polećcie niniejszą książkę dzieciom lub kuzynom.

sobota, 7 kwietnia 2012

Życzenia Wielkanocne

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam wszystkim: 
  • łaski Zmartwychwstałego Jezusa, 
  • pokoju serca, 
  • zdrowia, 
  • radości, 
  • szczęścia, 
  • uśmiechu na co dzień, 
  • pomyślności, 
  • miłej atmosfery, 
  • smacznego jajeczka 
  • i mokrego dyngusa! 

środa, 4 kwietnia 2012

Emily Giffin - Coś niebieskiego


Autor: Emily Giffin
Tytuł: Coś niebieskiego
Wydawnictwo: Otwarte 2009 

Gdyby dwie najbliższe Ci osoby dopuściły się wobec Ciebie zdrady... Gdyby Twój narzeczony na tydzień przed ślubem rzuciłby Cię dla Twojej najlepszej przyjaciółki... Co byś zrobiła?

Właśnie w takiej sytuacji znajduje się teraz Darcy Rhone, trzydziestolatka pracująca w branży PR. Rozpieszczona, samolubna, zapatrzona w siebie egoistka, która zawsze miała wszystko: urodę, bogatych i przystojnych chłopaków, dobrą pracę... Całkowitym jej przeciwieństwem była jej przyjaciółka Rachel: uczciwa, miła, mądra, potrafiła wysłuchać, doradzić, pomóc... Kto by się spodziewał, że to właśnie ona "wywinie" taki numer. Gdy Darcy odkrywa, że Rachel ma romans z jej narzeczonym, jest w szoku i cały świat staje jej na głowie. I choć sama spodziewa się z dziecka z innym mężczyzną, wini wszystkich... z wyjątkiem siebie samej. Po jakimś czasie decyduje się na wyjazd za granicę. I to staje się punktem zwrotnym w jej życiu.

Przeprowadzka do Londynu nie jest szczytem jej marzeń, ale Darcy stara się odnaleźć choć jeden plus w tej sytuacji: może pozna bogatego, wykształconego mężczyznę z dobrymi manierami, który zakocha się w niej od pierwszego wejrzenia i postanowi zaadoptować jej dziecko. Wciąż zaślepiona kobieta nie dostrzega, że szczęście, czułość i prawdziwa miłość znajdują się tuż na wyciągnięcie ręki...

Ta opowieść została genialnie napisana. Początkowo poznajemy Darcy, która irytuje swoim zachowaniem i sposobem bycia. Na kolejnych kartach książki jesteśmy świadkami jej przemiany: z kobiety, dla której liczyła się tylko dobra zabawa i wygląd, w dojrzałą do macierzyństwa, mądrą, zdolną do empatii. I tak naprawdę o tym właśnie jest powieść Coś niebieskiego: o tym, że każdy z nas może przeżyć wewnętrzną przemianę, jeśli tylko zechce, jeśli stwierdzi, że jest w stanie choć spróbować. Wiadomo, że taka przemiana nie zajdzie z dnia na dzień, lecz jeśli mamy siłę, naprawdę warto od czegoś zacząć. Pomogą nam w tym dwie wartości:

Miłość i przyjaźń. To one czynią z nas ludzi, którymi jesteśmy. A jeśli pozwolimy, potrafią nas również zmienić. (str.378) 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Stosik numer... Straciłam rachubę ;)

Może dzisiejszy stosik, a właściwie dwa, nazwę wielkanocnym. W końcu święta za pasem (swoją drogą, zawsze zastanawiało mnie, czemu na coś, co nas czeka, mówimy, że jest za pasem, a nie przed nim. Ale to już inna sprawa.) i trzeba mieć co czytać :) A jako że doliczyć się nie mogę, a szukać postów mi się nie chce, to dziś stosik bez numeru.

Na początek książki z biblioteki...


Idziemy od góry:
#Emily Giffin - Coś niebieskiego
#Robert Marshall - W kanałach Lwowa
#Jodi Picoult - Deszczowa noc

I książki własne:



Tym razem od lewej:
#Goscinny, Sempé - Nowe przygody Mikołajka
#Suzanne Collins - Trylogia Igrzyska śmierci (pakiet z Empiku)
#Tobiasz Wilk, Agnieszka Płaneta - Mogę schudnąć /egzemplarz recenzyjny/ Przeczytaj recenzję


Zacieram ręce na samą myśl o Igrzyskach..., bowiem musiałam na nie trochę poczekać (jako że w moim Empiku wyczerpał się zapas, sprowadzili ten pakiet z innego miasta ;)), ale wreszcie dzierżę je w swoich łapkach :) A wszystko dzięki mojej Mamie (o, przy okazji, możecie przeczytać jej recenzję książki Na krawędzi - chętnych zapraszam do poprzedniego postu!).

Jako że również udało mi się (wreszcie!) zaktualizować, choć nadal tylko po części, listę książek przeznaczonych na sprzedaż bądź wymianę, zachęcam do zajrzenia tutaj. Zobaczcie, może coś Was zainteresuje. Wszystkie informacje znajdują się pod tym właśnie linkiem, zawsze można też zapytać w komentarzu.

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Catherine Coulter - Na krawędzi

lubimyczytac.pl
Autor: Catherine Coulter
Tytuł: Na krawędzi
Wydawnictwo: Świat Książki 2003 

Dziś wyjątkowo recenzja mojej Mamy - przywitajcie ją gorącymi brawami! :))) 

Biorąc tę książkę do ręki i przeczytawszy tytuł Na krawędzi, w pierwszej chwili myślałam, że jest to książka, na podstawie której nakręcono film z Sylvestrem Stallone (pierwsze sceny w górach, wspinaczka na szczyty, gdzie podczas przechodzenia z półki skalnej do śmigłowca, ginie dziewczyna jednego z bohaterów filmu), ewentualnie, że to właśnie film był jej pierwowzorem. Tymczasem książka okazuje się być powieścią kryminalną.

Siostrze agenta FBI, Forda MacDougala, Jilly przydarza się wypadek samochodowy czy też raczej próba samobójcza, jak oficjalnie stwierdzono: rozpędzony porsche wypada z drogi prosto w przepaść i osiada w oceanie. Kobieta ma jednak szczęście: zostaje uratowana przez jadącego za nią policjanta. Jej brat nie wierzy w wersję samobójstwa. Sam będąc po zamachu terrorystycznym, słaby i chory, przyjeżdża do miasteczka, by rozwikłać przyczynę tajemniczego wypadku siostry.

I tu akcja nabiera tempa. Krok po kroku Ford wspólnie ze swoimi przyjaciółmi po fachu oraz z Laurą, zdekonspirowaną policjantką, są na tropie afery narkotykowej. Jego szwagier pracuje nad wynalazkiem, który okazuje się być odmianą narkotyku o nieprzewidywalnych po użyciu skutkach: nadmierny pociąg seksualny, powrót wstrząsających przeżyć i wizji, uzależnienie - to tylko znane skutki, a jakie naprawdę spustoszenie w organizmie może wywołać ten środek? Nad tą sprawą pracuje Ford, Laura i małżeństwo Savich, chcąc znaleźć ludzi, którzy stoją za aferą narkotykową i popełnionymi zbrodniami.

Mimo wartkiej akcji, książka chwilami nuży. Bohaterom przydarzają się niesamowite przygody, w rzeczywistości na pewno nikt by ich nie przeżył, a oni jak gdyby nigdy nic są gotowi podejmować dalszą walkę i wychodzą z tego obronną ręką. Lecz w książce zdarzyć się może wszystko. I tylko Jilly nie unika swojego przeznaczenia... Jakiego? Odpowiedź na to pytanie znajduje się w książce...

Przygoda, intryga i romans łączą się w tej powieści, zapewniając dawkę adrenaliny i dreszczyk emocji.

Wspomnienia z dzieciństwa #1

Dziś chciałabym pokazać Wam coś, z czym wiążę swoje dziecięce wspomnienia, wcale nie tak dalekie zresztą. Parę lat temu (może pięć? może sześć? A może jeszcze wcześniej? Naprawdę nie mam pamięci do dat...) dostałam od Mamy pod choinkę grę o, teraz muszę to przyznać, dość dziwnej nazwie, a mianowicie Moda i modelki. To tak jakby powiedzieć masło i maślanka albo książka i księgarnia, ale nie będę się dłużej czepiać. Nazwa nie ma tu nic do rzeczy, jeśli chodzi o tak kreatywną zabawę, w jakiej miałam okazję uczestniczyć przez te wszystkie lata.

W grze tej zasady są proste: układasz kartoniki z wizerunkami modelek ubranych w przeróżne kreacje, projektujesz i wyrabiasz własny styl. Oczywiście, są też różne modyfikacje tej gry, a szczegóły podane są w instrukcji, ale muszę przyznać, że nigdy do niej nie zaglądałam... Po prostu dawałam się ponieść "fali" i własnoręcznie wymyślałam zupełnie pokręcone lub też całkiem przyzwoite i zwyczajne projekty. Nad moją, cóż, nieokiełznaną fantazją zapanować mógł tylko fakt, że zasób kartoników był (i jest!) ograniczony, nad czym wprawdzie można ubolewać, co teraz czynię. Przydałoby się więcej kreacji, a nawet i pustych kartoników na których można zaprojektować coś własnoręcznie, a potem zmieszać z pozostałymi i kombinować dalej.

Niedawno ku mojej wielkiej radości znalazłam tę grę w pudle wypełnionym zabawkami i gadżetami z dzieciństwa. I od razu zabrałam się do "projektowania". Wróciła moja nieokiełznana fantazja, a gra pochłonęła kompletnie moją uwagę, przysłaniając wszystko dookoła (w związku z czym zaniedbałam nieco bloga), choć przecież nie mam już ośmiu czy dziesięciu lat. Jak widać, wiek nie gra tu istotnej roli, jeśli ma się w sobie zadatki na przyszłą projektantkę ;) Oczywiście żartuję z tą projektantką - talentu malarskiego za grosz nie posiadam (a moje bazgroły z lat dziecięcych na książkach "podziwiać" możecie tutaj), do świata mody jakoś zbytnio mnie nie ciągnie, a w takie układanie kartoników pobawić się może każdy. Nawet faceci - w końcu taki Armani też musiał od czegoś zacząć :)))

Dobra, koniec moich wywodów, pokażę Wam za to na zdjęciach, jak się ostatnio bawiłam w projektowanie i co z tego wyszło. Na początek - kreacje normalne, takie, które można ułożyć, dopasowując do siebie znaczki na kartonikach, np. czerwony kwadrat itp.  




A oto kompletnie zwariowane kreacje, tej z lewej nadałam miano "Słonecznego Patrolu", drugiej niestety nie potrafię nazwać - może przesadziłam? ;) A może macie jakiś pomysł na nazwę?
  

  

Aha, i jeszcze jedna próbka mojej twórczości...