poniedziałek, 18 lutego 2013

Piękne istoty [FILM]

Tytuł: Piękne istoty (2013)
Tytuł oryg.: Beautiful Creatures
Reżyseria: Richard LaGravenese
Gatunek: melodramat, fantasy

Kiedy moja przyjaciółka zaproponowała mi wczoraj wyjście do kina na film 'Piękne istoty', początkowo nie wiedziałam, czy zgodzić się, czy nie. Chciałam najpierw przeczytać książkę, poza tym po przeczytaniu opisu nie byłam pewna, czy ten film spodobałby mi się. A jednak zdecydowałam się pójść. Jakieś cztery godziny temu wróciłam z kina. Nie zabrałam się jednak do recenzji 'na świeżo' po obejrzeniu filmu, i to nie z powodu odetchnięcia i zebrania w całość wrażeń po seansie. Oglądałam mecz siatkarski ;-) Ale, ale, dość już prywaty. Czas ocenić film.

Do niewielkiej amerykańskiej prowincji Gatlin przyjeżdża Lena Duchannes. Od początku swojego pobytu czuje się jak odludek - jej wujek, u którego zamieszkuje, jest wśród mieszkańców miasteczka wyobcowany, wobec czego i jego siostrzenica nie zdobywa ich sympatii. Lena poznaje Ethana Wate'a - jedyną osobę, która nie okazuje do niej niechęci. Para zaprzyjaźnia się, a wkrótce potem zaczyna ich łączyć coś więcej. Jednak to nie wszystko. Lena nie jest taka, jak inne dziewczyny. Ethan szybko się o tym przekona, a decyzja, którą musi podjąć dziewczyna, będzie mieć duży wpływ na życie ich obojga.

Pierwsze, o czym chciałam powiedzieć, to to, że obawiałam się, iż film będzie kopią 'Zmierzchu' i 'Harry'ego Pottera'. Niby opis na to nie wskazywał, ale takie przekonanie utrwaliło się w mojej podświadomości po przeczytaniu kilku opinii i obejrzeniu zwiastuna. Miłość, ciemne moce, wybór pomiędzy dobrem a złem... Ileż już razy te wyrażenia przewinęły się przez produkcje filmowe? Jednak okazało się, że 'Piękne istoty', mimo że nie są jakieś nowatorskie i oryginalne, to naprawdę niezła w odbiorze produkcja.

Co do aktorów - część z nich, mówiąc kolokwialnie, odwaliła kawał dobrej roboty. Jeremy Irons w swojej roli wyobcowanego Macona był świetny! Alden Ehrenreich odgrywający rolę Ethana, również poradził sobie bardzo dobrze i nadał swojej postaci charakteru, charyzmy i świeżości. Z wyglądu przypomina mi nieco Leonardo DiCaprio i siatkarza Zbigniewa Bartmana. Ale nie będziemy się rozwodzić na temat wyglądu, chociaż mogłabym w związku z tym tematem prowadzić długie dyskusje... ;-) Byłam nieco zawiedziona grą Alice Englert na początku filmu - aktorka wcielająca się w rolę głównej bohaterki wydawała się nieco spięta, sztywna, w pewnym momencie nawet sztuczna, ale w miarę upływu czasu zaczęła grać coraz lepiej i potem oglądało się ją znacznie przyjemniej. Bardzo podobały mi się natomiast kostiumy w tym filmie, no i oczywiście muzyka. 'Piękne istoty' mogą pochwalić się znakomitą ścieżką dźwiękową. Jeśli chodzi o efekty specjalne, nie były one powalające, ale do zniesienia. I jeszcze jedno - zakończenie. Spodziewałam się zupełnie innego...

Po seansie kinowym nabrałam wielkiej ochoty na przeczytanie książki. Przed chwilą dyskutowałam o tym filmie na Facebooku z przyjaciółką. Ona ma powieść za sobą i nieco rozczarowała się ekranizacją. Mam wrażenie, że wraz z premierą 'Pięknych istot', rozpocznie się istny szał na tę książkę, podobnie jak to było w przypadku wspominanego już 'Zmierzchu' czy 'Igrzysk śmierci'. Szkoda, że nie przeczytałam powieści przed obejrzeniem jej kinowej wersji i przed tym boomem. Teraz trudno będzie nie porównywać pierwowzoru do filmu, podobnie jak trudno będzie też wyobrazić sobie swoich własnych bohaterów, wyrzucając z umysłu obraz aktorów odgrywających ich role. Ale koniecznie muszę przeczytać książkę. Chyba w środę wybiorę się do Empiku...

fot. materiały promocyjne / photo: promotional materials

17 komentarzy:

  1. Ja powieścią jestem zawiedziona i liczę właśnie bardziej na film. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że wypadła tak średnio. Jak wiesz, jej lektura jeszcze przede mną i intryguje mnie, jak też tę książkę odbiorę :)

      Usuń
  2. Książkę czytałam jakiś rok temu, ale ostatnio ją sobie odświeżyłam przed sięgnięciem po kontynuację. Film dopiero zamierzam obejrzeć, ale nadal nie mogę się pogodzić z tym, że w ekranizacji Lena nie ma czarnych włosów (co było często podkreślane w książce). No i obawiam się, że w trakcie oglądania wciąż będę wypatrywała nawet najmniejsze odchylenia od pierwowzoru... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie obejrzałam jeszcze filmu i zgodnie z Twoją sugestią zacznę od książki, czytając stwarzam swoje wyobrażenia o głównych bohaterach i innych postaciach , później film obala je. Tak było z filmem Igrzyska śmierci. Dlatego - najpierw czytanie, potem film.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, z "Igrzyskami..." to ja miałam tak: przeczytałam książkę, kiedy trwał na nią wielki szał w związku z premierą filmu - naoglądałam się wcześniej zwiastunów, przeczytałam masę recenzji i nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Dobrze, że nie obejrzałam całego filmu, bo wtedy, to już by była katastrofa ;P

      Ale książka bardzo mi się spodobała i pozostawiła na mnie ogromne wrażenie...

      Usuń
  4. Mam straszną ochotę i na film i na książkę. ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamierzam najpierw przeczytać książkę a potem wybiorę się ze znajomymi na film.

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam na tym filmie w kinie i bardzo mi się spodobał. Masz rację - kostiumy i muzyka były świetne ;)
    Niedługo zamierzam przeczytać też książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cała seria przede mną. A potem biorę się za film:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam tego filmu, ani nawet nie czytałam ksiazek... Poprostu nie wiem ktora czesc jest pierwsza i wogole... Zreszta tyle ksiazek u mnie czeka a czasu tak malo:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, tyle książek, a czas biegnie...

      A jeśli chodzi o to, która część jest pierwsza, to służę pomocą :) Seria o nazwie 'Kroniki Obdarzonych' składa się z trzech części, których tytuły brzmią kolejno:
      1) 'Piękne Istoty'
      2) 'Istoty Ciemności'
      3) 'Istoty Chaosu'.

      Usuń
  9. Film bardzo mi się podobała, z chęcią obejrzałabym go jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja wolę jednak przeczytać książkę i nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że nie będzie takiej nagonki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz rację :)

      Ja w każdym razie tak wnioskuję, bo ostatnio często natykam się na recenzje czy wzmianki o tej książce ew. jej ekranizacji. Poza tym, wchodząc na empik.com, by zamówić książkę, zauważyłam, że nie ma już jej w oryginalnej okładce, a ta w filmowej i soundtrack są na liście bestsellerów...

      Usuń
  11. Książka mi się nie spodobała, więc raczej filmu nie obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jutro się wybieram na film z kuzynem i przyjaciółką, a książki raczej nie przeczytam, chyba, że ekranizacja mi się spodoba. Za dużo negatywnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja właśnie najpierw zamierzam przeczytać książkę, a potem wybrać się na film :-)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)