sobota, 2 marca 2013

Julie Kagawa "Żelazna córka"

Autor: Julie Kagawa
Tytuł: Żelazna córka
Wydawnictwo: Amber, 2012
Ilość stron: 335

Przedzierasz się przez nieograniczone tereny krainy elfów... Nie masz poczucia czasu, bo tutaj biegnie on inaczej, niż w świecie ludzi - nie wiesz, czy minęło dziesięć lat, czy dziesięć minut... Ale nie to jest najgorsze. Najgorsze, że kochasz kogoś, z kim nigdy nie będziesz mogła być...

Kraina Nigdynigdy jest w poważnych kłopotach. Pochłaniające ją żelazo może sprawić, że zamieszkujące tu magiczne stworzenia mogą zginąć. Meghan Chase, córka króla Lata, przebywa od pewnego czasu na Mrocznym Dworze władanym przez Mab - królową Zimy. Dziewczyna obiecała bowiem zimowemu księciu, Ashowi, że jeśli on pomoże jej w odnalezieniu brata, ona uda się z nim na Mroczny Dwór. Nie ma tam jednak powodów do radości - przebywanie na zimowym dworze nie jest zbyt komfortowe, ponadto dziewczyna odkrywa, że darzy uczuciem kogoś, z kim niepisane jest jej bycie razem - a mianowicie zimowego księcia. I cóż z tego, że z wzajemnością, skoro Lato i Zima to w magicznej krainie odwieczni wrogowie... Czy jest jakieś wyjście z takiego impasu? Co stanie się z krainą Nigdynigdy?

Przyznaję, że po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu Żelazny Dwór nabrałam wielkiej ochoty na poznanie dalszych przygód Meghan, Asha i Robbiego, choć 'Żelazny król' pozostawiał sporo do życzenia. Pamiętacie pewnie, o co się czepiałam? Jeśli uleciało już to Wam z głowy, a nie chce Wam się kliknąć w powyższy link (co zrozumiałe, bo luty mi też dał w kość, i nie mam chęci niemal kompletnie na nic) i to sprawdzić, krótko przypomnę, o co miałam największe pretensje. O oryginalność. A w zasadzie jej brak. No, nie taki zupełny - Julia Kagawa wymyśliła bowiem naprawdę świetną i frapującą historię, w której główną rolę odgrywają elfy, więc jest to bezsprzecznie coś nowego, ale miałam zastrzeżenia co do połączenia wątków z innych historii. A mianowicie chodzi tu o 'Sen nocy letniej', 'Opowieści z Narnii' i 'Alicję w Krainie Czarów'. Jak dla mnie takie odgrzewanie starego kotleta świadczy na niekorzyść książki. Można tu mówić o inspiracji, ale ja uwielbiam się czepiać, więc będę się czepiać - nawet o takie szczegóły, i już! ;-)

'Żelazna córka' wydała mi się odrobinę gorsza od swojej poprzedniczki. Mimo że działo się dużo, ja przez większość czasu... ziewałam. Tak, moi drodzy. Zamiast z niecierpliwością przerzucać kolejne kartki, nie śpiąc po nocach, by tylko dowiedzieć się, co też to czeka bohaterów, ja niespiesznie zagłębiałam się w tę historię i w gruncie rzeczy czytałam książkę dość długo. I nie mam bladego pojęcia, co o tym przesądziło, bo jak już wspominałam, akcji jest niemało. A skoro już jesteśmy przy wadach, to czepię się trochę głównej bohaterki. Z nich wszystkich ona jedna denerwowała mnie najbardziej. Śladu nie ma po tej niezależnej, odważnej, odrobinę ironicznej dziewczynie. Została zagubiona, nieśmiała, infantylna postać, która czasem niemal doprowadzała mnie do szewskiej pasji.

Jestem natomiast pod wielkim wrażeniem opisów. Jednego pani Kagawie odmówić nie można - właśnie tej umiejętności kreowania opisów, które zapierają dech w piersiach i niesamowicie działają na wyobraźnię. Piękna sceneria magicznego świata Nigdynigdy została opisana tak, że ma się ochotę zanurzyć w tym świecie, tu i teraz. Toż to po prostu majstersztyk! Niezwykle plastyczny język wzbogaca całość, lekturę czyta się lekko. Dialogi są skonstruowane równie genialnie. I właśnie to, co powyżej wymieniłam, stanowi najważniejszy atut tej książki. Poza tym, podobnie jak w tomie pierwszym, w samych superlatywach wyrazić się mogę o bohaterach płci męskiej - jednak tym razem Puk stanie odrobinę w cieniu. Nic dziwnego, skoro pojawiał się tu niezwykle rzadko - ale trudno się dziwić, bowiem co ktoś z Letniego Dworu miałby robić w królestwie Zimy? Natomiast Ash kolejny raz podbił moje serce, a Grimalkin nadał pewnym wydarzeniom humorystycznego zabarwienia.

Jeszcze od strony technicznej: ponarzekam sobie na wydanie. Pierwszy tom miał skrzydełka i elementy naklejane, śliskie w dotyku. Jeśli zaś chodzi o tom drugi to: skrzydełka - brak, elementy naklejane - brak. I tego nie mogę odżałować - skoro już trzymamy się jednej konwencji graficznej, to trzymajmy się jej cały czas, a nie tylko na początku. Uważam to za spore niedopatrzenie.

'Żelazna córka' to powieść łącząca przygodę, magię i romans. Może nie stoi na najwyższym poziomie, może jest nieco gorsza od poprzedniego tomu, to mam niezwykłą ochotę na to, by poznać dalsze części serii. Tym bardziej, że zakończenie zdecydowanie pozostawia po sobie niedosyt!

Zajrzyjcie do świata Nigdynigdy, gdzie miłość przeplata się z nienawiścią, magia ze zwykłą codziennością, a bezwzględność z człowieczeństwem...

Żelazny król | Żelazna córka | Iron Queen | Iron Knight

Książkę pożyczyłam od Ciarolki, bardzo dziękuję!

18 komentarzy:

  1. Czuję się zaciekawiona. Z chęcią sięgnę po pierwszy tom, choć tak bardzo psioczyłam, że za nic w świecie nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam czytać pierwszą część tej serii, ale przerwałam, bo trochę mnie nudziła. Teraz mam ochotę zabrać się do tego cyklu jeszcze raz, ponieważ sądzę jednak, że te książki wydają się bardzo interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ochotę na tę serię i z pewnością kiedyś ja przeczytam. Mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo jak Tobie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy do końca w moim guście, ale nie mówię nie - zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna książka. :) Szkoda tylko, że na kolejne części się nie zanosi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę mnie zasmuciłaś pisząc, że podczas czytania ,,Żelaznej córki'' ziewałaś. To chyba w takim razie nadaje się ta książka tylko dla osób cierpiących na bezsenność ;-) Szkoda, bo wydawało mi się, że jest to całkiem interesująca seria.

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż...kolejna książka do przeczytania. Teraz przydało by się znaleźć odrobinę czasu. ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam się, że lubię książki o magicznych stworzeniach (elfach w szczególności), ale z opisu bardziej przypomina to mi opowieść o ludziach. Nie zostaje mi zatem nic innego, jak sięgnąć po ten cykl powieściowy i przekonać się, czy nie mam racji w swoich wyobrażeniach. Tylko trochę przeraża mnie ta wiejąca chwilami nuda,którą doświadczyłaś czytając te książki - bo ja również nie lubię tracić czasu przy czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tę serię! Płakałam na tej cześci jak głupia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak, recenzja zdecydowanie ciekawa ;) ale nie natchnęlo mnie, żeby zapragnąć lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Też według mnie jest gorsza od pierwszego tomu, a moje wydanie w ogóle było schrzanione :/ Ale Amber ma to do siebie jak zauważyłam. Ale i tak bardzo lubię tę serię i z niecierpliwością czekam na kontynuację ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Posiadam dwie części i nie mogę doczekać się ich lektury!

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o tej serii, niestety nigdy nie miałam okazji się za nią zabrać, co więcej nawet nigdy w sklepie nie zwróciłam uwagi na te książki, tylko na blogach :) Może czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli zacznę to od pierwszej części. Interesująca lektura.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam, a jestem po lekturze pierwszego tomu o.O to aż dziwne, będę musiała po nią sięgnąć ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. na temat tej serii czytałam wiele pozytywnych opinii, ale sama nie czuję się do niej przekonana. za dużo cykli jest wydawane i nie ma czasu by systematycznie je śledzić.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)