sobota, 27 kwietnia 2013

Claudia Hammond "70 minut na godzinę"

Czas, czas, czas. Ciągle mi go brakuje. Wstaję przed godziną siódmą, by około czternastej (ewentualnie wcześniej lub później, zależy, o której kończę lekcje) wrócić ze szkoły do domu. Potem obiad, odrabianie lekcji, siedzenie w Internecie... I ani się obejrzę, a już późno, i trzeba się kłaść do łóżka, żeby chociaż trochę się wyspać. I tak, dzień w dzień, zauważam pewną prawidłowość: czas mi gdzieś umyka. A ja nie mogę go złapać.

"70 minut na godzinę". Taki tytuł nosi książka autorstwa Claudii Hammond. Książka, dzięki której odkryłam nowy sposób spojrzenia na czas. Książka, która, być może, wprowadzi rewolucję, jeśli chodzi o zarządzanie czasem i myślenie o nim. Dlaczego? Co jest w niej takiego niezwykłego? Hm, może z tą niezwykłością przesadziłam. Ale jest to pozycja zasługująca na uwagę.

Autorka pokazuje, w jaki sposób odpowiednio zarządzać czasem, tak, by nam on nie uciekał. Wyjaśnia, na czym polega tzw. iluzja czasu. Wypunktowuje kolejne problemy związane z czasem, z jakimi zdarza się nam zmierzać, takie jak to, że czas płynie zbyt szybko albo dłuży się niemiłosiernie, jest go za mało, a rzeczy do zrobienia za dużo [skąd my to znamy, drodzy miłośnicy książek? ;-)] czy myślenie o przyszłości wraz z nadmiernym zamartwianiem się o nią. Autorka przywołuje również wiele ciekawych doświadczeń, jakie przeprowadzano i historii z jej życia bądź tych zasłyszanych od innych. Autorka zwraca też uwagę na popularny aspekt, tzw. paradoks wakacyjny. Czekamy na nie z wytęsknieniem, czas zdaje się dłużyć. A po kilku dniach, gdy już przyzwyczaimy się do wolnego, czas zdaje się mijać nieubłaganie, i zdaje się, że żyjemy schematem wschód słońca - zachód słońca - wschód słońca. Pod koniec wakacji (ferii/urlopu/długiego weekendu - niepotrzebne skreślić) chwytamy się ostatnich dni wolnych, jak koła ratunkowego, byle tylko jeszcze z nich skorzystać. Znajome, prawda? A chodzi tu o perspektywy czasu, których dokładniejsze wyjaśnienie znajdziecie w tej pozycji.

"70 minut na godzinę" to książka bardzo aktualna w dzisiejszych... czasach ;-) Problemy ze zbyt szybko przepływającymi minutami, z nieumiejętnością właściwego gospodarowania czasem, wrażenie, jakby nam uciekał albo, z drugiej strony, mijał zbyt wolno... To wszystko znamy bardzo dobrze. Każdemu z nas przydałoby się parę dodatkowych godzin. A może po prostu te dodatkowe godziny uda się nam wygospodarować, rezygnując z wielu tzw. zjadaczy czasu? Po co siedzieć bezczynnie, wgapiając się w ekran telewizora/monitor komputera [taaak, i mówi to ta, która sama tak robi ;-)], po co zajmować się innymi bezsensownymi czynnościami, przez które tracimy tak cenny czas? Po co przejmować się przyszłością, skoro lepiej skoncentrować się na teraźniejszości, i przynajmniej nie tracić nerwów? Tak, tak, łatwo powiedzieć. Ale zrobić też będzie prosto - dzięki tej książce.

Czy jest coś, do czego bym się przyczepiła? Jest. Szata graficzna. Niestety, niezwykle uboga. Z chęcią widziałabym tu schematy, tabelki czy rysunki. Naliczyłam ledwie kilka. Szkoda, bo czytanie ciągłego tekstu, kiedy nie jest to typowa książka z działu beletrystyki, jest czasem nieco męczące.

Plus należy się natomiast za indeks, który znajduje się na końcu tej publikacji. Dzięki temu, zamiast wertować całą książkę, możemy zajrzeć do indeksu i łatwo wyszukać interesujące nas zagadnienie.

Czasu nie zatrzymamy. I nie cofniemy. Podróżowanie w czasie też jest niemożliwe. Ale kto powiedział, że nie będziemy mogli właściwie gospodarować czasem, tak, by wystarczyło go na te czynności, na które zwykle nam go brakuje? Wystarczy skończyć ze złymi nawykami - zjadaczami czasu, zmienić swoje myślenie na temat czasu i spróbować koncentrować się na teraźniejszości. Ale najpierw - przeczytać tę książkę!

Claudia Hammond, 70 minut na godzinę
Wyd. Carta Blanca, 2013 (za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu PWN!)

17 komentarzy:

  1. Mnie także ciągle brakuje czasu, choć staram się wcześniej jakoś sobie zaplanować dzień, to minuty przeciekają między palcami. Dlatego myślę, że przydałaby mi się lektura tej pozycji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o, mi by się przydała taka książka, bo jestem naprawdę kiepska w organizacji czasu. Chociaż u mnie to jest głównie lenistwo, nawet jeśli mam zrobiony plan na cały dzień, to rzadko kiedy uda mi się go wdrożyć w życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie. Ileż to ja już razy coś sobie planowałam, a potem nic z tego nie wychodziło XD Mam nadzieję, że dzięki tej książce w końcu uda mi się popracować nad gospodarowaniem czasem.

      Usuń
    2. Dokładnie. A jest w tej książce coś o gospodarowaniu czasu na naukę? Chociaż zdaję sobie sprawę, że nauka przy włączonym telewizorze, a nie daj boże facebooku, jest mało efektywna, to i tak to robię. A potem jest już za późno, albo nie wiem za co się zabrać. W zasadzie wszyscy mówią, że powinno się uczyć po przyjściu ze szkoły ale ja.. nigdy nie mam na to czasu. :)

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o gospodarowanie czasu na naukę, to dla pewności musiałam przejrzeć tę książkę jeszcze raz, bo nie przypominałam sobie, żeby coś takiego tam było. No i faktycznie, nie ma. Ale czas na naukę łatwo znaleźć, tak jak już pisałam w recenzji, rezygnując z tzw. "zjadaczy czasu", a o tych już w tej książce znajdziemy ;)

      Usuń
  3. Mimo tego, że pozycję tę polecasz, ja się jakoś do niej przekonać niestety nie potrafię :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak spasuję, to raczej pozycja nie dla mnie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu szukam książki, która poruszałaby tą tematykę a jednocześnie była warta swojej ceny. Wiele pozycji tego typu to nic innego jak tylko nabijanie klienta... Ale recenzja brzmi zachęcająco, więc chyba się na nią skuszę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. oooo, to chyba coś dla mnie; cały czas wydaje mi się, że marnuję czas, który mi pozostał na bezsensowne, zbyt długie siedzenie w necie, ale mimo obietnic skrócenia godzin internetowych, ciągle robię to samo ;) jakaś mini rewolucja by się przydała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zmieniłabym chyba nawet okładkę, a co tu mówić o reszcie strony wizualnej - brak grafiki w książkach tego typu to prawie niewybaczalna wada. A skoro już o tematyce mowa, uwielbiam poradniki zahaczające o problem zarządzania czasem, planowania go itp. Ostatnio bardzo spodobała mi się książka "Alchemia zmian dla kobiet", ale po tę też chętnie bym sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Alchemia zmian dla kobiet" - ten tytuł również mam za sobą, i podobnie jak Tobie spodobała mi się ta książka :) Bardzo inspirująca!

      Usuń
  8. Póki co nie mam problemu z organizacją czasu. Ciekawa i przydatna książka, ale nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta publikacja pewnie jest ciekawa, ale ja raczej po nią nie sięgnę, bo mam masę innych książek do przeczytania ;P

    OdpowiedzUsuń
  10. O, to coś zdecydowanie dla mnie. Jestem ostatnio jakaś tragiczna w zarządzaniu czasem i widzę, jak wiele go marnuję na totalne pierdoły, które mogłabym całkiem wyeliminować, zastępując czymś mądrym i pożytecznym ;)

    Jeżeli już mowa o szacie graficznej - mam nadzieję, że ta książka ma większą czcionkę niż 'Potyczki z Freudem', bo muszę przyznać, że miałam problem z czytaniem :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też nie umiem gospodarować czasem. Ucieka mi nie wiadomo kiedy.Jestem trochę ze starszego od Was rocznika i po upływających latach widzę, że trochę się tego czasu zmarnowało. Oj, gdyby wymyślono ten wehikuł czasu, przydałoby się wtedy wiele zmienić w swoim życiu i nauczyć jak go nie zmarnować. Bo przecież marnując swój czas tak naprawdę marnujemy swoje życie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)