poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Justin Bieber "100% Oficjalnie. Dopiero się rozkręcam"

Jeden z najpopularniejszych artystów ostatnich lat. Miliony sprzedanych płyt na koncie. I fani, zwani Beliebers, którzy nie opuszczają go nawet w najtrudniejszych momentach. Mowa tu o Justinie Bieberze, chłopaku, którego piosenka zatytułowana "Baby", nagrana zaledwie trzy lata temu, rozpoczęła swoisty szał na jego osobę. Kto by przypuszczał, że ten nieśmiały chłopiec z małego, kanadyjskiego miasteczka odniesie taki sukces i rozpocznie światową karierę?

Osobiście, lubię muzykę Justina. Podobają mi się może nie wszystkie jego piosenki, ale część tych, które znam, wpadły mi w ucho i nie chcą z niego wylecieć ;-) Chciałam jednak lepiej poznać samą osobę Biebera, jego osobowość, zdanie na różne tematy, wspomnienia... Relacje "z drugiej ręki", czyli z plotkarskich serwisów etc. zazwyczaj albo nie są obiektywne, albo nie ma w nich ani krzty prawdy. Dlatego lepiej dowiedzieć się tego od samego artysty... poprzez zapoznanie się z jego książką. "Dopiero się rozkręcam" to już druga biografia piosenkarza, po "Pierwszym kroku do wie3ności" (pisownia oryginalna zachowana). Jak więc wypadło moje spotkanie z Bieberem... Yyy, to znaczy, z jego książką? ;-)

Cóż. Tak naprawdę chyba nie tego się spodziewałam.

Może zacznę od tego, że chciałam, żeby ten "chłopak ze Stratford", jak go potocznie nazywają, w swojej biografii pokazał w jakiś sposób, że nie jest tylko produktem popkultury. Że to, iż pomaga innym, wierzy w Boga i nie zapomina o swoich fanach, ciągle dziękując im za wsparcie, nie jest na pokaz. Że oprócz talentu ma w sobie jeszcze to coś. Cóż, chyba chciałam za bardzo.

I nie chodzi o to, że nie szanuję tego artysty czy też uważam, że jego pomoc jest na pokaz. Wcale tak nie myślę. To, iż w tak krótkim czasie zrobił oszałamiającą karierę, i że sodówka nie uderzyła mu do głowy, zasługuje na podziw. Tylko że ja po jego książce mam mieszane odczucia. Z jednej strony mogę z czystym sumieniem stwierdzić, iż jest to gratka dla fanów tego artysty. Przepiękne zdjęcia, szczere wspomnienia, zbiór cytatów... Któż nie chciałby posiadać tak pięknie wydanej publikacji swojego idola na własnej półce? Jednak z drugiej strony, po przeczytaniu tej biografii, odniosłam wrażenie, że Justin wielokrotnie w swojej książce wręcz przechwalał się. Czym? Swoimi osiągnięciami, umiejętnościami... Może tego nie wiecie, ale chwalipięctwo to cecha, jakiej nie znoszę najbardziej. Sama, kiedy Mama chwaliła - a w zasadzie robi to nadal - mnie przed innymi, zwykłam się rumienić i oponować: "Mamo, przestań, nie ma się czym chwalić!". Naprawdę. A czytając tę biografię, chwilami miałam wrażenie, że Justin wywyższa się, opisując, jak to grał na prywatnym polu golfowym biznesmena albo gdy dostał wypasiony samochód. Niestety, ale takie miałam właśnie odczucia. I nie pomogły opisy, że pomagał innym, na przykład poprzez charytatywne koncerty. Nie mam pojęcia czemu, ale... wydawały mi się sztuczne. Naciągane. Pisane na siłę. Fakty nie kłamią i Bieber naprawdę pomaga innym, mimo to tutaj coś mi zgrzytało.

Co z dobrymi stronami? Na pewno widać, że chłopak ma ambicje, i za to trzeba go pochwalić. Dobre słowa należą się też za to, że pokazuje swoim fanom, że wszystko jest możliwe, że trzeba tylko uwierzyć w to, co się robi, i robić to na 100%. Tylko wtedy ma to sens. A jeśli chodzi o książkę, to oprócz tego, o czym już pisałam, a więc fotografiach i cytatach, warto zwrócić uwagę na to, iż Justin często wspomina o organizacjach charytatywnych, którym pomaga i to, że nie stroni od szczerych wypowiedzi. Podczas lektury nie sposób się też nie uśmiechnąć parę razy pod nosem, bo nie jest to poważny zapis kariery Biebera, ale książka, w której nie brak też dobrego humoru. Ach, zaraz, zaraz, co ja plotę? Jaki zapis kariery? Niniejsza biografia nie obejmuje wszystkich lat sukcesu tego młodego wokalisty. To książka, w której Justin opisuje wprawdzie swoje początki jako artysty muzycznego, ale nie znajdziemy tu zapisów jego dzieciństwa, wszystkich koncertów, występów w programach itp. Zresztą, byłoby to po prostu niemożliwe, chyba że chcielibyście widzieć na księgarskich półkach książkę z liczbą stron wynoszącą jakieś dwa tysiące, a lasy tropikalne byłyby tylko wspomnieniem. Tymczasem moim zdaniem to dobrze, że biografia Justina Biebera to zapis tylko wybranych wydarzeń z jego życia. W ten sposób pozostaje pewien niedosyt, który, być może, piosenkarz zaspokoi w swojej następnej książce...

Gdyby nie piękne, unikatowe zdjęcia (na przykład koncertów czy zza kulis), gdyby nie cytaty, anegdotki, nawoływanie Justina do modlitwy, wiary w swoje możliwości (Pray i chyba najsłynniejszy jego cytat - Believe) i w marzenia, bo one się spełniają, gdyby nie rozbrajająca szczerość wypowiedzi, gdyby nie wspaniałe wydanie... To prawdopodobnie nie zostawiłabym na książce suchej nitki. Bo, niestety, nie tego się spodziewałam. Sama to przyznaję. Z pewnością dla fanów piosenkarza książka okaże się niemal pozycją obowiązkową i szybko zagości na ich półkach, jeśli jeszcze tak się nie stało. Ja, pomimo najszczerszych chęci, nie potrafię ocenić jej bardziej pozytywnie niż 4/10.

Justin Bieber, 100% oficjalnie. Dopiero się rozkręcam
Wydawnictwo Iuvi, 2013 (za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu SQN!)

13 komentarzy:

  1. Nie lubię muzyki Justina, słucham po prostu czegoś innego, więc książka o nim też odpada.

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak nie przepadam za biografiami, więc chyba wiele bym nie straciła, nie czytając tej książki. Jednak masz rację - serwisy plotkarskie nie są wiarygodnymi źródłami informacji i lepiej sięgnąć po taką książkę niż naczytać się bzdur.

    Przy okazji, zapraszam na nową recenzję ;) Byłabym wdzięczna, jakbyś w komentarzu przyznała się, kim chciałaś zostać kiedy byłaś dzieckiem. Taki sobie wybrałam temat wypracowania i Twoja wypowiedź bardzo mi pomoże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie :) Już zaglądam do Ciebie!

      Usuń
  3. Byłam ciekawa tej książki. Chłopak odniósł ogromny sukces i to za jednym zamachem. Takie wielkie bum! zawsze mnie ciekawiło. Myślałam, że ta pozycja będzie dużo ciekawsza. Po Twojej recenzji wiem, że ją sobie odpuszczę. Nie będę traciła czasu na przechwalanie się jakiejś gwiazdki pop. Choć nie powiem, jego utwory wpadają w ucho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zawsze możesz przeczytać, by skonfrontować nasze poglądy :) Opinie czasem skrajnie się różnią ;)

      Usuń
  4. Też lubię jego piosenki, więc może kiedyś sięgnę;) A tak nawiasem - ciekawa recenzja;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię go.
    I smutne to dla mnie, po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie! Za żadne grzechy! Nie to, że jestem jakaś uprzedzona, ale to nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Sodówa mu nie uderzyła? Jeśli po przeczytaniu miałaś wrażenie, że się przechwala to zdecydowanie uderzyła. Poza tym pisanie o tym ile to się robi charytatywnie to też przechwalanie się i robienie tego dla rozgłosu, a nie z potrzeby serca. Mnóstwo gwiazd wspiera potrzebujących, ale robią to dla siebie i przeciętny człowiek się o tym nie dowiaduje.

    Przy czym owszem, nie lubię go, ale przez to jak się zachowuje i co sobą reprezentuje, bo talent zdecydowanie ma.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słucham go i jesty mi obojętny, toteż nie czuję potrzeby sięgania po jego biografię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przepadam za jego piosenkami, ale nie krytykuje go dosyć mocno. Tworzy to co mu się podoba, a ludzie go słuchają bo im to wpada w ucho. :) Raczej nie sięgnę po tą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Justin to kolejny twór wykreowany na potrzeby mas. Przecież dla niego i na niego pracuje cały sztab ludzi, a na utrzymanie tych wszystkich trzeba masę pieniędzy, więc Justin jak robot ma pracować i basta. Właściwie to mi go szkoda, bo póki młody, zdrowy i na czasie, to jest w centrum uwagi, ale niech tylko straci popularność, to wiadomo, co staje się z zapomnianymi. Na żer znajdzie się ktoś inny. Książkę pewnie polecę moim bratankom, bo ja nie jestem fanką Justina.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczęłam czytać jego biografię już dawno, nawet mi się podobała, ale również zauważyłam, że w niektórych fragmentach książki Justin się trochę przechwala ;P Ale ogólnie książka jest ciekawie wydana, więc dokończę ją czytać (bo przerwałam) i później się dowiem, czy całość jest równie fajna ;P

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)