wtorek, 7 maja 2013

Sara Shepard "Pretty Little Liars. Kłamczuchy"


Są takie książki, które zachwalają wszyscy. No, może prawie wszyscy. Muszę jednak przyznać, że seria o słodkich kłamstewkach zrobiła prawdziwą furorę wśród blogerów. Pozytywnie oceniła ją większość czytelników. A ja wraz z każdą zachwalającą książkę opinią nabierałam na nią coraz większego apetytu. Wiadomo, gdy oczekiwania są duże, łatwo można się zawieść. Jak wypadło moje spotkanie z "Kłamczuchami"?

Jednym słowem - słabo. Niestety, podczas czytania nie uniknęłam patrzenia na niniejszą książkę przez pryzmat "Plotkary". I chociaż trudno porównywać obie te serie, ponieważ są zupełnie różnymi od siebie historiami, to odniosłam wrażenie, że jednak coś wspólnego ze sobą mają.

Było sobie pięć przyjaciółek. Wśród nich prym wiodła ta najpiękniejsza, szkolna gwiazda Alison. Cztery pozostałe dziewczęta - Aria, Hanna, Emily i Spencer - jak potulne pieski słuchały jej we wszystkim. Wszystko było pięknie i cacy... aż do dnia zakończenia siódmej klasy. To właśnie wtedy dziewczyny widziały Alison po raz ostatni. Jakiś czas później cztery przyjaciółki zaczęły otrzymywać dziwne liściki i SMS-y... Tajemnicza osoba, podpisująca się literą A, zna wszystkie ich sekrety, wie nawet, co robią w danym momencie. Co zrobią dziewczyny, aby sekret, który łączy je wszystkie, nie wyszedł na jaw? I kim jest tajemniczy A.?

Słabe te "Kłamczuchy", oj, słabe. Kuleje przede wszystkim język. Z zamysłu autorki miał być z pewnością lekki, młodzieżowy, łatwy w odbiorze. I był taki... przez jakąś 1/10 treści. Pozostała część to język w zasadzie naciągany na lekki, infantylny, irytujący, niezgrabny. Do tego chaotyczny. No i ten nadmiar wulgaryzmów! Okropność. Chyba pierwszy raz w życiu widzę książkę dla nastolatek, w której aż kipi od przekleństw i wulgarnych wyrażeń. Jestem po prostu zniesmaczona poziomem języka w tej książce. Okazał się chyba najgorszym aspektem całej powieści.

Co zaś tyczy się bohaterów, to jest niewiele lepiej. Cztery przyjaciółki w moim przekonaniu okazały się niesamowicie płytkimi, niezbyt inteligentnymi dziewczynami, z których żadna niczym się nie wyróżnia, mimo że mają swoje indywidualne cechy, pragnienia i cele; nastolatkami troszczącymi się tylko o to, by ich sekrety nie wyszły na jaw. O pozostałych bohaterach powiedzieć mogę niewiele, bo cóż można rzec o postaciach, które w książce pojawiają się tylko na chwilę, które odgrywają czasem nic nieznaczący epizod, albo po prostu towarzyszą głównym bohaterkom? Prawie 300 stron to jednak zbyt mało, by móc poznać bliżej większość występujących w książce postaci. Podobnie jak na rozwinięcie fabuły. Jednak to oczywiste, skoro seria liczy już kilkanaście tomów, to z całą pewnością w każdym kolejnym pojawiają się nowe sekrety i wydarzenia, a fabuła się rozkręca.

Na początku recenzji wspominałam o podobieństwach między "Kłamczuchami" a serią "Plotkara". Już sam tytuł nasuwa skojarzenia. Podobna jest też koncepcja. Mamy tu tajemniczą/tajemniczego A., którego tożsamość zostanie prawdopodobnie ujawniona w ostatnim tomie (a może i wcale), mamy piękne dziewczyny z sekretami, szkołę huczącą od plotek. Trudno nie zauważyć tych podobieństw, mimo że "Pretty Little Liars" odznaczają się oryginalnością.

Ech. Czuję się zawiedziona tą książką. Miałam wielkie oczekiwania, które już po zaledwie kilku przeczytanych stronach prysły jak bańka mydlana. A "zasługa" w tym naprawdę kiepskiego języka, przesytu wulgaryzmami, słabo skonstruowanych bohaterów, nieciekawej fabuły i ogólnie niskiego poziomu, jaki ta książka reprezentuje. Przyznam, że nawet nie dałam rady przeczytać tej książki całej, właśnie z wyżej wymienionych powodów. Na pochwałę zasługują natomiast okładki - tak, piszę w liczbie mnogiej, bo widziałam niemal wszystkie, i każda z nich jest urzekająca dzięki swojej prostocie. Ale nie zawsze piękne opakowanie skrywa coś równie wspaniałego wewnątrz. Co nie zmienia faktu, że podobnie jak większość z Was, chciałabym dowiedzieć się, kim jest A...

Sara Shepard, Pretty Little Liars. Kłamczuchy
Wyd. Otwarte, 2011 (za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję!)

14 komentarzy:

  1. Nie umiałam się wciągnąć w książkę, więc zaczęłam oglądać serial i nawet ciąga, serio. To nic, że mamy prawdopodobną kopię Alison, dziewczynę, która.. z nauczycielem, żyjącą w cieniu swojej siostry w miarę rozsądna laską.. No cóż, ale to nie wszystko, co tam jest. Chyba oglądam to tylko po to, żeby do jasnej cholery się dowiedzieć, kim jest A., bo wszyscy, których podejrzewałam albo są niewidomi, albo są ich nieżyjącymi braćmi, ale pewnie będziesz wiedziała o co chodzi. Szału nie ma, ale zobaczymy jak to będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja, na tle tych wszystkich mega pozytywnych ta jest zdecydowanie oryginalna! Jeżeli chodzi o serię to moim zdaniem (i zauważyłam przy wielu rozmowach na temat niej serii nie tylko moim) pierwszy tom jest najsłabszym. Później jest już lepiej. Szczerze powiedziawszy nie pamiętam już jak to jest z wulgarnością w pierwszym tomie, ale później nie jest źle, przynajmniej mi nic szokującego nie rzuciło się w oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planach przeczytanie PLL, jednak na razie zostaję przy samym serialu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, może i ja zacznę oglądać serial? Nawet dla porównania, czy jest lepszy niż książka, czy może jest jednak odwrotnie ;)

      Usuń
  4. Nie czytałam żadnej książki z tej serii, ciągle w planach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam za sobą 2 części tej serii i mam całkiem odmienne zdanie. Dla mnie dziewczyny "z wierzchu" były trochę puste, ale miały bogate wnętrze. Z pewnością przeczytam kolejne tomy. Jeśli chodzi o Plotkarę, to czytałam pierwszą część i prequel chyba, ale dalej nie dałam rady, bo strasznie mi się nie podobała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może więc bohaterki otworzą się bardziej w kolejnym tomie? Mam nadzieję, bo tutaj ich kreacje wypadły naprawdę blado i przeciętnie.

      Mi "Plotkara" się podobała, chociaż nie czytałam wszystkich tomów ;)

      Usuń
  6. Ja również nie czytałam. Seria wydaje się być interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie pozostaję przy serialu.

    OdpowiedzUsuń
  8. POZDRAWIAM. NAPEWNO WYBIORĘ COŚ Z TWOJEJ PROPOZYCJI.J.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oooo, czytałam tę książkę! I podobała mi się, nawet bardzo. Ilość wulgaryzmów w tej powieści również mnie przerażała :O Bohaterki wydały mi się ciut dziecinne, ale fabuła jest niezła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w pewnym sensie również oryginalna, choć, jak wspominałam w recenzji, nie uniknęłam skojarzenia jej z "Plotkarą". A z tymi wulgaryzmami widzę nie jestem sama ;)

      Usuń
  10. swego czasu wiernie śledziłam serialowe poczynania bohaterek, ale teraz mam wrażenie, że historia zaczyna zjadać własny ogon.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię książek ciągnących się w nieskończoność i pewnie nie sięgnę po tę serię. A już szczególnie nienawidzę używania wulgaryzmów i to pewnie będzie ten główny powód nie czytania tej serii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)