poniedziałek, 26 sierpnia 2013

"Turecki. Kurs podstawowy"


Były różne. Francuski, norweski, nawet krótka przygoda z japońskim. Mowa... a raczej pisanie... tu oczywiście o obcych językach. Skąd pomysł na naukę języka tureckiego? Ano podobno mam tureckie czy też tatarskie (tu kwestia sporna) korzenie; wystarczy zresztą wygooglować moje nazwisko, a na Wikipedii znajdziecie wyjaśnienie, co i jak. No i wiecie, warto poznać język swoich domniemanych przodków. Nie spodziewałam się jednak, że ten język okaże się aż taki trudny!

"Turecki. Kurs podstawowy" to publikacja, która należy do tytułów z serii Audio Kursów. W zestawie znajduje się książka i opakowanie z dwoma płytami CD z nagraniami. Opuściłam zdecydowaną większość zagadnień gramatycznych omówionych w podręczniku, skupiłam się na nagraniach i nauce przydatnych zwrotów czy słówek. Trochę żałuję, że jedyne ćwiczenia, jakie zawarte są w książce, opierają się na słuchaniu nagrań, powtarzaniu za lektorem i tworzeniu pytań w języku tureckim. No, ale w końcu jest to audiokurs, więc czegóż innego się spodziewać? :-)

W książce, poza wspomnianymi wyżej zagadnieniami gramatycznymi, znajdują się listy słówek i zwrotów, przykładowe dialogi, ćwiczenia i ciekawostki (np. co warto zobaczyć w Stambule lub poza nim czy też czym jest tzw. "lwie mleko"). Nie przerobiłam jeszcze całego materiału, co oczywiste, i tak naprawdę niewiele się tego języka nauczyłam. Jest on dość trudny, zwłaszcza gramatycznie, a w niektórych przypadkach wymowa również przysparzała nieco kłopotu. Nie wiem, czy będę dalej uczyć się tego języka, zwłaszcza, że zbliża się rok szkolny. Ale kurs postawię na półce i jeśli przyjdzie mi ochota na to, bym znów po niego sięgnęła... zrobię to. :-)

Turecki. Kurs podstawowy

Za książkę dziękuję Pani M. z Wydawnictwa Edgard!

13 komentarzy:

  1. Języka tureckiego jak na razie nie zamierzam się uczyć, ale jeśli chodzi o język angielski albo włoski... jak najbardziej! :-)

    Masz rację - język turecki jest naprawdę trudny - ja tylko zapamiętałam słówko oznaczające "cześć" jako powitanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merhaba! :-)

      Od podstawowych zwrotów się zaczyna, może, jeśli jeszcze kiedyś włączę którąś z płyt z tego kursu, zapamiętasz więcej. :-)

      Usuń
  2. Tureckiego nie zamierzam się uczyć , ale hiszpańskiego i włoskiego już tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w Turcji w te wakacje i nauczyłam się kilku podstawowych zwrotów - rzeczywiście jest to trudny język :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tureckiego się nie uczyłam, ale kilka osób z mojego roku chce iść na dodatkowy lektorat z tureckiego, zobaczymy, co im z tego wyjdzie. Natomiast książki z tego wydawnictwa znam, Ola z thestateofcelebration.blogspot.com pisała o łacinie, z której i ja uczyłam się do konkursu, sama miałam przez jakiś czas francuski, który potem poszedł w ręce mojej przyjaciółki, a miałam też w planach kupienie hebrajskiego żeby coś umieć przed październikiem, ale... no właśnie - zobaczyłam na okładce pewne zdanie, którego forma (dokładnie użycie jednego słowa) bardzo mnie zastanowiło i dopóki nie rozwiążę, czy to błąd, czy nie błąd wstrzymam się z kupnem. No i widziałam, że wydawnictwo ma w ofercie arabski, na co moje oczy zaświeciły się radośnie, ale na razie zostanę przy doszkalaniu angielskiego, powtarzaniu rosyjskiego i hebrajskim od października.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie!
    M.

    the-sunshine-girl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo tych języków obcych by się chciało przyswoić, oj, dużo, ale dobrze, że to wydawnictwo ma w ofercie tyle kursów i materiałów do ich nauki.

      Hebrajski i arabski? No, to ambitnie z nutką orientu. :-)

      Usuń
    2. Bo z językami jest jak z jedzeniem słodyczy - dopóki się nie spróbuje, to nie ciągnie do tego, ale po pierwszym gryzie chce się więcej i więcej i coraz więcej :D

      Od wielu lat interesuję się Bliskim Wschodem, od jeszcze dłużej kulturą żydowską, więc to dla mnie naturalne, że w którymś momencie trzeba się zetknąć z tymi językami. Hebrajski to moja wielka pasja, natomiast arabski jest bardziej praktyczny. Postaram dzielić się na blogu ewentualnymi krokami w ich nauce :)

      Usuń
  5. Jestem gigantyczną maniaczką języków obcych i stale chciałabym uczyć się jakiegoś nowego. Ale raczej zamiast tureckiego wybrałabym włoski czy francuski, bo uważam, że te bardziej mi się przydadzą :)
    A propos samego kursu, to mam podobny do norweskiego. Bardzo fajna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to żółwik, ja też lubię języki obce! :-) Język włoski mam w liceum, za to język francuski miałam w gimnazjum i nie wspominam jego nauki tam zbyt dobrze (pewnie gdybym uczyła się sama, byłoby lepiej). Języka norweskiego przez jakiś czas też się uczyłam, potem to rzuciłam, ale może powrócę do jego nauki. :-) Przydałby mi się jakiś dobry kurs.

      Usuń
  6. Fiu, fiu, ambitnie. Sama wolałabym coś mniej oryginalnego, np. hiszpański. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W najbliższej przyszłości nie zamierzam się uczyć języków obcych i ten etap mam już dawno za sobą, ale wspomnę mojej bratanicy. Myślę, że ona skusi się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się język turecki,powodzenia w nauce!!:)

    OdpowiedzUsuń
  9. O, ciekawie jest odkryć w sobie tak egzotyczne i dalekie korzenie. Życzę powodzenia w pogłębianiu wiedzy na ten temat, to musi być bardzo ekscytująca przygoda :)

    Co do języka - sama bym się na niego nie zdecydowała, ale trzymam kciuki za Twoją motywację do nauki, bo - jeśli zdecydujesz pójść z tym dalej - na pewno łatwo nie będzie.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)