piątek, 31 maja 2013

Podsumowując...

Kończy się maj, przyszedł czas na podsumowanie. W zasadzie robię je tylko dla własnej motywacji, bo praktycznie nie mam czego podsumowywać. Przeczytałam 1 (tak! Słownie: jedną) książkę, zrecenzowałam zaś dwie plus pakiet do nauki języka angielskiego, do tego napisałam zapowiedź, wstawiłam stosik i wreszcie odpowiedziałam na wyróżnienie Liebster Blog.

Nie wiem, co się dzieje z moim czytelniczym zapałem, bo z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Miewam wprawdzie takie przestoje w czytaniu książek każdego roku, ale chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym czytała tak mało i bez najmniejszej na to ochoty. Miałam ostatnio swoje powody, dla których nie mogłam znaleźć czasu na sięganie po kolejne lektury (sprawy rodzinne, szkoła...), więc może teraz będzie lepiej. Mam nadzieję, że czerwiec przyniesie zdecydowanie więcej miłych chwil i zapału do czytania! :-)

Plany na czerwiec: czytać więcej, recenzować więcej, przeczytać przynajmniej parę książek z własnej półki (zwłaszcza, że jutro Dzień Dziecka, więc może kolejne tytuły powędrują na regał :-)), poprawić oceny, oglądać mecze siatkarskiej Ligi Światowej.

A tu mała zapowiedź recenzji jakich książek możecie spodziewać się w najbliższym czasie :-)

PS Wczoraj położyłam się spać gdzieś przed 3. w nocy, a tu ptaszki za oknem rozpoczęły swój koncert. Czyżby chciały mi wyćwierkać kołysankę? ;-)

piątek, 24 maja 2013

Stos, czyli jak poprawić sobie humor, gdy za oknem plucha




Gdzie ta wiosna, ja się pytam? Dziś, gdy obudziłam się rano, przywitały mnie strugi deszczu lejące się z czarnych chmur i zimno wciskające się do mieszkania. Brzydka pogoda chyba nie tylko u mnie wprowadza nastrój przygnębienia, dlatego trzeba go zwalczać. Czym? Najlepiej tym, co miłośnicy książek lubią najbardziej - stosikiem! Ostatnio w moje progi zawitały kolejne egzemplarze recenzenckie, a niemal drugie tyle przydźwigałam z bibliotek (w kilku turach) oraz pożyczyłam od paru osób. Rodzi się jednak pewne pytanie... Nie, nie gdzie książki trzymać, ale... Kiedy czytać, moi drodzy, skoro koniec roku na horyzoncie, a ja zamiast się cieszyć, przywdziewam na twarz marsową minę, bo a to oceny trzeba poprawić, a to zaliczyć sprawdziany, których się nie pisało, a to uczyć się na te bieżące... Zbliża się na szczęście dłuższy weekend, a w czasie tygodnia może uda mi się znaleźć czas na chwilę lektury. Mając tyle nowych zdobyczy nie mogę przecież narzekać na brak książek do czytania ;-)

 
Idziem od góry: "Kwiatki papieża Franciszka" od Wydawnictwa M. Dalej: "Święci nie-Święci" i "Tysiąc darów" od Wydawnictwa Esprit. Kolejne dwie pozycje przybyły do mnie od Domu Wydawniczego PWN, "70 minut na godzinę" już zrecenzowałam, natomiast "Kąpiel ze słoniem" jeszcze się czyta. Niżej zupełna świeżynka w stosiku, przyniósł mi ją dzisiaj przemoczony pan kurier (albo listonosz, ale stawiam na tego pierwszego) - "Klub Księżycowej Bransoletki. Wakacyjna przygoda" od Pani A. Pod spodem otrzymana wczoraj (o czym wiedzą Facebookowicze :-)) "Droga do Różan", której to zapowiedź mogliście niedawno przeczytać na moim blogu. A dalej, ups, to nie egzemplarze recenzenckie, tylko książki Siostry, które wstawiłam do stosiku, bo też mam na nie ochotę. Dlaczego? Po pierwsze, to Martyna Wojciechowska i wiecie, że ją lubię i cenię, a po drugie, mojej Siostrze się te książki podobały, to pewnie i mnie przypadną do gustu. Niżej "Ślady krwi", już do recenzji, od Wydawnictwa M. I pakiet "Angielski nie gryzie!", który, jeśli czytaliście moją opinię, bardzo mi się spodobał.


Za stosikiem - pożyczanką widzicie jeszcze jeden egzemplarz recenzencki, który swojej recenzji się doczekał. To książka "Pierwsza Komunia Święta z Papieżem Franciszkiem", choć powinnam chyba powiedzieć - album. Na samej górze stosu leżą moje szkolne lektury, które na szczęście są bardzo cieniutkie, więc może łatwiej przez nie przebrnę - "Giaur" i "Cierpienia młodego Wertera". Niżej pożyczona od Cioci "Wielka księga savoir-vivre'u", bo na naukę dobrych manier nigdy nie jest za późno! ;-) Kolejną pozycją jest "Podróż do miasta świateł. Róża z Wolskich". Dalej moja następna próba zaprzyjaźnienia się z klasyką. Poprzednia - "Duma i uprzedzenie", niestety, nieudana. Zobaczymy, jak będzie z "Dziwnymi losami Jane Eyre". Kolejne dwie książki to coś w rodzaju dzienników z podróży Ireny Polkowskiej - "Pod niebem Annaby" i "Vancouver - moja miłość, czyli Błękitne bolero". Niżej powieści Nicholasa Sparksa - "I wciąż ją kocham" (oglądałam film, świetny!) i "Szczęściarz". A na samym spodzie dwie książki z tych z mojego dzieciństwa, czyli "Słoneczko" i "Kocia mama". Tę pierwszą czytałam wielokrotnie, dlatego postanowiłam przywrócić swoje dziecięce wspomnienia.

Standardowe pytania - widzicie tu coś dla siebie? A może upatrzyliście coś, co nie jest warte uwagi? ;-) Co polecacie, co odradzacie?

wtorek, 21 maja 2013

Zapowiedź: Bogna Ziembicka "Droga do Różan"

Bogna Ziembicka, Droga do Różan
Wydawnictwo Otwarte, data premiery: 22.05.2013
wydanie drugie

Dworek w Różanach to rodzinny dom Zosi Boruckiej, która żyje tam szczęśliwie z ojcem, swoją dawną nianią Zuzanną, wśród przyjaciół. Z pasją zajmuje się kwiatowym ogrodem oraz ekologicznymi uprawami. I marzy o założeniu rodziny z Krzysztofem, którego kocha od dawna.

Jednak życie bywa przewrotne - rodzina Boruckich traci ukochane Różany. W Krakowie Zosia zaczyna nowe, zupełnie inne życie. Czy zazna jeszcze radości i szczęścia? Spełni marzenia o miłości? Czy otuchę i wsparcie da jej Krzysztof czy Eryk - przyjaciel, który nie ukrywa, że chciałby być kimś więcej?

Romantyczna opowieść o miłości, przyjaźni i rodzinie. O tym, że chcemy kochać i być kochane. O przyjemności, jaką czerpiemy z drobnych rzeczy: zapachu świeżego chleba, smaku konfitury z czereśni, feerii barw różanego ogrodu, spotkań z bliskimi. O radości życia. O szczęściu.

Obecne, drugie wydanie Drogi do Różan zostało wzbogacone o wyjątkowe przepisy kulinarne na dania polecone przez Zuzannę z Różan.


~

Historia, jakich wiele. A jednak tak odmienna od ich wszystkich. Nie wiem, co tak podziałało na moją wielką ochotę przeczytania tej książki. Być może właśnie ten opis, być może niezwykle klimatyczna, wprost przepiękna okładka, a może coś zupełnie innego, coś, czego nie potrafię nawet nazwać? A może to, że faktycznie, tak jak w opisie, chcę kochać i być kochaną. Że dla mnie zapach świeżego chleba i bogactwo kolorów w ogrodzie to również niby drobne rzeczy, ale jaką sprawiają przyjemność. A może po prostu to, że lubię takie ciepłe historie, które rozgrzewają serca, przywracają nadzieję i dają radość. Ot, i tyle...

Książka już do mnie leci, z czego cieszę się ogromnie. Nie miałam okazji poznać tej historii w pierwszym wydaniu, poznam zatem w drugim. Moją chęć na tę powieść podsyca również informacja o zawartych w książce przepisach - już ślinka mi cieknie :-)

A Wy - macie tę książkę za sobą czy też dopiero zamierzacie się z nią zapoznać?

sobota, 18 maja 2013

"Angielski nie gryzie! Pakiet"

O tym, że chcę biegle opanować kilka języków obcych, już wiecie. O tym, że jedną z moich ulubionych, jeśli nie nawet ulubioną, metodą nauki tychże języków, jest korzystanie z fiszek - też. I o tym, że sympatią darzę wszelkie książki, słowniki, rozmówki, programy i inne pomoce naukowe do języków obcych - pewnie także. Znacie już moją opinię co do tytułu "Włoski nie gryzie!", a tymczasem dzisiaj przedstawiam Wam kolejną pozycję z tej serii. Tym razem jest to pakiet, w którego skład wchodzą: książka, CD z nagraniami, CD z programem, fiszki i pudełko na nie. Na warsztat wzięłam angielski. I choć jestem już na nieco wyższym poziomie, niż początkujący, to czasem warto sobie pewne rzeczy poprzypominać, powtórzyć i poćwiczyć.


Fiszki
W tym zestawie jest ich aż... 500! Słówka i wyrażenia na nich spisane dotyczą zagadnień omawianych w różnych działach w książce. Na każdym z kartoników znajduje się słówko angielskie, na odwrocie zaś jego tłumaczenie. W górnym rogu natomiast umieszczono obrazek symbolizujący dany dział w książce (np. krawat oznacza rozdział "Praca"). Fiszki pogrupowane są w pakieciki. Do pakietu dołączone jest pudełko, które trzeba złożyć, a następnie umieścić w nim kartoniki. Niestety, mi się go złożyć nie udało :-P

Program Aktywny Trening*
Opiera się na nauce słówek. Pierwszą z dostępnych funkcji jest przegląd i wybór słówek. Dwukrotne kliknięcie na słówko angielskie spowoduje odtworzenie jego nagrania. Dzięki temu możemy poznać jego wymowę. W moim przypadku odsłuchiwałam tych słówek, co do których wymowy miałam pewne wątpliwości oraz te na chybił trafił ;-) Głos lektora momentami zdawał się nużący, ale w pewnej chwili spodobało mi się nawet takie powolne odczytywanie. Jest jeszcze kobieta-lektor, która odczytuje polskie tłumaczenia wyrażeń. Możemy również dokonać wyboru słówek, które chcemy odtwarzać, zaznaczając je lub selekcjonując grupę tematyczną (np. "Zakupy" czy "Podróże"). Druga opcja to generowanie nagrań, z niej jednak nie korzystałam. Natomiast funkcja trzecia to quizy: test polegający na tłumaczeniu słówek i wyrażeń z języka angielskiego na nasz rodzimy polski bądź odwrotnie oraz ćwiczenia, w których odsłuchujemy nagrania danego słówka i musimy wskazać jego zapis spośród czterech do wyboru. To ostatnie ćwiczenie wydało mi się banalnie proste. Test również nie był trudny, bo mając kilka podanych tłumaczeń słówka, można wydedukować to odpowiednie. Lepszą opcją byłoby może wprowadzenie pola do samodzielnego tłumaczenia danego wyrażenia. Ale zdaję sobie sprawę, że kurs przygotowany jest dla początkujących, zatem nie każdy wie, co jakieś słówko oznacza.

*Nie przejmujcie się informacją zamieszczoną na opakowaniu, że program "wymaga komputera z zainstalowanym systemem Windows Vista, 7 PL 32 lub 64 bit". U mnie na XP też działa.

Książka
Zawiera trzynaście rozdziałów, a do tego tabele czasowników nieregularnych i słowniczek angielsko-polski plus odpowiedzi do zadań. Jak już wspominałam, jestem na wyższym poziomie, niż początkujący, dlatego przejrzałam książkę i robiłam tylko te ćwiczenia, które mnie zainteresowały i wydawały mi się trudniejsze niż pozostałe. Te łatwiejsze postanowiłam zostawić dla Siostry - myślę, że dla niej będą idealne. W publikacji znajdziemy cały wachlarz ćwiczeń: od krzyżówek, przez węże wyrazowe i uzupełnianki po testy i pytania, na które należy udzielić odpowiedzi. To mi się właśnie podoba: każdy może znaleźć tu coś dla siebie, a różnorodność zadań sprawi, że nauka będzie przyjemna. Przy okazji rozwijają się różne umiejętności: słuchanie, czytanie i pisanie. W każdym dziale przed ćwiczeniami poznajemy omawiane w nim zagadnienia gramatyczne i materiał oraz listę słówek, wyrażeń i konstrukcji dotyczących tegoż działu. Co ciekawe, i o czym również wspominałam w recenzji książki do języka włoskiego, na marginesach znajdują się minisłowniczki i ciekawostki dotyczące Wielkiej Brytanii. Ogólnie publikacja jest miła dla oka, ze względu na swoją przejrzystość i dużą ilość zdjęć, schematów i ilustracji (szkoda jedynie, że nie kolorowych!).

CD z nagraniami
Nagrania z płyty związane są z książką, ponieważ część zadań, jakie w niej znajdziemy opierają się na umiejętności, jaką jest słuchanie. Przykład? Już pierwsze ćwiczenie, w którym należy zakreślić słówko zawierające podany obok dźwięk. Problemem było jednak dla mnie tempo nagrań - jak dla mnie za szybkie, zwłaszcza przy ćwiczeniu, w którym należało wysłuchać słówek mówionych przez lektora i podpisać nimi obrazki. Ledwo nadążałam! Przyczepiłabym się w tym miejscu do męskiego lektora, którego głos, o ile przy Programie Aktywny Trening podobał mi się i nie miałam do niego wielkich zastrzeżeń, o tyle tutaj zaczął mi nieco działać na nerwy. Znużony, powolny, nieco otępiały głos wprawiał mnie w senność. Natomiast co do kobiety lektorki - wydawało mi się, że pracuje za ich dwoje. Jej pełen energii, wyraźny głos od razu mnie z tej senności rozbudzał :-)

Niepozorne z zewnątrz pudełko skrywa bardzo bogate wnętrze :).

Podsumowując cały pakiet - jest to naprawdę dobry zestaw, zwłaszcza dla osób początkujących, dla których zresztą jest przeznaczony. Ale myślę, że jako powtórka sprawdzi się też dla tych, którzy znajdują się na wyższym poziomie znajomości języka angielskiego. Dzięki temu, że pakiet zawiera książkę z ćwiczeniami, quizami i gramatycznymi zagadnieniami, fiszki ze słówkami, płyty z nagraniami i programem, nauka na pewno nie będzie nudna. "Nie gryzie!" to jedna z lepszych serii do nauki języków obcych, jakie dostępne są na rynku. Do takiego wniosku doszłam po zapoznaniu się z kursem do włoskiego, a teraz tylko utwierdzam się w tym przekonaniu!

Angielski nie gryzie! Pakiet
Wydawnictwo Edgard, 2012 (za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję!)

piątek, 10 maja 2013

"Pierwsza Komunia Święta z Papieżem Franciszkiem"

 
Pierwsza Komunia Święta jest bardzo ważnym wydarzeniem w życiu każdego chrześcijanina. To właśnie maj jest miesiącem, w którym najczęściej przystępuje się do tego sakramentu. Część z Was zapewne pamięta mój ubiegłoroczny post, w którym przedstawiałam książkowe propozycje prezentów na Komunię. (Choć wiadomo, że bardziej powinny liczyć się przeżycia duchowe, niż prezenty, ale jeśli już o podarunkach mowa, to zawsze lepiej sprezentować dziecku pięknie wydany album czy Biblię, niż komputer czy telefon komórkowy. Może jestem w tej kwestii staroświecka, ale naprawdę nie ma potrzeby, by odbierać dziecku kawał dzieciństwa poprzez przyzwyczajanie go do techniki i nowinek informatycznych już od najmłodszych lat.) Dziś uzupełniam tamten zbiór jeszcze jedną wspaniale wydaną publikacją - książką "Pierwsza Komunia Święta z Papieżem Franciszkiem".

Ten pamiątkowy album nawiązuje do postaci świętego Franciszka poprzez osobę Papieża noszącego Jego imię. Choć nie tylko, znajdziemy tu również bowiem Modlitwę Świętego Franciszka oraz Jego dzieło pt. "Pochwała Stworzenia czyli Pieśń Słoneczna". Ponadto, w albumie opublikowano zdjęcia Jorge Mario Bergoglio, zarówno przed, jak i po wybraniu go na Papieża. Publikacja ta zawiera również wiele informacji o obecnym Papieżu. Przytoczone zostały także jego słowa, a niektóre homilie sparafrazowano i omówiono tak, aby były zrozumiałe dla małych czytelników. Ponadto, opublikowano także teksty modlitw (np. Koronka do Miłosierdzia Bożego czy wspomniana wyżej Modlitwa św. Franciszka) i pieśni religijnych.

To naprawdę ciekawa publikacja, przede wszystkim pod względem graficznym. Śliski papier, kolorowe fotografie, pozłacany i wytłaczany napis na okładce... Przewidziano także miejsce na pamiątkowe zdjęcie z Pierwszej Komunii Świętej dziecka, któremu chcemy podarować niniejszy album, a także na podpisy katechety, rodziny i gości.

Jest to również bardzo dobra pozycja ze względu na treść - elementy biografii Ojca Świętego Franciszka połączono z modlitwami, pieśniami, a nawet opowieścią o św. Franciszku i wilku z Gubbio. Publikację okraszają wspaniałe zdjęcia. Myślę, że album ten stanowić będzie wspaniałą pamiątkę dla wszystkich, którzy przyjmują Pierwszą Komunię Świętą w Roku Wiary 2013 - inauguracji pontyfikatu Papieża Franciszka.

Pierwsza Komunia Święta z Papieżem Franciszkiem
Wydawnictwo M, 2013 (za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję!)

wtorek, 7 maja 2013

Sara Shepard "Pretty Little Liars. Kłamczuchy"


Są takie książki, które zachwalają wszyscy. No, może prawie wszyscy. Muszę jednak przyznać, że seria o słodkich kłamstewkach zrobiła prawdziwą furorę wśród blogerów. Pozytywnie oceniła ją większość czytelników. A ja wraz z każdą zachwalającą książkę opinią nabierałam na nią coraz większego apetytu. Wiadomo, gdy oczekiwania są duże, łatwo można się zawieść. Jak wypadło moje spotkanie z "Kłamczuchami"?

Jednym słowem - słabo. Niestety, podczas czytania nie uniknęłam patrzenia na niniejszą książkę przez pryzmat "Plotkary". I chociaż trudno porównywać obie te serie, ponieważ są zupełnie różnymi od siebie historiami, to odniosłam wrażenie, że jednak coś wspólnego ze sobą mają.

Było sobie pięć przyjaciółek. Wśród nich prym wiodła ta najpiękniejsza, szkolna gwiazda Alison. Cztery pozostałe dziewczęta - Aria, Hanna, Emily i Spencer - jak potulne pieski słuchały jej we wszystkim. Wszystko było pięknie i cacy... aż do dnia zakończenia siódmej klasy. To właśnie wtedy dziewczyny widziały Alison po raz ostatni. Jakiś czas później cztery przyjaciółki zaczęły otrzymywać dziwne liściki i SMS-y... Tajemnicza osoba, podpisująca się literą A, zna wszystkie ich sekrety, wie nawet, co robią w danym momencie. Co zrobią dziewczyny, aby sekret, który łączy je wszystkie, nie wyszedł na jaw? I kim jest tajemniczy A.?

Słabe te "Kłamczuchy", oj, słabe. Kuleje przede wszystkim język. Z zamysłu autorki miał być z pewnością lekki, młodzieżowy, łatwy w odbiorze. I był taki... przez jakąś 1/10 treści. Pozostała część to język w zasadzie naciągany na lekki, infantylny, irytujący, niezgrabny. Do tego chaotyczny. No i ten nadmiar wulgaryzmów! Okropność. Chyba pierwszy raz w życiu widzę książkę dla nastolatek, w której aż kipi od przekleństw i wulgarnych wyrażeń. Jestem po prostu zniesmaczona poziomem języka w tej książce. Okazał się chyba najgorszym aspektem całej powieści.

Co zaś tyczy się bohaterów, to jest niewiele lepiej. Cztery przyjaciółki w moim przekonaniu okazały się niesamowicie płytkimi, niezbyt inteligentnymi dziewczynami, z których żadna niczym się nie wyróżnia, mimo że mają swoje indywidualne cechy, pragnienia i cele; nastolatkami troszczącymi się tylko o to, by ich sekrety nie wyszły na jaw. O pozostałych bohaterach powiedzieć mogę niewiele, bo cóż można rzec o postaciach, które w książce pojawiają się tylko na chwilę, które odgrywają czasem nic nieznaczący epizod, albo po prostu towarzyszą głównym bohaterkom? Prawie 300 stron to jednak zbyt mało, by móc poznać bliżej większość występujących w książce postaci. Podobnie jak na rozwinięcie fabuły. Jednak to oczywiste, skoro seria liczy już kilkanaście tomów, to z całą pewnością w każdym kolejnym pojawiają się nowe sekrety i wydarzenia, a fabuła się rozkręca.

Na początku recenzji wspominałam o podobieństwach między "Kłamczuchami" a serią "Plotkara". Już sam tytuł nasuwa skojarzenia. Podobna jest też koncepcja. Mamy tu tajemniczą/tajemniczego A., którego tożsamość zostanie prawdopodobnie ujawniona w ostatnim tomie (a może i wcale), mamy piękne dziewczyny z sekretami, szkołę huczącą od plotek. Trudno nie zauważyć tych podobieństw, mimo że "Pretty Little Liars" odznaczają się oryginalnością.

Ech. Czuję się zawiedziona tą książką. Miałam wielkie oczekiwania, które już po zaledwie kilku przeczytanych stronach prysły jak bańka mydlana. A "zasługa" w tym naprawdę kiepskiego języka, przesytu wulgaryzmami, słabo skonstruowanych bohaterów, nieciekawej fabuły i ogólnie niskiego poziomu, jaki ta książka reprezentuje. Przyznam, że nawet nie dałam rady przeczytać tej książki całej, właśnie z wyżej wymienionych powodów. Na pochwałę zasługują natomiast okładki - tak, piszę w liczbie mnogiej, bo widziałam niemal wszystkie, i każda z nich jest urzekająca dzięki swojej prostocie. Ale nie zawsze piękne opakowanie skrywa coś równie wspaniałego wewnątrz. Co nie zmienia faktu, że podobnie jak większość z Was, chciałabym dowiedzieć się, kim jest A...

Sara Shepard, Pretty Little Liars. Kłamczuchy
Wyd. Otwarte, 2011 (za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję!)

poniedziałek, 6 maja 2013

Liebster Blog

Jakiś czas temu... Ech, co ja gadam, żeby to "jakiś czas" - chyba parę miesięcy już minęło, odkąd Basia z bloga http://ksiazki-moim-zyciem.blogspot.com zaprosiła mnie do zabawy Liebster Blog. A właściwie, powinnam chyba powiedzieć, że zostałam nagrodzona nominacją. Ale jako że w podobnych zabawach/wyróżnieniach rzadko biorę udział, to post pojawia się dopiero dziś. Pokrótce przybliżę zasady (które pozwoliłam sobie skopiować):

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
 1. Twój ulubiony bohater literacki (i co w nim lubisz najbardziej)?
Dopiero pierwsze pytanie i już takie trudne ;-) W zasadzie nie mam swojego ulubionego bohatera literackiego, a i teraz nie potrafiłabym wybrać. Wiele postaci cenię, jednak nie sposób teraz wszystkich wymienić.
 2. Jakie sporty uprawiasz?
Ze względów zdrowotnych nie uprawiam żadnych, ale w telewizji chętnie oglądam siatkówkę, skoki narciarskie i piłkę nożną.
 3. Dlaczego założyłeś\aś bloga?
Odpowiedź na to pytanie znajduje się tutaj:  http://wdomowejbiblioteczce.blogspot.com/p/o-mnie_22.html :)
 4. Komputer czy telewizja?
Komputer! Na nim też można telewizję oglądać, jak się człowiek uprze ;)
 5. Twoje największe marzenie?
Mam wiele marzeń. W ogóle chodzę z głową w chmurach.
 6. Ulubiony gatunek muzyczny?
Chyba pop. A "chyba" dlatego, że nie zamykam się na jeden gatunek, lecz słucham wszystkiego, co mi się spodoba.
 7. Co najbardziej lubisz w czytaniu książek?
To że można wczuć się w rolę bohaterów i znaleźć się w różnych sytuacjach, to że w przypadku książek podróżniczych można powędrować nawet na inny kontynent, nie wychodząc nawet z domu, to że książki bawią, uczą i relaksują, a przede wszystkim stanowią miły sposób na spędzanie czasu. 
 8. Słońce czy deszcz?
Słońce, oczywiście! Choć i deszcz się czasem przydaje ;-)
 9. Ulubione wydawnictwo książkowe (może być kilka)?
Każde wydawnictwo za coś cenię, każde jest inne i wydaje różne książki. Chyba nie potrafię wybrać nawet kilku ulubionych.
10. Twoja ulubiona pora dnia (i dlaczego)?
Jeśli nie muszę iść do szkoły, to wczesny ranek, ponieważ mam wtedy cały dzień przed sobą :-) A czasem wieczór, kiedy można usiąść z ciekawą książką.
11. Uczysz się jakichś języków obcych (jeśli tak, to jakich)?
A i owszem. Obecnie są to angielski i włoski. W gimnazjum uczyłam się francuskiego, niestety, nie polubiliśmy się, więc porzuciłam go i jestem w stanie porozumieć się nim tylko na naprawdę podstawowym poziomie ;-) Miałam też krótką przygodę z hiszpańskim i suahili - ten pierwszy na razie odstawiłam na bok, bo nie mam czasu na jego naukę; a jeśli chodzi o ten drugi, to nie mam na razie nawet z czego się uczyć, więc również został porzucony. Oczywiście jest też norweski, o którym co jakiś czas sobie przypominam, ale brak mi motywacji do systematycznej nauki.

Uff. Jak widać, najbardziej rozpisałam się w ostatnim pytaniu, cóż, języki obce to mój konik, choć nie zawsze mam na nie czas (lub chęci). Kolejnych osób nominować nie zamierzam, bo ta nagroda objęła większość blogerów, poza tym minęło już tyle czasu, że nie wiem, czy to jeszcze w ogóle obowiązuje. Ale jeśli ktoś bardzo chciałby wziąć udział w tej zabawie/wyróżnieniu, to zachęcam. Odpowiadajcie na pytania, na które i ja udzielałam odpowiedzi ;-)

PS Przepraszam Was za dłuższą nieobecność, ale ostatnio nie miałam głowy do bloga, z powodu smutnych spraw rodzinnych - zmarła moja Babcia. Ale niedługo postaram się opublikować nowe recenzje. Trzymajcie się ciepło!