czwartek, 12 września 2013

Wrześniowy stos książkowy.


Ach... Kto nie lubi pięknej, złocistej jesieni, liści szeleszczących pod stopami, układających się w różnokolorowy niby-dywan...? Kto nie lubi długich wieczorów, podczas których krople deszczu bębnią za oknem, a Ty możesz owinąć się kołdrami i zaczytać w powieści...? A ze spraw typowo kobiecych - która z Was, panie i dziewczyny, nie lubi botków, szali, płaszczyków, które można nosić właśnie jesienią? :-).

No właśnie, jesień da się lubić, proszę państwa. Zwłaszcza, gdy TAKIE książki czekają na przeczytanie. Stosik fotografowałam wczoraj, zamieszczę zaś dzisiaj. A w nim: "Dewey. Wielki kot w małym mieście" i "Dziewięć wcieleń kota Deweya" - zamierzałam zapoznać się bliżej z tymi książkami. A zresztą - to książki o kotach. No więc nie ma chyba żadnych wątpliwości, skąd się w tym stosie wzięły. Niżej: "Blondynka w Londynie" - książka pożyczona od Siostry, przeczytana, zrecenzowana, a wczoraj kolejny raz pożyczona do umieszczenia w stosiku. Jeszcze niżej: "Miasto kości" - kupiona w Empiku (razem z biografią Sergio Ramosa); za tę książkę najwięcej zapłacił nie kto inny, jak Mama. Pożyczyłam tę powieść kiedyś od koleżanki, ale nie przeczytałam jej do końca. Następnie: "Kobieta ze znamieniem" otrzymana niedawno do recenzji od Pani Agnieszki. Kryminał! Z Czarnej Serii! Łohoł! A dalej mamy mini-kącik Madridisty, czyli książki pod tytułami: "El Clásico. FC Barcelona kontra Real Madryt" wypożyczona z biblioteki, "Sergio Ramos. Obrońca nie do przejścia" - kupiona w Empiku i "Real Madryt" (Zamówiłam ją jeszcze przed premierą, odebrałam dopiero wczoraj, a cena z okładki okazała się niższa od tej, jaką zapłaciłam...). I wreszcie biografia "Tove Jansson. Mama Muminków" - do recenzji od Pani z Wydawnictwa Marginesy. Obok zaś stoją lektury szkolne: "Lalka" (Do przeczytania w całości.) i "Dziady" (Tylko którą część mam przeczytać? :-) Chyba trzecią i czwartą; druga miała być poznana w gimnazjum... No właśnie, miała. Wtedy jej, o ile pamiętam, nie przeczytałam w całości. Ale ccii!); a książkę pt. "Kordian" kupiłam wczoraj w Empiku i nie pamiętam, czy jest w kanonie lektur dla mojej klasy, czy nie. Jednak do matury już się trzeba przygotowywać...

Oczywiście muszę nadrobić jeszcze zaległości z ubiegłych miesięcy, a także uczyć się, bo druga klasa licealna to nie przelewki. A jakie są Wasze wrześniowe plany czytelnicze? :-).

Miroslav Šašek - "Oto jest Paryż".



Książka krótka, to i o niej będzie krótko. Zwłaszcza, że główną rolę odgrywa w niej nie tekst, lecz... ilustracje. Podpisy, owszem, są. Jednak to na ilustracjach, Czytelniku, skup swoją uwagę. Przyjrzyj się szczegółom, postaraj się wczuć w klimat Paryża w latach, jak sprawdziłam na stronie internetowej wydawnictwa, bo książki przy sobie nie mam, sześćdziesiątych dwudziestego wieku. To na nich widać historię tego miasta...

Książka, którą czytelnik może przeglądać lub podczytywać, i nad którą może wzdychać lub rozmarzać się. Ja przejrzałam, podczytałam. Może zrobię to jeszcze raz, a tym razem trochę powzdycham. A kiedyś może sama pojadę do Paryża?

Miroslav Šašek - "Oto jest Paryż".
Wydawnictwo Dwie Siostry, 2013 r.

poniedziałek, 9 września 2013

Wpis spontaniczny...




Recenzja być może będzie jutro. Ostatnio, jeśli chodzi o książki, czytałam niewiele. Dlatego podgonię, jeśli chodzi o zaległości, potem wyrównam tempo, a może jeszcze nawet przyspieszę, żeby mieć na zapas. Podsumowania wakacyjnego jednak nie sporządzę, podobnie jak i podsumowania językowego; przepraszam Was zatem.

A jak u Was nastroje powakacyjne? Pogoda jeszcze ładna, słoneczko świeci, lato astronomiczne trwa, ale niedługo już będzie jesień. Ale ja ją lubię...

poniedziałek, 2 września 2013

"One Direction. This Is Us" [FILM]



Byłam wczoraj w kinie. Kino, jak kino, odwiedzane przeze mnie już tyle razy, ale nie o budynku przecież będzie ten wpis. :-) Film, na jaki udałam się z Siostrą, koleżanką i jej znajomą to historia jednego z najpopularniejszych w ostatnich latach boysbandu - One Direction. Nie zamierzam w tym miejscu hotkować i fangirlować, ponieważ:
1. Nie wypada;
2. Emocje już po trochu opadły i mogę na spokojnie opisać wrażenia z filmu. Jeśli oczywiście uda mi się przywołać owe wrażenia i porządnie sklecić kolejne zdania.

To tak tytułem wstępu, powinnam zatem przejść do meritum (cóż za wyraz, ohoho, jakie bogactwo językowe!). No dobrze, dość już żartów. "One Direction. This Is Us" to film biograficzno-muzyczny, opowiadający historię brytyjsko-irlandzkiego zespołu powstałego w programie X Factor. Jako osoba, która w ostatnim czasie mniej lub bardziej interesowała się życiem zarówno prywatnym, jak i zawodowym, członków boysbandu, mogę powiedzieć, że w zasadzie jestem (uwaga, trudne słowo!) usatysfakcjonowana filmem. Został ciekawie zrealizowany, materiały zza kulis połączono z fragmentami z koncertów i prywatnymi wyznaniami chłopców. Miałam jakieś wrażenie, jakby czegoś zabrakło, może przydałoby się więcej tych wyznań... No właśnie, trudno określić. Momentami film był bardzo zabawny (śmiałam się razem z chłopakami czy też z ich "numerów", jakie wywijali), ogólnie nakręcony został właśnie w konwencji komediowej, jedynie z momentami nostalgicznymi czy poważnymi.

Życie tych młodych wokalistów obróciło się o 180 stopni, kiedy poszli na casting do programu. Zwyczajni chłopcy stali się nagle sławni na całym świecie. Ich historia to również opowieść o tym, jak zmienia się życie, kiedy człowiek staje się rozpoznawalny na tyle, że nie może spokojnie robić tego, co jego rówieśnicy - na przykład wybrać się ze znajomymi do kina czy przespacerować się spokojnie po mieście.

Film przypadnie do gustu zwłaszcza fanom zespołu. Ale pamiętajcie, żeby zostać jeszcze podczas napisów końcowych!

PS A kiedy ten film wyjdzie na płycie DVD... :-)