środa, 14 maja 2014

JĘZYKI OBCE: Języki, których chcę się nauczyć

Jak zapowiedziałam, pozostajemy w temacie języków obcych (tak, pomęczę Was nim do końca tygodnia! ;)). Tym razem podzielę się z Wami bardziej osobistym wyznaniem - przedstawię języki, jakich chciałabym się nauczyć.

Tegoroczna Eurowizja pozostawiła we mnie dwa przekonania. Po pierwsze, że ta Conchita (ten Conchita?) śpiewa naprawdę dobrze. Jakich kontrowersji by nie wzbudzał(a), choć ja tam jestem w stosunku do niej (niego? Ludzie, ratujcie!) tolerancyjna, talent ma. Po drugie, naprawdę chciałabym wiedzieć, o czym śpiewają uczestnicy, gdy nie robią tego po angielsku. To wspaniałe uczucie znać więcej niż dwa-trzy języki. Nie mówiąc o tym, jak znajomość takiego szwedzkiego czy koreańskiego może przydać się w pracy!



JĘZYK ANGIELSKI
Tak, tak, nieprzypadkowo znalazł się w niniejszym wpisie. Powiecie pewnie: "Chwila, przecież już się go uczysz!". Macie rację. Angielski to język, bez którego znajomości w dzisiejszych czasach nie da się zrobić praktycznie nic. No, chyba że siedzieć i płakać. Dlatego chciałabym go znać na tyle dobrze, jakby to był mój język ojczysty. Bardzo żałuję, że nie jestem w klasie z rozszerzonym programem jego nauczania.

JĘZYK WŁOSKI
Jeszcze przed pójściem do liceum zaczęłam się go uczyć, bo chciałam go opanować. Nie byłam pewna, czy będzie realizowany akurat w mojej klasie. I może dobrze by się stało, gdyby nie był. Z miesiąca na miesiąc traciłam zapał do nauki, teraz nie ma chyba czego już zbierać. Mój zasób słownictwa jest niewielki, umiejętności gramatyczne - znikome. A właściwie żadne. Potrzebuję dobrej motywacji i sama zacząć przykładać się do nauki tego języka, bo w szkole to już nic z tego nie wyniknie.

JĘZYK CHIŃSKI
Aka język przyszłości, proszę państwa. Chińczycy opanowują powoli cały świat, ale teraz, gdy ten język należy jeszcze do tych z rodzaju niszowych, jego znajomość będzie bardzo pożądana na rynku pracy. Do tego cała kultura chińska... No i muszę przyznać, że to po obejrzeniu (wprawdzie znowu nie od początku - już tak mam) filmu "Karate Kid" wkręciłam się w całą tą sprawę z chińskim ;).

JĘZYK NORWESKI
Ostatnio nie mam motywacji, by na serio w końcu zabrać się za naukę tego języka. Brak mi także potrzebnych materiałów, choć wiadomo, że "jak się chce, to się może wszystko".

JĘZYK ROSYJSKI
Trzeba przyznać, że choć podobny do naszego, to jednak na swój sposób oryginalny. I piękny. Ktoś może powiedzieć, że to obciach się go uczyć, że brzmi, jak rozmowa starszych pań, które zaciągają, aż uszy bolą. Ale posłuchajcie piosenki Ałły Pugaczowej "Я пою". Ja absolutnie kocham ten utwór.

Opcjonalnie: język hiszpański (miłość do Realu Madryt), język japoński (gdyby z chińskim nie wyszło, ewentualnie jako uzupełnienie... zresztą kiedyś już próbowałam!), język turecki (moi przodkowie byli Turkami czy też Tatarami - tu kwestia sporna - dlaczego by więc nie opanować ich języka?). Uff, trochę się tego nazbierało ;). Czy wystarczy mi samozapału i sił? Mam nadzieję!

Teraz Wasza kolej - koniecznie opowiedzcie mi o językach, jakich chcecie się nauczyć i jakich się uczycie, a także o metodach, które Wam w tym pomagają!

12 komentarzy:

  1. Marzeń wiele, teraz tylko wszystkie realizować. W szkole kolejny rok mam niemiecki, choć dogadać się nie umiem, dlatego też w tym roku postanowiłam wreszcie się przyłożyć. Warunki mam, materiały mam, niemieckich autorów dużo było, wiec jak tu nie chcieć czytać ich w oryginale?

    Z włoskiego, którego się kiedyś zaczynałam uczyć, przerzuciłam się na hiszpański, chociaż obydwa te języki interesują mnie w podobnym stopniu - każdy z innego powodu, lecz obydwu strasznie chciałabym się nauczyć. I się nauczę! Tylko na razie poszłam na łatwiznę - zdecydowanie więcej osób uczy się hiszpańskiego, a co za tym idzie, łatwiej znaleźć lekcje, materiały do pracy, no i jest więcej takich łatwo dostępnych seriali po hiszpańsku, a jak przekonałam się podczas nauki angielskiego - nic tak jak seriale nie uatrakcyjnia nauki, a i efekty widać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Tam na początku opisu chińskiego to się wkradła jakaś literówka, czy to coś znaczy?

      Usuń
    2. To nie literówka, tylko skrót od "also known as", można pisać z kropkami lub bez - ja wybrałam tę drugą opcję :).

      Usuń
  2. Ja się uczę angielskiego i niemieckiego. O ile z tym pierwszym radzę sobie całkiem nieźle, to o niemieckim śnię koszmary. Przed każdym sprawdzianem, co ja mówię, każdą lekcją sram w majty bo moja nauczycielka jest bardzo sroga a ja choćbym nie wiem jak się starała to niemieckiego się nie nauczę w oczekiwanym stopniu. Natomiast marzę by komunikatywnie mówić po hiszpańsku (mam do niego sentyment) i japońsku/chińsku (ale wiem, że są trudne więc pewnie nigdy do tego nie dojdzie). Generalnie to ja nie jestem poliglotką, raczej skłaniałabym się ku tej drugiej opcji - przedmioty ścisłe. Dlatego nauka języków jest dla mnie ogromnym wyzwaniem.

    Co do włoskiego i norweskiego to jakoś specjalnie przekonana nie jestem. W każdym razie chyba nigdy nie spróbuję. ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast odwrotnie - mam talent do języków, a do innych przedmiotów już niespecjalnie ;). Niemiecki... brr, chyba nigdy nie chciałabym się go uczyć - moja Siostra uczy się go w szkole i wystarczy mi samo to, jak w domu słyszę jakieś słówka!

      Usuń
    2. Uwierz mi, ja też wolałabym się niemieckiego nie uczyć. ;p

      Usuń
  3. Angielski to mój drugi język obcy (pierwszy to niemiecki) ale już właściwie jest to drugi ojczysty, tak to się już dzieje po licencjacie i (obecnej) magisterce z filologii angielskiej. Przyznam, że poza szkołą sporo uczyłam się sama w domu - ostatecznie zaczęłam uczyć się angielskiego dopiero w gimnazjum i miałam sporo do nadrobienia. Mój pierwszy język obcy (jakiego się uczyłam) to niemiecki i teraz jestem na drugim roku germanistyki, ale nie jest to dla mnie jeszcze tak naturalny i płynny sposób używania jak w przypadku angielskiego. Poza tym mam jeszcze francuski, ale tylko 2 lata nauki (w tym kurs wakacyjny) - mam nadzieję, że uda się uratować coś z tej wiedzy. Moja uczelnia organizowała darmowe godziny lektoratów dodatkowych (niestety tylko przez rok) i trochę poznałam rosyjskiego i coś tak z włoskiego - ale to za mało tylko czytać rosyjski alfabet i odczytywać cyrylicę lecz nie rozumieć za wiele :) W ramach filologii jest też zawsze łacina, lecz to było już dawno temu :) Marzy mi się hiszpański :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie rosyjskiego alfabetu - to już i tak dużo, sama się zastanawiam, co oznaczają poszczególne znaczki. Na szczęście Mama zna rosyjski i w razie czego będzie mi służyć w roli nauczycielki ;).

      Zastanawiam się nad pójściem na filologię angielską, jednak jest to kwestia niepewna, bo interesuje mnie jeszcze kilka innych kierunków.

      Usuń
  4. zawsze chciałam nauczyć się francuskiego. w gimnazjum wybrałam go na przedmiot po 6 latach nauki umiem się tylko przedstawić, nauczycieli miałam słabych a teraz, gdy nie mam z nim juz styczności nic nie pamiętam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że jesteśmy podobne ;). Francuski... Też chciałam się go uczyć, no i wybrałam jako przedmiot w gimnazjum. Niestety, poziom nauczania był niewielki, a ja nie mogłam sobie poradzić z gramatyką, bo nic nie rozumiałam. Słówka, wiadomo, da się zapamiętać, ale gramatykę trzeba zrozumieć - a jeśli nauczyciel nie wyjaśni, to nic z tego nie wyjdzie. Coś tam może po francusku powiem, czasem coś mi się przypomina, ale wiadomo, że to znikome umiejętności...

      Usuń
  5. o kurcze nieźle .. sporo... powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że przy odpowiednim samozaparciu wiele w zakresie języków da się zrobić. :) Bardzo żałuję, że nie przykładałam się do nich, kiedy byłam w szkole, bo teraz na studiach, płaczę i nad bardzo kiepskim lektoratem (gdzie na zaliczenie uczymy się na pamięć klucza odpowiedzi) i nad swoją znajomością języków. Nie mam czasu i pieniędzy na profesjonalny kurs, więc póki co próbuję ćwiczyć w domu. W tym roku postanowiłam odświeżyć sobie niemiecki (bo wciąż niesamowicie go lubię), a angielski doprowadzić do nieco wyższego poziomu, chociaż dogadać się jestem w stanie. Luźno ćwiczę też słówka z włoskiego, ale to póki co żadne poważne plany - trochę boję się, że nie dam sobie rady z gramatyką. Też podoba mi się rosyjski (zwłaszcza odkąd mam współlokatorów, którzy mówią w tym języku), ale przez alfabet mam wrażenie, że opanować go będę w stanie tylko w mowie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)