sobota, 15 maja 2021

G. Zullo, Albertino - "Moje maleństwo"

Moje maleństwo Książka Recenzja


To jest książka, którą przeczytasz w minutę. No, może dwie.

Niemal automatycznie będziesz przewracać kartkę za kartką, bo na każdej z nich znajduje się tylko rysowany prostą kreską, nieskomplikowany obrazek i jedna linijka tekstu.

A może zadecydujesz, że każdemu rysunkowi przyjrzysz się dokładnie i zadumasz nad niepozorną treścią?

Wtedy z pewnością jej poznanie zajmie Ci nieco dłużej.

Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że więcej czasu spędzisz już po lekturze, skupiając swoje myśli na tym, co autorom udało się na kartach tej książki przekazać...


piątek, 14 maja 2021

S. Jędrzejewska, A. Depko - "Kobiety, które pragną więcej"

Kobiety, które pragną więcej Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko


Nie do końca spodziewałam się po książce "Kobiety, które pragną więcej" autorstwa Sylwii Jędrzejewskiej i Andrzeja Depko tego, co otrzymałam. Nie jest to raport czy też reportaż poparty badaniami naukowymi, lecz zbiór rozmów z kobietami na temat ich fantazji i doświadczeń seksualnych. 

Zdecydowanie było wszystkiego... za dużo. Wypowiedzi bohaterek niemal niczym się od siebie nie różniły. W pewnym momencie zaczęłam wątpić w wiarygodność rozmów, a z każdym kolejnym wywiadem coraz bardziej odczuwałam przesyt. Zabrakło mi przedstawienia kobiet, które mają inny punkt widzenia, nie "eksperymentują", nie swingują i też dobrze się z tym czują.

środa, 12 maja 2021

Czy ceny czytników e-booków będą wyższe? #TwórcaNaLegalu [1]

Na moim Instagramie opublikowałam insta-karuzelę dotyczącą opłaty reprograficznej i projektu ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego. Pytanie - co z tym wszystkim mają wspólnego ceny takich urządzeń jak czytniki e-booków czy tablety?

To pierwszy post z mojego cyklu #TwórcaNaLegalu. Będą się w nim pojawiały infografiki i insta-karuzele omawiające ciekawe, czasem kontrowersyjne zagadnienia prawne w kontekście kultury i działalności twórców z różnych dziedzin (z naciskiem na branżę wydawniczą i rynek książki). Zachęcam do zapoznania się! 😊 Po kliknięciu na poniższy obrazek przeniesiesz się bezpośrednio do mojego posta na Instagramie.



sobota, 8 maja 2021

Renee Nault - "Opowieść Podręcznej. Powieść graficzna"

Opowieść podręcznej. Powieść graficzna


Poruszająca.
Skłaniająca do refleksji.
Niepokojąca.
A może wręcz... przerażająca.

Taka jest Opowieść Podręcznej.

Poznałam ją w formie graficznej - jako adaptację stworzoną przez Renee Nault na kanwie powieści autorstwa Margaret Atwood. Komiksy zasadniczo nie są mi obce, ale już sporo wody w rzece upłynęło, odkąd ostatni raz miałam z tego typu formą do czynienia. I w zasadzie jest to chyba pierwszy raz, gdy mam styczność z powieścią graficzną jako gatunkiem niejako wyłamującym się spod kanonu standardowego komiksu.

środa, 5 maja 2021

Recenzja premierowa! | B. Gawryluk, P. Skawiński, A. Pękalski - "Tatry. Przewodnik dla dużych i małych"


Dzisiejsza premiera!

"Tatry. Przewodnik dla dużych i małych" to książka autorstwa Barbary Gawryluk i Pawła Skawińskiego z ilustracjami Adama Pękalskiego.

Myślę, że po tę książkę można sięgnąć zarówno przed pierwszą wyprawą w góry, jak i gdy mamy już niejedną za sobą. Po otwarciu ukazuje się nam mapka Tatr, która zachęca do prześledzenia palcem górskich szczytów i dolin, i odnalezienia miejsc, w których mieliśmy okazję być (lub które chcielibyśmy odwiedzić!).

sobota, 1 maja 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #4

Hello, may! Nadszedł nowy miesiąc, a wraz z nim mnóstwo zbliżających się premier książkowych. Dzisiaj przygotowałam nieco większą ich porcję, niż zwykle, ale z pewnością jeszcze w maju pojawi się post z kolejnymi świetnymi (miejmy nadzieję) zapowiedziami i nowościami wydawniczymi!

Standardowo, dajcie znać, która z pozycji Was zaintrygowała!

Tatry. Przewodnik dla dużych i małych, Tycipaństwa, Ludzkość, Jak to wyjaśnić?, Dziewczyna z ferajny. Nowości i zapowiedzi, premiery wydawnicze.

wtorek, 27 kwietnia 2021

Marah Woolf - "Siostra gwiazd"

Siostra gwiazd. Pierwszy tom serii Trzy czarownice Marah Woolf

Dziś z przyjemnością podzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury książki "Siostra gwiazd" autorstwa Marah Woolf. Jest to pierwsza część cyklu "Trzy czarownice", która ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Jaguar w przekładzie Ewy Spirydowicz. Bardzo mi się ona podobała! Przepiękna okładka faktycznie zapowiada wspaniałą treść... Zanurzcie się zatem w uniwersum, w którym obok magii największą siłę stanowi więź siostrzeństwa!

Autorka pokusiła się o stworzenie świata na kanwie legend o królu Arturze i czarowniku Merlinie, ale osadziła fabułę we współczesności (mamy samochody i... Netflixa). Narratorką książki jest Vianne - najmłodsza z trzech sióstr Grandier, czarownic, które po latach wracają do rodzinnej miejscowości, aby pomóc w pertraktacjach dotyczących przedłużenia paktu pomiędzy magami a demonami.

sobota, 24 kwietnia 2021

B.A. Paris - "Terapeutka"


Książki B.A. Paris cieszą się dużą popularnością. Z pewnością mieliście okazje zapoznać się z choć jedną jej powieścią, a przynajmniej kojarzycie charakterystyczne okładki. Ja przeczytałam prawie wszystkie jej thrillery (w tym "Dublerkę", którą Paris napisała wspólnie z trzema innymi autorkami). Największe wrażenie zrobił na mnie "Za zamkniętymi drzwiami", zresztą w tej opinii akurat nie jestem odosobniona.

Miejscem akcji najnowszego thrillera B.A. Paris zatytułowanego "Terapeutka" jest zamknięte osiedle Circle. To tam kilka lat temu doszło do morderstwa, którym obsesyjnie zaczyna interesować się główna bohaterka, Alice - lecz nic w tym dziwnego, ponieważ zbrodnia wydarzyła się w niedawno zakupionym przez jej narzeczonego domu...

czwartek, 22 kwietnia 2021

Cho Nam-joo - "Kim Jiyoung. Urodzona w 1982"

Kim Jiyoung. Urodzona w 1982, Cho Nam-joo, Wydawnictwo Mando
Kim Jiyoung - to mogła być każda z nas. Ja, ty, i ona też. Najpierw córka, wzorowa uczennica. Następnie żona, rozdarta pomiędzy marzeniami o karierze zawodowej a poświęceniem się rodzinie i jednoczesnej rezygnacji z ciężko wywalczonej posady. Wreszcie matka, wycieńczona każdym kolejnym dniem, pragnąca choćby chwili wyłącznie dla siebie.

Ale w istocie historia Kim Jiyoung jest niczym portret każdej z nas. Niezależnie od tego, w którym zakątku globu przyszłaś na świat, bardzo prawdopodobne jest, że zaznałaś dyskryminacji, spotkałaś się z seksizmem czy doświadczyłaś molestowania. Może tylko Twojego współpracownika doceniono za projekt, w który włożyłaś całe swoje serce i poświęciłaś mnóstwo pracy, aby ujrzał światło dzienne. Może zostałaś wykorzystana, ale spotkałaś się z zarzutami, że sama jesteś sobie winna, bo wracałaś do domu późną porą...

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Holly Black - "Zła królowa"

Elfy ziemi i powietrza. Zła królowa - Holly Black, Wydawnictwo Jaguar

Rozczarowałam się! 😔 Te dwa słowa chyba najlepiej oddają moje odczucia po lekturze książki "Zła królowa", czyli pierwszego tomu serii "Elfy ziemi i powietrza" Holly Black. Widząc wielokrotnie powieści tej autorki byłam ich ciekawa, ale nie spodziewałam się, że tak piękne wydanie kryje słabą treść...


Zacznijmy jednak od tego, że moja opinia będzie nieco stonowana dzięki wyjaśnieniom, które otrzymałam na Instagramie. Gdyby nie one, pewnie mocno zhejtowałabym tę książkę. Otóż dowiedziałam się, że "Elfy ziemi i powietrza" to wprawdzie seria odrębna, ale bez przeczytania poprzedniej ("Elfy powietrza") mogę mieć problem ze zrozumieniem świata przedstawionego.

niedziela, 18 kwietnia 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #3

Nowości i zapowiedzi. Terapeutka B.A. Paris, Niewinny Harlan Coben, Jestem Saudyjką Nicola Sutcliff

1. "Terapeutka" - B.A. Paris

(Albatros, premiera: 14.04.2021)

Książki B.A. Paris nie są mi obce. "Za zamkniętymi drzwiami" uważam za najlepszą powieść jej autorstwa. Czytałam również "Na skraju załamania", "Pozwól mi wrócić" oraz napisaną wspólnie z trzema innymi autorkami "Dublerkę" (ta ostatnia akurat była najsłabsza). Nie czytałam jedynie "Dylematu" oraz oczywiście najnowszej książki, premiery, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Albatros - mam ją już jednak w swoich zbiorach, dlatego niedługo będziecie mogli spodziewać się recenzji.

2. "Niewinny" - Harlan Coben

(Albatros, premiera: 14.04.2021)

W tym przypadku znów kierowałam się okładką - mam słabość do takich netflixowych, filmowych lub serialowych okładek. To będzie moje pierwsze spotkanie z twórczością Harlana Cobena, zatem zobaczymy, jak wypadnie ta pozycja.

3. "Jestem Saudyjką. Świat oczami kobiet z Arabii Saudyjskiej" - Nicola Sutcliff

(Prószyński, premiera: 13.04.2021)

Książki ukazujące życie kobiet w odległych zakątkach świata zawsze będą ciekawe i zawsze będą prowokowały do rozmyślań. Ze swojej strony mogę polecić pozycje: "Burka w Nepalu nazywa się sari" autorstwa Edyty Stępczak, "Pod burką" Jamili Barakzai i Manon Querouil oraz "Beduinki na Instagramie" Aleksandry Chrobak, które w różny sposób ukazują sytuację i kwestię praw kobiet na świecie. Premiera Wydawnictwa Prószyński z pewnością jest równie ważna!


Standardowo, dajcie znać, czy któraś z pozycji Was interesuje?

Na jakie inne najbliższe premiery czekacie?

piątek, 16 kwietnia 2021

Maggie Stiefvater - "Wezwij sokoła"

Książkę "Wezwij sokoła" Maggie Stiefvater miałam okazję czytać jeszcze w formie pdf, sporo przed premierą, i... napisać polecankę na jedną z pierwszych stron. To wielkie wyróżnienie dla bloggera-recenzenta, pierwsze takie w mojej całkiem niekrótkiej "karierze" (mimo kilku lat przerwy w prowadzeniu bloga).

Moja radość z tego faktu jednak osłabła, bo na egzemplarz finalny z moim nazwiskiem w środku czekałam dość długo. Książka miała premierę 24 lutego, a ja otrzymałam ją... na początku kwietnia. Nie ukrywam, że obniżyło to poziom mojego podekscytowania. Samo upominanie się o własny egzemplarz było frustrujące, nie mówiąc o tym, że w tym momencie piszę o książce, którą czytałam cztery miesiące temu i nie ma tego efektu "wow", jak w przypadku gdy chodzi o premierę 😢.

Ale do rzeczy...

czwartek, 15 kwietnia 2021

Stosik książkowy - moje najbliższe plany czytelnicze!

Dzień dobry, moi drodzy czytelnicy! Stosiki książkowe to chyba coś, co wszyscy lubimy najbardziej :) Prezentuję Wam stosik pozycji, które mam zamiar czytać w najbliższym czasie (jedną z nich już zaczęłam - jest to "Zła królowa" Holly Black). Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, mogliście zobaczyć ten stos już wczoraj na moim profilu - a jeśli nie, to bardzo zachęcam, bo tam też piszę (i na dodatek mówię) o książkach 😀.


Od góry:

Harlan Coben - Niewinny
Cho Nam-Joo - Kim Jiyoung. Urodzona w 1982
Vladimir Nabokov - Lolita
B.A. Paris - Terapeutka
Jan Gołębiowski - Umysł przestępcy. Tajniki kryminalnego profilowania psychologicznego
Holly Black - Zła królowa
Marah Woolf - Siostra gwiazd
Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko - Kobiety, które pragną więcej

Dajcie znać, czy któraś z przedstawionych książek Was interesuje, a może macie już lekturę za sobą? Jakie książki ostatnio zawitały w Waszych biblioteczkach?

środa, 14 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Zagubiona księżniczka"

Connie Glynn - Kroniki Rosewood #3. Zagubiona księżniczka

"Zagubiona księżniczka" to trzeci tom cyklu "Kroniki Rosewood", który swoją premierę na polskim rynku wydawniczym miał w marcu tego roku. Po lekturze części pierwszej (zatytułowanej "Księżniczka incognito"), która pozytywnie mnie zaskoczyła, i ostatecznie raczej przeciętnej części drugiej ("Księżniczka debiutuje") sięgnęłam po kolejną pozycję z mieszanymi odczuciami.

Tym razem bohaterowie wyruszają w podróż do Japonii. Kontynuujemy wątki związane z mroczną organizacją Lewiatan - chyba pewne kwestie pozostaną owiane mgiełką tajemnicy i nierozstrzygnięte w nieskończoność. Spośród bohaterów najbardziej irytująca jest Lottie - niemal idealna, dobra i słodka aż do przesytu. Mając do czynienia z kimś wykreowanym w ten sposób trochę się męczę, bo generalnie wolę czarne charaktery, typy spod przysłowiowej ciemnej gwiazdy. Trzeba jednak przyznać, że akurat w tej części Lottie jakby nabiera trochę stanowczości, więc na przestrzeni trzech tomów możemy zaobserwować pewną jej przemianę.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Księżniczka debiutuje"

Czas na recenzję kolejnego tomu serii "Kroniki Rosewood", zatytułowanego "Księżniczka debiutuje"! Pisząc ostatnio o części pierwszej ("Księżniczka incognito") przyznałam, że autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, bo spodziewałam się czegoś mocno infantylnego i generalnie nastawiłam się na rozczarowanie, a lektura była całkiem w porządku.


Czy kontynuacja cyklu trzyma podobny poziom, a może w tym przypadku sprawdza się zasada (znana raczej w kinematografii, ale ciii), że pierwsza część zwykle jest najlepsza, a kolejne powstają na kanwie jej popularności?

piątek, 9 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Księżniczka incognito"

Sięgnęłam po pierwszy tom serii "Kroniki Rosewood", zatytułowany "Księżniczka incognito", z przeświadczeniem, że jestem pewnie trochę za stara na tego typu lekturę i że wyda mi się ona mocno infantylna. Dziwne wątpliwości, jak na kogoś, kto przecież sięga też po książki dla dzieci, więc młodzieżówki i tzw. young adult nie powinny być problemem. I muszę przyznać, że Connie Glynn zaskoczyła mnie dość pozytywnie, choć faktycznie pewnych infantylizmów się nie ustrzegła. Ale po kolei...

"Księżniczka incognito" oparta jest na dość znanym już schemacie. Jest ona - Ellie, młoda następczyni tronu, która ani myśli zachowywać się jak przystało na posiadaczkę tytułu. I... druga ona - Lottie, dziewczyna pochodząca z niższych sfer, której największym marzeniem jest być życzliwą, odważną, niepowstrzymaną niczym prawdziwa księżniczka. Oby to, co za chwilę napiszę, nie było tzw. spoilerem, czyli niechcianą i niepożądaną informacją dla potencjalnych czytelników tej książki - w każdym w razie pojawia się w niej wątek zamiany, choć... dość nietypowej.

środa, 7 kwietnia 2021

Języki obce: wydania specjalne magazynów Colorful Media

Colorful Media Podstawy francuskiego, Podstawy rosyjskiego

Jeśli uczycie się języków obcych, to być może znacie magazyny wydawane przez Colorful Media, dzięki którym w przystępnej formie możemy ćwiczyć naszą znajomość słownictwa. Z wiadomych powodów wpis ten ma charakter czysto informacyjny - nie jest to recenzja, bo czasopism od deski do deski nie czytam 😉.

Jakiś czas temu w moje ręce trafiły "Podstawy francuskiego" oraz "Podstawy rosyjskiego". Są to wydania specjalne magazynów "Francais Present" i "Ostanowka Rossija", dedykowane osobom początkującym. Ojczystego języka mieszkańców kraju nad Loarą uczyłam się w gimnazjum (i drobiazgi jeszcze pamiętam), natomiast z rosyjskim nie miałam do czynienia w szkole. A szkoda, bo chciałabym znać chociaż alfabet, by móc bez przeszkód czytać w tym języku. Zawsze to łatwiej jest jednak mieć pewne podstawy - przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia, bo ciężko mi uczyć się zupełnie od zera i zwykle po prostu odpuszczam.

Te wydania specjalne spodobały mi się ze względu na ich formę. Jest kolorowo - dużo zdjęć, grafik, ramek, czytelny układ tekstu. Wszystko jest przejrzyste i przyjemne dla oka. Do każdego artykułu sporządzona jest lista trudniejszych słówek z ich tłumaczeniem. Poniżej możecie zobaczyć przykładowe strony (kliknijcie na zdjęcie, aby je powiększyć):


Podstawy rosyjskiego Colorful Media

Podstawy francuskiego Colorful Media

Za egzemplarze dziękuję Wydawnictwu Colorful Media
Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 6 kwietnia 2021

Vivien Schweitzer - "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery"

Szalona miłość. Wprowadzenie do opery Vivien Schweitzer

Słowem wstępu, gdy tylko zobaczyłam książkę "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery" wśród nowości Wydawnictwa Czarna Owca, pomyślałam o mojej Mamie. Jest ona wielką miłośniczką muzyki klasycznej i to właśnie dzięki niej zostałam zaznajomiona z operą (cóż, nie miałam wyjścia, bo nie tylko słuchała rozmaitych arii, ale również je podśpiewywała  - i chyba nadal czasem jej się to zdarza - pozdrawiam Cię, Mamo! 😁😂). Nie sądziłam, że ta publikacja wywrze na mnie wielkie wrażenie. Muszę jednak przyznać, że podobała mi się... bardzo!

Vivien Schweitzer zabiera czytelników w swoistą podróż w czasie przez dzieje opery. Prowadzi nas przez kolejne wieki rozwoju tego wyjątkowego gatunku muzycznego, zaczynając od klasycznych przykładów (takich jak Orfeusz czy Carmen), kończąc na współczesnych dziełach i nowatorskich aranżacjach. Autorka nie poprzestaje jednak na krótkim przedstawieniu fabuły danej opery. W snute przez siebie rozważania wplata ciekawostki, kreśli kontekst społeczny danego dzieła, opisuje kontrowersje towarzyszące jego premierze. Nawiązuje także do dzieł współczesnych poprzez odwołania do popkultury - np. zdradza, co tolkienowska trylogia "Władca Pierścieni" ma wspólnego z jedną z oper Wagnera.

Dzięki takim zabiegom lektura nabiera barw, a każda strona przynosi kolejne intrygujące fakty. "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery" to książka, którą czyta się też bardzo przyjemnie. Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu treść jest zrozumiała nawet dla laika w tym temacie (choć tę kwestię możemy równie dobrze zawdzięczać tłumaczce - Katarzynie Kozioł-Galvis). Najbardziej wciągnęły mnie pierwsze rozdziały, dotyczące opery w początkowych wiekach jej rozwoju - może z tego powodu, że dzieł współczesnych nie kojarzę w ogóle. Ale i dalsza część zasługuje na uwagę, bo przedstawia, w jaki sposób opera zmienia się w dzisiejszych czasach, w jakim kierunku podążają reżyserzy. Lektura tej książki umożliwiła mi poznanie masy szalenie ciekawych faktów na temat opery. Chciałabym, żeby spod pióra autorki wyszła też podobna publikacja na temat baletu. Jestem przekonana, że spodobałaby mi się w równym stopniu... a może jeszcze bardziej!

"Niektórzy mogą zastanawiać się, czy opera z całą swoją sztucznością w ogóle pasuje do XXI wieku. Być może jednak brak realizmu w operze sprawia, że to właśnie ona jest krańcowym przejawem sztuki obecnego stulecia: epoki, w której ludzie idealizują swoją codzienność, wystawiając ją na pokaz w postaci wyretuszowanych zdjęć. Dzięki (...) tego typu cyfrowym przebraniom dzisiejsze czasy są odarte z naturalności na wielu poziomach" (s. 266).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Moje media społecznościowe:
  

PS Autorka Vivien Schweitzer stworzyła nawet specjalną playlistę na Spotify zatytułowaną tak jak książka (w wersji oryginalnej, tj. A Mad Love: An Introduction to Opera), na której znajdziemy utwory polecane do słuchania w trakcie lektury. Są to oczywiście fragmenty dzieł operowych, o których autorka pisze w publikacji. Jako że podczas czytania wolę mieć ciszę, aby skupić się na treści, nie skorzystałam z opcji przesłuchania listy, ale przejrzałam ją i okazało się, że zawiera... ponad dwieście pozycji! Niektóre z nich nie trwają nawet minuty, ale i tak robi to wrażenie!

PS2 Coś dla wytrwałych - w swoim starym pamiętniku znalazłam taką notatkę na temat opery "Straszny dwór" (wpis z 2008 roku). To się nazywa recenzja! 😂


poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #2

Nowości i zapowiedzi wydawnicze. Urodzona w 1982, Umysł przestępcy, Siostra gwiazd

1. "Kim Jiyoung. Urodzona w 1982" - Cho Nam-Joo

(Mando, premiera: 24.03.2021)

Coś nowatorskiego - niby powieść, ale z wstawkami w stylu reportażu (widziałam na Instagramie!) o kobiecie żyjącej w Korei Południowej. Po opisie możemy uznać, że sąsiadka rządzonej w reżimie autorytarnym Korei Północnej wcale nie wypada tak dobrze w aspekcie praw kobiet. Ciekawa pozycja dla uzupełnienia wiedzy.

2. "Umysł przestępcy. Tajniki kryminalnego profilowania psychologicznego" - Jan Gołębiowski

(Mando, premiera: 7.04.2021)

Zawód profilera kryminalnego staje się coraz bardziej rozpoznawalny. Swego czasu baaardzo interesowałam się profilowaniem - na tyle, że poszłam nawet na szkolenie. Pisałam o nim na Instagramie: w poście i na instastory (wyróżniona relacja: studygram). Temat przerabiałam też na potrzeby referatu na konferencję. Czy książka "Umysł przestępcy" czymś mnie zaskoczy? Jeśli będę miała okazję ją przeczytać, na pewno poruszę ten aspekt.

3. "Siostra gwiazd" - Marah Woolf

(Jaguar, premiera: 24.03.2021)

Ostatnio coraz częściej mam ochotę na fantastykę. Przyznam, że pewnie spory udział w tym ma fakt, że pozycje z tego gatunku wydawane są w przepięknych okładkach. Zerknijcie zresztą na pierwszy post z serii "Nowości i zapowiedzi wydawnicze" - tam wśród trzech książek znalazły się dwie propozycje fantasy, które zachwyciły mnie... właśnie okładką!

piątek, 2 kwietnia 2021

Remigiusz Mróz - "Głosy z zaświatów"


Ha! Kolejny raz zaskoczyłam sama siebie i w ramach spóźnionego prima aprilis okazało się, że nie zamieściłam na blogu recenzji książki "Głosy z zaświatów" Remigiusza Mroza, przeczytanej w ubiegłym roku. Jest to drugi tom cyklu o Sewerynie Zaorskim. Czas zatem nadrobić braki. Oto moja krótka opinia, nieco przeredagowana od tej pierwotnie zamieszczonej na moim Instagramie :)

Wybór scenografii do zdjęcia był nieprzypadkowy. W tle widzicie budynek sądu okręgowego w Zamościu, w którym Remigiusz Mróz umiejscowił jedno z wydarzeń w tej książce. Jakkolwiek jednak sam obiekt może wywierać spore wrażenie (oczywiście pozostańmy przy kwestiach wizualnych 😉), tak o "Głosach z zaświatów" tego samego powiedzieć nie mogę. Tak jak wspominałam, jest to druga część serii o Sewerynie Zaorskim (tutaj możecie przeczytać moją opinię o pierwszym tomie, czyli "Listach zza grobu"), nie chcę zatem za bardzo wdawać się w szczegóły fabuły. Zresztą miałam taki czas, że o fabule w ogóle w swoich recenzjach nie wspominałam. Każdy z nas może samodzielnie zapoznać się z opisem danej książki; ja raczej tego unikam bądź zapoznaję się "po łebkach".

W swojej opinii skupiłam się głównie na epilogu, w którym Remigiusz Mróz po raz kolejny uciekł do abstrakcji. W "Głosach z zaświatów" rozstrzygnięcie intrygi brzmi tak absurdalnie... Nie mogę pojąć, dlaczego autor rujnuje wszelkie dobre pomysły, które pojawiają się w jego głowie. Dlaczego tworzy fabułę, która mniej lub bardziej zaciekawia czytelnika, by później całkowicie wyprowadzić go w przysłowiowe pole i zaserwować zakończenie, które praktycznie nijak ma się do całej poprzedzającej je treści. Jestem zła, ale już jakoś od połowy książkę czytało mi się średnio. Zmusiłam się, aby dokończyć lekturę. Epilog jednak nie przekonuje mnie totalnie, wydaje mi się ponadto, że Mróz znowu pogubił gdzieś część wątków i nie wyjaśnił wszystkiego albo zrobił to w sposób płytki, tak że tego nawet nie zarejestrowałam - a skoro nie zaangażowałam się zbytnio... to chyba o czymś świadczy.

Ktoś celnie określił, że autor chyba sam słyszał głosy z zaświatów, pisząc tę książkę. Nie sposób się z tym nie zgodzić 🤷🏻‍♀️. Znając siebie, gdy będę miała okazję sięgnę pewnie po trzecią część. Czy to już skłonności masochistyczne, czy jeszcze resztki zwykłej ludzkiej ciekawości? A może coś zupełnie innego?

Pod tym linkiem możecie przeczytać inne moje recenzje książek Remigiusza Mroza.

Moje media społecznościowe:
  

środa, 31 marca 2021

Weronika Nawara - "W czepku urodzone"



Tak się dziwnie złożyło, że przeczytałam książkę "W czepku urodzone" w ubiegłym roku, napisałam opinię na swojego bookstagrama, ale nie opublikowałam jej tutaj. Nadrabiam więc zaległość! Recenzję delikatnie uzupełniłam, ale w znakomitej większości pozostaje taka sama :).

Gdybym nie bała się krwi i wielu innych rzeczy natury fizjologicznej, chętnie spróbowałabym swoich sił w medycynie. Lekarz, ratownik medyczny, pielęgniarka - to są bardzo piękne zawody z poczuciem misji, a nierzadko i powołania, spełnienia. To jednak również wielka odpowiedzialność, stres, praca ponad siły, a wszystko w ramach... chorego (sic!) polskiego systemu ochrony zdrowia.

Literatura faktu oscylująca tematyką wokół medycyny cieszy się od pewnego czasu dużą popularnością. Schemat zastosowany w książce Weroniki Nawary jest w zasadzie identyczny, jak w pozostałych pozycjach tego typu: składają się na nią wypowiedzi pielęgniarek odnoszące się do rozmaitych aspektów związanych z ich zawodem. Jest też wywiad z lekarzem: autorka chciała bowiem w pełni ukazać relację na linii lekarz-pielęgniarka, dzięki czemu ukazała, że współpraca pomiędzy nimi nie zawsze układa się wzorowo.

Z kart tej pozycji wyłania się dość smutny obraz polskiej ochrony zdrowia - brak szacunku pacjentów do pielęgniarek, a często ich samych do siebie nawzajem, wadliwy system, braki kadrowe... Trzeba naprawdę czuć swego rodzaju powołanie do tego zawodu, on przecież zupełnie nie jest łatwy i przyjemny... Polecam książkę uwadze.

Moje media społecznościowe:
  

poniedziałek, 29 marca 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #1

W serii nowości i zapowiedzi wydawniczych na moim blogu znajdziecie propozycje, które zaintrygowały mnie i jeśli będę miała okazję, chciałabym się z nimi zapoznać :)

Zacznijmy od premier marcowych!


1. "Przebudzenie powietrza. Księga pierwsza" - Elise Rova
(Galeria Książki, premiera: 24.03.2021)
W tym przypadku zaciekawiła mnie... okładka. Choć znane jest powiedzenie, aby nie oceniać książki po okładce, to ja zdecydowanie zwracam uwagę na propozycje w przykuwającej wzrok oprawie.

2. "Kobiety, które pragną więcej" - Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko
(Czarna Owca, premiera: marzec 2021)
Reportaż o życiu seksualnym Polek - to może być coś ciekawego! Jeśli chodzi o książki mniej lub bardziej oscylujące w tym temacie, to w ubiegłym roku czytałam książkę "Seksuolożki. Sekrety gabinetów" - ona jednak opierała się na rozmowach z kobietami wykonującymi zawód seksuologa.

3. "Tkając świt" - Elizabeth Lim
(We need ya, premiera: 23 marca 2021)
Ależ mnie ta książka zaintrygowała! No i podobnie jak w przypadku pozycji zamieszczonej pod nr 1,  okładka przykuła mój wzrok (przypatrzcie się sami, jest piękna!).


Nie czytałam żadnej z tych książek, dlatego nie mogę na razie napisać o moich wrażeniach z lektury.
Czy któreś z tych nadchodzących zapowiedzi Was zainteresowały? A może macie coś innego na oku? :)

Moje media społecznościowe:
  

niedziela, 28 marca 2021

Tomasz Rożek - "Kosmos"

Kosmos Tomasz Rożek Wydawnictwo Wilga

Jeśli obserwujecie mnie od jakiegoś czasu, to na pewno już wiecie, że jestem ciekawa nie tylko świata, ale i... Wszechświata. Z zainteresowaniem sięgnęłam więc po książkę Tomasza Rożka, zatytułowaną po prostu "Kosmos". I chociaż hipotetycznie przeznaczona jest dla młodszych czytelników, to zgromadzone w niej informacje były przydatna również dla mnie. Myślę, że to dobra propozycja "na start", jeśli chodzi o zapoznawanie się z tym tematem. U młodszych czytelników pobudzi chęć do odkrywania tajemnic kosmosu, u tych nieco starszych pomoże usystematyzować wiedzę.

Pozwolę sobie wdać się w pewną polemikę z autorem odnośnie do dwóch kwestii poruszonych w książce:

  1. wspomina on o tym, że na dno Rowu Mariańskiego jako jedyna załoga dotarli badacze z zespołu "Trieste". Być może chodziło mu o konkretną głębokość, bo faktycznie zapuścili się oni najgłębiej, ale generalnie nie byli jedynymi ludźmi, którzy pokusili się o eksplorację tego tajemniczego miejsca w odmętach oceanu. W 2014 roku dotarł tam również James Cameron, reżyser słynnych filmów "Titanic" i "Avatar";
  2. według autora jeśli asteroida zmierzałaby w kierunku Ziemi, grożąc nawet zagładą, moglibyśmy jedynie się temu przyglądać, nie mając możliwości jakiejkolwiek reakcji Co ciekawe jednak istnieją pewne programy i projekty, których celem jest stworzenie narzędzi, dzięki którym możliwa stałaby się zmiana trajektorii lotu obiektu i tym samym uniknięcie globalnej katastrofy. O tym zagadnieniu czytałam też w książce "Koniec świata" B. Walsha. Nie jest więc tak, że jesteśmy całkowicie bezsilni.
Te dwie kwestie można oczywiście pominąć zupełnie - nie mam na celu wytykania autorowi błędów, a jedynie pewną wymianę poglądów czy informacji, które kiedyś powzięłam. A skoro nie mogę za bardzo przyczepić się do treści, to zwrócę uwagę na wydanie. Książka jest "zbudowana" w taki sposób, że co kilka stron obejmujących główną treść następują dodatkowe wstawki ze zdjęciami lub eksperymentami. Nie byłoby problemu, gdyby tekst przewodni kończył się kropką - niestety w większości wspomniane stawki stanowią przerywnik w zdaniu i często robiłam tak, że przerzucałam kilka kartek do przodu, kończyłam wątek bądź stronę i wracałam, aby nadrobić pominiętą treść. Mam wrażenie, że całość eksperymentów powinna zostać zebrana jako oddzielny rozdział, zamieszczony na końcu książki. Trochę przeszkadzał mi też misz-masz czcionek - do każdego rodzaju treści (tekst główny, dialogi, podpisy pod zdjęciami, wyjaśnienie pojęć - coś a'la przypis - oraz tekst eksperymentów) zastosowano inny font.

Całości dopełniają wspaniałe zdjęcia (na końcu jest nawet rozdział poświęcony obrazom uzyskanym dzięki Teleskopowi Hubble'a). Aż szkoda, że książka nie jest dłuższa! Autor z pewnością poruszyłby jeszcze więcej zagadnień związanych ze Wszechświatem i jego eksploracją. Choć trzeba przyznać, że na temat kosmosu można rozprawiać... w nieskończoność (sic!) ;).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Wilga!
Moje media społecznościowe:
  

__________________________________________________
Pozwolę sobie dodać coś może niekoniecznie związanego z samą książką, ale z tematem kosmosu - jak najbardziej. Pewien niesmak pozostawiają we mnie chęci kolonizacji Marsa, zamiast dążenia do podjęcia jakichkolwiek POWAŻNYCH prób uratowania naszej pięknej planety. Cóż z tego, że ja oszczędzam wodę jak głupia, skoro jej hektolitry idą na produkcję odzieży, a w niektórych krajach na porządku dziennym jest wysypywanie śmieci do rzek. Cóż z tego, że jedni segregują odpady, skoro inni palą je w piecach. Cóż z tego, że mój gest jako małego szarego człowieka ponoć ma znaczenie, skoro wielkie koncerny zatruwają środowisko i nikt nawet nie kiwnie palcem, aby coś z tym zrobić. Niszczymy miejsce, w którym istnieją idealne warunki do życia i próbujemy bawić się w boga, tworząc sztuczne środowisko na planecie oddalonej od nas o miliony kilometrów... Pozostawiam tę kwestię do rozważenia.

piątek, 26 marca 2021

George Orwell - "1984"

George Orwell 1984 Wydawnictwo WAB

BRAT CIĘ WIDZI.

Jest rok 1984. Rzecz dzieje się w Oceanii - miejscu, w którym wszystko sprowadza się do jednego słowa: Partia.

To pod jej dyktando kreuje się przeszłość, od nowa tworzy historię, zaciera ślady i dowody, które mogą świadczyć o tym, że kiedyś było inaczej. To jej każdy członek winien jest posłuszeństwo, a srogo karane są wszelkie przejawy niesubordynacji, na czele z "myślozbrodnią" (tak, w Orwellowskim świecie trzeba uważać na to, co się myśli, bo przecież skrywane w podświadomości poglądy mogą nieoczekiwanie zostać wymamrotane podczas snu... a przecież BRAT CIĘ WIDZI). Jedyną słuszna prawdą jest ta wyznawana przez Partię. Pogódź się z tym, inaczej możesz zniknąć bez śladu i zostać wymazany z kart historii - tak, jakbyś nigdy nie istniał.

Do lektury tej książki szykowałam się dość długo. Chciałam na spokojnie przyswoić tego klasyka literatury, tym bardziej, że do lekkich nie należy, a temat nie jest błahy. Ostatnie dzieło Orwella, choć momentami ciężkie, zdecydowanie zasługuje na uwagę. Autor wykreował świat, w którym zaślepienie władzą prowadzi do szerzenia się manipulacji, a od członków Partii wymaga się bezwzględnego posłuszeństwa. Z przerażeniem zauważyłam, że w trakcie lektury w pewnym momencie sama zaczęłam kwestionować to, co jest rzeczywiste...

Manipulacja potrafi szerzyć swoje kręgi różnymi kanałami. W polityce gra ona pierwsze skrzypce, lecz w moim przekonaniu nie jest jednowymiarowa i nie należy dopatrywać się jej tylko po jednej ze stron barykady. Tylko od nas zależy, czy będziemy potrafili uchronić się przed jej wpływem i postępować zgodnie z własnym przekonaniem...

... a Orwell pokazał, że prędzej czy później Partia dopadnie każdego. Bo przecież BRAT CIĘ WIDZI.

"Partia rządzi, by rządzić. Nie interesuje jej dobrostan obywateli. Nie dąży do zapewnienia swoim członkom luksusów, szczęścia czy długowieczności. Chodzi jej wyłącznie o władzę, władzę w stanie czystym" (s. 311).

Książka ukazała się w nowym przekładzie Doroty Konowrockiej-Sawy.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.
Moje media społecznościowe:
  

środa, 24 marca 2021

Liz Fosslien, Mollie West Duffy - "Jak ogarniać emocje w pracy"


Choć nie przepadam za poradnikami, czasem zdarza się, że sięgam po jakiś ze względu na zainteresowanie jego tematyką. W przypadku książki "Jak ogarniać emocje w pracy" było podobnie, choć zastanawiam się, czy większego wpływu nie miała czasem jej oprawa graficzna... ;)

Z emocjami w pracy bywa tak, że często po prostu trzymamy je na wodzy. Wstydzimy się przyznać do łez, jako do oznaki pewnej słabości, a jednocześnie boimy się okazywać radość, gdy uda nam się zrealizować ważny projekt czy dostać awans, żeby... nie urazić innych. Jak to zatem jest z tymi emocjami?

Książka "Jak ogarniać emocje w pracy" Liz Fosslien i Mollie West Duffy skierowana jest do pracowników, a także ich szefów, menedżerów na różnych szczeblach w organizacji, rekruterów i osób, które interesują się zarządzaniem samym w sobie. Omówione zostały w niej takie zagadnienia jak motywacja, podejmowanie decyzji czy przywództwo. Pomaga ocenić, które emocje mogą okazać się przydatne w pracy, a których powinniśmy raczej "unikać". Ta kwestia odnosi się w szczególności do pracodawców i rekruterów, którzy podejmują decyzję odnośnie do zatrudnienia określonego kandydata, często kierując się przy tym subiektywną opinią, skojarzeniami. Dużo oczekiwałam od rozdziału na temat motywacji, bo ostatnio miałam akurat z tą kwestią problem. Być może wpływ na to ma sytuacja, w której wszyscy się obecnie znajdujemy; faktem jest, że odczuwałam spory spadek motywacji i jakiejkolwiek chęci do zaangażowania się w... cokolwiek. Dni upływały mi wciąż na tym samym. Autorki sygnalizują, że spadek motywacji w pracy najprawdopodobniej jest związany z zaprzestaniem dalszej nauki. A przecież można uczyć się przez całe życie, bo nigdy nie jest na to za późno. To ważny wniosek, zachęcający do poszerzania naszych horyzontów, zainteresowań i kwalifikacji.

Co do mojego odbioru treści książki, muszę przyznać, że czasami mnie nudziła. Jak w typowym poradniku znalazły się w niej fragmenty bardziej lub mniej w stylu porad, których zastosowanie może magicznie pomóc w rozwiązaniu problemu... a wszyscy wiemy, jak jest w rzeczywistości. Oczywiście znajdziemy w książce również i treści, które faktycznie okazują się ciekawe, ale można mieć wrażenie, że autorki potraktowały zagadnienie... po łebkach. Pewne fragmenty mogłyby zostać rozwinięte, natomiast te, które jakby nic nie wnoszą do tematu - usunięte. Książka dużo zyskuje za to dzięki grafikom i schematom, które są dobrym jej uzupełnieniem i wzbogacają jej treść.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Muza!
Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 23 marca 2021

Allie Reynolds - "Rozgrywka"

Bardzo lubię thrillery i z chęcią sięgam po książki kwalifikujące się do tego gatunku literackiego. "Rozgrywka" zaintrygowała mnie... do czasu, gdy jedna z dziewczyn, które obserwuję na Instagramie, przyznała, że ta książka wydaje jej się zabawna. Być może to właśnie ta opinia wpłynęła na przebieg lektury tej pozycji. Muszę przyznać, że nie za bardzo wiem, co o niej powiedzieć!

Główni bohaterowie to pięcioro znajomych, którzy spotykają się w górskim ośrodku po dziesięciu latach, by uczcić pamięć swojej koleżanki, która wówczas zginęła w dość tajemniczych okolicznościach. I może to właśnie rozwikłanie tych okoliczności stanowi prawdziwy powód ich spotkania? W swojej debiutanckiej powieści Allie Reynolds przeplata czas akcji - wydarzenia z teraźniejszości następują na zmianę z tymi z przeszłości. Uczciwie przyznaję, że odczuwałam pewne napięcie i cała ta otoczka opuszczonego ośrodka ukrytego gdzieś pośród majestatycznych szczytów Alp zmroziła mi trochę krwi w żyłach.

Całość jednak ostatecznie sprowadza się do klimatu niczym w dreszczowcu klasy B, emitowanym wieczorami w telewizji. Bohaterowie mają po trzydzieści lat na karku, a zachowują się dość dziecinnie. Nie chcę tu oczywiście powiedzieć, że trzydziestka to jakaś magiczna granica, po której przekroczeniu ludzie w magiczny sposób stają się poważni, ale jednak już następuje pewne zerwanie z infantylnością. Zakończenie książki nie jest wielkim zaskoczeniem, choć przyznam, że w trakcie lektury kilkukrotnie zmieniałam swoje typy.

Czy zatem polecam? I jeśli tak, to komu? Powiem tak... Są zdecydowanie lepsze thrillery - takie, przy których włoski na karku serio staną Wam dęba i poczujecie dreszcze. "Rozgrywkę" czyta się szybko, ale jest to książka, o której równie szybko raczej zapomnicie ;).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros!
Moje media społecznościowe:
  

niedziela, 21 marca 2021

Recenzja przedpremierowa! Maja Lunde - "Strażniczka słońca"



Witajcie w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny! Choć pogoda za oknem może nie wskazywać jeszcze na powrót tej pory roku, mam dla Was recenzję książki, dzięki której poczujecie ciepło promieni słońca i zapach kwitnących kwiatów... "Strażniczka słońca" ma swoją premierę już 24 marca!
Jeśli śledzicie mój profil od jakiegoś czasu, z pewnością pamiętacie, że "Śnieżna siostra" Mai Lunde i Lisy Aisato zachwyciła mnie. Była to jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w ubiegłym roku. Bardzo się cieszę, że autorki połączyły swoje siły ponownie. Otrzymujemy kolejną przepięknie wydaną historię, która wzbudza emocje. Już pierwsza strona baśni mnie zaintrygowała. Czy wyobrażacie sobie świat bez słońca? To codzienność bohaterki książki, dorastającej Lilii. Otacza ją wieczny zmierzch i siąpiący deszcz, a każdy dzień wypełniony jest głodem i tęsknotą za najbliższymi. Wkrótce nasza bohaterka będzie miała okazję dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się ze słońcem...
Nadchodząca premiera Wydawnictwa Literackiego to przepiękna historia o tęsknocie i poświęceniu. Zachwyca przede wszystkim wydanie - wspaniałe ilustracje, wiernie oddające klimat baśni, będące już wizytówką Lisy Aisato. Nie jestem zresztą w tym zachwycie odosobniona. Myślę, że "Strażniczka słońca" to nie tylko książka dla najmłodszych czytelników, ale uniwersalna, dla każdego. Wszyscy mamy w sobie wewnętrzne dziecko, które powinniśmy pielęgnować. A takie książki to prawdziwa uczta dla oczu i wyobraźni!

Recenzję książki "Śnieżna siostra" możecie przeczytać tutaj :)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackie!
Moje media społecznościowe: