Przepraszam za nieobecność na blogu. Spowodowana została moim "zmęczeniem materiału" związanym z dużą ilością książek do recenzji. Straciłam wówczas ochotę na czytanie, zresztą wiele recenzji napisałam nie przeczytawszy książki w całości, nawet przed tą sytuacją. Zaległe egzemplarze recenzenckie zrecenzuję w swoim czasie - wracam do czytania :). Książek, których nie doczytałam nie będę jednak recenzować ponownie.
Dziękuję za zrozumienie i odwiedzanie mojego bloga :).

piątek, 9 marca 2012

Arthur Conan Doyle - Pies Baskerville'ów

Arthur Conan Doyle
Pies Baskerville'ów
Wydawnictwo REA

Klątwa ciąży nad rodziną Baskerville'ów od pokoleń... Tajemnicza bestia o wyglądzie psa pojawia się na wrzosowisku i jest przyczyną zguby. Czy ostatni z rodu Baskerville'ów podzieli los swoich przodków?

Sir Charles Baskerville ginie w tajemniczych okolicznościach. Ostatnim z rodu jest Henry Baskerville - zostaje on dziedzicem wielkiej fortuny. Śledztwo dotyczące śmierci sir Charlesa prowadzi Sherlock Holmes, a pomaga mu jego najlepszy przyjaciel, doktor Watson. Co tym razem odkryje detektyw? Co naprawdę dzieje się na spowitych tajemnicą wrzosowiskach i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa tytułowy pies - jeśli naprawdę istnieje?

Zdarzenia poznajemy z perspektywy Watsona, wieloletniego kompana Sherlocka Holmesa i jego wspólnika. Przyzwyczajony i zaznajomiony z technikami detektywistycznymi przyjaciela, Watson próbuje rozwikłać zagadkę, podsuwając swoje spostrzeżenia Holmesowi. Z upływem czasu krąg podejrzanych zacieśnia się, lecz wiele spraw wciąż pozostaje nieodkrytych.

To właśnie Watson wzbudził moją sympatię, a nie światowej sławy detektyw. Według mnie Sherlock Holmes był nieco zbyt przekonany o swoich możliwościach. Swoimi wypowiedziami wyraźnie dawał do zrozumienia, że dawno już zdołał się domyślić przebiegu zdarzeń oraz odgadnąć, kim lub czym jest ich sprawca. Trochę mnie to denerwowało, na szczęście nie on był narratorem powieści i nie cała akcja skupiała się właśnie na nim. Oprócz wspomnianych przyjaciół z detektywistycznym zacięciem, mamy również szereg innych bohaterów, a mianowicie mieszkańców Londynu i okolic wrzosowiska. Jedni pojawiają się epizodycznie, drudzy towarzyszą głównym postaciom przez cały przebieg historii, nie mniej jednak każdy z nich ma w tej sprawie znaczenie.

O książce mogę powiedzieć, że na pewno Was zaskoczy. Autor umiejętnie wprowadza czytelnika w ponury nastrój panujący nad wrzosowiskiem, przewiduje wiele zwrotów akcji, a książkę czyta się wyjątkowo szybko i przyjemnie, mimo że powstała w... 1902 roku! Jak na tę datę spodziewałam się ciężkiego, momentami niezrozumiałego języka, jednak - może to zasługa tłumacza, a może po prostu samego autora - język jest lekki i przystępny.

Zanim sięgnęłam po książkę Doyle'a nie miałam prawie żadnego doświadczenia z kryminałami. Nie licząc serii  Ulica Strachu, nie przeczytałam kompletnie NIC, co mogłoby się zwać kryminałem. Może dlatego nie pałałam zbytnią sympatią do tego gatunku, teraz jednak to się zmieniło. Książka o Sherlocku Holmesie spodobała mi się na tyle, bym postanowiła sięgnąć po kolejne historie o wybitnym detektywie a także inne kryminały. Na pewno zdecyduję się na powieści Agathy Christie, Stiega Larssona... A jakich autorów tego gatunku polecacie Wy?

10 komentarzy:

  1. Kiedyś czytałam "Psa Baskerville'ów" i bardzo mi się podobała. Z kryminałów polecam książki z Czarnej serii wydawnictwa Czarna Owca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie, z pewnością się rozejrzę :)

      Usuń
  2. To jedno z moich ulubionych opowiadań Conan Doyle'a:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja za to kocham Sherlocka, za jego sherlockowatość. <3
    Czytałam już wszystkie przygody Holmesa, i naprawdę warto! Szczególnie, że w Polsce wyszedł zbiór wszystkich opowiadań, nawet tych wcześniej niepublikowanych, w jednym grubym tomisku. Tysiąc sto ileś stron, ale czyta się szybko. A co do "Psa", delektowałam się lekturą nad ranem przy jednej marnej lampce, emocje niezapomniane. <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam nic pana Doyle ale po twojej recenzji postaram się to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż wstyd się przyznać, ale Sherlocka znam tylko z filmów... Nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja niestety tak jak i Marcepankowa znam tego znamienitego detektywa tylko z filmów. Jednak czas to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  7. Klasyka, a ja nie znam... Naprawdę. Aż wstyd mówić, ale nie miałam tego pana jeszcze w ręku. Christie, wszem, polecam. Poza tym, niektórzy kochają Chmielewską (ja umiarkowanie), a ja mojego Wagnera. No, i ostatnio przekonuję się do M.Kobra i V.Klupfela. Duetu, który niedługo będzie gościł na moim blogu:)
    Znaczy ich książka będzie gościła:D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją w planach. Kiedyś chyba zaczęłam ją nawet czytać, ale nie skończyłam. Muszę do niej wrócić:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)