Pokazywanie postów oznaczonych etykietą young adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą young adult. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 marca 2024

Tahereh Mafi - "Gorzki smak jej wielkiej radości" | recenzja


"Gorzki smak jej wielkiej radości" autorstwa Tahereh Mafi to pozycja przeznaczona dla młodzieży, która ukazała się nakładem Wydawnictwa We Need YA w tłumaczeniu Kai Makowskiej.

Główną bohaterką jest Shadi - muzułmanka, nastolatka, która próbuje odnaleźć się w rzeczywistości przytłaczającej ją smutkiem. W tle rysuje się codzienność po atakach na WTC. Problemy natury rodzinnej, odrzucenie ze strony przyjaciółki, nieprzyjemne sytuacje motywowane tłem wyznaniowym czy rasowym - to wszystko kumuluje żal, niepewność i zagubienie.

Autorka kreśli portret dorastającej dziewczyny, która miota się wśród własnych pragnień i oczekiwań innych...

czwartek, 29 grudnia 2022

Sarah J. Maas - "Księżycowe Miasto. Dom Nieba i Oddechu" | recenzja


Na początku recenzji mały disclaimer. "Dom Nieba i Oddechu" jest drugim tomem serii "Księżycowe Miasto", który ukazał się w dwóch częściach. Wydawnictwo Uroboros postanowiło rozdzielić książkę, podobnie jak przy premierze "Domu Ziemi i Krwi". Posługując się w niniejszym tekście słowem "tom", odnoszę się do książki jako całokształtu, kontynuacji serii. Natomiast używając słowa "część, mam na myśli jeden z dwóch "odcinków", które powstały po rozbiciu przez wydawcę.

W lutym tego roku miałam okazję przedpremierowo poznać pierwszą część - czytałam ją w formie pdf i z tego względu w publikacji możecie znaleźć moją krótką rekomendację :) Niedawno odświeżyłam sobie tę książkę w finalnej formie i nadrobiłam część drugą, zatem całość kontynuacji "Domu Ziemi i Krwi" mam już za sobą.

środa, 16 listopada 2022

Marah Woolf - "Berło światła" | recenzja


"Berło światła" to kolejna powieść autorstwa Marah Woolf, po którą miałam okazję sięgnąć. Przed pierwszym tomem cyklu "Kroniki Atlantydy" czytałam bowiem dwie części z serii "Trzy czarownice" (ostatnia, finałowa, jeszcze przede mną!). To pozwala mi zauważyć pewną cechę charakterystyczną twórczości tej pisarki, o której zresztą ona sama wspomina w posłowiu: tzw. cliffhangery, którymi kończy swoje powieści. To momenty, które pozostawiają nas w napiętym oczekiwaniu na kolejne tomy.

W przypadku "Berła światła" zasadniczo wiedziałam już, jakie będzie zakończenie, bo niestety nie umknęły mi zapowiedzi drugiej części, mającej niedawno swoją premierę, zatytułowanej "Pierścień ognia".

czwartek, 6 października 2022

Anna Todd i inni, "After. Powieść graficzna. Tom I" | recenzja


Przed sięgnięciem po ilustrowaną wersję historii Tessy i Hardina, którą miałam okazję poznać dzięki uprzejmości księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl, nie czytałam oryginału i nie oglądałam filmów, nie licząc krótkich fragmentów, które wyświetlały mi się tu i ówdzie w mediach społecznościowych. Oczywiście wiadome jest mi, że seria ta cieszy się ogromną popularnością, rozpalając serca czytelników na całym świecie...

Przy książce tej pracowało sporo osób, szkoda więc, że nie wszystkie zostały wymienione na okładce lub chociażby na stronach tytułowych. O tym, kto zajmował się samą adaptacją bestsellera, a także rysunkami, kolorami, liternictwem i kierownictwem produkcji, dowiadujemy się dopiero na sam koniec. A przecież to właśnie ilustracje odgrywają w powieści graficznej największą rolę.

wtorek, 20 września 2022

Emma Lord - "Tweet cute" | recenzja

"Tweet cute" z popularnej księgarni internetowej TaniaKsiazka.pl jest kolejną święcącą triumfy na Instagramie pozycją z literatury młodzieżowej, po którą sięgnęłam w ostatnim czasie. Trzeba przyznać, że jednak siła bookstagrama ma się dobrze, bo kusi i zachęca do sprawdzenia na własne oczy, czy dana książka zasługuje na miano fenomenu tego medium społecznościowego. I muszę przyznać, że nie dziwią mnie pozytywne opinie na jej temat, bo okazało się, że "Tweet cute" faktycznie jest... urocza!

Pepper i Jack chodzą do tej samej szkoły, mają nawet wspólne zajęcia, a jedno drugiemu potrafi i czasem... dogryźć. Jak się okazuje, nie tylko w rzeczywistości, choć na nieco innej płaszczyźnie... Nasi bohaterowie nie wiedzą bowiem, że to właśnie oni zaczynają prowadzić ze sobą wojnę na tweety w imieniu swoich rodzinnych kulinarnych biznesów. A jednocześnie w zupełnie innym stylu konwersują ze sobą anonimowo na aplikacji stworzonej właśnie przez Jacka. Sieć niewiadomych to sedno całej historii!

piątek, 19 sierpnia 2022

Ali Hazelwood - "The Love Hypothesis" | recenzja

"The Love Hypothesis" to jedna z najgłośniejszych premier z literatury young adult w ostatnim czasie. Jak głosi napis na okładce - fenomen TikToka, a od siebie dodam, że również fenomen Instagrama. Ileż razy już książka autorstwa Ali Hazelwood przewinęła mi się na tej platformie! A dzięki uprzejmości księgarni TaniaKsiazka.pl miałam możliwość przekonać się na własne oczy, czemu ta powieść zawdzięcza swoją popularność!

No i zasadniczo... nie dziwię się 😉. "The Love Hypothesis" jest książką, którą dobrze się czyta. Spodobała mi się forma, w jakiej prowadzona jest narracja. Całość wybrzmiewa z humorem, czasem nieco sarkastycznym! Bohaterowie są starsi niż jak to zazwyczaj bywa w podobnej literaturze (tak przynajmniej sądzę, bo w zasadzie nie mam okazji sięgać po literaturę young adult, ale mam nadzieję, że to się zmieni) - choć momentami można ich odebrać jako nastolatków. Jest coś w tej powieści, co sprawia, że poznaje się ją z przyjemnością!


środa, 27 października 2021

Marah Woolf - "Siostra księżyca" | Recenzja


Jeśli czytaliście pierwszą część serii Trzy Czarownice autorstwa Marah Woolf, czyli "Siostrę gwiazd" - lub moją recenzję tej książki - z pewnością pamiętacie, że zakończenie, jakie autorka zaserwowała czytelnikom, było niemalże żartem z jej strony... Bo żeby kończyć powieść w TAKIM momencie, ach! W zasadzie od razu chciałoby się wówczas sięgnąć po kolejny tom, aby przekonać się, jak dalej potoczyły się losy trzech sióstr Grandier.

Cierpliwość czytelników została wystawiona na próbę, ale oto i on - drugi tom serii, czyli "Siostra księżyca"! Kolejna piękna okładka, kolejne kilkaset stron wypełnionych magią, miłością, intrygami i walką o władzę...

Z impetem wkraczamy w świat demonów, magów i bogiń. Po tym, w jaki sposób zakończył się pierwszy tom, inaczej się nie da!

wtorek, 27 kwietnia 2021

Marah Woolf - "Siostra gwiazd"

Siostra gwiazd. Pierwszy tom serii Trzy czarownice Marah Woolf

Dziś z przyjemnością podzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury książki "Siostra gwiazd" autorstwa Marah Woolf. Jest to pierwsza część cyklu "Trzy czarownice", która ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Jaguar w przekładzie Ewy Spirydowicz. Bardzo mi się ona podobała! Przepiękna okładka faktycznie zapowiada wspaniałą treść... Zanurzcie się zatem w uniwersum, w którym obok magii największą siłę stanowi więź siostrzeństwa!

Autorka pokusiła się o stworzenie świata na kanwie legend o królu Arturze i czarowniku Merlinie, ale osadziła fabułę we współczesności (mamy samochody i... Netflixa). Narratorką książki jest Vianne - najmłodsza z trzech sióstr Grandier, czarownic, które po latach wracają do rodzinnej miejscowości, aby pomóc w pertraktacjach dotyczących przedłużenia paktu pomiędzy magami a demonami.

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Holly Black - "Zła królowa"

Elfy ziemi i powietrza. Zła królowa - Holly Black, Wydawnictwo Jaguar

Rozczarowałam się! 😔 Te dwa słowa chyba najlepiej oddają moje odczucia po lekturze książki "Zła królowa", czyli pierwszego tomu serii "Elfy ziemi i powietrza" Holly Black. Widząc wielokrotnie powieści tej autorki byłam ich ciekawa, ale nie spodziewałam się, że tak piękne wydanie kryje słabą treść...


Zacznijmy jednak od tego, że moja opinia będzie nieco stonowana dzięki wyjaśnieniom, które otrzymałam na Instagramie. Gdyby nie one, pewnie mocno zhejtowałabym tę książkę. Otóż dowiedziałam się, że "Elfy ziemi i powietrza" to wprawdzie seria odrębna, ale bez przeczytania poprzedniej ("Elfy powietrza") mogę mieć problem ze zrozumieniem świata przedstawionego.

środa, 14 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Zagubiona księżniczka"

Connie Glynn - Kroniki Rosewood #3. Zagubiona księżniczka

"Zagubiona księżniczka" to trzeci tom cyklu "Kroniki Rosewood", który swoją premierę na polskim rynku wydawniczym miał w marcu tego roku. Po lekturze części pierwszej (zatytułowanej "Księżniczka incognito"), która pozytywnie mnie zaskoczyła, i ostatecznie raczej przeciętnej części drugiej ("Księżniczka debiutuje") sięgnęłam po kolejną pozycję z mieszanymi odczuciami.

Tym razem bohaterowie wyruszają w podróż do Japonii. Kontynuujemy wątki związane z mroczną organizacją Lewiatan - chyba pewne kwestie pozostaną owiane mgiełką tajemnicy i nierozstrzygnięte w nieskończoność. Spośród bohaterów najbardziej irytująca jest Lottie - niemal idealna, dobra i słodka aż do przesytu. Mając do czynienia z kimś wykreowanym w ten sposób trochę się męczę, bo generalnie wolę czarne charaktery, typy spod przysłowiowej ciemnej gwiazdy. Trzeba jednak przyznać, że akurat w tej części Lottie jakby nabiera trochę stanowczości, więc na przestrzeni trzech tomów możemy zaobserwować pewną jej przemianę.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Księżniczka debiutuje"

Czas na recenzję kolejnego tomu serii "Kroniki Rosewood", zatytułowanego "Księżniczka debiutuje"! Pisząc ostatnio o części pierwszej ("Księżniczka incognito") przyznałam, że autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, bo spodziewałam się czegoś mocno infantylnego i generalnie nastawiłam się na rozczarowanie, a lektura była całkiem w porządku.


Czy kontynuacja cyklu trzyma podobny poziom, a może w tym przypadku sprawdza się zasada (znana raczej w kinematografii, ale ciii), że pierwsza część zwykle jest najlepsza, a kolejne powstają na kanwie jej popularności?

piątek, 9 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Księżniczka incognito"

Sięgnęłam po pierwszy tom serii "Kroniki Rosewood", zatytułowany "Księżniczka incognito", z przeświadczeniem, że jestem pewnie trochę za stara na tego typu lekturę i że wyda mi się ona mocno infantylna. Dziwne wątpliwości, jak na kogoś, kto przecież sięga też po książki dla dzieci, więc młodzieżówki i tzw. young adult nie powinny być problemem. I muszę przyznać, że Connie Glynn zaskoczyła mnie dość pozytywnie, choć faktycznie pewnych infantylizmów się nie ustrzegła. Ale po kolei...

"Księżniczka incognito" oparta jest na dość znanym już schemacie. Jest ona - Ellie, młoda następczyni tronu, która ani myśli zachowywać się jak przystało na posiadaczkę tytułu. I... druga ona - Lottie, dziewczyna pochodząca z niższych sfer, której największym marzeniem jest być życzliwą, odważną, niepowstrzymaną niczym prawdziwa księżniczka. Oby to, co za chwilę napiszę, nie było tzw. spoilerem, czyli niechcianą i niepożądaną informacją dla potencjalnych czytelników tej książki - w każdym w razie pojawia się w niej wątek zamiany, choć... dość nietypowej.

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton - "Tiny pretty things"



Tkwi we mnie nadal małe dziecięce marzenie o zostaniu baletnicą. Ta forma sztuki kojarzy mi się z nienaganną postawą, świadomością własnego ciała, pokonywaniem barier. Jednocześnie, choć pełen swego rodzaju magii, świat baletu jest okrutny, wymagający i bezwzględny. To walka nie tylko z innymi o miejsce w obsadzie, ale również z samym sobą - ciągłe doskonalenie własnego ciała i umysłu.

"Tiny pretty things" autorstwa S. Charaipotry i D. Clayton to historia uczennic i uczniów szkoły baletowej w Nowym Jorku. Intrygi, kłamstwa, bezwzględne dążenie do otrzymania upragnionej roli w przedstawieniu - wszystko to jest na porządku dziennym. Książka dzieli się na dwie części - sezon jesienny i wiosenny - i to właśnie ta druga jest ciekawsza, bardziej obfita w niecne gierki. O ironio, choć to Bette jawi się tutaj jako ta zła, polubiłam ją najbardziej ze wszystkich bohaterów... ale cóż, ja już tak mam, że darzę sympatią czarne charaktery.

"Tiny pretty things" jest propozycją nie tylko dla miłośników literatury young adult, choć to właśnie o losach młodzieży opowiada. Z pewnością sięgnę po kolejną część, gdy już zostanie wydana na polskim rynku.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.

Moje media społecznościowe:
  

🎥 Przy okazji, pozwolę sobie na kilka słów o serialu, który powstał na podstawie tej książki. Choć szczerze mówiąc, znacznie różni się on od pierwowzoru - podobieństwa można policzyć na palcach jednej ręki. Zmienione zostały nawet imiona większości bohaterów. Uważam, że produkcja Netflixa daje złe wzorce, przede wszystkim z uwagi na bardzo dużo dość odważnych scen seksu. Z odcinka na odcinek pojawia się coraz więcej intryg, które mają zaszokować odbiorcę. Życie młodzieży uczęszczającej do prestiżowej szkoły baletowej jest ukazane w sposób maksymalnie negatywny, skrajny. Ale chyba najgorsza jest niemiłosiernie irytująca pani inspektor, która pojawia się w każdym odcinku, badając tropy i posuwając się przy tym do zadziwiających czynów. Pozostaje mi podsumować ten serial cytatem jednego z bohaterów: "ballet is a great destroyer"...

wtorek, 11 sierpnia 2020

Sarah J. Maas - "Księżycowe Miasto"


Moi drodzy, cóż to jest za książka! 😍 A właściwie dwie, choć obie składają się na pierwszy tom cyklu #DomZiemiIKrwi- wydawnictwo postanowiło jednak rozdzielić go, ponieważ ilość stron przewyższyła tysiąc. Wyobraźcie sobie czytanie takiego grubaska ;). Było to zatem dobrym posunięciem - czyta się wygodnie, a obie książki piękne prezentują się na półce.


Ale do rzeczy... Dawno targały mną takie emocje, jak przy lekturze "Księżycowego Miasta". Wsiąkłam jak gąbka w świat wykreowany przez autorkę. Świat, w którym to, co niezwykłe styka się z codziennością, magia przenika każdą cząstkę ✨, a miłość wyzwala wszelkie instynkty... i wszystko zwycięża ❤️. To książka, przy której odczuwałam chyba wszelkie możliwe emocje. Radość, smutek, szok, złość, podekscytowanie...

Tak bardzo nie chciałam rozstawać się z bohaterami, z fabułą, z tym magicznym światem, choć historia nieubłaganie zbliżała się do końca. Wybaczam wszelkie drobne błędy i nudne fragmenty, których autorka nie uniknęła. Wybaczam też ogrom literówek, choć utrudniały lekturę. To przepiękna historia o przyjaźni i miłości, o poświęceniu i sile 😍. Czekam na więcej i zdecydowanie chcę poznać inne książki autorstwa Sarah J. Maas!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Uroboros ♥ 
Moje media społecznościowe:
  

niedziela, 6 października 2019

Jay Asher - "13 powodów"



"13 powodów" autorstwa Jaya Ashera to książka-pierwowzór popularnego serialu nakręconego przez wytwórnię Netflix. To historia dziewczyny imieniem Hannah, która popełnia samobójstwo; uprzednio jednak nagrywa kasety, na których wyjaśnia motywy swojego działania. Każda strona danej taśmy odpowiada konkretnej osobie, która swoim zachowaniem przyczyniła się do takiej, a nie innej decyzji bohaterki.

wtorek, 1 lipca 2014

LITERATURA: "Rywalki", Kiera Cass

 

 

 

 

 

Zakochałam się w okładce tej powieści od pierwszego wejrzenia. Jest taka delikatna, romantyczna, wspaniale wpasowuje się w treść. Mówią, żeby nie oceniać książki po okładce. Ale tylko spójrzcie! Gdybym mogła przyznałabym tej książce Oscara w kategorii "najpiękniejsza okładka 2014". Lecz czy treść także zasłużyła na nagrodę?

 

 

 

 

 


Oto zbliżają się Eliminacje - czas, gdy trzydzieści pięć dziewcząt z całego kraju będzie walczyć o koronę. America jest jedną z nich. Początkowo nie ma jednak wcale zamiaru zgłaszać się do konkursu. Wyjść za mąż za tego nudnego, sztywnego księcia? Zostać w przyszłości królową? Być obserwowaną przez cały kraj? Na pewno nie, to nie w stylu dziewczyny, która przez całe życie była Piątką (a więc dość nisko w hierarchii klasowej) i zarabiała na życie poprzez muzykę. A jednak Ami wysyła swoje zgłoszenie... Jak potoczy się dalej jej życie? Czy odnajdzie się w pałacu? I, co najważniejsze, czy zmieni swoje zdanie co do księcia?

Na początku "Rywalki" przypominały mi trochę "Igrzyska śmierci". Fabuły niby się różnią, ale ogólnie można odnaleźć kilka podobieństw. Akcja rozgrywa się w przyszłości, na miejscu Ameryki powstało nowe państwo, kasty tutaj są jak dystrykty, z wylosowanych kandydatek pozostanie tylko jedna... Krew też się trochę leje, bo rebelianci atakują pałac, aczkolwiek przemoc nie jest tak dosadnie ukazana, jak w powieści Suzanne Collins. "Rywalki" nie są także aż tak emocjonujące. Przyznaję, że przez większą część książki nieco się nudziłam. Nie tego się po niej spodziewałam. Myślałam, że zafunduje mi więcej wrażeń, tymczasem akcja rozkręciła się dopiero pod koniec powieści. Ale za to jak! Z niecierpliwością przesuwałam wzrok po kolejnych słowach, przewracałam kartki z wypiekami na twarzy i marzyłam, by zdjąć z półki kolejną część trylogii. Niestety, "Elity" nie ma na mojej półce... Oby to była kwestia czasu, bo nie mogę się doczekać, by sprawdzić, jak potoczy się dalej ta historia. Mam też nadzieję, że drugi tom okaże się bardziej emocjonujący.

Co do bohaterów... Polubiłam się z Americą na początku, jednak w miarę, jak akcja się rozwijała, zaczęła mnie irytować. Nie chcę nic zdradzać... ale... ale... ona grała na dwa fronty! Aż chciałoby się nagadać autorce, że postawiła swoją postać w takiej sytuacji. Chciałabym, by wszystko w książce potoczyło się po mojej myśli (cóż, kto z nas tak nie ma ;)). I jeszcze jedno... Książę Maxon to jednak nie mój typ. Nie skusiłyby mnie piękne suknie, korona i pokojówki spieszące na każde zawołanie. Wolałabym być z Aspenem... Taaak, chyba właśnie znalazłam nowego fikcyjnego 'crusha'. Kolejny chłopak, który nie istnieje, co za pech. Gdyby Ami jednak go nie chciała, to ja bardzo chętnie... Przepraszam, to nie ogłoszenie matrymonialne. W każdym razie, przeczytajcie "Rywalki" i koniecznie mi zdradźcie, w czyjej jesteście drużynie. Ja zdecydowanie -  #TeamAspen!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję

sobota, 19 maja 2012

P.C.Cast i Kristin Cast - Dom Nocy. Kuszona

Autor: Phyllis Christine Cast, Kristin Cast
Tytuł: Kuszona
Wydawnictwo: Książnica 2011
Seria: Dom Nocy, tom VI


O cyklu tym słyszy się wiele opinii - ja ostatnio natknęłam się na negatywne. W moim odczuciu seria o młodocianych wampirach jest niczego sobie i choć faktycznie można traktować ją jako typowe czytadło, nie zmienia to faktu, że każdy kolejny tom robi nam apetyt na następny. I jak tu się uwolnić od 'magii' tego cyklu?

Zoey Redbird z pomocą przyjaciół udaje się wygnać z Tulsy upadłego nieśmiertelnego demona Kalonę oraz byłą najwyższą kapłankę Neferet. Wydawać by się mogło, że w Domu Nocy wreszcie zapanuje spokój. Tak się jednak nie dzieje. Adepci i większość nauczycieli wciąż pozostaje pod urokiem Kalony. Zoey odkrywa, że jest w nietypowy sposób związana z A-yą, dziewczyną stworzoną przed wiekami przez czirokeskie kobiety w celu usidlenia demona. Mroczne sekrety Stevie Rae mogą przynieść ze sobą zgubę. Natomiast Afrodyta ma niepokojące wizje dotyczące Zoey i przyszłości świata... Czy młoda kapłanka zdoła uratować innych, mając kłopoty z własnym życiem osobistym?

Do tej książki zabierałam się kilka razy, zawsze jednak odkładałam ją 'na potem'. Nie mam pojęcia, co początkowo przeszkadzało mi w jej odbiorze, lecz dopiero po jakimś czasie i po kolejnym sięgnięciu, wciągnęłam się w fabułę. A jest w co się 'wciągać'. Znienawidzone przez większą część czytelników rozterki miłosne Zoey w tym tomie schodzą na dalszy plan, by ustąpić miejsca akcji. Owszem, nadal mamy tu sporo wątków, w których młoda dziewczyna jest rozdarta pomiędzy przyciąganiem do Kalony, a uczuciem do Heatha, Starka i Erika, ale nie przytłaczają nas one i nie sprawiają wrażenia, jakby cała fabuła skupiona była na życiu miłosnym głównej bohaterki.

Wracając do akcji, odgrywa tu ona rolę główną, zaś poszczególni bohaterowie zmierzyć się muszą z kolejnymi wyzwaniami, kolejnymi kłodami rzucanymi im pod nogi przez autorki. Każde potknięcie może kosztować życie. Styl pisania matki i córki zdecydowanie się poprawił, zniknęła irytująca wprost ilość wulgaryzmów, widać też, że autorki próbowały uczynić postaci bardziej dojrzałymi i odpowiedzialnymi. Wprawdzie to ostatnie nadal pozostawia wiele do życzenia, ale zdecydowanie da się zauważyć poprawę. Pod koniec powieści akcja przyspiesza i dosłownie ucieka przez kolejne strony. Przewracając kolejne kartki, próbowałam za nią nadążyć, aż natrafiłam na koniec książki. I znów zakończenie narobiło mi apetytu na następny tom serii. Oby tak było za każdym razem, bo zdecydowanie jest to zaletą!

Przeczytaj recenzje poprzednich tomów cyklu Dom Nocy:
Naznaczona (I)
Zdradzona (II)
Wybrana (III)
Nieposkromiona (IV)
Osaczona (V)

środa, 14 marca 2012

P.C.Cast, Kristin Cast - Dom Nocy. Osaczona

Autor: Phyllis Christine Cast, Kristin Cast
Tytuł: Osaczona 
Wydawnictwo: Książnica 2011
Seria: Cykl Dom Nocy


Po piątym spotkaniu z bohaterami cyklu Dom Nocy stwierdzam, że z całą pewnością nie jestem rozczarowana, ale jednak tego czegoś zabrakło. Nie potrafię powiedzieć, czym jest owo "coś", choć książka trzyma poziom poprzedniego tomu. Chwilami jest nawet lepsza.

Czytelnicy cyklu dobrze pamiętają, co działo się we wcześniejszych częściach (dla przypomnienia: NaznaczonaZdradzonaWybranaNieposkromiona). Zoey wraz z przyjaciółmi uciekli z Domu Nocy, gdy sprawy przybrały niebezpieczny obrót. Schronieni w tunelach próbują wymyślić sposób na pokonanie Kalony: upadłego anioła, demona uwolnionego po ponad tysiącu latach spod ziemi, który pragnie zawładnąć światem. Sprawa nie jest prosta: Kalona jest potężny i dysponuje niezwykłym darem "hipnotyzowania": jego urokowi nie oparły się nawet dorosłe wampiry, co mówić o adeptach!

Tymczasem Zoey ma dziwne przeczucie dotyczące upadłego anioła i jej samej. Czy zdoła odkryć wszystkie tajemnice i poznać odpowiedź na nurtujące ją pytanie? Czy i ona podda się urokowi Kalony?

Osaczona, jak już wspominałam, jest lepsza od swojej poprzedniczki. Więcej tu akcji, romansu, więcej tajemnic i niespodziewanych wydarzeń. Choć jednej rzeczy domyśliłam się od razu: kto uosabia dane zjawisko z proroczego wiersza. Głównej bohaterce zajęło to całkiem sporo czasu, co nieco mnie zirytowało. Mimo to piąty tom cyklu Dom Nocy zostawił po sobie ślad w mojej pamięci i mam nadzieję, że jeszcze tam zostanie...

wtorek, 21 lutego 2012

Dom Nocy. Nieposkromiona

Phyllis Christine Cast, Kristin Cast
Dom Nocy. Nieposkromiona
Wydawnictwo Książnica

Będąc zaledwie kilkanaście minut od przeczytania książki, wciąż jestem pod jej wrażeniem. Ogromnym. I chyba pozostanę aż do następnej części, gdy po nią sięgnę. O ile okaże się równie dobra, co czwarty tom cyklu o wampirach. Ten jest moim zdaniem najbardziej dopracowany, wreszcie coś się dzieje przez większość książki, a nie tylko pod jej koniec... Dom Nocy już nie jest zwykłą szkołą dla adeptów, dla których konieczne jest przejście Przemiany w dorosłego wampira. To siedlisko zła...

...ale od początku. Zoey, jak pamiętamy z poprzedniej części, straciła swoich przyjaciół, zatajając przed nimi pewne kwestie. Dobry kontakt utrzymuje z zaledwie dwoma osobami: jedna jest Nieumarłą, a druga Nienaznaczoną. Jednak w obliczu zagrożenia, jakie może spaść na cały świat, byli przyjaciele Zoey postanawiają wybaczyć dziewczynie. O jakim zagrożeniu mowa? Potężna kapłanka, Neferet, przechodzi na ciemną stronę i wypowiada wojnę ludziom. Zaś Zoey jest prześladowana przez tajemnicze kruki, których obecność nie jest przypadkowa. Wszystko zmierza ku niebezpiecznemu i strasznemu w skutkach końcowi...

Moja reakcja po przeczytaniu tej książki brzmiała mniej więcej tak: Wow! Zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników kolejny tom serii może irytować (z większości opinii wynika, że najbardziej nie lubicie Zoey, bo jest koszmarnie denerwująca... Hm... Ja lubię tę postać, może nie przesadnie, ale nic do niej nie mam). Jednak ja jestem pod jego wielkim wrażeniem. Przede wszystkim akcja: toczy się już od początku, a nie po 200. stronach, nużąc niemiłosiernie. Kolejna sprawa: słownictwo. Widać, że poprawiło się ono, być może za sprawą tłumacza (zmienionego po dwóch tomach), być może również dlatego, że to autorki znacznie poprawiły styl pisania. Byłam również pozytywnie zaskoczona wieloma zwrotami akcji. Rzewnie płakałam podczas śmierci kolejnego adepta, śmierci, której Zoey znów była świadkiem. 

Książka wywołała u mnie burzę emocji, od radości i euforii, poprzez wstyd, osamotnienie, po smutek, żal i wściekłość. To się zdarzyło chyba pierwszy raz w moim życiu: by jedna powieść tak mnie rozemocjonowała. I mam nadzieję, że nie ostatni.

Przeczytaj również:

niedziela, 29 stycznia 2012

Dom Nocy. Wybrana

Phyllis Christine Cast i Kristin Cast - "Dom Nocy. Wybrana", Wydawnictwo Książnica

Kontynuacja cyklu Dom Nocy [recenzje pierwszych dwóch tomów odpowiednio TU (Naznaczona) i TU (Zdradzona)]. Mówi się, że pierwsza część jest zazwyczaj najlepsza, ja śmiem twierdzić, że to właśnie ona była najgorsza, a do tej pory za najbardziej interesującą uważam Wybraną.

Początkowo mimo wszystko zapowiada się nieco nudno. Zoey obchodzi urodziny 24 grudnia i wobec faktu, że tego dnia przypada Gwiazdka, prezenty, które zawsze otrzymywała były połączeniem tych dwóch okazji. Sama jubilatka ma tego dość, ale i tym razem podarki - te od przyjaciół - mają charakter bożonarodzeniowy.

Dopiero potem robi się ciekawie. Zoey wie, że tylko ona może uratować swoją przyjaciółkę, która przeistoczyła się w Nieumarłą. Jednak i ona sama ma kłopoty. Musi wybierać między trzema chłopakami: jeden z nich to człowiek, drugi adept, a trzeci to już w zasadzie nie chłopak, lecz mężczyzna, i to w dodatku nauczyciel. W dodatku nie może nawet poradzić się swoich przyjaciół, ponieważ wiele spraw musi pozostać w sekrecie. Nieoczekiwanie pojawia się ktoś, komu Zoey może zaufać, ktoś, kogo i ja nigdy bym o to nie podejrzewała...

Trzeci tom jest jak dotąd najlepszy, zwłaszcza pod względem wydarzeń. Mamy tu nie tylko smętne "Och, co ja pocznę, mam trzech facetów i nie wiem kogo wybrać?!" (to oczywiście tylko moja interpretacja tegoż kłopotu bohaterki), ale i akcję, namiętność, zdradę, tajemnice... Są nieoczekiwane zwroty akcji, dobre tempo i niespodziewane zakończenie. Autorki tym razem się postarały i muszę przyznać, że niecierpliwie czekam aż zacznę czytać kolejną powieść z tej sagi. Mam nadzieję, że będzie równie dobra, ba, nawet lepsza. Na szczęście książka stoi na półce od bodajże roku (bez przerwy pożyczana innym w końcu wróciła do mnie, więc mogę ją wreszcie przeczytać!), także obejdzie się bez nerwowego pędzenie do biblioteki czy Empiku ;).