Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantasy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 kwietnia 2021

Marah Woolf - "Siostra gwiazd"

Siostra gwiazd. Pierwszy tom serii Trzy czarownice Marah Woolf

Dziś z przyjemnością podzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury książki "Siostra gwiazd" autorstwa Marah Woolf. Jest to pierwsza część cyklu "Trzy czarownice", która ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Jaguar w przekładzie Ewy Spirydowicz. Bardzo mi się ona podobała! Przepiękna okładka faktycznie zapowiada wspaniałą treść... Zanurzcie się zatem w uniwersum, w którym obok magii największą siłę stanowi więź siostrzeństwa!

Autorka pokusiła się o stworzenie świata na kanwie legend o królu Arturze i czarowniku Merlinie, ale osadziła fabułę we współczesności (mamy samochody i... Netflixa). Narratorką książki jest Vianne - najmłodsza z trzech sióstr Grandier, czarownic, które po latach wracają do rodzinnej miejscowości, aby pomóc w pertraktacjach dotyczących przedłużenia paktu pomiędzy magami a demonami.

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Holly Black - "Zła królowa"

Elfy ziemi i powietrza. Zła królowa - Holly Black, Wydawnictwo Jaguar

Rozczarowałam się! 😔 Te dwa słowa chyba najlepiej oddają moje odczucia po lekturze książki "Zła królowa", czyli pierwszego tomu serii "Elfy ziemi i powietrza" Holly Black. Widząc wielokrotnie powieści tej autorki byłam ich ciekawa, ale nie spodziewałam się, że tak piękne wydanie kryje słabą treść...


Zacznijmy jednak od tego, że moja opinia będzie nieco stonowana dzięki wyjaśnieniom, które otrzymałam na Instagramie. Gdyby nie one, pewnie mocno zhejtowałabym tę książkę. Otóż dowiedziałam się, że "Elfy ziemi i powietrza" to wprawdzie seria odrębna, ale bez przeczytania poprzedniej ("Elfy powietrza") mogę mieć problem ze zrozumieniem świata przedstawionego.

piątek, 16 kwietnia 2021

Maggie Stiefvater - "Wezwij sokoła"

Książkę "Wezwij sokoła" Maggie Stiefvater miałam okazję czytać jeszcze w formie pdf, sporo przed premierą, i... napisać polecankę na jedną z pierwszych stron. To wielkie wyróżnienie dla bloggera-recenzenta, pierwsze takie w mojej całkiem niekrótkiej "karierze" (mimo kilku lat przerwy w prowadzeniu bloga).

Moja radość z tego faktu jednak osłabła, bo na egzemplarz finalny z moim nazwiskiem w środku czekałam dość długo. Książka miała premierę 24 lutego, a ja otrzymałam ją... na początku kwietnia. Nie ukrywam, że obniżyło to poziom mojego podekscytowania. Samo upominanie się o własny egzemplarz było frustrujące, nie mówiąc o tym, że w tym momencie piszę o książce, którą czytałam cztery miesiące temu i nie ma tego efektu "wow", jak w przypadku gdy chodzi o premierę 😢.

Ale do rzeczy...

poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #2

Nowości i zapowiedzi wydawnicze. Urodzona w 1982, Umysł przestępcy, Siostra gwiazd

1. "Kim Jiyoung. Urodzona w 1982" - Cho Nam-Joo

(Mando, premiera: 24.03.2021)

Coś nowatorskiego - niby powieść, ale z wstawkami w stylu reportażu (widziałam na Instagramie!) o kobiecie żyjącej w Korei Południowej. Po opisie możemy uznać, że sąsiadka rządzonej w reżimie autorytarnym Korei Północnej wcale nie wypada tak dobrze w aspekcie praw kobiet. Ciekawa pozycja dla uzupełnienia wiedzy.

2. "Umysł przestępcy. Tajniki kryminalnego profilowania psychologicznego" - Jan Gołębiowski

(Mando, premiera: 7.04.2021)

Zawód profilera kryminalnego staje się coraz bardziej rozpoznawalny. Swego czasu baaardzo interesowałam się profilowaniem - na tyle, że poszłam nawet na szkolenie. Pisałam o nim na Instagramie: w poście i na instastory (wyróżniona relacja: studygram). Temat przerabiałam też na potrzeby referatu na konferencję. Czy książka "Umysł przestępcy" czymś mnie zaskoczy? Jeśli będę miała okazję ją przeczytać, na pewno poruszę ten aspekt.

3. "Siostra gwiazd" - Marah Woolf

(Jaguar, premiera: 24.03.2021)

Ostatnio coraz częściej mam ochotę na fantastykę. Przyznam, że pewnie spory udział w tym ma fakt, że pozycje z tego gatunku wydawane są w przepięknych okładkach. Zerknijcie zresztą na pierwszy post z serii "Nowości i zapowiedzi wydawnicze" - tam wśród trzech książek znalazły się dwie propozycje fantasy, które zachwyciły mnie... właśnie okładką!

poniedziałek, 29 marca 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #1

W serii nowości i zapowiedzi wydawniczych na moim blogu znajdziecie propozycje, które zaintrygowały mnie i jeśli będę miała okazję, chciałabym się z nimi zapoznać :)

Zacznijmy od premier marcowych!


1. "Przebudzenie powietrza. Księga pierwsza" - Elise Rova
(Galeria Książki, premiera: 24.03.2021)
W tym przypadku zaciekawiła mnie... okładka. Choć znane jest powiedzenie, aby nie oceniać książki po okładce, to ja zdecydowanie zwracam uwagę na propozycje w przykuwającej wzrok oprawie.

2. "Kobiety, które pragną więcej" - Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko
(Czarna Owca, premiera: marzec 2021)
Reportaż o życiu seksualnym Polek - to może być coś ciekawego! Jeśli chodzi o książki mniej lub bardziej oscylujące w tym temacie, to w ubiegłym roku czytałam książkę "Seksuolożki. Sekrety gabinetów" - ona jednak opierała się na rozmowach z kobietami wykonującymi zawód seksuologa.

3. "Tkając świt" - Elizabeth Lim
(We need ya, premiera: 23 marca 2021)
Ależ mnie ta książka zaintrygowała! No i podobnie jak w przypadku pozycji zamieszczonej pod nr 1,  okładka przykuła mój wzrok (przypatrzcie się sami, jest piękna!).


Nie czytałam żadnej z tych książek, dlatego nie mogę na razie napisać o moich wrażeniach z lektury.
Czy któreś z tych nadchodzących zapowiedzi Was zainteresowały? A może macie coś innego na oku? :)

Moje media społecznościowe:
  

niedziela, 7 lutego 2021

Sarah J. Maas - "Królowa cieni"


Właśnie skończyłam czytać "Królową cieni" - czwarty tom cyklu Szklany tron autorstwa Sarah J. Maas. Ta seria podstępnie wkradła się do mojego czytelniczego serca i zadomowiła się w nim na dobre... Wciągnęła mnie i nic nie poradzę na to, że będę ją Wam polecać, choć z całą pewnością już duża część z Was dobrze ją zna.

Autorka serwuje czytelnikom fabularny rollercoaster - w tym tomie uświadczymy wielu zwrotów akcji i intryg. Muszę przyznać, że pani Maas ma bujną wyobraźnię. Potrafi też w taki sposób oczarować odbiorcę, że wszelkie niedociągnięcia czy niedostatki lektury stają się nieistotne, bo wciąga nas fascynująca historia, w której ścierają się dobro i zło, miłość i zdrada, poświęcenie i strach...

Jeśli nie znacie jeszcze przygód wojowniczej bohaterki, koniecznie nadróbcie tę serię :)

Moje recenzje poprzednich tomów cyklu: "Szklany tron" | "Korona w mroku" | "Dziedzictwo ognia"

Moje media społecznościowe:
  

sobota, 28 listopada 2020

Sarah J. Maas - "Szklany tron", "Korona w mroku", "Dziedzictwo ognia"



Za mną dopiero trzy tomy bestsellerowego cyklu autorstwa Sarah J. Maas, a ja już mogę powiedzieć, że dosłownie przepadłam w wykreowanej przez nią historii ✨.

Świat przedstawiony w książkach jest mroczny, tajemniczy, pełen przygód i oczywiście magii. To odskocznia od codzienności, pole do popisu dla czytelnika, aby ujrzeć oczami wyobraźni to, co opisami stworzyła autorka.

W każdej kolejnej części cyklu dzieje się coraz więcej. Fabuła mknie przez karty powieści, grono bohaterów się powiększa, autorka wprowadza nowe wątki, a czytelnik musi za tym wszystkim nadążyć - często nie bez trudu! 😱 Epilog za każdym razem jest wykreowany mistrzowsko, aż nabiera się ochoty, aby od razu sięgnąć po kolejny tom i ponownie zatopić się w świecie przygód Celaeny Sardothien.

Bardzo polecam tę serię 💖. Kolejne tomy to niezłe cegły, ale autorka ma lekkie pióro, przez co czyta się je dość szybko. Tym bardziej zresztą, gdy jest się absolutnie zauroczonym i zaintrygowanym dalszym przebiegiem wydarzeń.

Tu możecie przeczytać osobną recenzję pierwszej części cyklu "Szklany tron": link.
A tu recenzja "Księżycowego Miasta" Sarah J. Maas: link.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Uroboros!
Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 11 sierpnia 2020

Sarah J. Maas - "Księżycowe Miasto"


Moi drodzy, cóż to jest za książka! 😍 A właściwie dwie, choć obie składają się na pierwszy tom cyklu #DomZiemiIKrwi- wydawnictwo postanowiło jednak rozdzielić go, ponieważ ilość stron przewyższyła tysiąc. Wyobraźcie sobie czytanie takiego grubaska ;). Było to zatem dobrym posunięciem - czyta się wygodnie, a obie książki piękne prezentują się na półce.


Ale do rzeczy... Dawno targały mną takie emocje, jak przy lekturze "Księżycowego Miasta". Wsiąkłam jak gąbka w świat wykreowany przez autorkę. Świat, w którym to, co niezwykłe styka się z codziennością, magia przenika każdą cząstkę ✨, a miłość wyzwala wszelkie instynkty... i wszystko zwycięża ❤️. To książka, przy której odczuwałam chyba wszelkie możliwe emocje. Radość, smutek, szok, złość, podekscytowanie...

Tak bardzo nie chciałam rozstawać się z bohaterami, z fabułą, z tym magicznym światem, choć historia nieubłaganie zbliżała się do końca. Wybaczam wszelkie drobne błędy i nudne fragmenty, których autorka nie uniknęła. Wybaczam też ogrom literówek, choć utrudniały lekturę. To przepiękna historia o przyjaźni i miłości, o poświęceniu i sile 😍. Czekam na więcej i zdecydowanie chcę poznać inne książki autorstwa Sarah J. Maas!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Uroboros ♥ 
Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 4 września 2012

Julie Kagawa - Żelazny Król

Autor: Julie Kagawa
Tytuł: Żelazny Król
Wydawnictwo: Amber 2011
Ilość stron: 352
Cena detaliczna: 35, 80 zł

Wszechobecne ochy i achy na temat danej książki mogą sprawić, że wzrosną nasze oczekiwania co do niej, i jeśli się nam ona nie spodoba - będziemy zawiedzeni. Pierwsza część serii Żelazny Dwór swego czasu była tak wychwalana, że nastawiłam się na powieść oryginalną, ciekawą, frapującą i wciągającą. Czy okazała się taka naprawdę - o tym za chwilę ;) Na początek przybliżę krótko fabułę...

Bohaterką jest szesnastoletnia, całkiem zwyczajna dziewczyna. Motyw powielany nieskończoną ilość razy, wałkowany na wszystkie możliwe sposoby, a wciąż figurujący w literaturze skierowanej zwłaszcza do młodzieży. Oczywiście okazuje się potem, że dziewczyna ta wcale nie jest taka zwyczajna, jak jej (i wszystkim innym) się do tej pory wydawało. Również w przypadku Meghan, bo tak brzmi imię naszej bohaterki, okazuje się, że pisane jest zupełnie co innego niż życie w świecie zwykłych ludzi...

Próżno tu szukać wampirów czy wilkołaków, które sieją teraz prawdziwy zamęt w literaturze i niektórzy mają ich już całkowicie dość (jak ja). Julie Kagawa postanowiła stworzyć świat zamieszkiwany przez... elfy. Brzmi bajkowo? Cóż, elfy wykreowane przez tę autorkę wcale nie są słodkimi i uroczymi latającymi stworzonkami sypiącymi złotym pyłkiem. W Żelaznym Królu spotkamy natomiast elfy niewiele różniące się od ludzi, a niektóre z nich są nawet... krwiożercze.

W swojej powieści autorka połączyła wątki Opowieści z Narnii, Snu nocy letniej oraz Alicji w krainie czarów. Niestety, nie spodobało mi się to. Uważam, że można bardziej się wysilić, niż tylko wysyłać bohaterkę do magicznej krainy przez szafę, a potem mianować jej swego rodzaju kompanem kota, który umie stawać się niewidzialny. Oczekiwałam nieco więcej oryginalności, a nie czegoś, co można wręcz nazwać kopiowaniem tego, co się sprzedało. No i jeszcze te błędy interpunkcyjne i literówki... Wyłapałam ich całkiem sporo, co niestety podziałało na niekorzyść całego wydania. Ale to już nie wina autorki.

Niewątpliwymi atutami powieści są: interesująca fabuła, opisy (nie za długie, interesujące, bogate w wiele określeń, które działają na naszą wyobraźnię) i bohaterowie. Co do tych ostatnich - oczywiście nie wszyscy. Większość tych, którzy przypadli mi do gustu, są płci męskiej. Pierwszy - kot Grimalkin. Ironiczny, spostrzegawczy, sarkastyczny. Bardzo mile czytało mi się fragmenty, w których występował. Drugi - Puk (zwany również Robbie'm i Robinem). Zabawny, również dość ironiczny, a przy tym opiekuńczy. I wreszcie Ash - ulubieniec chyba wszystkich czytelniczek tej serii - w tym mój, przyznaję się bez bicia xD. Wszak każda z nas marzy o odważnym rycerzu na białym koniu, nieprawdaż? ;-)

Podsumowując, książka nie oczarowała mnie na tyle, bym mogła przyznać jej maksymalną ocenę, ale była na tyle dobra, że zasłużyła na mocną ósemkę :)

Książkę pożyczyłam od Ciarolki, bardzo dziękuję! ♥

piątek, 24 sierpnia 2012

Stephenie Meyer, Young Kim - Zmierzch. Powieść ilustrowana, część II


Autor: Stephenie Meyer, Young Kim
Tytuł: Zmierzch. Powieść ilustrowana, część II
Wydawnictwo: Publicat 2012

Zmierzch to cykl, którego nie trzeba chyba przedstawiać. Historię miłości wampira i nastoletniej dziewczyny zna (lub słyszał o niej) chyba każdy, a jeśli nie... To ma problem, hihi ;-) Dobra, bez żartów. Wszystkich, którzy z serią autorstwa Stephenie Meyer nie mieli jeszcze do czynienia, odsyłam do niedawno pisanej opinii o pierwszej części cyklu: o, tutaj. Do tej pory przeczytałam tylko dwa tomy oraz związaną z serią historię Drugie życie Bree Tanner. A teraz, dzięki wymiance z Ciarolką, miałam okazję zapoznać się z komiksową wersją tego bestselleru, a dokładniej z jego drugą częścią.

Historia w powieści ilustrowanej rozpoczyna się w momencie, gdy Bella i Edward rozmawiają o sile woli, po czym wampir proponuje dziewczynie spotkanie z jego rodziną. Myślę, że nie ma sensu rozwodzić się nad fabułą, bo nie ta jest tu najważniejsza. Zresztą, większość dialogów została skrócona, część zdarzeń pominięta, by płynnie przejść do kolejnych (ale nie wpływa to na ogólne zrozumienie tekstu), brak tu rozległych opisów (co dla mnie stanowiło pewną przyjemną odmianę, ponieważ, jak już pisałam w recenzji Zmierzchu, zbyt duża ich ilość mnie przytłaczała). Nawet sama Bella jest tu bardziej znośna.

Ale, ale, skoro komiks, to główną rolę odgrywają w nim przecież rysunki. A te są po prostu piękne. Dopracowane, ze szczegółami. Widać, że artystka naprawdę ma talent. Ilustracje nieco przypominają mi mangę. Większość z nich jest czarno-biała, ale niektóre obfitują w żywe kolory. Naprawdę - należą się słowa uznania dla rysowniczki.

Bardzo lubię komiksy i tak się złożyło, że dość dawno już je czytałam, dlatego Zmierzch. Powieść ilustrowana był przyjemną odmianą po tylu powieściach bez obrazków. Warto czasem się zrelaksować przy tego typu książkach, zwłaszcza, kiedy pogoda na dworze sprawia, że nie ma się ochoty sięgać po coś ciężkiego czy grubego do czytania (a czasem po coś do czytania w ogóle, choć wyjątkiem mogą tu być czasopisma ;)). Komiksy nie są zbyt ambitnymi lekturami, ale można przy nich miło spędzić czas, a potem dopisać je do listy przeczytanych książek na lubimyczytac.pl czy innym czytelniczym portalu :) Ja w każdym razie nie żałuję czasu spędzonego z tą powieścią i na koniec mogę stwierdzić jedno - w takiej rysunkowej wersji Zmierzch stał się dla mnie łatwiejszy do 'przełknięcia'. I nawet mi się spodobał. W każdym razie bardziej niż wersja oryginalna.

Szkoda, że nie miałam okazji zapoznać się z pierwszą częścią komiksowej wersji Zmierzchu, ale już poluję na nią w Empiku ;-)

PS Dziś są urodziny Bambiego, który bardzo ładnie prosi o zaśpiewanie mu "Sto lat" ;-) Jak widać na załączonym obrazku - jest na tyle mądry, że nawet wie, jak się nazywa :-D

sobota, 19 maja 2012

P.C.Cast i Kristin Cast - Dom Nocy. Kuszona

Autor: Phyllis Christine Cast, Kristin Cast
Tytuł: Kuszona
Wydawnictwo: Książnica 2011
Seria: Dom Nocy, tom VI


O cyklu tym słyszy się wiele opinii - ja ostatnio natknęłam się na negatywne. W moim odczuciu seria o młodocianych wampirach jest niczego sobie i choć faktycznie można traktować ją jako typowe czytadło, nie zmienia to faktu, że każdy kolejny tom robi nam apetyt na następny. I jak tu się uwolnić od 'magii' tego cyklu?

Zoey Redbird z pomocą przyjaciół udaje się wygnać z Tulsy upadłego nieśmiertelnego demona Kalonę oraz byłą najwyższą kapłankę Neferet. Wydawać by się mogło, że w Domu Nocy wreszcie zapanuje spokój. Tak się jednak nie dzieje. Adepci i większość nauczycieli wciąż pozostaje pod urokiem Kalony. Zoey odkrywa, że jest w nietypowy sposób związana z A-yą, dziewczyną stworzoną przed wiekami przez czirokeskie kobiety w celu usidlenia demona. Mroczne sekrety Stevie Rae mogą przynieść ze sobą zgubę. Natomiast Afrodyta ma niepokojące wizje dotyczące Zoey i przyszłości świata... Czy młoda kapłanka zdoła uratować innych, mając kłopoty z własnym życiem osobistym?

Do tej książki zabierałam się kilka razy, zawsze jednak odkładałam ją 'na potem'. Nie mam pojęcia, co początkowo przeszkadzało mi w jej odbiorze, lecz dopiero po jakimś czasie i po kolejnym sięgnięciu, wciągnęłam się w fabułę. A jest w co się 'wciągać'. Znienawidzone przez większą część czytelników rozterki miłosne Zoey w tym tomie schodzą na dalszy plan, by ustąpić miejsca akcji. Owszem, nadal mamy tu sporo wątków, w których młoda dziewczyna jest rozdarta pomiędzy przyciąganiem do Kalony, a uczuciem do Heatha, Starka i Erika, ale nie przytłaczają nas one i nie sprawiają wrażenia, jakby cała fabuła skupiona była na życiu miłosnym głównej bohaterki.

Wracając do akcji, odgrywa tu ona rolę główną, zaś poszczególni bohaterowie zmierzyć się muszą z kolejnymi wyzwaniami, kolejnymi kłodami rzucanymi im pod nogi przez autorki. Każde potknięcie może kosztować życie. Styl pisania matki i córki zdecydowanie się poprawił, zniknęła irytująca wprost ilość wulgaryzmów, widać też, że autorki próbowały uczynić postaci bardziej dojrzałymi i odpowiedzialnymi. Wprawdzie to ostatnie nadal pozostawia wiele do życzenia, ale zdecydowanie da się zauważyć poprawę. Pod koniec powieści akcja przyspiesza i dosłownie ucieka przez kolejne strony. Przewracając kolejne kartki, próbowałam za nią nadążyć, aż natrafiłam na koniec książki. I znów zakończenie narobiło mi apetytu na następny tom serii. Oby tak było za każdym razem, bo zdecydowanie jest to zaletą!

Przeczytaj recenzje poprzednich tomów cyklu Dom Nocy:
Naznaczona (I)
Zdradzona (II)
Wybrana (III)
Nieposkromiona (IV)
Osaczona (V)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Ellen Schreiber - Pocałunki wampira. Początek


Autor: Ellen Schreiber
Tytuł: Pocałunki wampira. Początek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2011
Seria: Pocałunki wampira, tom I


Wampiry. Gdy słyszę to słowo, kojarzy mi się ono, niestety, z Edwardem Cullenem. Zmierzchomania zrobiła swoje. Lecz to od niej zaczęła się moja fascynacja tymi stworzeniami. Przedtem nie interesowałam się tematem krwiopijców. Tymczasem główna bohaterka niniejszej powieści, Raven Madison, już od wczesnego dzieciństwa była zafascynowana wampirami. Jej ulubionym filmem od zawsze był Dracula, na pytanie kim chcesz być w przyszłości? odpowiadała: "wampirem", a gdy kolega ugryzł ją w rękę, cieszyła się, że niebawem zmieni się w wampira.

Jak się jednak można domyślać, nic takiego się nie stało.

Któregoś dnia okazuje się, że ktoś wprowadził się do niezamieszkałego od lat dworu na szczycie wzgórza. Plotki głoszą, że nowi mieszkańcy są wampirami. Raven jest wniebowzięta. Wreszcie pojawił się ktoś, dzięki komu nie będzie się czuła osamotniona. Tylko czy naprawdę nowo przybyli są istotami żądnymi krwi?

Co tu dużo mówić, książka naprawdę mnie zainteresowała. Główna bohaterka jest oryginalna i zupełnie niepodobna do Belli ze Zmierzchu, Eleny z Pamiętników wampirów czy Zoey z Domu Nocy. Nie jest fajtłapą ani plastikową lalunią. Lubię postacie, które mają w sobie "to coś", które nie dają sobie w kaszę dmuchać i nie irytują mnie. Sympatia do bohaterki przełożyła się również na to, że spodobała mi się książka. Fascynacja wampirami Raven, ciekawe potyczki słowne między nią a jej znajomym ze szkoły, ciekawe opisy i całkowicie niespodziewane zakończenie - wszystko to sprawiło, że zapałałam sympatią do tej powieści. Nie spodziewałam się tego, ponieważ ostatnio z dystansem podchodzę do książek o wampirach - jako że ten temat jest już zbyt oklepany - dlatego niniejsza pozycja miło mnie zaskoczyła. Nie obyło się oczywiście bez wątku miłosnego, jednak, o dziwo!, tutaj miłość, która ożywa po zmierzchu, okazała się znośna. I dobrze. Bo powoli zaczynam mieć dość ckliwych romansideł.

Krótko mówiąc - książkę polecam. Między innymi na oderwanie się choć na chwilę od rzeczywistości...

środa, 14 marca 2012

P.C.Cast, Kristin Cast - Dom Nocy. Osaczona

Autor: Phyllis Christine Cast, Kristin Cast
Tytuł: Osaczona 
Wydawnictwo: Książnica 2011
Seria: Cykl Dom Nocy


Po piątym spotkaniu z bohaterami cyklu Dom Nocy stwierdzam, że z całą pewnością nie jestem rozczarowana, ale jednak tego czegoś zabrakło. Nie potrafię powiedzieć, czym jest owo "coś", choć książka trzyma poziom poprzedniego tomu. Chwilami jest nawet lepsza.

Czytelnicy cyklu dobrze pamiętają, co działo się we wcześniejszych częściach (dla przypomnienia: Naznaczona, Zdradzona, Wybrana, Nieposkromiona). Zoey wraz z przyjaciółmi uciekli z Domu Nocy, gdy sprawy przybrały niebezpieczny obrót. Schronieni w tunelach próbują wymyślić sposób na pokonanie Kalony: upadłego anioła, demona uwolnionego po ponad tysiącu latach spod ziemi, który pragnie zawładnąć światem. Sprawa nie jest prosta: Kalona jest potężny i dysponuje niezwykłym darem "hipnotyzowania": jego urokowi nie oparły się nawet dorosłe wampiry, co mówić o adeptach!

Tymczasem Zoey ma dziwne przeczucie dotyczące upadłego anioła i jej samej. Czy zdoła odkryć wszystkie tajemnice i poznać odpowiedź na nurtujące ją pytanie? Czy i ona podda się urokowi Kalony?

Osaczona, jak już wspominałam, jest lepsza od swojej poprzedniczki. Więcej tu akcji, romansu, więcej tajemnic i niespodziewanych wydarzeń. Choć jednej rzeczy domyśliłam się od razu: kto uosabia dane zjawisko z proroczego wiersza. Głównej bohaterce zajęło to całkiem sporo czasu, co nieco mnie zirytowało. Mimo to piąty tom cyklu Dom Nocy zostawił po sobie ślad w mojej pamięci i mam nadzieję, że jeszcze tam zostanie...

piątek, 2 marca 2012

Alyson Noël - Nieśmiertelni. Ever

Alyson Noël
Nieśmiertelni. Ever. Miłość nigdy nie umiera
Wydawnictwo Dolnośląskie

Szesnastoletnia Ever Bloom od momentu tragicznego wypadku, w którym zginęli jej rodzice, siostra i pies, staje się medium. Słyszy myśli ludzi, widzi ich aurę, przez jeden tylko dotyk może poznać przeszłość danej osoby, a ponadto potrafi przewidzieć pytania na sprawdzianie! Uważacie, że to świetny dar, a Ever jest lubiana, podziwiana i bryluje na salonach? Nic bardziej mylnego. Szesnastolatka zamyka się w sobie, jest traktowana jak dziwaczka, a grono jej najlepszych przyjaciół stanowi gej i dziewczyna udająca gotkę.

Pewnego dnia w szkole, do której uczęszcza Ever, pojawia się tajemniczy Damen. (Słowo daję, czy już nie było innego imienia? Moje pierwsze skojarzenie dotyczyło Damona z Pamiętników wampirów, niestety, ów Damen z seksownym, niebezpiecznym wampirem ma niewiele wspólnego). Jednym spojrzeniem potrafi uciszyć wszystkie głosy w głowie dziewczyny, do tego jest niesamowicie przystojny (taa...) i romantyczny. Chłopak-marzenie, prawda? Cóż, mnie jednak jego postać nie przekonuje. Irytował mnie okropnie. Totalnie mdły, gorszy niż przesłodzony romantyzmem Edward ze Zmierzchu. A przy tym jego buta, pewność siebie i  egoizm działają mi tak na nerwy, że nadałam mu miano najgorszej postaci w książce. Nie wiem, czy te wszystkie cechy charakteru były celowym zabiegiem autorki, czy też wyszło tak całkiem przypadkiem - w każdym razie facet działał mi na nerwy. Do gustu zaś jeśli chodzi o postacie kobiece przypadła mi Haven - oryginalna przyjaciółka Ever (a nawiasem mówiąc i w nawiasie pisząc, panna Bloom też jest mdła i nijaka, zupełnie niczym zmierzchowa Bella) a także siostra głównej bohaterki - Riley, która korzystając z możliwości odwiedzania Ever na Ziemi płatała jej i jej znajomym różne figle i psikusy.

Sama fabuła jest na swój sposób ciekawa, ale sporo rzeczy mnie irytowało. Na przykład to, że książka jest zaskakująco podobna do innych, np. Zmierzchu. W niektórych momentach wydaje się być wręcz jego kopią. Na przykład fakt, że Damen rzadko je (czy raczej wcale, a tylko popija swój tajemniczy czerwony napój), w dodatku ma niesamowity refleks... Zauważyłam również podobieństwo do serii Pamiętniki wampirów - już samo imię chłopaka, a oprócz tego także fakt, że rodzice głównej bohaterki również zginęli w wypadku samochodowym. Przypadek? Ponadto nie lubię książek prowadzonych w narracji pierwszoosobowej, a tu właśnie z taką mamy do czynienia. Cóż, jakoś to przełknęłam, ale inne błędy raziły. Książka jest nieco pogmatwana, nie wszystko zostało wyjaśnione, a jeśli już, to w dziwny sposób. Miałam wrażenie, że autorka nieco się zagalopowała w swoich pomysłach, a później nie wiedziała, jak z tego wszystkiego wybrnąć.

Nie mogłam się oprzeć wrażeniu pt. "ale to już było"... A czy nie wróci więcej? Zobaczymy...

PS Jak widać, zmieniłam trochę wygląd bloga. Zrobił się nieco bardziej... hm... wiosenny? Chciałam, żeby i bloga dotknęła "marcowa rewolucja", która dotyczy teraz porządków w moim domu :)

środa, 22 lutego 2012

Ucieczka z innego świata

Andrzej Gumulak
Ucieczka z innego świata
Ringier Axel Springer Polska

Książka, o której piszę, to kolejna historyjka o wampirach. Tak, tę z przekonaniem mogę nazwać "historyjką", ponieważ liczy sobie niecałe dwadzieścia stron... Myślicie: "Po co sobie zawracać głowę taką książeczką?". Cóż, wpadła mi w ręce, więc przeczytałam. Czy było warto poświęcać te pięć minut?

Historia opowiada o Evie, która jest wampirzycą i jej ludzkim chłopaku Robercie. Dziewczyna zataiła przed nim fakt, że nie jest zwykłym człowiekiem. Zdobywa się na wyznanie dopiero wtedy, gdy rani się naszyjnikiem, który Robert nosi, by... obronić się przed wampirami. Rana jest niebezpieczna i Eva może umrzeć. Para wyrusza więc do innego wymiaru, gdzie Eva ma szansę zdobyć antidotum, a także odzyskać życie, które oddała w zastaw za duszę, by przenieść się do świata ludzi.

Pomysł na pewno jest udany. Nieco gorzej z jego wykonaniem. Bohaterowie, mimo, że Eva jest wampirzycą, a Robert postawnym chłopakiem, są przesłodzeni. Dialogi marne. I od początku razi fakt, że historia jest tak krótka, w związku z czym trudno jest ją oceniać na równi z kilkuset-stronicowymi tomami. Jeśli ktoś chce już coś wydawać, to niech się przynajmniej odrobinę wysili.

Tak czy owak - plus za pomysł, plus za okładkę i za to, że... szybko się czytało ;)

PS Przepraszam, że dziś o tak mało wymagającej lekturze... Mam za to coś, przy czym na pewno się rozerwiecie - słowa kluczowe, po których można się dostać na mojego bloga żywcem wzięte ze statystyki. Nie chodzi o takie zwykłe słowa kluczowe - np. tytuły książek, tylko takie, przy których można się pośmiać.  Może nie jest tego dużo, ale zawsze to coś ;) Oto moja lista (zachowana oryginalna pisownia):
jak ma na imie miziołk z dynastii miziołkó - hm, może najpierw trzeba by było popracować nad ortografią :)
ala ma kota a kot ma ale doc. - hmm...
najgorsza książka do języka francuskiego - znacie jakąś?
o wilku mowa - ...a wilk tu! :)
bridget jones impreza - wybierasz się? :)
kot pacz walentynki - co ja paczę?
czy miziołek z dynastii miziołek myślał tylko o sobie - wystarczy przeczytać książkę, żeby się przekonać ;)
gigant urodzone dziecko w oleśnie 09.11.2011 - nie ten adres...
jacob black teraz - może się zbytnio nie zmienił ;)
smoki wielke - jakie?
najładniejsze aktorki hollywood - :)

I najlepsze na koniec:

szukam chlopaka z rzeszowa - tu go nie znajdziesz, niestety ;)
auc - zabolało?
mikołaj motocykl - od kiedy Święty Mikołaj przerzucił się z sań na motocykl?!
święte filmy - a są takie??
przedstawienie słowa smok w postaci smoka - ...

wtorek, 21 lutego 2012

Dom Nocy. Nieposkromiona

Phyllis Christine Cast, Kristin Cast
Dom Nocy. Nieposkromiona
Wydawnictwo Książnica

Będąc zaledwie kilkanaście minut od przeczytania książki, wciąż jestem pod jej wrażeniem. Ogromnym. I chyba pozostanę aż do następnej części, gdy po nią sięgnę. O ile okaże się równie dobra, co czwarty tom cyklu o wampirach. Ten jest moim zdaniem najbardziej dopracowany, wreszcie coś się dzieje przez większość książki, a nie tylko pod jej koniec... Dom Nocy już nie jest zwykłą szkołą dla adeptów, dla których konieczne jest przejście Przemiany w dorosłego wampira. To siedlisko zła...

...ale od początku. Zoey, jak pamiętamy z poprzedniej części, straciła swoich przyjaciół, zatajając przed nimi pewne kwestie. Dobry kontakt utrzymuje z zaledwie dwoma osobami: jedna jest Nieumarłą, a druga Nienaznaczoną. Jednak w obliczu zagrożenia, jakie może spaść na cały świat, byli przyjaciele Zoey postanawiają wybaczyć dziewczynie. O jakim zagrożeniu mowa? Potężna kapłanka, Neferet, przechodzi na ciemną stronę i wypowiada wojnę ludziom. Zaś Zoey jest prześladowana przez tajemnicze kruki, których obecność nie jest przypadkowa. Wszystko zmierza ku niebezpiecznemu i strasznemu w skutkach końcowi...

Moja reakcja po przeczytaniu tej książki brzmiała mniej więcej tak: Wow! Zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników kolejny tom serii może irytować (z większości opinii wynika, że najbardziej nie lubicie Zoey, bo jest koszmarnie denerwująca... Hm... Ja lubię tę postać, może nie przesadnie, ale nic do niej nie mam). Jednak ja jestem pod jego wielkim wrażeniem. Przede wszystkim akcja: toczy się już od początku, a nie po 200. stronach, nużąc niemiłosiernie. Kolejna sprawa: słownictwo. Widać, że poprawiło się ono, być może za sprawą tłumacza (zmienionego po dwóch tomach), być może również dlatego, że to autorki znacznie poprawiły styl pisania. Byłam również pozytywnie zaskoczona wieloma zwrotami akcji. Rzewnie płakałam podczas śmierci kolejnego adepta, śmierci, której Zoey znów była świadkiem. 

Książka wywołała u mnie burzę emocji, od radości i euforii, poprzez wstyd, osamotnienie, po smutek, żal i wściekłość. To się zdarzyło chyba pierwszy raz w moim życiu: by jedna powieść tak mnie rozemocjonowała. I mam nadzieję, że nie ostatni.

Przeczytaj również:

środa, 1 lutego 2012

Smok jego królewskiej mości

Naomi Novik - Smok jego królewskiej mości, Dom Wydawniczy REBIS

Książka, której moją opinię czytacie, to niezwykle udane połączenie fantasy i powieści historycznej. Naomi Novik (jej matka jest Polką!) zgrabnie wplotła to, co fikcyjne w wydarzenia, które naprawdę miały miejsce: takie jak bitwy między Anglią a Francją w czasach napoleońskich.

Załoga okrętu o nazwie Reliant przechwytuje fregatę francuską, na którym odnajduje jajo smoka. Kapitan Will Laurence proponuje odbyć losowanie, wskutek którego ma zostać wyłoniony ten, kto założy smoku uprząż. Jednak dziwnym splotem zdarzeń tuż po wykluciu to właśnie Laurence opasa smoka uprzężą i nadaje mu imię; zaś według zasad, ten kto to zrobił, zostawał awiatorem czyli opiekunem. Laurence musi zatem porzucić służbę morską na rzecz wstąpienia do Korpusu Powietrznego. Jest to jednostka skupiająca smoki służące w obronie Anglii. Rozpoczyna się intensywne szkolenie Temeraire'a i Laurence'a, aby w razie natarcia Napoleona Bonaparte byli oni gotowi odeprzeć atak...


Dużymi atutami książki są wartka akcja i świetnie wykreowane postaci głównych bohaterów: smoka Temeraire'a i jego opiekuna Laurence. Zwierzę już od początku wzbudziło moją sympatię. Mądry, pojętny, kochający książki (!), darzący wielką miłością swojego pana Temeraire wcale nie sprawiał wrażenia przerażającej kreatury, z jaką może się niektórym skojarzyć już na samo słowo "smok". Jestem pewna, że polubicie Temeraire'a już od pierwszego spotkania! A i sam Laurence, początkowo uprzedzony, potem nie wyobrażał sobie życia bez Temeraire'a, z wielką sympatią odnosił się do niego, wieczorami czytał książki i robił wszystko, by mu dogodzić i umilić życie. Nie zabraknie także humoru, miłości, przyjaźni oraz okrutnej zdrady...

Jedyne, co mnie drażniło, to zbyt duża ilość słów z danej dziedziny (słownictwo typowe dla marynarzy oraz komendy podczas bitew i szkoleń smoków) i ogrom bohaterów. Czasem wręcz nie mogłam się połapać, kto jest smokiem, a kto człowiekiem ;) Są to jednak wady, które nie mają większego wpływu na moje pozytywne odczucia co do tej książki. Z wielką przyjemnością daję tej pozycji najwyższą ocenę!

niedziela, 29 stycznia 2012

Dom Nocy. Wybrana

Phyllis Christine Cast i Kristin Cast - "Dom Nocy. Wybrana", Wydawnictwo Książnica

Kontynuacja cyklu Dom Nocy [recenzje pierwszych dwóch tomów odpowiednio TU (Naznaczona) i TU (Zdradzona)]. Mówi się, że pierwsza część jest zazwyczaj najlepsza, ja śmiem twierdzić, że to właśnie ona była najgorsza, a do tej pory za najbardziej interesującą uważam Wybraną.

Początkowo mimo wszystko zapowiada się nieco nudno. Zoey obchodzi urodziny 24 grudnia i wobec faktu, że tego dnia przypada Gwiazdka, prezenty, które zawsze otrzymywała były połączeniem tych dwóch okazji. Sama jubilatka ma tego dość, ale i tym razem podarki - te od przyjaciół - mają charakter bożonarodzeniowy.

Dopiero potem robi się ciekawie. Zoey wie, że tylko ona może uratować swoją przyjaciółkę, która przeistoczyła się w Nieumarłą. Jednak i ona sama ma kłopoty. Musi wybierać między trzema chłopakami: jeden z nich to człowiek, drugi adept, a trzeci to już w zasadzie nie chłopak, lecz mężczyzna, i to w dodatku nauczyciel. W dodatku nie może nawet poradzić się swoich przyjaciół, ponieważ wiele spraw musi pozostać w sekrecie. Nieoczekiwanie pojawia się ktoś, komu Zoey może zaufać, ktoś, kogo i ja nigdy bym o to nie podejrzewała...

Trzeci tom jest jak dotąd najlepszy, zwłaszcza pod względem wydarzeń. Mamy tu nie tylko smętne "Och, co ja pocznę, mam trzech facetów i nie wiem kogo wybrać?!" (to oczywiście tylko moja interpretacja tegoż kłopotu bohaterki), ale i akcję, namiętność, zdradę, tajemnice... Są nieoczekiwane zwroty akcji, dobre tempo i niespodziewane zakończenie. Autorki tym razem się postarały i muszę przyznać, że niecierpliwie czekam aż zacznę czytać kolejną powieść z tej sagi. Mam nadzieję, że będzie równie dobra, ba, nawet lepsza. Na szczęście książka stoi na półce od bodajże roku (bez przerwy pożyczana innym w końcu wróciła do mnie, więc mogę ją wreszcie przeczytać!), także obejdzie się bez nerwowego pędzenie do biblioteki czy Empiku ;).

sobota, 7 stycznia 2012

Dom Nocy. Zdradzona

Phyllis Christine Cast i Kristin Cast - "Dom Nocy. Zdradzona", wydawnictwo Książnica

Po rozczarowaniu pierwszą częścią cyklu, po drugą sięgnęłam ostrożnie. Nie chciałam znów się zawieść, zwłaszcza, że gdy czytałam ją półtora roku temu (na wakacjach w 2010r.) bardzo mi się podobała. A tak samo było z "Naznaczoną", lecz po ponownym zapoznaniu się z treścią pierwszego tomu cyklu o szkole wampirów, miałam pewien niedosyt i, krótko mówiąc, rozczarowałam się.

W drugim tomie Zoey - główna bohaterka, przewodnicząca szkolnej organizacji Cór Ciemności - zmaga się z nowymi problemami. Odkrywa, że nie tylko ona ma okropnych rodziców, co wcale jej nie pociesza, flirtuje ze swoim nauczycielem Lorenem, choć ma dwóch chłopaków (jeden to człowiek, drugi wampir)... A to nie wszystko. Dochodzą informacje o zaginięciu kilku ludzkich nastolatków, z którymi Zoey była w pewien sposób związana... Dziewczyna czuje, że dzieje się coś strasznego, w tym przekonaniu utwierdzają ją kolejne zdarzenia - tych już jednak nie zamierzam Wam zdradzić, by nie psuć przyjemności z czytania i odkrywania nowych tajemnic.

Napisałam "przyjemności", bo drugi tom rzeczywiście jest lepszy od poprzedniego. Wprawdzie mniej więcej do strony 190 książka jeszcze jest nudnawa i chociaż wprowadzane są już elementy sensacyjne, takie właśnie jak zaginięcie nastolatków, to wciąż można odnieść wrażenie, że jest to zwyczajna "młodzieżówka". Ale potem akcja zdecydowanie się rozkręca, pojawił się też moment, gdzie naprawdę się rozpłakałam, a zdarzyło się to gdy czytałam rozdział dwudziesty drugi. Dalej zagłębiałam się w lekturę już bez przerwy, tak mnie wciągnęła. I po przeczytaniu od razu sięgnęłam po kolejną część - "Wybraną".

Mogę więc powiedzieć, że opinii sprzed półtora roku nie zmieniam. Książka podobała mi się i cieszę się, że postanowiłam przeczytać cykl "Dom Nocy" w 2012r. (ranking TOP 10 TUTAJ), bo myślę, że niejedna jeszcze książka pozytywnie mnie zaskoczy.

środa, 28 grudnia 2011

Dom Nocy. Naznaczona

Phyllis Christine Cast i Kristin Cast - "Dom Nocy. Naznaczona", wydawnictwo Książnica

Gdy pierwszy raz przeczytałam tę książkę, zachwyciła mnie. Wtedy jeszcze dobrze nie znałam i nie czytałam zbyt wielu powieści o wampirach, więc była to dla mnie pewna nowość. Jednak po ponownym przeczytaniu już nie wydała mi się taka idealna.

Główna bohaterka to Zoey Redbird, zwykła uczennica pewnego liceum. Któregoś dnia zostaje Naznaczona, po czym musi przenieść się do Domu Nocy, aby tam przejść Przemianę w dorosłego, pełnoprawnego wampira. Przeciwny temu jest jej ojczym, członek stowarzyszenia Ludzi Wiary, który sprowadza lekarzy i całą wspólnotę, by jakoś "wyleczyli" Zoey. Dziewczyna jednak ucieka. Wkrótce trafia do Domu Nocy. Przez swoją wyjątkowość zdobywa nie tylko przyjaciół, ale również wrogów...

Spośród innych książek o wampirach, tę wyróżnia wiele. Na przykład to, że wampiry są tu znane ludziom. Nie ma tu czegoś takiego, że po przemianie trzeba uciekać na drugi koniec świata albo zostawać "wegetarianinem" i żywić się wyłącznie krwią zwierząt. Ba, wręcz przeciwnie. Tu niektórzy ludzie-adepci dobrowolnie zostają "lodówkami" i oddają wampirom swoją krew (nie mylić z honorowym dawstwem krwi! :-))

Skupię się teraz na wadach książki, czyli na tym, co sprawiło, że już nie podobała mi się tak, jak za pierwszym razem. Takie nagromadzenie wulgaryzmów, mimo, że książka jest z pewnością kierowana do młodzieży, lekko mówiąc po prostu jest beznadziejne. Owszem, pewnie autorki chciały, by książka była bardziej zrozumiała wśród młodzieży, ale sprawiło to, że trochę mnie odrzuciło. Poza tym mamy niewyjaśnione wątki - to z kolei pewnie tak zwany chwyt marketingowy, żeby kupować kolejne części cyklu. I za dużo szczegółów, które potem umykają autorkom - to sprawia, że nie można się połapać i książka wiele traci. Choć fabuła, ogólny zamysł i wykreowanie postaci są znakomite. Na przykład Bliźniaczki mnie i mojej przyjaciółce szczególnie przypadły do gustu, w takim stopniu, że same zaczęłyśmy się tak nazywać. Bo jesteśmy do nich podobne (choć również różnimy się pod względem typu urody, ale często dogadujemy się bez słów, i jedna dokańcza zdanie za drugą). Co do okładki zaś muszę przyznać, że jest cudowna. Taka nastrojowa, oddająca klimat książki, adekwatna do treści. Ogólnie oprawa graficzna jest świetna.

Tak więc jeszcze rok temu powiedziałabym, że książka jest ach i och i w ogóle superekstraprzecudowna, dziś mogę po prostu powiedzieć, że jest bardzo dobra. Polecam młodzieży i miłośnikom wampirów.