Książkę "Wezwij sokoła" Maggie Stiefvater miałam okazję czytać jeszcze w formie pdf, sporo przed premierą, i... napisać polecankę na jedną z pierwszych stron. To wielkie wyróżnienie dla bloggera-recenzenta, pierwsze takie w mojej całkiem niekrótkiej "karierze" (mimo kilku lat przerwy w prowadzeniu bloga).Moja radość z tego faktu jednak osłabła, bo na egzemplarz finalny z moim nazwiskiem w środku czekałam dość długo. Książka miała premierę 24 lutego, a ja otrzymałam ją... na początku kwietnia. Nie ukrywam, że obniżyło to poziom mojego podekscytowania. Samo upominanie się o własny egzemplarz było frustrujące, nie mówiąc o tym, że w tym momencie piszę o książce, którą czytałam cztery miesiące temu i nie ma tego efektu "wow", jak w przypadku gdy chodzi o premierę 😢.
Ale do rzeczy...