sobota, 4 kwietnia 2020

Beth O'Leary - "Współlokatorzy"



"Współlokatorzy" to książka, którą czytał już chyba każdy. Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros i ja mogłam zapoznać się z tym wydawniczym hitem.


Historia jest wprawdzie dość oczywista i przewidywalna... ale w pewnym momencie autorka serwuje czytelnikom niezły plot twist, po którym można mieć pewne wątpliwości, jak to się wszystko dalej potoczy. To bardzo cenny zabieg, ponieważ dzięki niemu zyskuje fabuła. "Współlokatorzy" to książka wciągająca i przyjemna. Zakończenie wydaje się niczym oblepione lukrem, więc czytelnicy wyczuleni na banał, szczęśliwe sploty akcji i przesadny romantyzm mogą przewracać oczami (przyznaję, mi się zdarzyło), ale w dobie ostatnich wydarzeń potrzeba lekkich, pozytywnych książek.


Szczerze mówiąc, rzadko sięgam po tego typu literaturę, ale nie zawiodłam się na "Współlokatorach". Historia zaserwowana przez autorkę spodobała mi się, mam wobec niej pozytywne odczucia, bo i ona jest sama w sobie pełna optymizmu, nadziei i miłości. Czyli tego wszystkiego, czego właśnie teraz najbardziej nam potrzeba. Polecam w wolnej chwili sięgnąć po "Współlokatorów" każdemu, kto jeszcze uchował się po mnie bez znajomości tej lektury ;-).


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Albatros :)

Moje media społecznościowe:
  

czwartek, 2 kwietnia 2020

Stephen L. Petranek - "Jak będziemy żyć na Marsie"



Mogę być nieco nieobiektywna przy tej recenzji, ale liczę na to, że tematyka kosmosu jest dla Was równie interesująca. Ogrom Wszechświata, wobec którego jesteśmy niczym mrówki, nieodgadnione prawa fizyki, piękno kosmosu... To wszystko jest niezmiernie intrygujące, a przy tym też przerażające...

Stephen L. Petranek przedstawia dążenia człowieka do postawienia pierwszego kroku na Czerwonej Planecie. Spacer po Księżycu już za nami, czas zatem odkryć kolejne tajemnice kosmosu. Zauważcie, że w tytule nie ma znaku zapytania. Można zatem przypuszczać, że zdaniem autora życie na Marsie wydaje się być jedynie kwestią czasu. I w książce pisze on właśnie m.in. o tym, ile może nam zająć zaludnienie Marsa i jak to w praktyce będzie wyglądało. Co więcej, zdaje on sobie sprawę z tego, że to firmy prywatne mogą szybciej "podbić" kosmos niż NASA. Mamy przecież Elona Muska i jego odnoszące sukcesy projekty.

Jakkolwiek książkę można rozpatrywać jako mniej lub bardziej prawdopodobny scenariusz, daje ona do myślenia. Znajdują się w niej również zdjęcia, co zdecydowanie wzbogaca zawartość. Polecam ją przede wszystkim fanom literatury dotyczącej eksploracji kosmosu, a także tym, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej na temat międzyplanetarnych podróży.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Relacja :)

Polecane posty o podobnej tematyce: #TED Books.
Moje media społecznościowe: