piątek, 17 września 2021

Mira Marcinów - "Bezmatek"

Haneczkie czyta blog

Ależ mam mętlik w głowie. Jestem rozdarta, co mam o tej książce sądzić. Zastanawiam się, czy cokolwiek we mnie poruszyła. W trakcie lektury miałam pewne refleksje, ale pojawia się pytanie, czy autorce udało się w namacalny sposób przekazać emocje, jakie targały nią po stracie matki, czy może raczej sama tematyka pobudziła pewne myśli, bo dziwnym byłoby, gdybym przeszła przez lekturę bez nich? Odpowiedź - raczej to ostatnie.

A poza tym jak ocenić książkę, która stanowi zbiór intymnych zapisków o umieraniu bliskiej osoby, o tym, jak niełatwo się z tym pogodzić i wrócić do życia? Czy w ogóle wypada? Czy to książka dla każdego, czy dla tych, którzy podobnie jak jej autorka, zmagają się z bólem straty, z poczuciem osamotnienia, z niedającą się ukoić żałobą?

środa, 15 września 2021

C.J. Tudor - "Płonące dziewczyny"

Haneczkie czyta instagram.com/hannamariarita

"Płonące dziewczyny" to czwarta książka C.J. Tudor. Miałam okazję przeczytać wszystkie poprzednie thrillery jej autorstwa (w kolejności wydania, jak i czytania przeze mnie: "Kredziarz", "Zniknięcie Annie Thorne" oraz "Inni ludzie"), ale jak dotąd żaden z nich nie zmaltretował mnie psychicznie w takim stopniu, jak właśnie "Płonące dziewczyny". Czytałam tę książkę na raty. Odłożyłam ją na jakiś czas, bo ze względu na tematy związane z egzorcyzmami, zjawami i innymi, była dla mnie zbyt mocna.

Miejscem akcji "Płonących dziewczyn" jest niewielka angielska wieś, którą tajemnice i mrok spowijają od pokoleń. Dość często w literaturze spotykamy się z umiejscowieniem fabuły właśnie poza miastem, w związku z czym motyw sekretów małej społeczności jest znany - ale i chyba lubiany, o czym świadczy sympatia czytelników do tego typu książek.

piątek, 10 września 2021

Frances Cha - "Gdybym miała twoją twarz"

Gdybym miała twoją twarz - recenzja Haneczkie czyta

"Gdybym miała twoją twarz" autorstwa Frances Cha to kolejna po "Kim Jiyoung. Urodzona w 1982" książka-przedstawicielka literatury koreańskiej, którą miałam okazję przeczytać w tym roku.

Co ciekawe, literatura rodem z Korei Południowej zaczęła się rozpowszechniać na całym świecie dopiero w latach 90. XX wieku (źródło: niezastąpiona Wikipedia 😉). Teraz zaś coraz więcej wydawnictw na naszym rodzimym rynku wprowadza do swojej oferty publikacje koreańskich autorów, w związku z czym literatura azjatycka zaczyna się cieszyć u nas większą popularnością.