Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nasza Księgarnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 stycznia 2022

Michele D'Ignazio - "Nowa praca Świętego Mikołaja" | recenzja


Wyobraźcie sobie, że nasz dzielny Święty Mikołaj... traci pracę. Panuje kryzys, Poczta Ogólnoświatowa tonie w długach, a prezenty mają być dostarczane odtąd za pomocą dronów. Jak zatem Święty Mikołaj poradzi sobie w nowej rzeczywistości i czy uda mu się znaleźć zatrudnienie?

Książka autorstwa Michele D'Ignazio z ilustracjami Sergio Olivotti jest przeznaczona dla dzieci i idealnie nadaje się do czytania w okresie okołoświątecznym. Nie jest to może historia uniwersalna, jak często bywa w przypadku świątecznych opowieści. Mnie, jako starszą czytelniczkę ta lektura nie do końca ukontentowała - spodziewałam się chyba czegoś bardziej zabawnego, niż finalnie otrzymałam. Niemniej, jest to historia na wskroś oryginalna i powinna spodobać się małym czytelnikom, czyli grupie docelowej. Znajdą w niej zarówno humor, jak i swoistą lekcję... cierpliwości!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia [współpraca].

Moje media społecznościowe - zachęcam do zaobserwowania!

sobota, 11 grudnia 2021

Ewa i Paweł Pawlak - "Mały atlas kotów (i kociaków) Ewy i Pawła Pawlaków" | recenzja


Czy są tu miłośnicy i miłośniczki kotów? Sądzę, że tak! Przyjęło się wszak, że towarzystwo mruczącego kompana to niejako atrybut książkoholika 😉. W książce "Mały atlas kotów (i kociaków) Ewa i Paweł Pawlakowie przedstawili małym czytelnikom wybrane rasy kotów oraz ich dalekich krewnych. W tej publikacji jednak tekst zostaje nieco zepchnięty na dalszy plan, bowiem uwagę przyciąga przede wszystkim oprawa graficzna. Jest ona wyjątkowa, ponieważ autorzy wykorzystali rozmaite techniki ilustracyjne. W "Małym atlasie kotów (i kociaków)" znajdziemy zatem nie tylko fotografie czy rysunki akwarelami, ale także kompozycje obrazkowe z różnych tkanin (np. z filcu) i modele z papier mache. Wygląda to fantastycznie, można więc po prostu przeglądać tę książkę - z dzieckiem, czy nawet samemu - i zachwycać się grafikami. Warto też dodać, że wydanie składa się z kartonowych stron, które będą niemalże niezniszczalne w kontakcie z kilkulatkiem, tudzież z molem... książkowym 😉.

poniedziałek, 6 grudnia 2021

Jola Richter-Magnuszewska, Joanna Wajs - "Dzicy przewodnicy" | recenzja


Uwielbiam mity i niezwykłe opowieści z różnych stron świata! Możemy dzięki nim poznać kulturę innych ludów - i to z różnych etapów rozwoju cywilizacji człowieka. Możemy też potraktować je jako rozrywkę czy inspirację do stworzenia własnego dzieła (wszak są książki czy filmy oparte na mniej lub bardziej znanych mitach czy opowieściach). Rozpowszechnionych jest jednak tyle historii i baśni o ludziach, a warto zastanowić się nad tym, jak w legendach i wierzeniach rozmaitych ludów przedstawiano... zwierzęta?

Tego możemy dowiedzieć się z książki "Dzicy przewodnicy. Zwierzęta w mitach, baśniach i legendach", która ukazała się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia! To publikacja dużego formatu z pięknymi, kolorowymi ilustracjami i generalnie wspaniałą oprawą graficzną opracowaną przez Jolę Richter-Magnuszewską. Za tekst odpowiada natomiast Joanna Wajs.

wtorek, 2 listopada 2021

Anna Bartosik, Asia Gwis - "Na ratunek! Czyli medycyna dawniej i dziś" | Recenzja

Na ratunek, Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Choć mówi się, że to matematyka jest królową nauk, ja przekornie zapytam - czy nie powinniśmy za taką uważać medycyny? To wszak wyjątkowo bliska nam dziedzina, obejmująca całokształt wiedzy i doświadczenia na temat naszego ciała... i umysłu.

Warto zatem, abyśmy nawet nie wykonując zawodu związanego z medycyną, mieli jakiekolwiek pojęcie na temat naszego ciała. Możemy je kształtować u naszych pociech podsuwając im odpowiednie książki... a przy tym sami korzystać z zawartej w nich wiedzy, jeśli nie chcemy zagłębiać się w meandry trudnej medycznej nomenklatury (oho, nawet w tej recenzji postarałam się o trudne słowa 😉).

środa, 20 października 2021

Herve Debaene - "Szachy. Wszystko, co trzeba wiedzieć o grze starej jak świat" | Recenzja

Szachy. Wszystko, co trzeba wiedzieć o grze starej jak świat

Potraficie grać w szachy? Ja niestety nigdy nie miałam okazji, aby tę umiejętność opanować. Na początku tego roku obejrzałam serial "Gambit królowej", który spodobał mi się ogromnie (zachwycająca scenografia, piękne kadry, wspaniała ścieżka dźwiękowa, no i oczywiście niebanalna historia). Jego popularność bezsprzecznie przełożyła się na wzrost zainteresowania samą grą.

"Szachy. Wszystko, co trzeba wiedzieć o grze starej jak świat" to książka autorstwa Herve Debaene, która ukazała się nakładem wydawnictwa Nasza Księgarnia. Pokazywałam ją Wam wśród wrześniowych zapowiedzi wydawniczych. Gdy tylko zobaczyłam przykładowe strony w poglądzie dostępnym na stronie internetowej wydawnictwa, zachwyciłam się. A teraz, będąc już po jej lekturze, mogę Wam o niej opowiedzieć!

niedziela, 26 września 2021

Marta Guzowska, Joanna Czaplewska - "Archeologia. Mumie, złoto i stare skorupy"

Haneczkie czyta

Każdą dobrą książkę dla dzieci poznamy po tym, że się nie starzeje i będzie można po nią sięgnąć bez względu na wiek. A dziecięce książki popularnonaukowe, choć przeznaczone w teorii dla młodszych czytelników, dadzą i starszym sporo frajdy, a także... wiedzy!

"Archeologia. Mumie, złoto i stare skorupy" to wrześniowa premiera wydawnictwa Nasza Księgarnia. Jestem nią zachwycona! To właśnie takie lektury są przykładem, który utwierdza w przekonaniu, że naprawdę warto sięgać po literaturę dziecięcą - tym bardziej właśnie tę popularnonaukową. Wspaniale, że takich książek powstaje coraz więcej. W tym roku przeczytałam już ich trochę, a tę publikację na pewno mogę umieścić w gronie tych, które spodobały mi się najbardziej.

sobota, 22 maja 2021

Kelsey Oseid - "Co widzimy w gwiazdach. Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie"

Co widzimy w gwiazdach. Ilustrowany przewodnik po nocnym niebie


W bezchmurną noc, będąc z dala od świateł miasta, spójrz w niebo...

Dostrzeżesz na nim migoczące punkciki - gwiazdy, które układają się w konstelacje. Niektóre z nich zobaczysz gołym okiem. Do ujrzenia innych potrzebny będzie już teleskop.

Niektóre punkty na niebie wydają się jednak świecić mocniej niż inne, a w dodatku nie migoczą. To planety! Kto by pomyślał, że można zobaczyć je bez specjalistycznego sprzętu - ale takie planety, jak Wenus, Mars czy nawet Jowisz i Saturn można ujrzeć gołym okiem. Podobno Wenus jest najjaśniejszym takim punktem na niebie, w związku z czym nie można pomylić jej z niczym innym... To co, spoglądamy w górę?

środa, 10 lipca 2013

Tove Jansson "Małe trolle i duża powódź"

Jakiś czas temu Mery z Krainy Andersena napisała o Muminkach. Ale jak napisała! Tak, że ten jej post stanowił pewien rodzaj impulsu do tego, bym ponownie sięgnęła po przygody trolli pisane piórem Tove Jansson. Bo do dobrych książek warto wracać.

"Małe trolle i duża powódź" - pod tym tytułem kryje się książeczka, która stanowi pewnego rodzaju wstęp do kolejnych historii o Muminkach. Sama autorka posłużyła się określeniem "opowiadanie". W niniejszym zatem opowiadaniu Mama Muminka wraz z synem i towarzyszącym im zwierzaczkiem szukają Tatusia Muminka. Nie jest jednak łatwo, a na podróżników czekają rozmaite przygody, zaś nadchodząca powódź może stanowić niebezpieczeństwo...

Może zacznę od tego, że wokół tych wszystkich muminkowych opowieści wytworzył się pewien klimat. Taki skandynawski chłód, który jednak przyciąga jakimś rodzajem ciepła. Ciepła tych historii. I nie przez przypadek lub błąd w tamtym zdaniu pojawił się oksymoron. Bo ja tak właśnie odbieram muminkowe przygody. Te klimatyczne, proste opowieści. Tę baśniowość połączoną z realizmem...

No i cóż ja mam jeszcze dodawać, skoro chyba wszystko to, co ważne, i to, co chciałam napisać, już napisałam. Chyba. Bo potem pewnie się okaże, że mogłam o czymś jeszcze wspomnieć albo miałam to w zamyśle, a zapomniałam. Trudno. O Muminkach można wprawdzie mówić i mówić, pisać i pisać... Ale po co, skoro można o nich... czytać. I tak właśnie zrobię. A ponieważ jestem teraz w bibliotece, wypożyczę zaraz kolejną część tego klimatycznego cyklu o skandynawskich trollach.

Tove Jansson, Małe trolle i duża powódź
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2006

niedziela, 22 kwietnia 2012

Ellen Schreiber - Pocałunki wampira. Początek


Autor: Ellen Schreiber
Tytuł: Pocałunki wampira. Początek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2011
Seria: Pocałunki wampira, tom I


Wampiry. Gdy słyszę to słowo, kojarzy mi się ono, niestety, z Edwardem Cullenem. Zmierzchomania zrobiła swoje. Lecz to od niej zaczęła się moja fascynacja tymi stworzeniami. Przedtem nie interesowałam się tematem krwiopijców. Tymczasem główna bohaterka niniejszej powieści, Raven Madison, już od wczesnego dzieciństwa była zafascynowana wampirami. Jej ulubionym filmem od zawsze był Dracula, na pytanie kim chcesz być w przyszłości? odpowiadała: "wampirem", a gdy kolega ugryzł ją w rękę, cieszyła się, że niebawem zmieni się w wampira.

Jak się jednak można domyślać, nic takiego się nie stało.

Któregoś dnia okazuje się, że ktoś wprowadził się do niezamieszkałego od lat dworu na szczycie wzgórza. Plotki głoszą, że nowi mieszkańcy są wampirami. Raven jest wniebowzięta. Wreszcie pojawił się ktoś, dzięki komu nie będzie się czuła osamotniona. Tylko czy naprawdę nowo przybyli są istotami żądnymi krwi?

Co tu dużo mówić, książka naprawdę mnie zainteresowała. Główna bohaterka jest oryginalna i zupełnie niepodobna do Belli ze Zmierzchu, Eleny z Pamiętników wampirów czy Zoey z Domu Nocy. Nie jest fajtłapą ani plastikową lalunią. Lubię postacie, które mają w sobie "to coś", które nie dają sobie w kaszę dmuchać i nie irytują mnie. Sympatia do bohaterki przełożyła się również na to, że spodobała mi się książka. Fascynacja wampirami Raven, ciekawe potyczki słowne między nią a jej znajomym ze szkoły, ciekawe opisy i całkowicie niespodziewane zakończenie - wszystko to sprawiło, że zapałałam sympatią do tej powieści. Nie spodziewałam się tego, ponieważ ostatnio z dystansem podchodzę do książek o wampirach - jako że ten temat jest już zbyt oklepany - dlatego niniejsza pozycja miło mnie zaskoczyła. Nie obyło się oczywiście bez wątku miłosnego, jednak, o dziwo!, tutaj miłość, która ożywa po zmierzchu, okazała się znośna. I dobrze. Bo powoli zaczynam mieć dość ckliwych romansideł.

Krótko mówiąc - książkę polecam. Między innymi na oderwanie się choć na chwilę od rzeczywistości...

czwartek, 16 lutego 2012

Wystarczy, że jesteś

Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Wystarczy, że jesteś
Wydawnictwo Nasza Księgarnia

Kolejna książka o miłości. I znów tej nastoletniej. Po Dzienniku zakochanej nastolatki chciałam sięgnąć po coś z gatunku powieści paranormalnych, bo zwykle robię właśnie tak na zmianę, ale dziwnym trafem wzięłam do ręki tę książkę i szybko ją przeczytałam.

Weronika to pesymistka. Nie wierzy w siebie, że ktoś ją pokocha, że znajdzie szczęście... Prowadzi bloga, na którym opisuje zdarzenia ze swojego życia, wplątując w nie istnienie tajemniczego Pana W., wymyślonego chłopaka. Jest zaczytana w Zmierzchu, co nastraja ją do kolejnych przemyśleń z gatunku "patrzę na świat przez ciemne okulary". Zafascynowana Edwardem, pragnie by ktoś taki jak on pojawił się w jej nudnym życiu, zaprosił na romantyczne spotkanie, by była dla niego najważniejsza na świecie. Jednak ciągłe porównywanie chłopców do wampira z powieści sprawia, że realni faceci wydawali się coraz bardziej beznadziejni. Do czasu, gdy jadąc pociągiem w odwiedziny do babci poznaje Filipa. Chłopak dosiada się do jej przedziału i rozpoczyna rozmowę. Okazuje się, że jest aktorem. Dziewczyna poznaje także Marka, lecz zostają tylko przyjaciółmi. Początkowo zafascynowana Filipem Weronika nie podejrzewa nawet, jaką cenę będzie musiała zapłacić za późniejszą bardzo bliską znajomość...

Książka mogłaby być świetna. Pani Gutowska-Adamczyk to dobra pisarka, ale jeśli chodzi o tę powieść, liczyłam na więcej. Powieść opowiada, przytaczam opis z okładki, o dojrzewaniu do miłości, potrzebie kochania i bycia kochanym, pierwszych rozczarowaniach oraz trudnej drodze do zrozumienia, co jest naprawdę wartościowe. I albo ta droga jest zbyt trudna, albo zbyt długa. Przez kilkadziesiąt stron przelewa się potok myśli Weroniki, tych negatywnych, co ona mogła zrobić, dlaczego miłość jest tak okrutna... Owszem, miłość bywa okrutna, ale w tej książce właśnie takich stwierdzeń jest wiele. Weronika była nieszczęśliwa w jednym ze swych związków, co stało się przyczyną rozpisywania się na temat jej uczuć, gdy wydawała się smutna, przygaszona, osamotniona - czyli praktycznie zawsze.

Znajdzie się jednak parę "ale". Książkę czyta się szybko, co samo w sobie jest zaletą. Co by to było, gdybym musiała się przedzierać przez parę setek stron, natykając się wciąż na takie pesymistyczne myśli! Ta na szczęście nie ma nawet trzystu. No i mamy przedstawioną nastoletnią miłość, wszystkie jej oblicza, to, że bywa trudna.

Czy powieść ta ma jakieś przesłanie? Może, że nie warto być pesymistą...? A może, że nie można być na czyjeś zawołanie...? Lub że pierwsza miłość rani...? Cóż, moim zdaniem dowodzi temu, że nie warto marzyć, tylko skupiać się na rzeczywistości. Bo Weronika marzyła o Edwardzie i do czego ją to doprowadziło? A przecież marzenia to najlepsze, co nas spotyka, one sprawiają, że na chwilę odrywamy się od szarej rzeczywistości. Tu chyba jednak są przedstawione jako coś złego. A może źle zrozumiałam całe przesłanie...

Dlaczego miłość to nie autostrada ku szczęściu, lecz wyboista ścieżka wiodąca nad urwiskiem i trzeba się dobrze rozglądać dookoła, by nie osunąć się w przepaść lub nie dostać spadającym odłamkiem skały w głowę?
Dlaczego piękne historie zdarzają się tylko w kiepskich powieściach?

Ta powieść może nie jest aż tak kiepska. Lecz mnie nie zachwyciła na tyle, bym mogła jej dać ocenę większą niż 4...

czwartek, 29 grudnia 2011

Pyza na polskich dróżkach

Hanna Januszewska - "Pyza na polskich dróżkach" część pierwsza, część druga, Nasza Księgarnia

Obydwa tomy przygód i wędrówek mazowieckiej Pyzy towarzyszyły dzieciństwu moich rodziców, teraz towarzyszą także mi i mojej siostrze. Muszę przyznać, że te niezwykłe książeczki są uniwersalne i nie ma granic wiekowych dla czytelników: może po nie sięgnąć i młody, i stary, a myślę, że każdemu się spodobają. Z jakich powodów?

Po pierwsze, oprawa graficzna. Rysunki pana Adama Kiliana są niezwykłe: niby takie proste, bo tylko tu i ówdzie czarna kreska, ale jakie one zamaszyste i pełne emocji! Każda ilustracja odzwierciedla tekst książki, tak jakby rysownik nie chciał wszystkiego "odbębnić", żeby po prostu zarobić, tylko chciał coś przekazać przez samą tylko ilustrację. Moją ulubioną w pierwszym tomie jest ta ze str. 40, która obrazuje Chopina siedzącego przy fortepianie - ileż tam jest emocji i patosu! Wystarczy spojrzeć na sylwetkę Fryderyka Chopina, by się o tym przekonać. Natomiast rysunki w drugim tomie są jeszcze lepsze.

Po drugie, wydanie. Moim zdaniem to świetny pomysł, żeby pozostawić treść z pierwszego wydania "Pyzy na polskich dróżkach", z 1956 r., nic nie zmieniając, choć ze wstępu można się dowiedzieć, że syn autorki (mojej imienniczki :)) zastanawiał się nad tym i owym. Do tego twarda oprawa, świetny papier... Naprawdę, muszę się postarać, żeby te książeczki szybko znalazły się w mojej domowej biblioteczce! :-)

I po trzecie treść. Jako że książeczka pisana jest wierszem, szybko i łatwo się ją czyta (dlatego nadaje się zwłaszcza dla dzieci). Jedynym utrudnieniem mogą się okazać nieznane słowa, używane w czasach autorki, ale na końcu książki czeka nas miła niespodzianka - słowniczek (tak na marginesie, opracowała go kolejna moja imienniczka... ;-)) z trudnymi wyrazami i wyrażeniami! Tak więc nie ma się czym martwić, bo pani Hanna Baltyn postarała się, by zamieścić tam wszystkie słowa sprawiające kłopoty w zrozumieniu ich znaczenia. Dodatkowo mamy mapy z trasami wędrówek Pyzy po polskich dróżkach! Mile mnie to zaskoczyło, bo można szybko i łatwo sprawdzić, gdzież to nasza Pyza wędrowała i jakie miasta zwiedzała.

No dobra, koniec zachwalania, bo się znudzicie... Powiem tylko, a raczej napiszę: sięgnijcie po przygody Pyzy. Polećcie dziadkom, rodzicom, dzieciom, wnukom. Niech Pyza towarzyszy każdemu pokoleniu tak, jak to robiła dotychczas!