Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura skandynawska. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 października 2021

Camilla Lackberg - "Idziesz do więzienia & Kobiety bez litości" | Recenzja


Mam problem z twórczością Camilli Lackberg. Choć ta szwedzka pisarka swoją rozpoznawalność w świecie literackim zawdzięcza kryminalnej sadze o Fjallbace, ostatnio skierowała się twórczo w nieco inną stronę. Jej nowa seria o Faye (powieści "Złota klatka" oraz "Srebrne skrzydła") nie podbiła mojego serca - w zasadzie nie tylko mojego, bo i sporej części czytelników. Dużym problemem było sklasyfikowanie tych książek: ani to thrillery psychologiczne, ani erotyki. Do mnie najbardziej nie trafiła kreacja głównej bohaterki; miałam też wrażenie, jakby autorka usilnie próbowała uczynić te powieści na wskroś feministycznymi, aż do przesady. Z kolei jeśli chodzi o kryminalną serię o Fjallbace, czytałam kilka lat temu tylko pierwszy tom, którym w zasadzie autorka nie porwała mnie do końca; znam również pozycję "Morderstwa i woń migdałów" będącą swego rodzaju antologią.

niedziela, 21 marca 2021

Recenzja przedpremierowa! Maja Lunde - "Strażniczka słońca"



Witajcie w pierwszy dzień kalendarzowej wiosny! Choć pogoda za oknem może nie wskazywać jeszcze na powrót tej pory roku, mam dla Was recenzję książki, dzięki której poczujecie ciepło promieni słońca i zapach kwitnących kwiatów... "Strażniczka słońca" ma swoją premierę już 24 marca!
Jeśli śledzicie mój profil od jakiegoś czasu, z pewnością pamiętacie, że "Śnieżna siostra" Mai Lunde i Lisy Aisato zachwyciła mnie. Była to jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w ubiegłym roku. Bardzo się cieszę, że autorki połączyły swoje siły ponownie. Otrzymujemy kolejną przepięknie wydaną historię, która wzbudza emocje. Już pierwsza strona baśni mnie zaintrygowała. Czy wyobrażacie sobie świat bez słońca? To codzienność bohaterki książki, dorastającej Lilii. Otacza ją wieczny zmierzch i siąpiący deszcz, a każdy dzień wypełniony jest głodem i tęsknotą za najbliższymi. Wkrótce nasza bohaterka będzie miała okazję dowiedzieć się, co tak naprawdę stało się ze słońcem...
Nadchodząca premiera Wydawnictwa Literackiego to przepiękna historia o tęsknocie i poświęceniu. Zachwyca przede wszystkim wydanie - wspaniałe ilustracje, wiernie oddające klimat baśni, będące już wizytówką Lisy Aisato. Nie jestem zresztą w tym zachwycie odosobniona. Myślę, że "Strażniczka słońca" to nie tylko książka dla najmłodszych czytelników, ale uniwersalna, dla każdego. Wszyscy mamy w sobie wewnętrzne dziecko, które powinniśmy pielęgnować. A takie książki to prawdziwa uczta dla oczu i wyobraźni!

Recenzję książki "Śnieżna siostra" możecie przeczytać tutaj :)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackie!
Moje media społecznościowe:
  

środa, 30 września 2020

Camilla Läckberg - "Srebrne skrzydła"

 


Powieść "Srebrne skrzydła" była z pewnością wyczekiwana - przez jednych, aby zachwycić się kolejnym dziełem królowej szwedzkiego kryminału, a przez drugich, aby wylać na nią kubeł pomyj. No cóż, dobrze, że literatura wywołuje emocje.

Pierwsza część serii o Faye nie była dla mnie lekturą udaną, a jak oceniam jej kontynuację? Zacznijmy od znajdującego się na okładce motta książki - "Kobieca zemsta jest piękna i brutalna"? Hmm, w wykonaniu Faye jest raczej... dość infantylna. Jakkolwiek rozumiem ogrom nieszczęścia, jaki spadł na Faye zarówno w dzieciństwie, jak i w dorosłym życiu, tak też autorka powiela schemat, gdy ofiara staje się katem 👀.

Historia jest też dość przewidywalna, zwłaszcza w aspekcie relacji, jaką główna bohaterka nawiązała z pewnym mężczyzną. I to postać Faye jest chyba największym problemem książki. Choć kreowana jest na kobietę sukcesu, bezwzględną i zaradną businesswoman, to pewne jej zachowania przeczą logice. Zdrowy rozsądek gubi razem z majtkami na rzecz nowo poznanego faceta, niemalże tracąc kontrolę nad biznesem 🤦🏻‍♀️.

Obiektywnie muszę jednak przyznać, że ta część wydała mi się lepsza niż poprzednia. Okazała się bardziej mroczna, a fragmenty z przeszłości Faye intrygują... Książkę czyta się bardzo szybko. Z drugiej strony znowu coś nie zagrało. Nawet ukazanie siły kobiet autorka sprowadziła do wywyższania płci pięknej nad złych, nikczemnych mężczyzn, którzy myślą jedną częścią ciała 🤷🏻‍♀️ Ta idea do mnie nie przemawia. I przykro mi za ten kubeł pomyj, który wylewam na najnowszą książkę Camilli, ale to naprawdę nie jest zachwycające dzieło.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)
Moje media społecznościowe:
  

czwartek, 31 października 2019

Marie Tourell Søderberg - "Hygge. Duńska sztuka szczęścia"

Piękna okładka tej książki mocno zachęca do jej przeczytania. Nie sama jednak oprawa przesądza o wartości lektury - czy zatem treść jest warta sięgnięcia po tę pozycję? Znacie zapewne powiedzenie "nie wszystko złoto, co się świeci", a tym bardziej - "nie oceniaj książki po okładce". Niestety, oba się w tym przypadku sprawdzają. Choć z zewnątrz lektura prezentuje się niesamowicie klimatycznie, pobłyskuje i przyciąga wzrok, to wnętrze rozczarowało mnie i... zażenowało. Generalnie uważam tę książkę za infantylną. Mocno infantylną. W ostatnich latach, głównie za sprawą właśnie tej pozycji, hygge stało się bardzo popularne, a samo słowo przyjęło się w różnych krajach i kulturach. Co ono właściwie oznacza? Duńczycy przyjęli je jako ideę odnajdywania szczęścia w drobnych przyjemnościach. Nic odkrywczego - po prostu w ich języku istnieje odrębne słowo na taki sposób spędzania nie tylko wolnego czasu, ale w zasadzie celebrowania życia.

piątek, 6 września 2019

Camilla Läckberg - "Złota klatka"


Zacznijmy od tego, że "Złotej klatki" Camilli Läckberg chyba nie można jednoznacznie sklasyfikować jako thrilleru psychologicznego. A na okładce, w lewym górnym rogu, dumnie pobłyskuje napis kwalifikujący ją właśnie do grona książek tego gatunku. Swego czasu, po premierze, widziałam głosy, że "ni to thriller, ni to erotyk". I w sumie faktycznie nie do końca można najnowszą książkę popularnej szwedzkiej pisarki określić mianem któregokolwiek ze wspomnianych gatunków literackich.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Elisabeth Norebäck - "Powiedz, że jesteś moja"


W ramach chwilowej przerwy od twórczości pana Mroza, postanowiłam sięgnąć po thriller psychologiczny autorstwa szwedzkiej pisarki Elisabeth Norebäck. Jest to jej debiut literacki, okraszony zgrabnymi superlatywami w stylu "sensacja światowego rynku wydawniczego". Przekonajmy się, czy słusznie.


Stella, będąc jeszcze nastoletnią dziewczyną, utraciła swoje dziecko. Żyła jednak w przekonaniu, że ono wciąż żyje. Już jako dorosła kobieta, pracując w zawodzie psychoterapeuty, doznaje szoku, gdy w jej gabinecie zjawia się dziewczyna łudząco przypominająca zaginioną córkę. Nadzieja miesza się z rozpaczą, wyobrażenia z rzeczywistością. Stella dramatycznie próbuje odkryć prawdę. A czytelnik wraz z nią.


sobota, 15 grudnia 2018

Boel Westin - "Tove Jansson. Mama Muminków"


     Muminki znają, albo choćby kojarzą, chyba wszyscy. Nie każdy natomiast wie, kto stoi za wykreowaniem tych niezwykłych postaci, które podbiły serca nie tylko dzieci, ale i dorosłych na całym świecie. Obszerna biografia Tove Jansson napisana przez Boel Westin kreuje sylwetkę i przedstawia historię artystki – taką, jaka była. Może nie uwierzycie, ale Tove wcale nie darzyła postaci, wobec których sprawowała niejako rolę matki (jak nawet wynika z samego tytułu publikacji), głębokim uczuciem. Nie był to instynkt macierzyński. Ba, z kart biografii wyłania się obraz kobiety, która przez Muminki została w pewnym sensie zniewolona, które stały się dla niej niemalże przekleństwem. Choć próbowała walczyć z nadaną jej etykietą twórczyni Muminków i ciągłym postrzeganiem jej przez pryzmat autorki książek dla dzieci, to ten niejako stereotyp pozostał przy jej nazwisku po dziś dzień. Sami widzicie już z pierwszych słów mojego tekstu – zaczęłam od Muminków.


piątek, 11 kwietnia 2014

LITERATURA: "Miodowa pułapka", Unni Lindell

 




Znasz to uczucie? To przyspieszone bicie tętna, ten wzrok łapczywie pożerający kolejne litery, niecierpliwe zaglądanie na kolejne kartki... Tak się właśnie dzieje, gdy masz do czynienia z kryminałem.







 Kryminały zaczynają podbijać moje serce. Serio. To znaczy, może niezbyt precyzyjnie się wyraziłam. Chodzi o to, że wkręcam się w tę atmosferę i próby rozwikłania: kto, jak, kiedy, gdzie. Oczywiście do tego dochodzą także programy telewizyjne o panu Malanowskim i jego partnerach czy wydziale śledczym W-11. I proszę bardzo, zastanawiam się nad kryminalistyką.

Jednak, jak powiedział jeden z bohaterów "Miodowej pułapki", "To nie jest amerykański serial telewizyjny*". Zgadza się. Nawet w przypadku historii opisanej w tej książce trudno było połączyć ze sobą kolejne wątki i znaleźć sprawców. Autorka niby coś podpowiadała, podrzucała informacje, ale tak naprawdę wpuszczała czytelnika w maliny, by później posterować jeszcze fabułą i ostatecznie wskazać winnych. I mimo że myślałam, że pewne wątki wprowadzono niepotrzebnie albo bez jakiegoś wyraźnego powodu, okazało się, że miały dla biegu wydarzeń określone znaczenie. Znalazłam pewną nieścisłość, co do której muszę się jeszcze w tej książce doszukać, bo może coś ominęłam... Taaak, te problemy z pamięcią ;).

Ta wielowątkowa książka dostarcza wielu emocji. Nienawiść, strach, niedowierzanie. Tłem dla kryminalnej zagadki jest konflikt pomiędzy szefem zespołu, Cato Isaksenem, a nową pracownicą, Marian Dahle. Czy nieco gburliwy szef i charyzmatyczna kobieta nawiążą nić porozumienia, by wspólnie poprowadzić śledztwo?

Miodowa pułapka... Tytuł nie ma nic wspólnego z treścią przez jakieś 3/4 powieści. Dopiero później odkrywamy, o co chodzi. Od Was zależy, czy zechcecie poznać tajemnicę miodowej pułapki...

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

____
* Cytat pochodzi z książki: "Miodowa pułapka" (tytuł oryginalny: "Honningfellen"), aut. Unni Lindell, tłum. Maria Gołębiewska-Bijak, Wydawnictwo Czarna Owca, 2013, str. 332.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

LITERATURA: "Kobieta ze znamieniem", Håkan Nesser

 







"Kobieta ze znamieniem" trzyma w napięciu i przyspiesza bicie serca, a ja po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że byłabym dobrym detektywem.







 
To mój drugi w całości przeczytany kryminał! Juhuu! W całej mojej czytelniczej karierze przymierzałam się do wielu, z mniejszym lub większym skutkiem. Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką z tego gatunku był "Pies Baskerville'ów" - szkolna lektura, z którą, o dziwo, dałam radę zapoznać się w całości. Oczywiście mam też za sobą "Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy", ale czy tę akurat książkę można obwołać mianem czystego kryminału?

"Kobieta ze znamieniem" to czwarta powieść z cyklu o komisarzu Van Veeterenie, ale bez problemu można czytać ją, nie znając poprzednich (przynajmniej ja tak zrobiłam). Tym razem grupa śledczych ma do rozwikłania zagadkę następujących po sobie zabójstw. Giną mężczyźni w średnim wieku, których na pozór nic nie łączy. Ale czy aby na pewno...

Ha! Już mogę powiedzieć, że stałam się fanką kryminałów. Ten gatunek literacki niesamowicie oddziałuje na emocje, a przy okazji także bada, że tak to nazwę, zdolności śledcze naszego mózgu. Podczas czytania tejże książki łączyłam ze sobą fakty, odgadując motywy zbrodni i próbując przewidzieć zakończenie całej sprawy. Autor odsłania przed nami kolejne karty, przy okazji mieszając trochę w tej intrygującej historii. "Kobietę ze znamieniem" czyta się niesamowicie szybko, jednak nie jestem pewna, czy to efekt dość dużej czcionki, czy też umiejętnie prowadzonej przez Håkana Nessera narracji. Miejmy nadzieję, że chodzi o to drugie ;). Im bliżej zaś końca powieści, tym szybciej bije serce, tym intensywniej pracuje umysł, tym większa staje się ciekawość - jak to się skończy? Za wiele zdradzać nie mogę, dlatego najlepiej będzie, jeśli sami się o tym przekonacie.

Sam komisarz Van Veeteren przypominał mi trochę Sherlocka Holmesa. Tego drugiego nie polubiłam specjalnie, wydawał mi się zbytnio zapatrzony w siebie, wszystko wiedział, a tak naprawdę niewiele robił. Podobnie z bohaterem wykreowanym przez Nessera - choć ten zyskał trochę mojej sympatii, ale i raz czy dwa zamiast całkowicie poświęcić się śledztwu, udawał się do sauny, rozdając zadania swoim współpracownikom. Co nie znaczy, że nie zajmował się nim bezpośrednio - bo zajmował, a jakże.

Zima w pełni, mróz na dworze, iście skandynawska pogoda. No, to zawitajcie do owej Skandynawii i sprawdźcie, czy potrafilibyście rozwikłać zagadkę kobiety ze znamieniem...

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

środa, 10 lipca 2013

Tove Jansson "Małe trolle i duża powódź"

Jakiś czas temu Mery z Krainy Andersena napisała o Muminkach. Ale jak napisała! Tak, że ten jej post stanowił pewien rodzaj impulsu do tego, bym ponownie sięgnęła po przygody trolli pisane piórem Tove Jansson. Bo do dobrych książek warto wracać.

"Małe trolle i duża powódź" - pod tym tytułem kryje się książeczka, która stanowi pewnego rodzaju wstęp do kolejnych historii o Muminkach. Sama autorka posłużyła się określeniem "opowiadanie". W niniejszym zatem opowiadaniu Mama Muminka wraz z synem i towarzyszącym im zwierzaczkiem szukają Tatusia Muminka. Nie jest jednak łatwo, a na podróżników czekają rozmaite przygody, zaś nadchodząca powódź może stanowić niebezpieczeństwo...

Może zacznę od tego, że wokół tych wszystkich muminkowych opowieści wytworzył się pewien klimat. Taki skandynawski chłód, który jednak przyciąga jakimś rodzajem ciepła. Ciepła tych historii. I nie przez przypadek lub błąd w tamtym zdaniu pojawił się oksymoron. Bo ja tak właśnie odbieram muminkowe przygody. Te klimatyczne, proste opowieści. Tę baśniowość połączoną z realizmem...

No i cóż ja mam jeszcze dodawać, skoro chyba wszystko to, co ważne, i to, co chciałam napisać, już napisałam. Chyba. Bo potem pewnie się okaże, że mogłam o czymś jeszcze wspomnieć albo miałam to w zamyśle, a zapomniałam. Trudno. O Muminkach można wprawdzie mówić i mówić, pisać i pisać... Ale po co, skoro można o nich... czytać. I tak właśnie zrobię. A ponieważ jestem teraz w bibliotece, wypożyczę zaraz kolejną część tego klimatycznego cyklu o skandynawskich trollach.

Tove Jansson, Małe trolle i duża powódź
Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2006