"Susza" to pierwsza książka przeczytana przeze mnie w nowym roku, którą jednakże zaczęłam jeszcze w ubiegłym. Pamiętam, że przebrnęłam przez kilkadziesiąt stron, a potem skupiłam się na innych lekturach i kryminał Jane Harper czekał trochę na swoją dalszą kolej. Trafił na niezbyt dobry czas, ponieważ nie miałam płynności w czytaniu i z tego względu mam też trochę problem z tym, jak "Suszę" ocenić.
piątek, 21 stycznia 2022
Jane Harper - "Susza" | recenzja
"Susza" to pierwsza książka przeczytana przeze mnie w nowym roku, którą jednakże zaczęłam jeszcze w ubiegłym. Pamiętam, że przebrnęłam przez kilkadziesiąt stron, a potem skupiłam się na innych lekturach i kryminał Jane Harper czekał trochę na swoją dalszą kolej. Trafił na niezbyt dobry czas, ponieważ nie miałam płynności w czytaniu i z tego względu mam też trochę problem z tym, jak "Suszę" ocenić.
wtorek, 19 października 2021
Phoebe Locke - "Lipcowe dziewczyny" | Recenzja
środa, 13 października 2021
Camilla Lackberg - "Idziesz do więzienia & Kobiety bez litości" | Recenzja
Mam problem z twórczością Camilli Lackberg. Choć ta szwedzka pisarka swoją rozpoznawalność w świecie literackim zawdzięcza kryminalnej sadze o Fjallbace, ostatnio skierowała się twórczo w nieco inną stronę. Jej nowa seria o Faye (powieści "Złota klatka" oraz "Srebrne skrzydła") nie podbiła mojego serca - w zasadzie nie tylko mojego, bo i sporej części czytelników. Dużym problemem było sklasyfikowanie tych książek: ani to thrillery psychologiczne, ani erotyki. Do mnie najbardziej nie trafiła kreacja głównej bohaterki; miałam też wrażenie, jakby autorka usilnie próbowała uczynić te powieści na wskroś feministycznymi, aż do przesady. Z kolei jeśli chodzi o kryminalną serię o Fjallbace, czytałam kilka lat temu tylko pierwszy tom, którym w zasadzie autorka nie porwała mnie do końca; znam również pozycję "Morderstwa i woń migdałów" będącą swego rodzaju antologią.
środa, 15 września 2021
C.J. Tudor - "Płonące dziewczyny"
"Płonące dziewczyny" to czwarta książka C.J. Tudor. Miałam okazję przeczytać wszystkie poprzednie thrillery jej autorstwa (w kolejności wydania, jak i czytania przeze mnie: "Kredziarz", "Zniknięcie Annie Thorne" oraz "Inni ludzie"), ale jak dotąd żaden z nich nie zmaltretował mnie psychicznie w takim stopniu, jak właśnie "Płonące dziewczyny". Czytałam tę książkę na raty. Odłożyłam ją na jakiś czas, bo ze względu na tematy związane z egzorcyzmami, zjawami i innymi, była dla mnie zbyt mocna.
czwartek, 2 września 2021
Christiana Moreau - "Czerwony kaszmir"
poniedziałek, 7 czerwca 2021
Agnieszka Ludwig-Słomczyńska, Marcin Bruchnalski - "Krystyna Skarbek. Szpieg w spódnicy", "Mieczysław Bekker. Inżynier pojazdu księżycowego"
piątek, 14 maja 2021
Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko - "Kobiety, które pragną więcej"
Nie do końca spodziewałam się po książce "Kobiety, które pragną więcej" autorstwa Sylwii Jędrzejewskiej i Andrzeja Depko tego, co otrzymałam. Nie jest to raport czy też reportaż poparty badaniami naukowymi, lecz zbiór rozmów z kobietami na temat ich fantazji i doświadczeń seksualnych.
Zdecydowanie było wszystkiego... za dużo. Wypowiedzi bohaterek niemal niczym się od siebie nie różniły. W pewnym momencie zaczęłam wątpić w wiarygodność rozmów, a z każdym kolejnym wywiadem coraz bardziej odczuwałam przesyt. Zabrakło mi przedstawienia kobiet, które mają inny punkt widzenia, nie "eksperymentują", nie swingują i też dobrze się z tym czują.
wtorek, 6 kwietnia 2021
Vivien Schweitzer - "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery"
Słowem wstępu, gdy tylko zobaczyłam książkę "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery" wśród nowości Wydawnictwa Czarna Owca, pomyślałam o mojej Mamie. Jest ona wielką miłośniczką muzyki klasycznej i to właśnie dzięki niej zostałam zaznajomiona z operą (cóż, nie miałam wyjścia, bo nie tylko słuchała rozmaitych arii, ale również je podśpiewywała - i chyba nadal czasem jej się to zdarza - pozdrawiam Cię, Mamo! 😁😂). Nie sądziłam, że ta publikacja wywrze na mnie wielkie wrażenie. Muszę jednak przyznać, że podobała mi się... bardzo!
Vivien Schweitzer zabiera czytelników w swoistą podróż w czasie przez dzieje opery. Prowadzi nas przez kolejne wieki rozwoju tego wyjątkowego gatunku muzycznego, zaczynając od klasycznych przykładów (takich jak Orfeusz czy Carmen), kończąc na współczesnych dziełach i nowatorskich aranżacjach. Autorka nie poprzestaje jednak na krótkim przedstawieniu fabuły danej opery. W snute przez siebie rozważania wplata ciekawostki, kreśli kontekst społeczny danego dzieła, opisuje kontrowersje towarzyszące jego premierze. Nawiązuje także do dzieł współczesnych poprzez odwołania do popkultury - np. zdradza, co tolkienowska trylogia "Władca Pierścieni" ma wspólnego z jedną z oper Wagnera.
Dzięki takim zabiegom lektura nabiera barw, a każda strona przynosi kolejne intrygujące fakty. "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery" to książka, którą czyta się też bardzo przyjemnie. Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu treść jest zrozumiała nawet dla laika w tym temacie (choć tę kwestię możemy równie dobrze zawdzięczać tłumaczce - Katarzynie Kozioł-Galvis). Najbardziej wciągnęły mnie pierwsze rozdziały, dotyczące opery w początkowych wiekach jej rozwoju - może z tego powodu, że dzieł współczesnych nie kojarzę w ogóle. Ale i dalsza część zasługuje na uwagę, bo przedstawia, w jaki sposób opera zmienia się w dzisiejszych czasach, w jakim kierunku podążają reżyserzy. Lektura tej książki umożliwiła mi poznanie masy szalenie ciekawych faktów na temat opery. Chciałabym, żeby spod pióra autorki wyszła też podobna publikacja na temat baletu. Jestem przekonana, że spodobałaby mi się w równym stopniu... a może jeszcze bardziej!
"Niektórzy mogą zastanawiać się, czy opera z całą swoją sztucznością w ogóle pasuje do XXI wieku. Być może jednak brak realizmu w operze sprawia, że to właśnie ona jest krańcowym przejawem sztuki obecnego stulecia: epoki, w której ludzie idealizują swoją codzienność, wystawiając ją na pokaz w postaci wyretuszowanych zdjęć. Dzięki (...) tego typu cyfrowym przebraniom dzisiejsze czasy są odarte z naturalności na wielu poziomach" (s. 266).
PS Autorka Vivien Schweitzer stworzyła nawet specjalną playlistę na Spotify zatytułowaną tak jak książka (w wersji oryginalnej, tj. A Mad Love: An Introduction to Opera), na której znajdziemy utwory polecane do słuchania w trakcie lektury. Są to oczywiście fragmenty dzieł operowych, o których autorka pisze w publikacji. Jako że podczas czytania wolę mieć ciszę, aby skupić się na treści, nie skorzystałam z opcji przesłuchania listy, ale przejrzałam ją i okazało się, że zawiera... ponad dwieście pozycji! Niektóre z nich nie trwają nawet minuty, ale i tak robi to wrażenie!
PS2 Coś dla wytrwałych - w swoim starym pamiętniku znalazłam taką notatkę na temat opery "Straszny dwór" (wpis z 2008 roku). To się nazywa recenzja! 😂
poniedziałek, 29 marca 2021
Nowości i zapowiedzi wydawnicze #1
środa, 3 marca 2021
Brian Walsh - "Koniec świata. Krótki przewodnik po tym, co nas czeka"
Ile końców świata już przeżyliście? 😃 Co pewien czas docierają do nas informacje o nadchodzącej apokalipsie. Niektórzy odbierają je z niepokojem, inni zaś z politowaniem odnoszą się do tego typu "rewelacji". Nie ukrywajmy jednak - istnieje sporo tzw. zagrożeń egzystencjalnych, które w bliżej nieokreślonej przyszłości mogą sprowadzić na gatunek ludzki zagładę.
Brian Walsh opisuje te zagrożenia w swojej książce, jednocześnie analizując, jak możemy im zapobiegać. Asteroidy, superwulkany, wojna atomowa, sztuczna inteligencja... Jest tego całkiem sporo. Niektóre z zagrożeń mogą wywołać unicestwienie w jednym krótkim momencie, inne natomiast - takie jak zmiany klimatu - są procesem stałym, którego zatrzymanie już niedługo może stać się zupełnie niemożliwe, a cofnięcie wywołanych nim skutków - nieodwracalne.
Osobiście najciekawsze były dla mnie rozdziały dotyczące aspektów związanych z ewentualnym istnieniem innych cywilizacji w kosmosie oraz chorób - głównie wirusów (bardzo na czasie, niestety...). Z koronawirusem SARS świat miał całkiem poważnie do czynienia w 2003 roku, jednak wówczas nie doszło do pandemii o na tyle globalnym zasięgu, jak doświadczamy już od kilkunastu miesięcy. Być może również nie dochodziło do rozwijania teorii spiskowych dotyczących stworzenia wirusa w laboratorium jako zatrważającej broni biologicznej. Autor zresztą porusza temat eksperymentów biotechnologicznych i majstrowaniu w ludzkim DNA (przypomina też kontrowersyjne dokonanie chińskiego badacza He Jiankui, który korzystając z metody CRISPR/Cas dokonał modyfikacji w genomie bliźniaczek jeszcze w łonie ich matki, co w świecie naukowców odbiło się dużą czkawką i nakazało poszukiwać odpowiedzi na pytanie, do czego prowadzi coraz szybszy rozwój technologii. Ten eksperyment omawialiśmy z narzeczonym na jednej z konferencji naukowych - skupiliśmy się jednak wówczas na aspektach prawnych i etycznych.
Brian Walsh nie tylko wraca myślami do przeszłości, ale i wybiega w przyszłość. Swoją publikację oparł na rozmowach m.in. z osobami zajmującymi się zawodowo kwestiami związanymi z zagrożeniami egzystencjalnymi oraz sporej bibliografii (przypisy załączone na końcu książki przeleciałam jednak tylko szybko wzrokiem, musicie mi to wybaczyć 😅). Warto przemęczyć moim zdaniem mocno nudny i zdecydowanie zbyt długi wstęp, bo w rozdziałach będących główną treścią książki robi się już ciekawiej.
Czy zdaniem autora jesteśmy jeszcze w stanie cofnąć wskazówki tykającego niczym bomba zegara zagłady? Co powinniśmy zrobić, aby uchronić się przed zagrożeniami egzystencjalnymi? Czy ucieczka na inną planetę w sytuacji, gdy doprowadzimy do całkowitego zniszczenia naszego macierzystego miejsca we Wszechświecie, to jedyne rozwiązanie, które pozwoli przetrwać namiastce przedstawicieli gatunku ludzkiego? Tyle pytań, a wszystko sprowadza się do jednego słowa, któremu autor pozwolił mocno wybrzmieć w słowie końcowym - do nadziei.
środa, 17 lutego 2021
Àlex Rovira, Frances Miralles - "Opowieści dla dzieci, które chcą uwierzyć w siebie"
Dobra, doskonale zdaję sobie sprawę, że Gucio ewidentnie skradł to zdjęcie (musiałam je dodać właśnie dziś - w międzynarodowy dzień kota, jakżeby inaczej! Chciałabym jednak nieco Waszej uwagi skierować też na książkę "Opowieści dla dzieci, które chcą uwierzyć w siebie", którą widzicie na rzeczonej fotografii.
Publikacja, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca to zbiór trzydziestu pięciu krótkich historii. Każda z nich zawiera morał i zwraca uwagę na pewne wartości, które warto pielęgnować w sobie już od najmłodszych lat. Niektóre z tych opowieści są mi znane, być może również i Wy mieliście okazję gdzieś się na nie natknąć (np. o dwóch wilkach mieszkających w sercu człowieka). Po każdej historii autorzy zamieścili komentarz, w którym zachęcają do przemyślenia morału wynikającego z danej opowiastki, a książkę wieńczy dodatek edukacyjny w postaci krótkiego poradnika dotyczącego budowania poczucia wartości u dzieci.
Przyjemnie czytało się historie zebrane w tej publikacji. Na dość prostych przykładach ukazują pewne uniwersalne prawdy dotyczące życia. Myślę, że nie jest to lektura, po którą mogą sięgnąć jedynie mali czytelnicy. Wręcz przeciwnie, mi również otworzyła oczy na pewne kwestie - bo choć zdawałam sobie z nich sprawę, często nie udaje mi się pamiętać o ważnych wartościach czy wytrwać w pewnych postanowieniach.
piątek, 29 stycznia 2021
Danielle Collins - "Joga twarzy"
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
sobota, 28 listopada 2020
C. Henkel - "W lesie", G. Wandrey - "W przedszkolu", "W mieście"
Weźmiemy dziś na tapet ciekawe propozycje przeznaczone dla dzieci od Wydawnictwa Czarna Owca📚. Ich główna idea sprowadza się do wyszukiwania osób, zwierząt, roślin i przedmiotów na dużych kolorowych ilustracjach. Z tego względu tekstu jest tu niewiele albo nie ma go prawie wcale - zawartość mogliście zresztą zobaczyć na Instastory na moim profilu na Instagramie - link :)
piątek, 13 listopada 2020
C.J. Tudor - "Inni ludzie"
"Inni ludzie" to kolejna książka autorstwa C. J. Tudor, którą miałam okazję przeczytać - niedawna premiera od Wydawnictwa Czarna Owca.
Historia sama w sobie jest ciekawa - głównym bohaterem jest ojciec, który od lat szuka swojej córki, nie chcąc uwierzyć w jej śmierć. W fabule pojawiają się rozmaite tajemnicze wątki, mniej lub bardziej przyziemne, całkiem oryginalne. Autorka jednak nie uniknęła przewidywalności i... nudy. Miałam też wrażenie, że zbyt dużo tu różnych pomysłów na przebieg fabuły, przez co powstaje misz-masz. Pewne tajemnicze, dość mroczne w odbiorze wątki spłycone zostały do czystej metafizyki. Nie gra mi też kilka fragmentów, mam wrażenie, jakby nie do końca zostały wyjaśnione. To chyba już cecha charakterystyczna dla twórczości tej autorki. Co do bohaterów - wydaje mi się, że najciekawszą, najbardziej wyrazistą postacią była Fran. Przyciągnęła moją uwagę ze względu na swego rodzaju charyzmę.
Bez względu na wymienione wady polecam jednak twórczość tej autorki, bo w jej książkach bardzo podoba mi się nastrój grozy...
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!
sobota, 31 października 2020
C. J. Tudor - "Zniknięcie Annie Thorne"
I "Zniknięcie Annie Thorne" jest w zasadzie książką bardzo podobną do poprzedniczki. Sekrety małego miasteczka, grupa przyjaciół z dzieciństwa, tajemnicze wiadomości. Mroczny klimat i niewyjaśnione okoliczności. Nie wiem jednak, co sądzić o koncepcji, którą zaprezentowała autorka 🤔. Mam wrażenie, że to czytelnik musi dopowiedzieć sobie pewne kwestie sam, i nigdy takie rozwiązanie do mnie nie przemawiało. Czuję, że nie wszystko zostało wyjaśnione, a zdecydowanie wolę, gdy to autor doprowadza wątki do końca. W tym przypadku C. J. Tudor rzuciła nieco wyzwanie wyobraźni czytelnika. I mimo że ta jest u mnie chyba dość bujnie rozwinięta, wolę gdy wyjaśnienie mam czarno na białym. Potem mogę się z nim ewentualnie nie zgodzić 🤭.
W recenzji "Kredziarza" napisałam, że główna koncepcja tamtej książki wydaje mi się wprowadzona jedynie dla podbicia efektu wow. Tu jest trochę inaczej, bo uważam, że sama idea ma sens - natomiast tak jak wspomniałam, potrzebuję głębszego wyjaśnienia, aby całość fabuły się rozjaśniła.
czwartek, 8 października 2020
Balli Kaur Jaswal - "Podróż życia sióstr Shergill"
Na zdjęciu trzymam w rękach niezwykłą książkę, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć. Jeśli lubicie powieści drogi, klimat Indii lub literaturę, która niesie ze sobą pewną wartość - to pozycja dla Was.
Główne bohaterki, trzy siostry, wyruszają w pielgrzymkę do Indii 🌇. Podróż ta była ostatnim życzeniem ich matki, miała zbliżyć je do siebie. Kreacja postaci to moim zdaniem jeden z mocniejszych punktów tej książki. Najstarsza z sióstr, Rajni, próbuje przez całe życie spełnić oczekiwania innych. Średnia, Jezmeen, jest zatracona w marzeniach o karierze aktorskiej. I wreszcie najmłodsza, Shirina, młoda mężatka, rozdarta pomiędzy własnymi pragnieniami a tradycją i kulturą.
Piękna jest ta historia. To nie tylko relacja podróży (dzięki której czujemy się jakbyśmy sami wędrowali po Indiach), ale również opowieść o poszukiwaniu samego siebie. Autorka porusza przy okazji problem traktowania kobiet w Indiach - czyni to jednak subtelnie. Książkę czyta się zgrabnie. Bardzo polecam, sięgnijcie po nią koniecznie! 💜
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)
środa, 30 września 2020
Camilla Läckberg - "Srebrne skrzydła"
Powieść "Srebrne skrzydła" była z pewnością wyczekiwana - przez jednych, aby
zachwycić się kolejnym dziełem królowej szwedzkiego kryminału, a przez
drugich, aby wylać na nią kubeł pomyj. No cóż, dobrze, że literatura
wywołuje emocje.
Pierwsza część serii o Faye nie była dla mnie
lekturą udaną, a jak oceniam jej kontynuację? Zacznijmy od znajdującego
się na okładce motta książki - "Kobieca zemsta jest piękna i brutalna"?
Hmm, w wykonaniu Faye jest raczej... dość infantylna. Jakkolwiek
rozumiem ogrom nieszczęścia, jaki spadł na Faye zarówno w dzieciństwie,
jak i w dorosłym życiu, tak też autorka powiela schemat, gdy ofiara
staje się katem 👀.
Historia jest też dość przewidywalna,
zwłaszcza w aspekcie relacji, jaką główna bohaterka nawiązała z pewnym
mężczyzną. I to postać Faye jest chyba największym problemem książki.
Choć kreowana jest na kobietę sukcesu, bezwzględną i zaradną
businesswoman, to pewne jej zachowania przeczą logice. Zdrowy rozsądek
gubi razem z majtkami na rzecz nowo poznanego faceta, niemalże tracąc
kontrolę nad biznesem 🤦🏻♀️.
Obiektywnie muszę jednak przyznać,
że ta część wydała mi się lepsza niż poprzednia. Okazała się bardziej
mroczna, a fragmenty z przeszłości Faye intrygują... Książkę czyta się
bardzo szybko. Z drugiej strony znowu coś nie zagrało. Nawet ukazanie
siły kobiet autorka sprowadziła do wywyższania płci pięknej nad złych,
nikczemnych mężczyzn, którzy myślą jedną częścią ciała 🤷🏻♀️ Ta idea
do mnie nie przemawia. I przykro mi za ten kubeł pomyj, który wylewam na
najnowszą książkę Camilli, ale to naprawdę nie jest zachwycające
dzieło.
poniedziałek, 28 września 2020
Caz Frear - "Słodkie kłamstwa"
Opowiem Wam o książce, której nie tylko sama okładka skradła moje serce, ale i treść, która się pod nią ukrywa...
Z tego względu nie do końca przyjmuję do wiadomości negatywne opinie na temat tej książki (choć różne są gusta ludzkie!). Fakt, może bardziej to kryminał niż thriller psychologiczny, ale nie wpływa to rażąco na całość. Zdecydowanie wkręciłam się w fabułę, zaintrygowało mnie śledztwo i z niecierpliwością czekałam na rozstrzygnięcie. Polubiłam też główną bohaterkę - młodą policjantkę, którą prześladują demony przeszłości.
Uważam, że "Słodkie kłamstwa" to udany debiut!
piątek, 25 września 2020
Randall Munroe - "What if? A co, gdyby?"
Pamiętacie recenzję książki "How to. Jak?" R. Munroe? Poprzedniczka, czyli "What if? A co, gdyby?" jest jeszcze lepsza!
Facet pisze ze swadą i humorem o kwestiach, z których zdecydowana większość do najprostszych nie należy. Czy zastanawialiście się kiedyś, czy strzelające w dół karabiny maszynowe mogłyby działać jak plecaki odrzutowe? Albo co stałoby się z naszą planetą, gdyby zgasło Słońce? A z jakiej wysokości należy upuścić stek, aby z momentem uderzenia o ziemię... był już usmażony?
Jeśli kiedykolwiek takie pytania zaczną spędzać Wam sen z powiek, w prosty sposób możecie wyleczyć spowodowaną tym bezsenność, sięgając po tę książkę... chyba że wciągnie Was ona na tyle, że kolejna noc okaże się nieprzespana 🙉. Polecam!
wtorek, 1 września 2020
Erika Swyler - "Światło innych gwiazd"
Książka "Światło innych gwiazd" zaintrygowała mnie, ponieważ tematyka kosmosu to coś, co bardzo mnie interesuje, a jednocześnie kompletnie nie potrafię ogarnąć swoim rozumem... 🌌
Erika Swyler bawi się konwencją powieści obyczajowej i science-fiction. Muszę jednak przyznać, że dość ciężko czytało mi się tę książkę ze względu na warstwę językową. Bywało, że nie mogłam się skupić na treści, gubiłam wątki, ponieważ styl autorki nie należał do najłatwiejszych. Lektura powieści przeciągnęła się przez to. W pewnym momencie akcja nabiera barw i zaczyna wciągać czytelnika, choć nadal trzeba przedzierać się przez specyfikę stylu autorki 🤔.
W ogólnym rozrachunku "Światło innych gwiazd" to książka... smutna. Zakończenie jednego z wątków nadaje melancholijny nastrój. Sam epilog (ostatnia strona) miał w moim odczuciu wymiar metaforyczny. Powieść ta ukazuje z jednej strony przykrą prawdę na temat ludzkich marzeń - czasem za ich realizację trzeba zapłacić wysoką cenę. Poza tym... mogą być niebezpieczne 😶. Autorka podejmuje również próbę odpowiedzi na pytania, czy czas jest jednowymiarowy, czy dla każdego płynie tak samo, czy można zmienić jego strukturę? Przyszłość stoi przed nami otworem, być może kiedyś podróże w czasie wcale nie będą czymś niemożliwym...



















