Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarna Owca. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 stycznia 2022

Jane Harper - "Susza" | recenzja


"Susza" to pierwsza książka przeczytana przeze mnie w nowym roku, którą jednakże zaczęłam jeszcze w ubiegłym. Pamiętam, że przebrnęłam przez kilkadziesiąt stron, a potem skupiłam się na innych lekturach i kryminał Jane Harper czekał trochę na swoją dalszą kolej. Trafił na niezbyt dobry czas, ponieważ nie miałam płynności w czytaniu i z tego względu mam też trochę problem z tym, jak "Suszę" ocenić.

Generalnie rzecz ujmując, książka ta opiera się na dość już popularnym dla thrillerów czy kryminałów schemacie. Jego akcja dzieje się bowiem w małym miasteczku, którego mieszkańcy mają swoje sekrety z przeszłości. Główny bohater, agent federalny Aaron Falk, powraca do rodzinnej miejscowości i pomaga przy rozwikłaniu tajemniczej zbrodni.

wtorek, 19 października 2021

Phoebe Locke - "Lipcowe dziewczyny" | Recenzja

Mogliście zauważyć, że ostatnio nie sięgałam zbyt często po thrillery psychologiczne, choć jeszcze do niedawna stałam na stanowisku, że to mój ulubiony gatunek. Czytam jednak dość różnorodnie, przez co być może wkrótce będę mogła wyklarować jednoznacznie swój gust i skupić się wyłącznie na takich książkach, co do których pojawi się niemal stuprocentowa pewność, że mnie nie zawiodą... A może wciąż będę eksperymentowała i nie ograniczała się do kilku gatunków? A jak jest w Waszym przypadku?

Wracając jednak do głównej bohaterki tej recenzji, czyli książki "Lipcowe dziewczyny" - jest to kolejna pozycja w serii thrillerów psychologicznych, które ukazują się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca. Całkiem sporo poznałam ich w ubiegłym roku - czytałam wówczas m.in. "Prawdę" Melanie Raabe czy "Słodkie kłamstwa" Caz Frear. Przyznam, że "Lipcowe dziewczyny" wypadły pozytywnie i cieszę się, że co jakiś czas trafiam właśnie na takie książki, bo thrillery zdecydowanie mają coś w sobie.

środa, 13 października 2021

Camilla Lackberg - "Idziesz do więzienia & Kobiety bez litości" | Recenzja


Mam problem z twórczością Camilli Lackberg. Choć ta szwedzka pisarka swoją rozpoznawalność w świecie literackim zawdzięcza kryminalnej sadze o Fjallbace, ostatnio skierowała się twórczo w nieco inną stronę. Jej nowa seria o Faye (powieści "Złota klatka" oraz "Srebrne skrzydła") nie podbiła mojego serca - w zasadzie nie tylko mojego, bo i sporej części czytelników. Dużym problemem było sklasyfikowanie tych książek: ani to thrillery psychologiczne, ani erotyki. Do mnie najbardziej nie trafiła kreacja głównej bohaterki; miałam też wrażenie, jakby autorka usilnie próbowała uczynić te powieści na wskroś feministycznymi, aż do przesady. Z kolei jeśli chodzi o kryminalną serię o Fjallbace, czytałam kilka lat temu tylko pierwszy tom, którym w zasadzie autorka nie porwała mnie do końca; znam również pozycję "Morderstwa i woń migdałów" będącą swego rodzaju antologią.

środa, 15 września 2021

C.J. Tudor - "Płonące dziewczyny"

Haneczkie czyta instagram.com/hannamariarita

"Płonące dziewczyny" to czwarta książka C.J. Tudor. Miałam okazję przeczytać wszystkie poprzednie thrillery jej autorstwa (w kolejności wydania, jak i czytania przeze mnie: "Kredziarz", "Zniknięcie Annie Thorne" oraz "Inni ludzie"), ale jak dotąd żaden z nich nie zmaltretował mnie psychicznie w takim stopniu, jak właśnie "Płonące dziewczyny". Czytałam tę książkę na raty. Odłożyłam ją na jakiś czas, bo ze względu na tematy związane z egzorcyzmami, zjawami i innymi, była dla mnie zbyt mocna.

Miejscem akcji "Płonących dziewczyn" jest niewielka angielska wieś, którą tajemnice i mrok spowijają od pokoleń. Dość często w literaturze spotykamy się z umiejscowieniem fabuły właśnie poza miastem, w związku z czym motyw sekretów małej społeczności jest znany - ale i chyba lubiany, o czym świadczy sympatia czytelników do tego typu książek.

czwartek, 2 września 2021

Christiana Moreau - "Czerwony kaszmir"

Haneczkie czyta: Czerwony kaszmir

Jeszcze zanim sięgnęłam po "Czerwony kaszmir", książka ta wzbudziła we mnie skojarzenia z powieścią "Warkocz" Laeticii Colombani, którą czytałam kilka lat temu. Była to piękna historia o odwadze, nadziei i kobiecej sile, bez wywyższania jednej płci nad drugą (to postrzeganie feminizmu, z którym i ja mogę się zgodzić). Na jej kartach autorka splotła ze sobą losy trzech kobiet, które nigdy się nie poznały, ale coś je ze sobą połączyło...

Ale dlaczego w ogóle o tym wspominam - czyli z jakiego powodu "Czerwony kaszmir" skojarzył mi się z książką Laeticii Colombani? Boloorma - Mongołka, Xiao Li - Chinka, Alessandra - Włoszka. To ich losy Christiana Moreau splotła ze sobą w sposób zdecydowanie bardziej namacalny niż wspomniana wyżej Colombani. Nasze bohaterki różnią się od siebie jak ogień i woda...

poniedziałek, 7 czerwca 2021

Agnieszka Ludwig-Słomczyńska, Marcin Bruchnalski - "Krystyna Skarbek. Szpieg w spódnicy", "Mieczysław Bekker. Inżynier pojazdu księżycowego"

Szpieg w spódnicy, Inżynier pojazdu księżycowego
Te dwie książki kojarzą mi się ze słynnym powiedzeniem: "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Tak często śledzimy losy osób, które nie posiadają polskiego pochodzenia, doceniamy ich osiągnięcia i sukcesy, szukamy wśród nich autorytetów. A tu proszę, wystarczy zagłębić się nieco w historię, a odkryjemy wielu wspaniałych bohaterów - naszych rodaków. Nie są oni może aż tak znani jak Maria Skłodowska-Curie czy Mikołaj Kopernik, ale ich życiorysy, a przede wszystkim dokonania, zdecydowanie zasługują na uwagę.

Właśnie z tego powodu świetnie się składa, że powstała seria "Oni zmienili świat". Jest to projekt Wydawnictwa Czarna Owca. Jak na razie w ramach cyklu ukazały się dwie książeczki: "Krystyna Skarbek. Szpieg w spódnicy" oraz "Mieczysław Bekker. Inżynier pojazdu księżycowego". Autorką tekstu do obu pozycji jest Agnieszka Ludwig-Słomczyńska, a za ilustracje odpowiada Marcin Bruchnalski.

piątek, 14 maja 2021

Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko - "Kobiety, które pragną więcej"

Kobiety, które pragną więcej Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko


Nie do końca spodziewałam się po książce "Kobiety, które pragną więcej" autorstwa Sylwii Jędrzejewskiej i Andrzeja Depko tego, co otrzymałam. Nie jest to raport czy też reportaż poparty badaniami naukowymi, lecz zbiór rozmów z kobietami na temat ich fantazji i doświadczeń seksualnych. 

Zdecydowanie było wszystkiego... za dużo. Wypowiedzi bohaterek niemal niczym się od siebie nie różniły. W pewnym momencie zaczęłam wątpić w wiarygodność rozmów, a z każdym kolejnym wywiadem coraz bardziej odczuwałam przesyt. Zabrakło mi przedstawienia kobiet, które mają inny punkt widzenia, nie "eksperymentują", nie swingują i też dobrze się z tym czują.

wtorek, 6 kwietnia 2021

Vivien Schweitzer - "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery"

Szalona miłość. Wprowadzenie do opery Vivien Schweitzer

Słowem wstępu, gdy tylko zobaczyłam książkę "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery" wśród nowości Wydawnictwa Czarna Owca, pomyślałam o mojej Mamie. Jest ona wielką miłośniczką muzyki klasycznej i to właśnie dzięki niej zostałam zaznajomiona z operą (cóż, nie miałam wyjścia, bo nie tylko słuchała rozmaitych arii, ale również je podśpiewywała  - i chyba nadal czasem jej się to zdarza - pozdrawiam Cię, Mamo! 😁😂). Nie sądziłam, że ta publikacja wywrze na mnie wielkie wrażenie. Muszę jednak przyznać, że podobała mi się... bardzo!

Vivien Schweitzer zabiera czytelników w swoistą podróż w czasie przez dzieje opery. Prowadzi nas przez kolejne wieki rozwoju tego wyjątkowego gatunku muzycznego, zaczynając od klasycznych przykładów (takich jak Orfeusz czy Carmen), kończąc na współczesnych dziełach i nowatorskich aranżacjach. Autorka nie poprzestaje jednak na krótkim przedstawieniu fabuły danej opery. W snute przez siebie rozważania wplata ciekawostki, kreśli kontekst społeczny danego dzieła, opisuje kontrowersje towarzyszące jego premierze. Nawiązuje także do dzieł współczesnych poprzez odwołania do popkultury - np. zdradza, co tolkienowska trylogia "Władca Pierścieni" ma wspólnego z jedną z oper Wagnera.

Dzięki takim zabiegom lektura nabiera barw, a każda strona przynosi kolejne intrygujące fakty. "Szalona miłość. Wprowadzenie do opery" to książka, którą czyta się też bardzo przyjemnie. Autorka ma lekkie pióro, dzięki czemu treść jest zrozumiała nawet dla laika w tym temacie (choć tę kwestię możemy równie dobrze zawdzięczać tłumaczce - Katarzynie Kozioł-Galvis). Najbardziej wciągnęły mnie pierwsze rozdziały, dotyczące opery w początkowych wiekach jej rozwoju - może z tego powodu, że dzieł współczesnych nie kojarzę w ogóle. Ale i dalsza część zasługuje na uwagę, bo przedstawia, w jaki sposób opera zmienia się w dzisiejszych czasach, w jakim kierunku podążają reżyserzy. Lektura tej książki umożliwiła mi poznanie masy szalenie ciekawych faktów na temat opery. Chciałabym, żeby spod pióra autorki wyszła też podobna publikacja na temat baletu. Jestem przekonana, że spodobałaby mi się w równym stopniu... a może jeszcze bardziej!

"Niektórzy mogą zastanawiać się, czy opera z całą swoją sztucznością w ogóle pasuje do XXI wieku. Być może jednak brak realizmu w operze sprawia, że to właśnie ona jest krańcowym przejawem sztuki obecnego stulecia: epoki, w której ludzie idealizują swoją codzienność, wystawiając ją na pokaz w postaci wyretuszowanych zdjęć. Dzięki (...) tego typu cyfrowym przebraniom dzisiejsze czasy są odarte z naturalności na wielu poziomach" (s. 266).

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca
Moje media społecznościowe:
  

PS Autorka Vivien Schweitzer stworzyła nawet specjalną playlistę na Spotify zatytułowaną tak jak książka (w wersji oryginalnej, tj. A Mad Love: An Introduction to Opera), na której znajdziemy utwory polecane do słuchania w trakcie lektury. Są to oczywiście fragmenty dzieł operowych, o których autorka pisze w publikacji. Jako że podczas czytania wolę mieć ciszę, aby skupić się na treści, nie skorzystałam z opcji przesłuchania listy, ale przejrzałam ją i okazało się, że zawiera... ponad dwieście pozycji! Niektóre z nich nie trwają nawet minuty, ale i tak robi to wrażenie!

PS2 Coś dla wytrwałych - w swoim starym pamiętniku znalazłam taką notatkę na temat opery "Straszny dwór" (wpis z 2008 roku). To się nazywa recenzja! 😂


poniedziałek, 29 marca 2021

Nowości i zapowiedzi wydawnicze #1

W serii nowości i zapowiedzi wydawniczych na moim blogu znajdziecie propozycje, które zaintrygowały mnie i jeśli będę miała okazję, chciałabym się z nimi zapoznać :)

Zacznijmy od premier marcowych!


1. "Przebudzenie powietrza. Księga pierwsza" - Elise Rova
(Galeria Książki, premiera: 24.03.2021)
W tym przypadku zaciekawiła mnie... okładka. Choć znane jest powiedzenie, aby nie oceniać książki po okładce, to ja zdecydowanie zwracam uwagę na propozycje w przykuwającej wzrok oprawie.

2. "Kobiety, które pragną więcej" - Sylwia Jędrzejewska, Andrzej Depko
(Czarna Owca, premiera: marzec 2021)
Reportaż o życiu seksualnym Polek - to może być coś ciekawego! Jeśli chodzi o książki mniej lub bardziej oscylujące w tym temacie, to w ubiegłym roku czytałam książkę "Seksuolożki. Sekrety gabinetów" - ona jednak opierała się na rozmowach z kobietami wykonującymi zawód seksuologa.

3. "Tkając świt" - Elizabeth Lim
(We need ya, premiera: 23 marca 2021)
Ależ mnie ta książka zaintrygowała! No i podobnie jak w przypadku pozycji zamieszczonej pod nr 1,  okładka przykuła mój wzrok (przypatrzcie się sami, jest piękna!).


Nie czytałam żadnej z tych książek, dlatego nie mogę na razie napisać o moich wrażeniach z lektury.
Czy któreś z tych nadchodzących zapowiedzi Was zainteresowały? A może macie coś innego na oku? :)

Moje media społecznościowe:
  

środa, 3 marca 2021

Brian Walsh - "Koniec świata. Krótki przewodnik po tym, co nas czeka"


Ile końców świata już przeżyliście? 😃 Co pewien czas docierają do nas informacje o nadchodzącej apokalipsie. Niektórzy odbierają je z niepokojem, inni zaś z politowaniem odnoszą się do tego typu "rewelacji". Nie ukrywajmy jednak - istnieje sporo tzw. zagrożeń egzystencjalnych, które w bliżej nieokreślonej przyszłości mogą sprowadzić na gatunek ludzki zagładę.

Brian Walsh opisuje te zagrożenia w swojej książce, jednocześnie analizując, jak możemy im zapobiegać. Asteroidy, superwulkany, wojna atomowa, sztuczna inteligencja... Jest tego całkiem sporo. Niektóre z zagrożeń mogą wywołać unicestwienie w jednym krótkim momencie, inne natomiast - takie jak zmiany klimatu - są procesem stałym, którego zatrzymanie już niedługo może stać się zupełnie niemożliwe, a cofnięcie wywołanych nim skutków - nieodwracalne.

Osobiście najciekawsze były dla mnie rozdziały dotyczące aspektów związanych z ewentualnym istnieniem innych cywilizacji w kosmosie oraz chorób - głównie wirusów (bardzo na czasie, niestety...). Z koronawirusem SARS świat miał całkiem poważnie do czynienia w 2003 roku, jednak wówczas nie doszło do pandemii o na tyle globalnym zasięgu, jak doświadczamy już od kilkunastu miesięcy. Być może również nie dochodziło do rozwijania teorii spiskowych dotyczących stworzenia wirusa w laboratorium jako zatrważającej broni biologicznej. Autor zresztą porusza temat eksperymentów biotechnologicznych i majstrowaniu w ludzkim DNA (przypomina też kontrowersyjne dokonanie  chińskiego badacza He Jiankui, który korzystając z metody CRISPR/Cas dokonał modyfikacji w genomie bliźniaczek jeszcze w łonie ich matki, co w świecie naukowców odbiło się dużą czkawką i nakazało poszukiwać odpowiedzi na pytanie, do czego prowadzi coraz szybszy rozwój technologii. Ten eksperyment omawialiśmy z narzeczonym na jednej z konferencji naukowych - skupiliśmy się jednak wówczas na aspektach prawnych i etycznych.

Brian Walsh nie tylko wraca myślami do przeszłości, ale i wybiega w przyszłość. Swoją publikację oparł na rozmowach m.in. z osobami zajmującymi się zawodowo kwestiami związanymi z zagrożeniami egzystencjalnymi oraz sporej bibliografii (przypisy załączone na końcu książki przeleciałam jednak tylko szybko wzrokiem, musicie mi to wybaczyć 😅). Warto przemęczyć moim zdaniem mocno nudny i zdecydowanie zbyt długi wstęp, bo w rozdziałach będących główną treścią książki robi się już ciekawiej.

Czy zdaniem autora jesteśmy jeszcze w stanie cofnąć wskazówki tykającego niczym bomba zegara zagłady? Co powinniśmy zrobić, aby uchronić się przed zagrożeniami egzystencjalnymi? Czy ucieczka na inną planetę w sytuacji, gdy doprowadzimy do całkowitego zniszczenia naszego macierzystego miejsca we Wszechświecie, to jedyne rozwiązanie, które pozwoli przetrwać namiastce przedstawicieli gatunku ludzkiego? Tyle pytań, a wszystko sprowadza się do jednego słowa, któremu autor pozwolił mocno wybrzmieć w słowie końcowym - do nadziei.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
Moje media społecznościowe:
  

środa, 17 lutego 2021

Àlex Rovira, Frances Miralles - "Opowieści dla dzieci, które chcą uwierzyć w siebie"



Dobra, doskonale zdaję sobie sprawę, że Gucio ewidentnie skradł to zdjęcie (musiałam je dodać właśnie dziś - w międzynarodowy dzień kota, jakżeby inaczej! Chciałabym jednak nieco Waszej uwagi skierować też na książkę "Opowieści dla dzieci, które chcą uwierzyć w siebie", którą widzicie na rzeczonej fotografii.

Publikacja, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca to zbiór trzydziestu pięciu krótkich historii. Każda z nich zawiera morał i zwraca uwagę na pewne wartości, które warto pielęgnować w sobie już od najmłodszych lat. Niektóre z tych opowieści są mi znane, być może również i Wy mieliście okazję gdzieś się na nie natknąć (np. o dwóch wilkach mieszkających w sercu człowieka). Po każdej historii autorzy zamieścili komentarz, w którym zachęcają do przemyślenia morału wynikającego z danej opowiastki, a książkę wieńczy dodatek edukacyjny w postaci krótkiego poradnika dotyczącego budowania poczucia wartości u dzieci.

Przyjemnie czytało się historie zebrane w tej publikacji. Na dość prostych przykładach ukazują pewne uniwersalne prawdy dotyczące życia. Myślę, że nie jest to lektura, po którą mogą sięgnąć jedynie mali czytelnicy. Wręcz przeciwnie, mi również otworzyła oczy na pewne kwestie - bo choć zdawałam sobie z nich sprawę, często nie udaje mi się pamiętać o ważnych wartościach czy wytrwać w pewnych postanowieniach.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Moje media społecznościowe:
  

piątek, 29 stycznia 2021

Danielle Collins - "Joga twarzy"

 

 
Uprawiacie jogę? 🧘🏻‍♀️ A co powiecie na... jogę twarzy? Jakiś czas temu na Instagramie mignął mi filmik, na którym Huda Kattan (założycielka marki kosmetycznej Huda Beauty) pokazywała masaż limfatyczny twarzy 💆🏻‍♀️. Kiedy więc w zapowiedziach Wydawnictwa Czarna Owca ukazała się książka "Joga twarzy", zaintrygowana tematem postanowiłam po nią sięgnąć.
 
Publikacja jest estetycznie wydana i bardzo szybko się ją czyta. Danielle Collins prezentuje w niej autorskie techniki jogi twarzy, na którą składa się szereg ćwiczeń czoła, oczu, policzków, ust, szczęki oraz szyi. Wszystkie są opisane i opatrzone fotografiami, mimo to miałam czasem wrażenie, że nie do końca rozumiem, jak miałabym je wykonać. Przydałoby się też ich nieco więcej.
 
Autorka wskazuje ponadto, że dla osiągnięcia celu w postaci uzyskania zdrowszego, promiennego wyglądu, równie istotny jest styl życia: spożywanie odpowiednich pokarmów, a unikanie innych, dbałość o prawidłową postawę, regenerujący sen 🌛. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że to wszystko już gdzieś było - takie porady zamieszczane są w prasie i literaturze kobiecej bardzo często, więc akurat w tym aspekcie autorka nie zaproponowała właściwie nic odkrywczego 🤷🏻‍♀️.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

Moje media społecznościowe:
  

sobota, 28 listopada 2020

C. Henkel - "W lesie", G. Wandrey - "W przedszkolu", "W mieście"

Weźmiemy dziś na tapet ciekawe propozycje przeznaczone dla dzieci od Wydawnictwa Czarna Owca📚. Ich główna idea sprowadza się do wyszukiwania osób, zwierząt, roślin i przedmiotów na dużych kolorowych ilustracjach. Z tego względu tekstu jest tu niewiele albo nie ma go prawie wcale - zawartość mogliście zresztą zobaczyć na Instastory na moim profilu na Instagramie - link :)


Te książki to dobra baza, aby ćwiczyć spostrzegawczość oraz próbować tworzyć własne opowieści na podstawie dość szczegółowych rysunków. Najbardziej spodobała mi się wersja "W lesie", ponieważ oprócz zachwycania ilustracjami spełnia również walory edukacyjne - na marginesach przedstawiono gatunki roślin i zwierząt, które można spotkać w tytułowym lesie.

Za egzemplarze do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

Moje media społecznościowe:
  

piątek, 13 listopada 2020

C.J. Tudor - "Inni ludzie"


"Inni ludzie" to kolejna książka autorstwa C. J. Tudor, którą miałam okazję przeczytać - niedawna premiera od Wydawnictwa Czarna Owca.

Historia sama w sobie jest ciekawa - głównym bohaterem jest ojciec, który od lat szuka swojej córki, nie chcąc uwierzyć w jej śmierć. W fabule pojawiają się rozmaite tajemnicze wątki, mniej lub bardziej przyziemne, całkiem oryginalne. Autorka jednak nie uniknęła przewidywalności i... nudy. Miałam też wrażenie, że zbyt dużo tu różnych pomysłów na przebieg fabuły, przez co powstaje misz-masz. Pewne tajemnicze, dość mroczne w odbiorze wątki spłycone zostały do czystej metafizyki. Nie gra mi też kilka fragmentów, mam wrażenie, jakby nie do końca zostały wyjaśnione. To chyba już cecha charakterystyczna dla twórczości tej autorki. Co do bohaterów - wydaje mi się, że najciekawszą, najbardziej wyrazistą postacią była Fran. Przyciągnęła moją uwagę ze względu na swego rodzaju charyzmę.

Bez względu na wymienione wady polecam jednak twórczość tej autorki, bo w jej książkach bardzo podoba mi się nastrój grozy...


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

Moje media społecznościowe:
  

sobota, 31 października 2020

C. J. Tudor - "Zniknięcie Annie Thorne"


C. J. Tudor potrafi wspaniale budować nastrój grozy 😱. Pamiętam, jak wielkie wrażenie pod tym kątem wywarła na mnie lektura "Kredziarza".

I "Zniknięcie Annie Thorne" jest w zasadzie książką bardzo podobną do poprzedniczki. Sekrety małego miasteczka, grupa przyjaciół z dzieciństwa, tajemnicze wiadomości. Mroczny klimat i niewyjaśnione okoliczności. Nie wiem jednak, co sądzić o koncepcji, którą zaprezentowała autorka 🤔. Mam wrażenie, że to czytelnik musi dopowiedzieć sobie pewne kwestie sam, i nigdy takie rozwiązanie do mnie nie przemawiało. Czuję, że nie wszystko zostało wyjaśnione, a zdecydowanie wolę, gdy to autor doprowadza wątki do końca. W tym przypadku C. J. Tudor rzuciła nieco wyzwanie wyobraźni czytelnika. I mimo że ta jest u mnie chyba dość bujnie rozwinięta, wolę gdy wyjaśnienie mam czarno na białym. Potem mogę się z nim ewentualnie nie zgodzić 🤭.

W recenzji "Kredziarza" napisałam, że główna koncepcja tamtej książki wydaje mi się wprowadzona jedynie dla podbicia efektu wow. Tu jest trochę inaczej, bo uważam, że sama idea ma sens - natomiast tak jak wspomniałam, potrzebuję głębszego wyjaśnienia, aby całość fabuły się rozjaśniła.
 
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca!

Moje media społecznościowe:
  

czwartek, 8 października 2020

Balli Kaur Jaswal - "Podróż życia sióstr Shergill"


Na zdjęciu trzymam w rękach niezwykłą książkę, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć. Jeśli lubicie powieści drogi, klimat Indii lub literaturę, która niesie ze sobą pewną wartość - to pozycja dla Was.

Główne bohaterki, trzy siostry, wyruszają w pielgrzymkę do Indii 🌇. Podróż ta była ostatnim życzeniem ich matki, miała zbliżyć je do siebie. Kreacja postaci to moim zdaniem jeden z mocniejszych punktów tej książki. Najstarsza z sióstr, Rajni, próbuje przez całe życie spełnić oczekiwania innych. Średnia, Jezmeen, jest zatracona w marzeniach o karierze aktorskiej. I wreszcie najmłodsza, Shirina, młoda mężatka, rozdarta pomiędzy własnymi pragnieniami a tradycją i kulturą.

Piękna jest ta historia. To nie tylko relacja podróży (dzięki której czujemy się jakbyśmy sami wędrowali po Indiach), ale również opowieść o poszukiwaniu samego siebie. Autorka porusza przy okazji problem traktowania kobiet w Indiach - czyni to jednak subtelnie. Książkę czyta się zgrabnie. Bardzo polecam, sięgnijcie po nią koniecznie! 💜


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)

Moje media społecznościowe:
  

środa, 30 września 2020

Camilla Läckberg - "Srebrne skrzydła"

 


Powieść "Srebrne skrzydła" była z pewnością wyczekiwana - przez jednych, aby zachwycić się kolejnym dziełem królowej szwedzkiego kryminału, a przez drugich, aby wylać na nią kubeł pomyj. No cóż, dobrze, że literatura wywołuje emocje.

Pierwsza część serii o Faye nie była dla mnie lekturą udaną, a jak oceniam jej kontynuację? Zacznijmy od znajdującego się na okładce motta książki - "Kobieca zemsta jest piękna i brutalna"? Hmm, w wykonaniu Faye jest raczej... dość infantylna. Jakkolwiek rozumiem ogrom nieszczęścia, jaki spadł na Faye zarówno w dzieciństwie, jak i w dorosłym życiu, tak też autorka powiela schemat, gdy ofiara staje się katem 👀.

Historia jest też dość przewidywalna, zwłaszcza w aspekcie relacji, jaką główna bohaterka nawiązała z pewnym mężczyzną. I to postać Faye jest chyba największym problemem książki. Choć kreowana jest na kobietę sukcesu, bezwzględną i zaradną businesswoman, to pewne jej zachowania przeczą logice. Zdrowy rozsądek gubi razem z majtkami na rzecz nowo poznanego faceta, niemalże tracąc kontrolę nad biznesem 🤦🏻‍♀️.

Obiektywnie muszę jednak przyznać, że ta część wydała mi się lepsza niż poprzednia. Okazała się bardziej mroczna, a fragmenty z przeszłości Faye intrygują... Książkę czyta się bardzo szybko. Z drugiej strony znowu coś nie zagrało. Nawet ukazanie siły kobiet autorka sprowadziła do wywyższania płci pięknej nad złych, nikczemnych mężczyzn, którzy myślą jedną częścią ciała 🤷🏻‍♀️ Ta idea do mnie nie przemawia. I przykro mi za ten kubeł pomyj, który wylewam na najnowszą książkę Camilli, ale to naprawdę nie jest zachwycające dzieło.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)
Moje media społecznościowe:
  

poniedziałek, 28 września 2020

Caz Frear - "Słodkie kłamstwa"


Opowiem Wam o książce, której nie tylko sama okładka skradła moje serce, ale i treść, która się pod nią ukrywa...

Z tego względu nie do końca przyjmuję do wiadomości negatywne opinie na temat tej książki (choć różne są gusta ludzkie!). Fakt, może bardziej to kryminał niż thriller psychologiczny, ale nie wpływa to rażąco na całość. Zdecydowanie wkręciłam się w fabułę, zaintrygowało mnie śledztwo i z niecierpliwością czekałam na rozstrzygnięcie. Polubiłam też główną bohaterkę - młodą policjantkę, którą prześladują demony przeszłości.

Uważam, że "Słodkie kłamstwa" to udany debiut!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)
Moje media społecznościowe:
  

piątek, 25 września 2020

Randall Munroe - "What if? A co, gdyby?"


Pamiętacie recenzję książki "How to. Jak?" R. Munroe? Poprzedniczka, czyli "What if? A co, gdyby?" jest jeszcze lepsza!

Facet pisze ze swadą i humorem o kwestiach, z których zdecydowana większość do najprostszych nie należy. Czy zastanawialiście się kiedyś, czy strzelające w dół karabiny maszynowe mogłyby działać jak plecaki odrzutowe? Albo co stałoby się z naszą planetą, gdyby zgasło Słońce? A z jakiej wysokości należy upuścić stek, aby z momentem uderzenia o ziemię... był już usmażony?

Jeśli kiedykolwiek takie pytania zaczną spędzać Wam sen z powiek, w prosty sposób możecie wyleczyć spowodowaną tym bezsenność, sięgając po tę książkę... chyba że wciągnie Was ona na tyle, że kolejna noc okaże się nieprzespana 🙉. Polecam!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca :)
Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 1 września 2020

Erika Swyler - "Światło innych gwiazd"



Książka "Światło innych gwiazd" zaintrygowała mnie, ponieważ tematyka kosmosu to coś, co bardzo mnie interesuje, a jednocześnie kompletnie nie potrafię ogarnąć swoim rozumem... 🌌

Erika Swyler bawi się konwencją powieści obyczajowej i science-fiction. Muszę jednak przyznać, że dość ciężko czytało mi się tę książkę ze względu na warstwę językową. Bywało, że nie mogłam się skupić na treści, gubiłam wątki, ponieważ styl autorki nie należał do najłatwiejszych. Lektura powieści przeciągnęła się przez to. W pewnym momencie akcja nabiera barw i zaczyna wciągać czytelnika, choć nadal trzeba przedzierać się przez specyfikę stylu autorki 🤔. 

W ogólnym rozrachunku "Światło innych gwiazd" to książka... smutna. Zakończenie jednego z wątków nadaje melancholijny nastrój. Sam epilog (ostatnia strona) miał w moim odczuciu wymiar metaforyczny. Powieść ta ukazuje z jednej strony przykrą prawdę na temat ludzkich marzeń - czasem za ich realizację trzeba zapłacić wysoką cenę. Poza tym... mogą być niebezpieczne 😶. Autorka podejmuje również próbę odpowiedzi na pytania, czy czas jest jednowymiarowy, czy dla każdego płynie tak samo, czy można zmienić jego strukturę? Przyszłość stoi przed nami otworem, być może kiedyś podróże w czasie wcale nie będą czymś niemożliwym... 


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca ♥ 
Moje media społecznościowe: