poniedziałek, 14 listopada 2022
Jarvin, Boutanox - "Sherlock Holmes. Mistyczne śledztwa" | recenzja
sobota, 20 marca 2021
Anna Paszkiewicz - "Książkożercy. Bądź jak Martyna"
Tym razem coś dla (naj)młodszych czytelników! Wydawnictwo Wilga przygotowało serię książeczek, które będą idealne do rozpoczęcia przygody z czytaniem i stawiania pierwszych kroków w świecie literatury. Różnią się one stopniem trudności w zależności od tego, czy dziecko zna już konkretne znaki.
Ja miałam okazję sięgnąć po tytuł "Książkożercy. Bądź jak Martyna". Ta lektura może wzmocnić chęć dziecka do podążania za własnymi marzeniami, ukazuje również siłę dziecięcej wyobraźni, dzięki której można odbyć podróż po świecie, nie wychodząc z domu. Myślę, że Martyna Wojciechowska jak najbardziej może być wzorem do naśladowania. Jej historia jest inspirująca, a program "Kobieta na krańcu świata" cieszył się wielkim zainteresowaniem widzów - w tym również moim.
Na końcu książeczki znajdują się pytania, które z kolei pomogą wyćwiczyć umiejętność czytania ze zrozumieniem. A ponieważ nie ma nic lepszego od łączenia przyjemnego z pożytecznym, książka zawiera również naklejki!
Ta seria powinna zagościć w biblioteczce każdego małego czytelnika :)
poniedziałek, 25 stycznia 2021
Sona Charaipotra, Dhonielle Clayton - "Tiny pretty things"
Tkwi we mnie nadal małe dziecięce marzenie o zostaniu baletnicą. Ta forma sztuki kojarzy mi się z nienaganną postawą, świadomością własnego ciała, pokonywaniem barier. Jednocześnie, choć pełen swego rodzaju magii, świat baletu jest okrutny, wymagający i bezwzględny. To walka nie tylko z innymi o miejsce w obsadzie, ale również z samym sobą - ciągłe doskonalenie własnego ciała i umysłu.
"Tiny pretty things" autorstwa S. Charaipotry i D. Clayton to historia uczennic i uczniów szkoły baletowej w Nowym Jorku. Intrygi, kłamstwa, bezwzględne dążenie do otrzymania upragnionej roli w przedstawieniu - wszystko to jest na porządku dziennym. Książka dzieli się na dwie części - sezon jesienny i wiosenny - i to właśnie ta druga jest ciekawsza, bardziej obfita w niecne gierki. O ironio, choć to Bette jawi się tutaj jako ta zła, polubiłam ją najbardziej ze wszystkich bohaterów... ale cóż, ja już tak mam, że darzę sympatią czarne charaktery.
"Tiny pretty things" jest propozycją nie tylko dla miłośników literatury young adult, choć to właśnie o losach młodzieży opowiada. Z pewnością sięgnę po kolejną część, gdy już zostanie wydana na polskim rynku.
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.
🎥 Przy okazji, pozwolę sobie na kilka słów o serialu, który powstał na podstawie tej książki. Choć szczerze mówiąc, znacznie różni się on od pierwowzoru - podobieństwa można policzyć na palcach jednej ręki. Zmienione zostały nawet imiona większości bohaterów. Uważam, że produkcja Netflixa daje złe wzorce, przede wszystkim z uwagi na bardzo dużo dość odważnych scen seksu. Z odcinka na odcinek pojawia się coraz więcej intryg, które mają zaszokować odbiorcę. Życie młodzieży uczęszczającej do prestiżowej szkoły baletowej jest ukazane w sposób maksymalnie negatywny, skrajny. Ale chyba najgorsza jest niemiłosiernie irytująca pani inspektor, która pojawia się w każdym odcinku, badając tropy i posuwając się przy tym do zadziwiających czynów. Pozostaje mi podsumować ten serial cytatem jednego z bohaterów: "ballet is a great destroyer"...


