Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insignis Media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insignis Media. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lipca 2021

Rashmi Sirdeshpande, Adam Hayes - "Dobre wieści, czyli dlaczego świat wcale nie jest taki zły"

Dobre wieści recenzja wydawnictwo Insignis

Jeśli macie czasami wrażenie, że zewsząd otaczają Was tylko smutne, przerażające, negatywne wiadomości, to... spokojnie, nie jesteście sami. Zbrodnie, katastrofy, klęski żywiołowe... Najlepiej byłoby odciąć się od tego, czy nawet wyjechać na bezludną wyspę i nie przejmować się resztą świata. Scenariusz idealny? Być może. 

Uważajcie tylko, aby miejscem Waszej destynacji raczej nie było któreś z tych opisanych przez Judith Schalansky w książce "Atlas wysp odległych".

Ale może do zmiany zdania i porzucenia myśli o emigracji nakłoni Was jedna z czerwcowych premier wydawnictwa Insignis - "Dobre wieści, czyli dlaczego świat wcale nie jest taki zły". To propozycja skierowana do młodszych czytelników, ale jak zwykle przy tego typu tytułach podkreślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby samemu po nią sięgnąć.

środa, 14 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Zagubiona księżniczka"

Connie Glynn - Kroniki Rosewood #3. Zagubiona księżniczka

"Zagubiona księżniczka" to trzeci tom cyklu "Kroniki Rosewood", który swoją premierę na polskim rynku wydawniczym miał w marcu tego roku. Po lekturze części pierwszej (zatytułowanej "Księżniczka incognito"), która pozytywnie mnie zaskoczyła, i ostatecznie raczej przeciętnej części drugiej ("Księżniczka debiutuje") sięgnęłam po kolejną pozycję z mieszanymi odczuciami.

Tym razem bohaterowie wyruszają w podróż do Japonii. Kontynuujemy wątki związane z mroczną organizacją Lewiatan - chyba pewne kwestie pozostaną owiane mgiełką tajemnicy i nierozstrzygnięte w nieskończoność. Spośród bohaterów najbardziej irytująca jest Lottie - niemal idealna, dobra i słodka aż do przesytu. Mając do czynienia z kimś wykreowanym w ten sposób trochę się męczę, bo generalnie wolę czarne charaktery, typy spod przysłowiowej ciemnej gwiazdy. Trzeba jednak przyznać, że akurat w tej części Lottie jakby nabiera trochę stanowczości, więc na przestrzeni trzech tomów możemy zaobserwować pewną jej przemianę.

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Księżniczka debiutuje"

Czas na recenzję kolejnego tomu serii "Kroniki Rosewood", zatytułowanego "Księżniczka debiutuje"! Pisząc ostatnio o części pierwszej ("Księżniczka incognito") przyznałam, że autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, bo spodziewałam się czegoś mocno infantylnego i generalnie nastawiłam się na rozczarowanie, a lektura była całkiem w porządku.


Czy kontynuacja cyklu trzyma podobny poziom, a może w tym przypadku sprawdza się zasada (znana raczej w kinematografii, ale ciii), że pierwsza część zwykle jest najlepsza, a kolejne powstają na kanwie jej popularności?

piątek, 9 kwietnia 2021

Connie Glynn - "Księżniczka incognito"

Sięgnęłam po pierwszy tom serii "Kroniki Rosewood", zatytułowany "Księżniczka incognito", z przeświadczeniem, że jestem pewnie trochę za stara na tego typu lekturę i że wyda mi się ona mocno infantylna. Dziwne wątpliwości, jak na kogoś, kto przecież sięga też po książki dla dzieci, więc młodzieżówki i tzw. young adult nie powinny być problemem. I muszę przyznać, że Connie Glynn zaskoczyła mnie dość pozytywnie, choć faktycznie pewnych infantylizmów się nie ustrzegła. Ale po kolei...

"Księżniczka incognito" oparta jest na dość znanym już schemacie. Jest ona - Ellie, młoda następczyni tronu, która ani myśli zachowywać się jak przystało na posiadaczkę tytułu. I... druga ona - Lottie, dziewczyna pochodząca z niższych sfer, której największym marzeniem jest być życzliwą, odważną, niepowstrzymaną niczym prawdziwa księżniczka. Oby to, co za chwilę napiszę, nie było tzw. spoilerem, czyli niechcianą i niepożądaną informacją dla potencjalnych czytelników tej książki - w każdym w razie pojawia się w niej wątek zamiany, choć... dość nietypowej.

czwartek, 31 grudnia 2020

Kathryn Nicolai - "Nic się nie dzieje"

 


Czy gdy byliście młodsi, czytano lub opowiadano Wam bajki na dobranoc? Miały one magiczną moc usypiania - wyciszały i pozwalały udać się w objęcia Morfeusza 😴. A gdyby tak powrócić do tej tradycji i przed snem, zamiast po raz setny tego dnia przeglądać media społecznościowe, przeczytać sobie coś na dobranoc?🌛

"Nic się nie dzieje" to książka zawierająca nieskomplikowane opowiadania, które otworzą nas na docenianie zwykłych codziennych chwil, na dostrzeganie ich piękna. Te krótkie historie mają na celu wyciszenie przed snem, aby czas odpoczynku stał się prawdziwym relaksem, a nie jedynie koniecznością przed kolejnym dniem pełnym wyzwań. Poza opowiadaniami autorka zmieściła w książce mniej lub bardziej nieoczywiste sposoby na relaks czy umilenie wolnego czasu, jak np. medytacja miłującej dobroci, suszenie tykwy czy przepis na irlandzki likier domowej roboty. To swoista realizacja doktryny slow life.

Przyznam szczerze, że nie korzystałam z tej książki zgodnie z jej przeznaczeniem 😉 tzn. nie czytałam opowiadań tuż przed snem, aby się wyciszyć. Myślę jednak, że mogą spełnić swoją rolę, ponieważ nie wymagają skupienia nadmiernej uwagi czy wysilenia umysłu.

Na docenienie zasługuje piękne wydanie - staranne i dopracowane. Delikatne ilustracje współgrają z całą koncepcją książki.

PS Dyzio zrobił do zdjęcia taką minę, że aż chciałoby się powiedzieć mu... "Nic się nie dzieje!"  

Za egzemplarz dziękuję Insignis Media!

Moje media społecznościowe:
  

 

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Neil de Grasse Tyson - "Listy od astrofizyka"



Kosmos... Przestrzeń rozciągająca się bez granic, w której jesteśmy lichą drobiną. Pole do popisu dla prowadzących badania i snujących marzenia o podboju innych planet. Temat do dyskusji między zwolennikami podejścia naukowego a tymi, którzy genezy powstania człowieka upatrują w działaniu siły wyższej.
 
Swego czasu mocno zainteresowałam się tematem kosmosu. Nurtuje mnie jak, dlaczego, kiedy i gdzie... I jako typowa humanistka nie potrafię wielu kwestii ogarnąć swoim umysłem. Chciałabym jednak dowiedzieć się jak najwięcej.
 
Książka "Listy do astrofizyka" to pierwsza publikacja Neila de Grasse Tysona, po którą miałam okazję sięgnąć. Autor odpowiada na listy swoich czytelników i słuchaczy, wśród których znajdują się zarówno jego fani, jak i krytycy. Pozycja ta oscyluje głównie wokół zagadnień związanych z podejściem naukowym a religijnym co do powstania człowieka (i Wszechświata w ogóle), etyką, moralnością. W tym kontekście zauważyłam polemikę głównie z religią chrześcijańską, co później zostało wyjaśnione. Nie brak w tej pozycji jednak i innych tematów. Tym, na co muszę zwrócić uwagę, jest bezkompromisowa szczerość i bezpośredniość autora, którą na początku poczytałam za butę i swego rodzaju arogancję. Okazuje się jednak, że taki właśnie jest Neil de Grasse Tyson i tym przekonał do siebie rzesze fanów.
 
"Listy do astrofizyka" to pozycja ciekawa, inspirująca, skłaniająca do refleksji i rozważań. Chętnie sięgnę po inne książki autora, tym razem, aby zgłębić temat kosmosu.
 

Za egzemplarz dziękuję Insignis Media!

Moje media społecznościowe:
  

czwartek, 15 sierpnia 2019

Helen Russell - "Atlas szczęścia"



Tę książkę przeczytałam jeszcze w marcu, jednak pomyślałam, że warto byłoby napisać choć kilka słów na jej temat. Na fali popularności życia w stylu hygge powstają co raz to nowe pozycje książkowe, które w zasadzie bardziej cieszą nasz zmysł wzroku, niźli stanowią jakąś ambitniejszą lekturę. "Atlas szczęścia" to potwierdza, ponieważ jest pozycją faktycznie wydaną bardzo ładnie - twarda okładka, papier nieprzeciętnej jakości, świetny układ i oprawa graficzna. Jednak właśnie grafika to najmocniejszy element tej książki. Bo treść już nie jest taka nadzwyczajna...