środa, 6 października 2021
Gary John Bishop - "Mądry, że f*ck"
piątek, 9 lipca 2021
Rashmi Sirdeshpande, Adam Hayes - "Dobre wieści, czyli dlaczego świat wcale nie jest taki zły"
Jeśli macie czasami wrażenie, że zewsząd otaczają Was tylko smutne, przerażające, negatywne wiadomości, to... spokojnie, nie jesteście sami. Zbrodnie, katastrofy, klęski żywiołowe... Najlepiej byłoby odciąć się od tego, czy nawet wyjechać na bezludną wyspę i nie przejmować się resztą świata. Scenariusz idealny? Być może.
środa, 14 kwietnia 2021
Connie Glynn - "Zagubiona księżniczka"
"Zagubiona księżniczka" to trzeci tom cyklu "Kroniki Rosewood", który swoją premierę na polskim rynku wydawniczym miał w marcu tego roku. Po lekturze części pierwszej (zatytułowanej "Księżniczka incognito"), która pozytywnie mnie zaskoczyła, i ostatecznie raczej przeciętnej części drugiej ("Księżniczka debiutuje") sięgnęłam po kolejną pozycję z mieszanymi odczuciami.
Tym razem bohaterowie wyruszają w podróż do Japonii. Kontynuujemy wątki związane z mroczną organizacją Lewiatan - chyba pewne kwestie pozostaną owiane mgiełką tajemnicy i nierozstrzygnięte w nieskończoność. Spośród bohaterów najbardziej irytująca jest Lottie - niemal idealna, dobra i słodka aż do przesytu. Mając do czynienia z kimś wykreowanym w ten sposób trochę się męczę, bo generalnie wolę czarne charaktery, typy spod przysłowiowej ciemnej gwiazdy. Trzeba jednak przyznać, że akurat w tej części Lottie jakby nabiera trochę stanowczości, więc na przestrzeni trzech tomów możemy zaobserwować pewną jej przemianę.
poniedziałek, 12 kwietnia 2021
Connie Glynn - "Księżniczka debiutuje"
Czas na recenzję kolejnego tomu serii "Kroniki Rosewood", zatytułowanego "Księżniczka debiutuje"! Pisząc ostatnio o części pierwszej ("Księżniczka incognito") przyznałam, że autorka pozytywnie mnie zaskoczyła, bo spodziewałam się czegoś mocno infantylnego i generalnie nastawiłam się na rozczarowanie, a lektura była całkiem w porządku.
Czy kontynuacja cyklu trzyma podobny poziom, a może w tym przypadku sprawdza się zasada (znana raczej w kinematografii, ale ciii), że pierwsza część zwykle jest najlepsza, a kolejne powstają na kanwie jej popularności?
piątek, 9 kwietnia 2021
Connie Glynn - "Księżniczka incognito"
Sięgnęłam po pierwszy tom serii "Kroniki Rosewood", zatytułowany "Księżniczka incognito", z przeświadczeniem, że jestem pewnie trochę za stara na tego typu lekturę i że wyda mi się ona mocno infantylna. Dziwne wątpliwości, jak na kogoś, kto przecież sięga też po książki dla dzieci, więc młodzieżówki i tzw. young adult nie powinny być problemem. I muszę przyznać, że Connie Glynn zaskoczyła mnie dość pozytywnie, choć faktycznie pewnych infantylizmów się nie ustrzegła. Ale po kolei...
"Księżniczka incognito" oparta jest na dość znanym już schemacie. Jest ona - Ellie, młoda następczyni tronu, która ani myśli zachowywać się jak przystało na posiadaczkę tytułu. I... druga ona - Lottie, dziewczyna pochodząca z niższych sfer, której największym marzeniem jest być życzliwą, odważną, niepowstrzymaną niczym prawdziwa księżniczka. Oby to, co za chwilę napiszę, nie było tzw. spoilerem, czyli niechcianą i niepożądaną informacją dla potencjalnych czytelników tej książki - w każdym w razie pojawia się w niej wątek zamiany, choć... dość nietypowej.
czwartek, 31 grudnia 2020
Kathryn Nicolai - "Nic się nie dzieje"
Czy
gdy byliście młodsi, czytano lub opowiadano Wam bajki na dobranoc?
Miały one magiczną moc usypiania - wyciszały i pozwalały udać się w
objęcia Morfeusza
.
A gdyby tak powrócić do tej tradycji i przed snem, zamiast po raz setny
tego dnia przeglądać media społecznościowe, przeczytać sobie coś na
dobranoc?![]()
"Nic
się nie dzieje" to książka zawierająca nieskomplikowane opowiadania,
które otworzą nas na docenianie zwykłych codziennych chwil, na
dostrzeganie ich piękna. Te krótkie historie mają na celu wyciszenie
przed snem, aby czas odpoczynku stał się prawdziwym relaksem, a nie
jedynie koniecznością przed kolejnym dniem pełnym wyzwań. Poza
opowiadaniami autorka zmieściła w książce mniej lub bardziej
nieoczywiste sposoby na relaks czy umilenie wolnego czasu, jak np.
medytacja miłującej dobroci, suszenie tykwy czy przepis na irlandzki
likier domowej roboty. To swoista realizacja doktryny slow life.
Przyznam szczerze, że nie korzystałam z tej książki zgodnie z jej przeznaczeniem
tzn. nie czytałam opowiadań tuż przed snem, aby się wyciszyć. Myślę
jednak, że mogą spełnić swoją rolę, ponieważ nie wymagają skupienia
nadmiernej uwagi czy wysilenia umysłu.
Na docenienie zasługuje piękne wydanie - staranne i dopracowane. Delikatne ilustracje współgrają z całą koncepcją książki.
PS Dyzio zrobił do zdjęcia taką minę, że aż chciałoby się powiedzieć mu... "Nic się nie dzieje!"
poniedziałek, 14 grudnia 2020
Neil de Grasse Tyson - "Listy od astrofizyka"
czwartek, 15 sierpnia 2019
Helen Russell - "Atlas szczęścia"
Tę książkę przeczytałam jeszcze w marcu, jednak pomyślałam, że warto byłoby napisać choć kilka słów na jej temat. Na fali popularności życia w stylu hygge powstają co raz to nowe pozycje książkowe, które w zasadzie bardziej cieszą nasz zmysł wzroku, niźli stanowią jakąś ambitniejszą lekturę. "Atlas szczęścia" to potwierdza, ponieważ jest pozycją faktycznie wydaną bardzo ładnie - twarda okładka, papier nieprzeciętnej jakości, świetny układ i oprawa graficzna. Jednak właśnie grafika to najmocniejszy element tej książki. Bo treść już nie jest taka nadzwyczajna...







