Ależ mam mętlik w głowie. Jestem rozdarta, co mam o tej książce sądzić. Zastanawiam się, czy cokolwiek we mnie poruszyła. W trakcie lektury miałam pewne refleksje, ale pojawia się pytanie, czy autorce udało się w namacalny sposób przekazać emocje, jakie targały nią po stracie matki, czy może raczej sama tematyka pobudziła pewne myśli, bo dziwnym byłoby, gdybym przeszła przez lekturę bez nich? Odpowiedź - raczej to ostatnie.
A poza tym jak ocenić książkę, która stanowi zbiór intymnych zapisków o umieraniu bliskiej osoby, o tym, jak niełatwo się z tym pogodzić i wrócić do życia? Czy w ogóle wypada? Czy to książka dla każdego, czy dla tych, którzy podobnie jak jej autorka, zmagają się z bólem straty, z poczuciem osamotnienia, z niedającą się ukoić żałobą?

