środa, 18 stycznia 2012

Smerfy - seria książek

Peyo - "Dziwny Smerf", "Smerf dyktator", "Smerfomaszynka-pogodynka", Egmont

Pamiętacie piękne kreskówki o Smerfach emitowane wieczorami przez TVP w ramach dobranocki? Szczerze ubolewam nad tym, że Smerfy dostały teraz nowy wygląd - nowoczesny, cyfrowy. I naprawdę on mi się nie podoba - okej, możecie mnie na te słowa obrzucić błotem, ale takie są moje odczucia.

Ale notka nie ma być wcale o filmie czy kreskówce, ale o książeczkach wydawnictwa Egmont. Przeczytałam ostatnio trzy, z czystej ciekawości oraz dlatego, że zmęczona poprawianiem ocen przed końcem semestru i uczeniem się na bieżąco do kartkówek i sprawdzianów, nie miałam siły na ambitniejszą lekturę (co od dziś już poprawiam! :)) Smerfne historyjki są dla mnie czymś w rodzaju powrotu do dzieciństwa, które tak szybko minęło (no tak, nie mogę narzekać, bo jestem nastolatką, ale beztroskie czasy dzieciństwa już za mną...).

Dziwny smerf to historia smerfa, który chce podróżować po świecie. W wiosce zwyczajnie mu się nudziło. Postanowił więc, że opuszcza to miejsce, więc Papa Smerf dał mu magiczny gwizdek. Niezwykłą właściwością tego przedmiotu było to, że jeśli smerf znalazłby się w niebezpieczeństwie, po zagwizdaniu natychmiast znajdywał się z powrotem w wiosce. Dziwny smerf rozpoczął swoją wędrówkę i wkrótce natknął się na kogoś zupełnie nieoczekiwanego...
Smerfomaszynka-pogodynka to wynalazek Pracusia. Gdy deszcz pada nieprzerwanie od kilku dni, sprytny smerf postanawia stworzyć maszynkę, która będzie regulować pogodę. Ustawiona zostaje oczywiście na słońce. Nastają dni pięknej pogody i wszyscy są zadowoleni... Ale po kilku dniach deszczu zaczyna po prostu brakować. I, jak to trafnie ujęto na tylnej okładce książki, nie można mieć naraz i słońca, i deszczu...
Smerf dyktator opowiada o tym, jak Papa Smerf musiał udać się w poszukiwanie roślin, zaś jego miejsce jako przywódcy smerfów zajął Ważniak. Tak, tak, to ten przemądrzały smerf, którego nie wszyscy lubią (podejrzewam, że większość ;-)) - mnie zaś irytował szczególnie (to gdy jeszcze parę lat temu oglądałam bajkę ;)). Ważniak postanawia zbudować sobie rezydencję, ale nie robi tego sam - smerfy pracują w pocie czoła i wkrótce powstaje piękny pałac, do którego dyktator wprowadza się. Czy jednak wszystkie smerfy to zaakceptują?

Przyznam, że najbardziej podobały się mi dwie pierwsze książeczki, a więc Dziwny smerf i Smerfomaszynka-pogodynka. Historyjki są pełne ślicznych rysunków pana Peyo, tekst jest pisany dużymi literami i niewiele go na jednej stronie - wobec czego są to książeczki idealne dla tych dzieci, które rozpoczynają swoją przygodę z "poważnym" czytelnictwem ;) oraz dla wszystkich, którzy lubią smerfy. Nawet dla dorosłych - przypomną sobie dzieciństwo i smerfy sprzed... hm... "ataku techniki cyfrowej"...

9 komentarzy:

  1. Przed laty oglądałam regularnie, ot czar dzieciństwa... tych poprawionych cyfrowo Smerfów po prostu nie znoszę, podobnie jak Ty; lepsze znów okazało się wrogiem dobrego.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie!
      Tyle teraz nowych wersji znanych bajek - a oryginały okazują się o niebo lepsze.
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Uwielbiałam kiedyś Smerfy!! Chętnie zaopatrzę się w książeczkę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam nadal - chyba mam jakąś "smerfomanię" :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem odosobniona ;)

      Usuń
  4. Mój brat uwielbia te książeczki, są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Smerfy to była moja ulubiona bajka, ta smerfna muzyczka przypomina mi dzieciństwo :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)