Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Egmont. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 maja 2012

Louise Rennison - Ciao, bella, czyli w sidłach miłości

Autor: Louise Rennison
Tytuł: Ciao, bella, czyli w sidłach miłości
Wydawnictwo: Egmont 2006
Seria: Zwierzenia Georgii Nicolson, tom VI


Pamiętacie, jak podczas czytania dwóch poprzednich tomów (tutaj recenzja tomu IV Tańcząc na golasa, a tutaj V - Jak rozkochać w sobie każdego chłopaka) pękałam ze śmiechu i obiecałam sobie, że nie będę czytać serii tych książek w miejscach publicznych? Obietnicę złamałam. I znowu, że tak kolokwialnie powiem, cieszyłam twarz ku zdumieniu znajomych ze szkoły.

Tym razem Georgia Nicolson wyjeżdża do Ameryki wraz ze swoimi rodzicami. Ma szansę odnaleźć tam Masima - obiekt swoich westchnień. Jedyny problem tkwi w tym, że Georgia nie zna nawet jego numeru telefonu, a osób o jego nazwisku jest w Ameryce, cóż, dość dużo. Początkowe myślenie, że Ameryka nie jest przecież taka wielka, prawda? z czasem zostaje zastąpione przez przekonanie, iż spora jednak jest. Nawet bardzo. Dziewczyna wraca do Anglii i tam po jakimś czasie otrzymuje list od swojego poprzedniego chłopaka, Robbiego, który chce odnowić kontakty. Georgia ma dylemat: czy 'polować' na Masima, czy też ponownie zacząć chodzić z Robbiem?

I jakby tego było mało, ma jeszcze całe mnóstwo problemów szkolnych, rodzinnych i urodowych. Ach, te nasze nastoletnie kłopoty...

Jak i przy okazji poprzednich części serii wspominałam, tak i teraz jeszcze raz napiszę: gorąco zachęcam Was do zapoznania się z tą serią. Wprawdzie lektura ta niezbyt jest ambitna, ale na poprawę humoru czy leniwe popołudnie nadaje się idealnie! Jeśli macie chwilkę czasu, nie traćcie go i czym prędzej poznajcie przygody Georgii Nicolson!

PS No krótko dziś, krótko, ale co ja mogę na to poradzić - książka po prostu świetna i kropka :)

wtorek, 8 maja 2012

Michael Coleman - Płomienne olimpiady


Autor: Michael Coleman
Tytuł: Płomienne olimpiady
Wydawnictwo: Egmont 2000
Seria: Monstrrrualna Erudycja, tom XXIII

Igrzyska olimpijskie zbliżają się wielkimi krokami (jaka szkoda, że nie zobaczymy w nich naszych siatkarek... Na szczęście emocje w tej dyscyplinie zafundują nam panowie ^^). Już niedługo w Londynie zapłonie znicz olimpijski i zaczną się emocje związane z rozgrywkami. Ale jako że nie wszystko kręci się dookoła bieżni, po której biegają zawodnicy, proponuję, żebyśmy poznali historię igrzysk olimpijskich...

... a pomoże nam w tym ta oto książka. Zaczynamy od olimpiad rozgrywanych w starożytności - pięciodniowych zawodów, w których mogli brać udział tylko i wyłącznie mężczyźni. Konkurencji było kilka: pięciobój, wyścigi rydwanów, boks, biegi, zapasy... W dyscyplinie zwanej pankrationem panowała jasna zasada: wszystkie chwyty dozwolone! Na szczęście z biegiem lat i dyscypliny, i normy uległy zmianom. Dziś mamy wiele konkurencji z określonymi regułami, kobiety mogą brać w nich udział, a zwycięzców nagradza się nie wieńcem laurowym, lecz medalem.

Płomienne olimpiady to książka świetnie napisana i wydana - z humorem i polotem. Jeśli myślicie, że to tylko nudny, szablonowy tekst, który ma służyć tylko wyjaśnieniu, skąd się wzięły igrzyska olimpijskie - bardzo się mylicie! Język tekstu jest żywy, porywa czytelnika i wciąga go. Zresztą książka jest tak 'skonstruowana', by nie odczuć nudy - znajdziecie tu całe mnóstwo ciekawostek, quizów i testów, zabawnych historii, komiksów, a także grę w maraton! Przy okazji dzięki doskonale zilustrowanym instrukcjom możesz poćwiczyć np. skok w dal z miejsca. Tylko pamiętaj, żeby się nie przewrócić ;)

Krótko mówiąc, jeśli dotyczy Cię co najmniej jeden z tych powodów:

  • interesujesz się sportem i wszystkim, co jest z nim związane;
  • chciał/abyś dowiedzieć się, jak 'ewoluowały' igrzyska przez tyle lat;
  • chciał/abyś poznać całe mnóstwo ciekawostek na temat olimpiady;
  • potrzebujesz lekkiej książki, przy której można odreagować i śmiać się do rozpuku;
  • po prostu spodobała Ci się moja recenzja,

zajrzyj do tej książki. Nie pożałujesz :)

niedziela, 6 maja 2012

Louise Rennison - Jak rozkochać w sobie każdego chłopaka


Autor: Louise Rennison
Tytuł: Jak rozkochać w sobie każdego chłopaka
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Zwierzenia Georgii Nicolson, tom V

Spokojnie, nie macie przed sobą recenzji żadnego poradnika dla zdesperowanych singielek. To tytuł jednej z części serii Zwierzenia Georgii Nicolson. Pamiętacie, co działo się w poprzednim tomie? Jeśli nie, zajrzyjcie do mojej recenzji - tam pokrótce opisałam wydarzenia z części czwartej.

Tym razem Georgia ze stanu wielkiej radości wpada w rozpacz, po tym jak jej chłopak Robbie wyjeżdża do Nowej Zelandii (przez bohaterkę zwanej Krainą Kangurów). Związek na odległość zazwyczaj się rozpada - tak też się dzieje w przypadku tej pary. Georgia postanawia poflirtować z innymi chłopakami, a pomóc mają jej w tym porady z - no tak, to już akurat jest poradnik - książki Jak rozkochać w sobie każdego faceta. Wypróbowuje kolejne sposoby aż do chwili, w której w najmniej oczekiwanym momencie przydarza się jej mały urodowy wypadek. Jaki? Nie czytajcie opisu na tylnej stronie okładki, bo nie będziecie mieć niespodzianki...

Książka ta obfituje w niecodzienne sytuacje, ciekawe opisy, zabawne dialogi. Bohaterowie są świetnie wykreowani. Narratorką powieści jest Georgia - możemy poznać jej przemyślenia co do niektórych, zarówno ważnych, jak i tych zupełnie błahych spraw. Autorka posiada lekkie pióro, dzięki czemu jej powieści nie są trudne w odbiorze i trafiają zarówno do nastolatek, jak i... ich mam (tak, tak, zarówno młodym dziewczynom, jak i dorosłym kobietom książka jest polecana. Może dzięki niej mamy wreszcie zrozumieją punkt widzenia ich nastoletnich córek?)

Kolejny raz perypetie Georgii Nicolson sprawiają, że człowiek śmieje się do łez i bólu brzucha. Ja co chwilę wybuchałam chichotem, a moja siostra patrzyła na mnie jak na wariatkę. Postanowiłam wtedy (ze względów dbania o swoją reputację) nie czytać tej książki w miejscach publicznych...

wtorek, 1 maja 2012

Louise Rennison - Tańcząc na golasa


Autor: Louise Rennison
Tytuł: Tańcząc na golasa
Wydawnictwo: Egmont
Seria: Zwierzenia Georgii Nicolson, tom IV


Georgia Nicolson to typowa nastolatka. Jej życie osobiste obfituje we wszelkiego rodzaju kłopoty, włączając w to problemy miłosne, rodzinne oraz te związane z urodą i przyjaźnią. A gdybyśmy chcieli, moglibyśmy doliczyć do tego jeszcze o wiele więcej...

Pewnie się zastanawiacie, czemu recenzowanie tej serii (mojej ulubionej zresztą, o czym pisałam w poprzednim poście przy okazji 30. dni z książkami) zaczynam od części czwartej. Poprzednie tomy czytałam wielokrotnie w ubiegłym roku, ale pisanie opinii czegoś, czego nie pamięta się zbyt dobrze, nigdy nie wychodzi najlepiej. Dlatego zaczynam od czwartej części, którą udało mi się niedawno wypożyczyć w bibliotece.

Georgia jest szczęśliwie zakochana w Robbiem, którego nazywa Bogiem Seksu. Chłopak tak na nią działa, że za każdym razem, gdy się spotykają, dziewczyna zaczyna mamrotać bez ładu i składu i głupio się zachowywać. Któregoś dnia uświadamia sobie, że jednak nadal czuje coś do innego znajomego, Dave'a Jajcarza, z którym całowała się na jednej z imprez. Georgia jest dosłownie przerażona swoim odkryciem: chce być wierna Robbiemu, a jednocześnie staje się niepokojąco zazdrosna o Dave'a. Jak ma zapanować nad (uwaga - ciekawa nazwa!) Syndromem Czerwonego Tyłka?

Książka jest przezabawna. Nawet w momentach, w których bohaterka odczuwa wielki smutek, nie sposób się nie roześmiać. Autorka* świetnie wykreowała postać Georgii oraz jej koleżanek z Drużyny Asów. Każda sytuacja wydaje się realna, a genialny humor dopełnia wszystkiego. W książce znajdziemy jeszcze wiele złotych myśli głównej bohaterki, o, na przykład:

Co jest z tymi dorosłymi? Dlaczego najpierw narzekają, że zachowujesz się dziecinnie: i każą ci wreszcie dorosnąć, i tak dalej, a kiedy wreszcie dorastasz, zaczynają się mazać? (str. 108)

Święta prawda.

Polecam gorąco tę, jak to określono, wersję Dziennika Bridget Jones dla nastolatków. Tę książkę mogą przeczytać i dziewczyny, i ich mamy. Przecież nie tylko muzyka łączy pokolenia, prawda? :)

*ta kwestia jest dość sporna. Na tylnej stronie okładki napisane jest, że Louise Rennison to "znany satyryk", co wskazuje na płeć męską autora książki. Jednak gdy wpisałam nazwisko w wyszukiwarkę, okazało się, że Louise Rennison... jest kobietą. I ta wersja jest chyba właściwa - jaki facet tak genialnie i trafnie opisałby życie nastolatki?

środa, 18 stycznia 2012

Smerfy - seria książek

Peyo - "Dziwny Smerf", "Smerf dyktator", "Smerfomaszynka-pogodynka", Egmont

Pamiętacie piękne kreskówki o Smerfach emitowane wieczorami przez TVP w ramach dobranocki? Szczerze ubolewam nad tym, że Smerfy dostały teraz nowy wygląd - nowoczesny, cyfrowy. I naprawdę on mi się nie podoba - okej, możecie mnie na te słowa obrzucić błotem, ale takie są moje odczucia.

Ale notka nie ma być wcale o filmie czy kreskówce, ale o książeczkach wydawnictwa Egmont. Przeczytałam ostatnio trzy, z czystej ciekawości oraz dlatego, że zmęczona poprawianiem ocen przed końcem semestru i uczeniem się na bieżąco do kartkówek i sprawdzianów, nie miałam siły na ambitniejszą lekturę (co od dziś już poprawiam! :)) Smerfne historyjki są dla mnie czymś w rodzaju powrotu do dzieciństwa, które tak szybko minęło (no tak, nie mogę narzekać, bo jestem nastolatką, ale beztroskie czasy dzieciństwa już za mną...).

Dziwny smerf to historia smerfa, który chce podróżować po świecie. W wiosce zwyczajnie mu się nudziło. Postanowił więc, że opuszcza to miejsce, więc Papa Smerf dał mu magiczny gwizdek. Niezwykłą właściwością tego przedmiotu było to, że jeśli smerf znalazłby się w niebezpieczeństwie, po zagwizdaniu natychmiast znajdywał się z powrotem w wiosce. Dziwny smerf rozpoczął swoją wędrówkę i wkrótce natknął się na kogoś zupełnie nieoczekiwanego...
Smerfomaszynka-pogodynka to wynalazek Pracusia. Gdy deszcz pada nieprzerwanie od kilku dni, sprytny smerf postanawia stworzyć maszynkę, która będzie regulować pogodę. Ustawiona zostaje oczywiście na słońce. Nastają dni pięknej pogody i wszyscy są zadowoleni... Ale po kilku dniach deszczu zaczyna po prostu brakować. I, jak to trafnie ujęto na tylnej okładce książki, nie można mieć naraz i słońca, i deszczu...
Smerf dyktator opowiada o tym, jak Papa Smerf musiał udać się w poszukiwanie roślin, zaś jego miejsce jako przywódcy smerfów zajął Ważniak. Tak, tak, to ten przemądrzały smerf, którego nie wszyscy lubią (podejrzewam, że większość ;-)) - mnie zaś irytował szczególnie (to gdy jeszcze parę lat temu oglądałam bajkę ;)). Ważniak postanawia zbudować sobie rezydencję, ale nie robi tego sam - smerfy pracują w pocie czoła i wkrótce powstaje piękny pałac, do którego dyktator wprowadza się. Czy jednak wszystkie smerfy to zaakceptują?

Przyznam, że najbardziej podobały się mi dwie pierwsze książeczki, a więc Dziwny smerf i Smerfomaszynka-pogodynka. Historyjki są pełne ślicznych rysunków pana Peyo, tekst jest pisany dużymi literami i niewiele go na jednej stronie - wobec czego są to książeczki idealne dla tych dzieci, które rozpoczynają swoją przygodę z "poważnym" czytelnictwem ;) oraz dla wszystkich, którzy lubią smerfy. Nawet dla dorosłych - przypomną sobie dzieciństwo i smerfy sprzed... hm... "ataku techniki cyfrowej"...