środa, 20 listopada 2019

Hannah Fry - "Matematyka miłości. Wzory, dowody, równania i powiązania"


Czy matematyka i miłość mogą mieć ze sobą cokolwiek wspólnego? Czy wzorami i równaniami da się wytłumaczyć pewne zachowania, a korzystając z określonych schematów... kogoś poderwać? Generalnie żywiłam nadzieję, że niniejsza książka wciągnie mnie w temat - choć nie miałam jasno określonych oczekiwań, ale czułam, że okaże się najciekawszą z dotychczas przeczytanych przeze mnie pozycji z serii #TED. Może moje zaciekawienie nie jest z początku tak oczywiste - wszak jak na humanistkę przystało od cyferek wolę literki (choć studiuję ekonomię, a zatem kierunek w pewnym stopniu powiązany z królową nauk), a od rozwiązywania skomplikowanych zadań - wkuwanie na pamięć (na co z kolei pozwala mi drugi studiowany przeze mnie kierunek, czyli prawo)... Ale do rzeczy! Książka nie do końca spełniła moje... również nie do końca sprecyzowane oczekiwania. Okazała się w dużej mierze po prostu schematyczna i mało przekonywująca. Ale czy w ogóle powinnam traktować ją na poważnie?


Autorka korzystając z rozmaitych matematycznych teorii, wzorów i strategii próbuje przełożyć prawidła rządzące tą nauką na miłość. Zaczynamy od tego, jakie są nasze szanse na znalezienie prawdziwej miłości, przechodząc dalej poprzez sposoby na flirtowanie i podryw, kończąc zaś na poradach związanych z urządzaniem wesela, a nawet tym, jak żyć długo i szczęśliwie. Co ma do tego wszystkiego matematyka, zapytacie? No właśnie, widzę problem w niedociągnięciach, które ujawniają się, gdy próbujemy odnieść coś tak abstrakcyjnego do prawdziwego życia. Mimo istnienia rozmaitych wzorów i schematów oraz prób podpięcia ich pod rzeczywiste sytuacje, i tak okaże się ostatecznie, że nie da się tego przełożyć jeden do jednego. Zawsze znajdzie się coś, co wyłamie się ze schematu, zmienna, która nie będzie pasowała do wzoru czy osoba niepoddająca się stereotypowi.

Dobrze, że matematyka nie rządzi naszym życiem na tyle, aby determinować czystymi wzorami nasze zachowania, zwłaszcza w tak głęboko intymnym wręcz obszarze, jakim jest miłość. Natomiast da się zauważyć pewne prawidła, które faktycznie mogłyby zostać odzwierciedlone w rozmaitych równaniach - może bardziej w sferze teoretycznej, niż praktycznej, bo ciężko o urzeczywistnienie niektórych założeń. Wracając do rozważań, które podjęłam we wstępie recenzji, nie do końca zatem sądzę, że mogę traktować tę książkę poważnie - i w ogóle jako popularnonaukową, a nie coś w rodzaju poradnika. Sama autorka na wstępie niejako ostrzega, że będzie w niej trochę abstrakcji i uproszczeń. Jeśli podejdziemy do tej pozycji z przymrużeniem oka, zapewni nam ona rozrywkę i nieco wprowadzi w matematyczny świat mniej lub bardziej skomplikowanych równań. I może właśnie o to tu chodzi? Było w tej książce parę intrygujących, angażujących czytelnika fragmentów, ale również i takich, których w sumie nie zrozumiałam - może niezbyt się skupiłam, a jak już wspominałam, mam umysł bardziej humanistyczny niż ścisły. Ale nie do końca tego się spodziewałam po "Matematyce miłości", dlatego nie mogę z czystym sumieniem bezkrytycznie jej polecić.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Relacja.

Polecane posty o podobnej tematyce: #TED Books.
Moje media społecznościowe:
  

18 komentarzy:

  1. Przyznam, że to ciekawa korelacja. Nigdy nie łączyłabym matematyki z miłością.

    OdpowiedzUsuń
  2. A to ciekawe, ja też po ekonomii, a bardziej siedzi we mnie humanista 😁 Co do książki, to nie słyszałam o niej wcześniej. Miłość i matematyka? Czy w miłości można kalkulować? Myślę że serce najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie da się wszystkiego przewidzieć i też nie da się wciąż kierować się rozsądkiem, całkowicie odrzucając serce czy intuicję.

      Usuń
  3. Raczej pozycja nie dla mnie :/ Ja się przyznam, że jestem typową humanistką, a matematykę w liceum uwielbiałam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem upośledzona matematycznie. Całe liceum jechałam na "dopach" a przyjaciółki musiały ze mną siedziec po lekcjach i tłumaczyć jak się przekształca wzory. Do dziś nie ogarnęłam funkcji trygonometrycznych. Matematyka to dla mnie czysty horror, więc dla dobra moich nerwów - podziękuję xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Matematyka nigdy nie byłą moja mocną stroną ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak zdecydowana większość zapalonych moli książkowych w blogosferze to chyba humaniści :D.

      Usuń
    2. Chyba tak chociaż są i tacy co mają podzielne zainteresowania :)

      Usuń
  6. Ha! I nawet w kwestii miłości ma coś do powiedzenia królowa nauk! Ciekawe, czy stosować takie zasady w prawdziwym związku i czy one pomagają w sytuacjach kryzysowych, jakie przecież też zdarzają się małżeńskim parom. W sumie to nie wiem, czy te wszystkie poradniki o miłości to naprawdę przydatne pomocne książki, życie i tak idzie swoim torem.
    Serdeczności i buziaczki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie nie przepadam za poradnikami. Ta książka tutaj nie jest stricte poradnikiem, choć da się wyodrębnić kilka fragmentów, które w podobny sposób by o niej świadczyły.

      Usuń
  7. Gdyby to wszystko było takie proste, to już dawno postarałabym się być jak najlepszym matematykiem ;) Jednak, jak wspominasz, zawsze ktoś wyłamie się ze schematów :D

    OdpowiedzUsuń
  8. To musi być ŚWIETNA KSIAŻKA! Zapisuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainspirowałam do sięgnięcia po nią :).

      Usuń
  9. Ciekawy temat, też się kiedyś nad tym zastanawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno nie jest to książka, która brałabym na poważnie, chociaż znam ludzi, którzy we wszystkim doszukują się schematów i traktują ludzi jak maszyny, które można zaprogramować po swojemu. Miłości jednak nie da się obliczyć, a ludzie wyłamują się z wszelkich schematów. Nie mniej dla rozrywki można przeczytać, chociaż sama nie wiem czy warto :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że osoby, które interesują się niekonwencjonalnymi metodami nauki i różnymi... związkami :) pomiędzy nauką a różnymi sytuacjami z życia codziennego etc. mogą sięgnąć po tę książkę.

      Usuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)