piątek, 25 października 2019

Edyta Stępczak - "Burka w Nepalu nazywa się sari"

Istnieją książki, które wywierają w trakcie lektury na czytelniku ogromne wrażenie, jednocześnie zostając na dłużej w jego rozmyślaniach nawet po przewróceniu ostatniej strony. Choć recenzję książki "Burka w Nepalu nazywa się sari" piszę na świeżo po jej przeczytaniu, jestem pewna, że jeszcze przez jakiś czas pozostanie mi w pamięci...

Mogę bez wątpienia przyznać, że to lektura niełatwa i skłaniająca do refleksji. Autorka, dziennikarka i działaczka społeczna, ukazuje życie kobiet w Nepalu - kraju położonym u stóp Himalajów. Powiedzieć, że nie jest ono usłane różami, to eufemizm w najczystszej postaci. Z kart książki wyłania się obraz ciężkiego losu kobiet, związanych normami społeczno-religijnymi i patriarchalną tradycją. Przewracając kolejne strony, autorka ukazuje czytelnikom mnogość restrykcji, upokorzeń i cierpień, jakim poddawane są codziennie tysiące kobiet zamieszkujących ten niewielki kraj.


Ucieczka przed schematami społecznymi przekazywanymi z pokolenia na pokolenie jest ogromnym wyzwaniem. W Nepalu nawet system prawny stoi niejako pod tradycją i wymaganiami otoczenia w patriarchalnej strukturze tamtejszego społeczeństwa. Pozycja kobiety w Nepalu jest niezwykle niska. Autorka przytacza rozmowy z osobami, które zechciały podzielić się swoimi historiami, cytuje informacje z prasy i podaje rozmaite dane statystyczne. Nie sposób nie zastanowić się chociaż raz nad problemem nierówności społecznej, dyskryminacji i okrucieństwa, jakiemu poddano kobiety. Gdy w Nepalu rodzi się syn, staje się to powodem wielkiej radości i znakiem błogosławieństwa bóstw. Gdy natomiast na świat przychodzi córka - lepiej się do tego nie przyznawać i przez kilka lat wychowywać ją jak chłopca, aby choć przez pewien czas zapewnić jej swobodę. Zwyczaje, jakimi rządzi się tamtejsza kultura, nierzadko wywoływały we mnie oburzenie - jak na przykład jedna z tradycji, nakazująca izolowanie miesiączkującej dziewczyny od reszty domowników w oborze czy szałasie. Jak można się domyślić, wiele z nich przypłaciło to życiem bądź stało się ofiarami napaści.

W moich oczach żądania współczesnych "feministek" z nowoczesnego Zachodu, pragnących płeć damską wynieść na piedestał, są zupełnie bezpodstawne w stosunku do sytuacji kobiet, które naprawdę potrzebują pomocy. Czymże jest walka o stosowanie żeńskich końcówek w nazwach rozmaitych zawodów w stosunku do bycia spychanym na margines społeczny, poniżanym, wykorzystywanym, okaleczanym i zabijanym - często przez najbliższych... Tak, powinno dążyć się do równouprawnienia, a nie do wywyższania jednej płci kosztem drugiej. Żadna dyskryminacja nie prowadzi do czegoś dobrego.

Ostatnie rozdziały książki napajają odrobiną nadziei na to, że może być lepiej. W Nepalu działa mnóstwo organizacji, które zajmują się edukowaniem i pomocą tym, których życie nie oszczędzało. Autorka przytacza cytat autorstwa Ericha Marii Remarque jako motto jednego z rozdziałów - "Los nie jest nigdy silniejszy niż wola, która mu się przeciwstawia". Działania prowadzone przez te organizacje są pierwszym krokiem ku lepszemu życiu nepalskich kobiet - ku uwolnieniu się od zakorzenionych w kulturze schematów, przekonań i ról.

14 komentarzy:

  1. Lubię książki, z których można się wiele dowiedzieć ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Swego czasu, czytałam wiele tego typu książek, więc może warto do nich wrócić. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę w swojej biblioteczce. Na taką pozycję muszę mieć odpowiedni nastrój.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam wcześniej zdania na jej temat, ale teraz chyba dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam dużo tego typu książek, ale zawsze mogę sięgnąć po kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że dam tej książce szansę za jakiś czas. Jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa książka, ale bardzo tragiczna w swej wymowie. Pomyśleć, że istnieją kraje, gdzie większość kobiet musi żyć w takich warunkach! Straszna perspektywa!
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobnych książek już przeczytałam trochę. Możliwe, że kiedyś dam jej szansę jeśli będę miała ochotę na ten gatunek i tego typu książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rzadko czytam tego typu książki, ale może tej dam szansę

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałabym tę ksiązkę przeczytać, nawet pomimo mojej niewielkiej sympatii do literatury faktu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa książka. Chętnie sama przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  12. Może kiedyś się skuszę. :)
    Pozdrawiam serdecznie ♥♥
    Nie oceniam po okładkach

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam w bibliotece na półce, na pewno w wolnej chwili przeczytam, bo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)