Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 sierpnia 2021

SERIAL: "Fran Lebowitz. Udawaj, że to miasto"

Bezkompromisowa, błyskotliwa, szczera. Taka jawi się Fran Lebowitz w miniserialu dokumentalnym zatytułowanym "Fran Lebowitz. Udawaj, że to miasto". Jakiś czas temu dowiedziałam się o nadchodzącej premierze wydawnictwa Znak, zatytułowanej "Nie w humorze". Moją uwagę jak zwykle przyciągnęła okładka z rzucającym się w oczy symbolem popularnej platformy streamingowej, na której dostępna jest produkcja w reżyserii Martina Scorsese. I od jej obejrzenia zaczęłam.

Na początek idealny cytat, który znalazłam w artykule na stronie magazynu "VOGUE", poświęconym właśnie sylwetce felietonistki w kontekście miniserialu Netflixa. Pozwolę sobie go tutaj przytoczyć:
"Gdyby co najmniej połowa ludzi, którzy wiedzą, kim jest Kim Kardashian West, wiedziała, kim jest Fran Lebowitz, świat byłby - jestem tego pewien - lepszym miejscem. To marzenie ściętej głowy, bo ludzie wolą hashtagi niż mądre słowa, nawet podane w atrakcyjnej formie"

wtorek, 9 marca 2021

Sarah Pinborough - "Co kryją jej oczy"


Obejrzałam pierwszy odcinek serialu "Co kryją jej oczy", jednak gdy dowiedziałam się, że nakręcono go na podstawie książki, postanowiłam sięgnąć najpierw po lekturę. Z pewną niecierpliwością chciałam jak najszybciej ją przeczytać, żeby móc obejrzeć kolejne odcinki.

Akcja w książce rozwija się niespiesznie, lecz autorka umiejętnie wciąga czytelnika w mroczną grę. Nie da się ukryć, że zaintrygowały mnie tajemnice skrywane przez bohaterów i niewyjaśnione zagadki z przeszłości. Dość popularny w literaturze stał się już motyw małżeństwa, które na pozór wydaje się idealne, a za fasadą wystudiowanych uśmiechów, eleganckich ubrań i urządzonych z niezwykłym smakiem wnętrz, skrywa się brzydka prawda. W powieści "Co kryją jej oczy" właśnie z takim motywem mamy do czynienia, ale Sarah Pinborough wzbogaciła swój utwór czymś jeszcze - przyznam, że chyba pierwszy raz spotykam się z takim pomysłem na fabułę (ale nie będę Wam wyjawiać szczegółów!).

A już prawdziwa jazda bez trzymanki zaczyna się... pod koniec książki (sic!). Docierając do ostatnich stron, najpierw odczułam lekkie rozczarowanie, że całość rozstrzygnie się w ten sposób... Ale, jak się okazało chwilę później, autorka postanowiła zaserwować swoim czytelnikom niebagatelny plot twist i już chwilę później właściwe zakończenie książki totalnie mnie zmiotło. Autentycznie, epilog to coś, co zaskoczy większość czytelników. I zapewne też przerazi. Ja z wrażenia nie mogłam zasnąć.

Serial jest wiernym odwzorowaniem książki, dlatego niemal nic mnie nie zaskoczyło (i po obejrzeniu całości uznałam, że mogłam najpierw go skończyć, a później sięgnąć po lekturę). Przyznałam mu na filmweb siedem gwiazdek na dziesięć. Podobało mi się to, w jaki sposób twórcy produkcji przedstawili główną ideę książki, bo zastanawiałam się, jak to będzie zrealizowane. Nie jestem oryginalna przyznając też, że zaintrygowała mnie Eve Hawson wcielająca się w rolę Adele. Jeśli zamierzacie zafundować sobie seans, to koniecznie w oryginalnej wersji językowej z napisami, aby posłuchać akcentów!


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka!
Moje media społecznościowe:
  

poniedziałek, 1 marca 2021

SERIAL: "Od nowa"


Jakiś czas temu sięgnęłam po książkę "Od nowa" autorstwa Jean Hanff Korelitz (recenzja - klik). Lektura jednak nie należała do grona zbyt udanych, ponieważ mimo interesującego początku od pewnego momentu zaczęło być po prostu nudno... Odniosłam wówczas wrażenie, iż z książki nic nie wynika. Chciałam obejrzeć serial dla porównania opinii - zwłaszcza, że pisaliście, że jest super.


I to prawda! Serial jest o niebo lepszy od książki Wszystkie odcinki obejrzeliśmy jednym ciągiem (jest ich sześć, zatem aż tak nie zarwaliśmy nocki ;)) Scenarzystom udało się wykrzesać z pierwowzoru to, co najlepsze i doprawić tak, żeby przyciągnąć odbiorcę. Intryga została pociągnięta bardzo dobrze, a już w drugim odcinku mamy mocny plot twist, który mnie zaskoczył (tego w książce akurat nie było!). Muszę jednak przyznać, że główna bohaterka mocno mnie wkurzyła w ostatnim odcinku, bo chyba podświadomie oczekiwałam innego zakończenia...

Oglądaliście? Polecam!
PS No i Hugh Grant! To mówi samo za siebie!