sobota, 28 kwietnia 2012

M.P. Kozlowsky - Juniper Berry i tajemnicze drzewo

Autor: M. P. Kozlowsky
Tytuł: Juniper Berry i tajemnicze drzewo
Wydawnictwo: Esprit 2011

Uważaj o czym marzysz, bo marzenia bywają niebezpieczne...
Każdy z nas o czymś marzy. Jedne nasze pragnienia są jak najbardziej realne (może nowy samochód, mieszkanie, kolejne książki...), drugie już trudniejsze do spełnienia (latanie, niewidzialność, nieśmiertelność...). Niektórzy marzą również o sławie. Tak jak rodzice Juniper Berry, tytułowej bohaterki powieści.

A teraz wyobraźcie sobie, że istnieje miejsce, w którym Wasze marzenia mogą się ziścić. Nawet te najbardziej szalone, nietypowe, irracjonalne. Wystarczy tylko, że odnajdziecie magiczne drzewo, a między jego korzeniami ujrzycie przejście do tajemniczego podziemnego świata. Potem musicie zejść po schodach, przy czym będzie Wam towarzyszył czarny niczym smoła kruk, następnie korytarzem udać się do jednej z komnat i tam 'dobić targu' z niezwykłym osobnikiem - Skeksylem - ni to człowiekiem, ni potworem. Otrzymacie balonik z powietrzem, które będziecie musieli wessać, zaś w zamian sami nadmuchacie czerwony balon. Proste? Chyba nawet zbyt proste. Tak, coś tu jest podejrzane. Ale kogo by to obchodziło, skoro największe marzenie wreszcie się spełni...?

Rodzice Juniper to znane osobistości, aktorzy zdobywający wszelkie możliwe nagrody filmowe. Po wizycie w podziemnym świecie ich apetyt na sławę nie osłabł, ba, wręcz się zwiększył, a jak przecież dobrze wiemy, sława może przewrócić w głowie. I przewraca. Ich zachowanie diametralnie ulega zmianie: córkę traktują jak powietrze, myślą tylko o swoich rolach, i o tym, by wyglądać młodo... Lecz to nie tylko sława sprawia, że  stają się innymi ludźmi. To właśnie cena za spełnienie ich marzeń. Tylko Juniper może uratować swoich rodziców. Sprzymierzeńcami w tej misji staną się jej spryt, dociekliwość oraz nowo poznany chłopiec...

Juniper Berry i tajemnicze drzewo to książka niesamowita. Genialna. Chyba jeszcze nigdy w moje ręce nie trafiła powieść tak świetna, że rozpływałabym się w zachwytach nad nią. Uderza swoją prostotą, a jednocześnie jest przesycona magią. Czytając ją, znalazłam się w tajemniczym świecie, gdzie cena, jaką trzeba zapłacić za spełnienie marzeń jest bardzo wysoka. Ten świat, owiany nutką grozy, przypominał mi nieco rzeczywistość z powieści Koralina. Wprawdzie tematyka jest odmienna, lecz można wskazać kilka podobieństw: mroczny, ukryty świat, tajemnice, brak czasu rodziców dla dziecka... Gdy chcemy spełniać swoje marzenia za wszelką cenę, gdy dążymy do czegoś, zapominając o naszych najbliższych, to właśnie oni cierpią najbardziej.

Pełno we współczesnym życiu pokus i pułapek, które na nas czyhają. Trudno się przed nimi ustrzec. I, tak jak mówi drwal Dimitri, bohater powieści:

Pokusy będą towarzyszyć nam zawsze, gdziekolwiek się w życiu udamy i cokolwiek będziemy robić. Zawsze będzie jakieś łatwiejsze wyjście z sytuacji. Ale co z tego? Musimy przezwyciężać takie impulsy; musimy być od nich silniejsi. (str. 266)

A ja już wiem, że tej książki nie oddam nikomu.


Za możliwość wkroczenia do tego niezwykłego świata bardzo dziękuję Wydawnictwu Esprit!

niedziela, 22 kwietnia 2012

Ellen Schreiber - Pocałunki wampira. Początek


Autor: Ellen Schreiber
Tytuł: Pocałunki wampira. Początek
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2011
Seria: Pocałunki wampira, tom I


Wampiry. Gdy słyszę to słowo, kojarzy mi się ono, niestety, z Edwardem Cullenem. Zmierzchomania zrobiła swoje. Lecz to od niej zaczęła się moja fascynacja tymi stworzeniami. Przedtem nie interesowałam się tematem krwiopijców. Tymczasem główna bohaterka niniejszej powieści, Raven Madison, już od wczesnego dzieciństwa była zafascynowana wampirami. Jej ulubionym filmem od zawsze był Dracula, na pytanie kim chcesz być w przyszłości? odpowiadała: "wampirem", a gdy kolega ugryzł ją w rękę, cieszyła się, że niebawem zmieni się w wampira.

Jak się jednak można domyślać, nic takiego się nie stało.

Któregoś dnia okazuje się, że ktoś wprowadził się do niezamieszkałego od lat dworu na szczycie wzgórza. Plotki głoszą, że nowi mieszkańcy są wampirami. Raven jest wniebowzięta. Wreszcie pojawił się ktoś, dzięki komu nie będzie się czuła osamotniona. Tylko czy naprawdę nowo przybyli są istotami żądnymi krwi?

Co tu dużo mówić, książka naprawdę mnie zainteresowała. Główna bohaterka jest oryginalna i zupełnie niepodobna do Belli ze Zmierzchu, Eleny z Pamiętników wampirów czy Zoey z Domu Nocy. Nie jest fajtłapą ani plastikową lalunią. Lubię postacie, które mają w sobie "to coś", które nie dają sobie w kaszę dmuchać i nie irytują mnie. Sympatia do bohaterki przełożyła się również na to, że spodobała mi się książka. Fascynacja wampirami Raven, ciekawe potyczki słowne między nią a jej znajomym ze szkoły, ciekawe opisy i całkowicie niespodziewane zakończenie - wszystko to sprawiło, że zapałałam sympatią do tej powieści. Nie spodziewałam się tego, ponieważ ostatnio z dystansem podchodzę do książek o wampirach - jako że ten temat jest już zbyt oklepany - dlatego niniejsza pozycja miło mnie zaskoczyła. Nie obyło się oczywiście bez wątku miłosnego, jednak, o dziwo!, tutaj miłość, która ożywa po zmierzchu, okazała się znośna. I dobrze. Bo powoli zaczynam mieć dość ckliwych romansideł.

Krótko mówiąc - książkę polecam. Między innymi na oderwanie się choć na chwilę od rzeczywistości...

środa, 18 kwietnia 2012

Julie Ortolon - Prawie idealnie

Autor: Julie Ortolon
Tytuł: Prawie idealnie
Wydawnictwo: G+J
Seria: Trylogia Idealna


Gdy spojrzałam na tylną stronę okładki, na której tkwiła informacja - przytaczam - Julie Ortolon to perła w gronie autorów ("Romantic Times"), domyślałam się, że książka, którą trzymam w rękach jest wybitna, wciągająca i z pewnością mi się spodoba. Tymczasem okazało się, że jest wręcz przeciwnie.

Trzy przyjaciółki - Maddy, Christine i Amy - dowiadują się, że ich znajoma z college'u napisała poradnik pt. Jak wieść idealne życie. Okazuje się, że podała je (oczywiście nie z imienia i nazwiska) za przykład kobiet, którym strach przeszkodził z spełnianiu marzeń. Wzburzone przyjaciółki zawierają umowę: w ciągu roku muszą stawić czoła swoim lękom i dowieść, że potrafią walczyć o swoje. Główna bohaterka, Maddy Howard ma talent malarski, jednak zrezygnowała z kariery artystycznej na rzecz opieki nad śmiertelnie chorym mężem. W ramach umowy zatrudnia się jako koordynator warsztatów plastycznych na letnim obozie. Jego dyrektorem jest Joe Fraser - dawna miłość Maddy, któremu jako nastolatka złamała serce. Czy odżyje dawne uczucie, czy też nienawiść przeważy i lato okaże się koszmarem dla ich obojga?

Koszmar. Tragedia. Mamma mia, ta książka jest okropna. Zwykle nie mieszam recenzowanych pozycji z błotem, ale tym razem nie mogę się powstrzymać. Julie Ortolon perłą wśród autorów? Chyba zaszło w tej kwestii jakieś nieporozumienie. Już od początku książkę czyta się z wielkim trudem, a pod koniec jest jeszcze gorzej. Dialogi są drewniane, opisy infantylne i nużące. Zaś główna bohaterka jest najgorsza z tego wszystkiego. Zachowuje się tak, jakby wciąż miała te siedemnaście lat i brakowało jej głowy na karku. No fajtłapa totalna.

Jeszcze gdyby okładka była udana, to można by było dyskutować o ocenie. Ale i ta jest okropna: na pierwszym planie jakaś nienaturalnie wydłużona dziewczyna, a z tyłu cień mężczyzny. Bez przesady.

Z tego wszystkiego po prostu odłożyłam tę powieść, niedoczytawszy jej do końca. Jeśli zastanawiacie się, czy spędzić wieczór (czy kilka wieczorów) z tą książką, czy też obejrzeć jakiś program w telewizji - to lepiej już włączcie odbiornik. Powieść Prawie idealnie w moim przekonaniu nie zasługuje na uwagę. W przypadku tytułu prawie robi wielką różnicę...