piątek, 4 stycznia 2019

Remigiusz Mróz - "Hashtag"

A jednak "A ja żem jej powiedziała" nie była ostatnią przeczytaną przeze mnie książką w 2018 roku. W sylwestra udało mi się dokończyć powieść Remigiusza Mroza; czas zatem przedstawić moje wrażenia z lektury.

Pasowałoby oczywiście zacząć od przedstawienia fabuły. Główna bohaterka, zwana Tesą, otrzymuje niespodziewaną przesyłkę. Okazuje się, że paczka stanie się początkiem spirali wydarzeń, które zdają się przeczyć logice, ale przede wszystkim wywierają wpływ na życie kobiety.

Jest to moje pierwsze zetknięcie z prozą Remigiusza Mroza. Obecnie to jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy, więc wręcz wypadałoby, bym zapoznała się z jego twórczością. Co do tej książki mam w zasadzie mieszane odczucia. Do pozytywów na pewno należy zaliczyć sam pomysł na powieść - punktem zaczepienia jest tajemnicza przesyłka powodująca wir przedziwnych, podejrzanych zdarzeń, w który wpada główna bohaterka. Wydawać by się mogło, że to właśnie ona jest spoiwem wszystkich tych przypadków i osób, których dotyczą. Historia jest wciągająca - a przynajmniej dla mnie taka była - jest w niej też kilka zaskakujących elementów.

Jeśli zaś chodzi o minusy powieści, to przede wszystkim zaliczam do nich nie do końca jasne jak dla mnie zakończenie. Gdy teraz zerknęłam na ostatnie strony książki, doszłam do wniosku, że mogłoby się wydawać, że to, co zostało na nich zawarte, niejako przekreśla całą fabułę, przez co nie wiadomo właściwie, co o niej sądzić. Chyba właśnie dlatego mam kłopot z oceną tej książki. Co zaś tyczy się głównej bohaterki, nie jest to postać wykreowana słabo, ale ma pewne wady, które mogą powodować irytację - i tu chodzi mi w zasadzie o jej sposób bycia: jest do szpiku kości introwertyczna, a jej ciągłe pocenie się praktycznie na całym ciele to kwestia doprawdy nieco drażniąca.

Powieść porusza ważne w obecnych czasach tematy - zaślepienie pieniądzem, problematykę ludzkiej psychiki i zdrowia psychicznego oraz to, jaką rolę odgrywają media społecznościowe. Mam jednak obiekcje co do Manifestu przedstawionego pod koniec książki. Nawiązuje on do tematyki nierówności dochodowych (na moim drugim blogu znajdziecie artykuł opublikowany w tym niejako kontekście), systemów wykorzystujących biedniejszych, niejako na nich "żerujących", oraz swoistego sensu wykonywania pracy. Jest to jednak w zasadzie powtarzanie pustych frazesów...

"Hashtag" pod względem językowym i stylistycznym jest dobrą książką. Fabuła prowadzona jest dość płynnie, z pewnymi zaskakującymi elementami, o których już wspomniałam, a czytelnikowi towarzyszą pytania - kim jest tajemniczy Architekt? Co jest rzeczywistością, a co imaginacją? I wreszcie - o co w tym wszystkim chodzi?

Nie określę zatem jednoznacznie swojej opinii o tej książce. Uważam, że jej potencjał został może nie tyle zmarnowany, co niewykorzystany w pełni. Autor pewnie od początku planował takie zakończenie powieści i taki los dla swoich bohaterów, ale sam pomysł na fabułę był, co tu dużo mówić, po prostu fajny i pewnie można było go inaczej rozwinąć, zmieniając koncepcję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drodzy Czytelnicy!
Dziękuję za Wasze odwiedziny i pozostawione słowa.
Bardzo lubię długie komentarze, zatem jeśli chcecie napisać coś więcej - śmiało! Przeczytam i odpowiem na nie z przyjemnością :)

Życzę miłych chwil przy odwiedzaniu mojego bloga :)