Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta Strona Kryminału. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta Strona Kryminału. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2020

Praca zbiorowa - "Awers"


Jest to zbiór dwunastu opowiadań kryminalnych autorstwa najbardziej poczytnych polskich twórców tego gatunku literackiego ostatnich lat. I uff, nie ma Mroza! Temu panu na razie dziękujemy 😅.

Co do samych opowiadań... W tak krótkiej formie ciężko czasem jest zawrzeć wszystko, czego oczekiwalibyśmy jako czytelnicy od dobrego kryminału: intrygującej fabuły, zgrabnej kreacji postaci, dozowania napięcia, wreszcie - spektakularnego grande finale. Opowiadaniom zebranym w "Awersie" nie mogę jednak zarzucić, że okazały się za krótkie. Oczywiście, były takie, które kompletnie mnie nie porwały. Były też takie, które zmyliły mnie na tyle, że nawet po ich lekturze nie do końca wiem, co się wydarzyło. Ale większość autorów zaserwowała udane, wciągające historie - mniej lub bardziej brutalne. Myślę, że "Awers" to jedna z ciekawszych premier tej jesieni dedykowanych wielbicielom polskich kryminałów.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona!

Moje media społecznościowe:
  

niedziela, 9 sierpnia 2020

Remigiusz Mróz - "Osiedle RZNiW"


Książki Remigiusza Mroza znacie na pewno. Tym razem przedstawiam Wam jego najnowszą powieść, w której kryminalna intryga przeplata się z problemami młodzieży dorastającej we wczesnych latach dwutysięcznych.

Już wielokrotnie wspominając o książkach tego autora podkreślałam, że podoba mi się styl jego pisania. Remigiusz Mróz potrafi stworzyć fabułę, która intryguje czytelnika. Zarzut kierowałam jednak najczęściej do zakończenia - a to autor poszedł po najmniejszej linii oporu, a to wymyślił coś kompletnie absurdalnego (a czasem łączył oba te rozwiązania...). W przypadku "Osiedla RZNiW" epilog jest jednak akceptowalny, ponieważ jest całkiem logiczny, i mogę z przekonaniem stwierdzić, że strony, na których autor zawarł rozstrzygnięcie mnie nie zawiodły. A tym bardziej, gdy przeczytałam ostatnie zdanie, w którym serwuje on smaczek będący gratką dla jego fanów 😉.

"Osiedle RZNiW" to coś nowego w dorobku Remigiusza Mroza, ale muszę przyznać, że zupełnie nie ogranicza się on w swojej twórczości.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona ♥.

A tutaj przeczytasz moje inne recenzje książek Remigiusza Mroza: klik.

Moje media społecznościowe:

  

niedziela, 12 lipca 2020

Jacek Łukawski - "Odmęt"


Chęciny - niewielkie miasto w powiecie kieleckim. To właśnie tutaj Jacek Łukawski zdecydował się umieścić akcję swojej najnowszej książki zatytułowanej "Odmęt". Książki, w której rzeczywistość miesza się z tajemniczymi legendami; której motto brzmi "zło miesza ludziom w głowach"...

"Odmęt" to wciągająca powieść kryminalna, łącząca w sobie również tajemniczy wątek religijny,. Autor wprowadza w niej ponadto elementy historyczne i miejskie legendy. Dzięki temu czytelnik może lepiej wczuć się w klimat miejsca, w którym rozgrywa się akcja. Dokładna charakterystyka jest z tego względu ważna, ale trzeba uważać, by z tym zabiegiem nie przesadzić. I tu właśnie mam książce coś do zarzucenia. Bywało bowiem, że długie opisy mnie irytowały - w szczególności wtedy, gdy akcja przyspieszała, by po chwili wytracić nieco prędkości, tak jakby autor zdecydował, że to jeszcze nie jest moment na jakiekolwiek wyjaśnienia. Muszę przyznać, że byłam bardzo ciekawa rozstrzygnięcia całej sprawy, więc takie zwalnianie tempa nie pomagało!

Mniej więcej w połowie książki wpadłam na trop, który ostatecznie okazał się być tym prawdziwym, mimo że autor rzucał kłody pod nogi i w zasadzie każdy z bohaterów wydawał się podejrzany. Jacek Łukawski dba o mroczny nastrój - w "Odmęcie" trup ściele się gęsto, zbrodnia goni zbrodnię, a ponadto mamy tajemniczy wątek religijny, o którym wspomniałam... Wszystko to sprawia, że powieść czyta się z zainteresowaniem, czekając na grande finale.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona ♥.

Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 16 czerwca 2020

Praca zbiorowa - "Stulecie kryminału"


"Stulecie kryminału" to zbiór opowiadań wyłonionych w konkursie organizowanym z okazji setnej rocznicy powstania polskiej Policji. Dodatkowym smaczkiem są historie autorstwa jurorów konkursu, wśród których znajdują się takie nazwiska, jak Wojciech Chmielarz czy Ryszard Ćwirlej.

Książka podzielona została na trzy części:
  1. kryminał sto lat temu,
  2. kryminał współczesny,
  3. kryminał za sto lat.
Mnie najbardziej spodobały się historie ujęte w drugiej kategorii - zapewne z takiego powodu, iż współczesne kryminały są po prostu dość popularne i dotychczas właściwie jedynie z takimi miałam do czynienia. Muszę jednak przyznać, że autorzy pozostałych nagrodzonych i wyróżnionych opowiadań stworzyli świetny klimat - odwzorowali realia XX-wiecznej Polski lub puścili wodze fantazji, kształtując swoje wyobrażenie o przyszłości.

Zdecydowanie najciekawsze było dla mnie opowiadanie Stefana Weisbrodta zatytułowane "Zasłona". Mroczne, tajemnicze, ze świetną puentą. Wśród historii stworzonych przez członków jury do gustu natomiast najbardziej przypadła mi "Policja" autorstwa Wojciecha Chmielarza. Ciekawy pomysł na fabułę, niebanalne zakończenie. Teraz już wiem, czemu jego twórczość jest tak popularna i doceniana.

Jeśli nie czytaliście dotychczas kryminałów, polecam Wam zacząć od krótkiej formy, jaką są właśnie opowiadania! "Stulecie kryminału" to apetyczne, soczyste historie, które posmakują nawet czytelnikom o wytrawnych gustach ;)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)
Moje media społecznościowe:
  

czwartek, 4 czerwca 2020

Remigiusz Mróz - "Echo z otchłani"


"Echo z otchłani" jest kontynuacją powieści science-fiction pt. "Chór zapomnianych głosów". I niestety w porównaniu z pierwszą częścią, nie wypada dobrze... O ile pewne niedociągnięcia i zawirowania czasoprzestrzenne mogłabym zrzucić na karb gatunku, jaki ta książka reprezentuje, oraz tego, że w kosmosie prawdopodobnie wszystko jest możliwe, o tyle pewnych kwestii w ten sposób wyjaśnić ani usprawiedliwić nie mogę. I o ile pierwsza część wprawiała w nastrój grozy, wciągała czytelnika w niezwykłą grę i kazała zastanawiać się nad pytaniem, czy można uciec przed przeznaczeniem, tak tutaj dzieje się bardzo dużo, ale bez głębszej refleksji. Dopiero pod koniec lektury pojawia się pewna puenta.

To, o czym też muszę wspomnieć, to pytanie powracające w książce dość często i wydaje się kluczowe nie tylko dla jednego z bohaterów, który je sobie zadaje, ale również dla czytelnika - wszak skoro autor zwraca na nie jego uwagę, odpowiedź musi być istotna. Czekamy więc na wyjaśnienie... czekamy... I go nie otrzymujemy. Książka kończy się i wydawać by się mogło, że autor w jej trakcie zgubił gdzieś ten wątek... A może nie wiedział, jak go wyjaśnić? To jednak dość ryzykowne tak myśleć, ponieważ Mróz znany jest z bujnej wyobraźni i każdą mniej lub bardziej logiczną kwestię potrafił wyjaśnić w jeszcze mniej lub bardziej logiczny sposób.

Szkoda... Jestem tą częścią zawiedziona. Wydaje mi się, że zabawa z czasem i przestrzenią w pewnym momencie przerosła samego autora, który nie wiedział, jaką puentę zaserwować czytelnikowi.


Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)

Moje recenzje innych książek Remigiusza Mroza: tutaj.

Moje media społecznościowe:
  

wtorek, 26 maja 2020

Remigiusz Mróz - "Chór zapomnianych głosów"


Remigiusz Mróz to autor, który, parafrazując słowa Kobiety Pracującej - żadnego gatunku literackiego się nie boi. Tym razem przeczytałam jego książkę science-fiction, zatytułowaną "Chór zapomnianych głosów". Jest to historia, w której postrzeganie czasu ulega zatarciu, przeszłość miesza się z przyszłością i wydaje się, że teraźniejszość nie ma żadnego miejsca w czasoprzestrzeni i nie można uciec od przeznaczenia. Tajemnice kosmosu intrygują człowieka od lat. Czy istnieją równoległe światy? Czy Ziemia jest jedyną planetą, na której rozwinęło się życie? Czy można zagiąć czasoprzestrzeń i zmienić linię wydarzeń?

Tematyka kosmosu bardzo mnie interesuje, lecz jednocześnie przyznam szczerze, że wielu kwestii, którymi zajmuje się zarówno astronomia, jak i fizyka czy fizyka kwantowa, zwyczajnie nie ogarniam. Mimo że bardzo bym chciała, nie potrafię ich zrozumieć, jak przystało na typową humanistkę. Dylatacja czasu, równoległe wszechświaty, czarne dziury... Przyznacie, jest tego sporo. I w książce Mroza tych kosmicznych smaczków i towarzyszących im rozterek też jest sporo. Myślę, że science-fiction to gatunek dla niego - może się w nim wykazać, bo przecież wszystko tu jest możliwe, dozwolone i usprawiedliwione. A dla tego autora pozostawianie pewnych niedopowiedzeń i swego rodzaju mieszanie w logice jest charakterystyczne.

W "Chórze zapomnianych głosów" sporo jest zwrotów akcji, co w połączeniu z ciągłym lawirowaniem pomiędzy przeszłością, teraźniejszością a przyszłością sprawia, że można się nieźle pogubić. Tym bardziej mając na względzie wspomniane charakterystyczne dla tego pisarza pewne nieścisłości czy... skłonności do fantazjowania. Ciężko było mi zapanować nad fabułą, zrozumieć pewne wydarzenia czy irracjonalne decyzje.

Jeśli natomiast chodzi o zalety... Bardzo polubiłam jednego z bohaterów, co do którego zbyt dużo jednak nie będę zdradzać z uwagi na jego rolę w lekturze - ale byłam bardzo ciekawa, co wydarzy się z nim w kolejnej części! Spodobał mi się też nastrój grozy, który towarzyszył pierwszej części książki i wciągał czytelnika. A okładka... Sami przyznajcie - jest piękna.


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona :)


Moje recenzje innych książek Remigiusza Mroza: tutaj.

Moje media społecznościowe: